Piątek, 3 Kwiecień, Imieniny: Pankracego, Renaty, Ryszarda -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Reklama


Reklama

Konrad Bukowiecki na autostradzie do sukcesu. Dobrze, że nie został… skoczkiem


PROMOCJA. Ma dopiero 22 lata, medale mistrzostw Europy na koncie i… czas. Konrad Bukowiecki jest w posiadaniu wszystkich papierów potrzebnych do tego, by w najbliższych latach stać się godnym następcą dwukrotnego mistrza olimpijskiego, Tomasza Majewskiego. Pochodzący ze Szczytna kulomiot kibiców prosi tylko o jedno - o cierpliwość.



Konrad Bukowiecki to człowiek, na którego lekkoatletyka… wydała wyrok skazujący. Ruch lubił od dziecka, ale długo nie mógł znaleźć dla siebie miejsca. Próbował swoich sił na wielu płaszczyznach, ale to królowa sportu skradła jego serce. Jak to się stało, że Bukowiecki i lekkoatletyka byli sobie pisani od zawsze?

 

- *Proszę na mnie spojrzeć. Biegaczem nie zostałbym, skoczkiem również. Jestem gruby, nie ma co ukrywać* (...). W Szczytnie spędzaliśmy czas z kolegami grając w piłkę, palanta, bawiąc się w chowanego. Później zacząłem pływać, długo się zeszło, chyba z sześć lat. Do tego uprawiałem sporty walki i około 2009 roku zdecydowanie postanowiłem pójść w lekkoatletykę - zdradza pochodzący ze Szczytna kulomiot.

 

I całe szczęście, że Bukowiecki wybrał lekkoatletyczną ścieżkę. Mimo że ma dopiero 22 lata, już zbiera owoce 10-letniej pracy. Na swoim koncie ma już wicemistrzostwo Europy z Berlina z ubiegłego roku i tytuł halowego mistrza Europy z Belgradu z 2017 roku. I z pełnym przekonaniem można powiedzieć, że ambitny sportowiec dopiero nabiera rozpędu.


Reklama

 

Reklama

Bukowiecki znajduje się na autostradzie do sukcesu. Przed nim kolejne, dwa poważne wyzwania. Najpierw czeka go wyjazd do katarskiej Dohy, gdzie już 28 września rozpoczną się mistrzostwa świata w lekkoatletyce. Drugie zadanie z kolei prawdopodobnie wyzwoli w nim jeszcze większe pokłady energii. Już za niespełna rok zapłonie olimpijski znicz w Tokio. Na samą myśl o imprezie tej rangi sportowcy czują ciarki na ciele.

 

A takie ciarki Bukowiecki miał już trzy lata temu. Podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro startował jako 19-letni sportowiec. Wtedy jeszcze do medalu sporo zabrakło, ale doświadczenie zawsze procentuje. Tyle że temat występu w Brazylii polskiego kulomiota trochę drażni i nie bardzo lubi do niego wracać. Dlaczego?

 

- K***e, kilka tygodni przed igrzyskami kończyłem szkołę średnią, pisałem maturę. I zakwalifikowałem się do finału, co już jest ogromnym sukcesem. I później czytałem w internecie komentarze, że „dałem d***”. Szczerze? Mam gdzieś takich ludzi, co mnie nawet nie znają, ale krytykować i oceniać potrafią (...). Nie oczekujcie ode mnie cudów, mam jeszcze czas - apeluje do kibiców Bukowiecki.

 

A zatem drogi kibicu - cierpliwości. Jeśli Bukowieckiemu woda sodowa nie uderzy do głowy, a na to się nie zanosi, to jeszcze niejeden raz o nim usłyszymy. Tomasz Majewski może być dumny, bo to właśnie u boku mistrza, swoje pierwsze szlify na seniorskich imprezach zdobywał 22-letni obecnie sportowiec. Cóż - kula w Polsce ma się dobrze.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Powiązane wydarzenia

Reklama


Komentarze