Środa, 16 Czerwiec
Imieniny: Jolanty, Lotara, Wita -

Reklama


Reklama

Aspirant Warowna, detektyw w spódnicy


Wojskowy, policyjny czy strażacki uniform dawno przestał być strojem wyłącznie męskim. W mundurowych zawodach kobiety sprawdzają się doskonale, czasem znacznie lepiej niż mężczyźni. Także w szczycieńskich służbach nie brakuje przedstawicielek płci nadobnej. Im właśnie poświęcamy kolejny cykl artykułów. Aspirant sztabowy Agnieszka Warowna to jedyna kobieta w kadrze kierowniczej Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie. Jest kierownikiem referatu dochodzeniowo – śledczego II wydziału kryminalnego. Już sama nazwa brzmi groźnie. Ale ta urocza, filigranowa blondynka na groźną nie wygląda, a jej uśmiech potrafi „rozbroić” niejednego przestępcę. Jak wygląda praca kobiety w policji? Pani Agnieszka zdradza „Tygodnikowi Szczytno” szczegóły swojej służby.



Agnieszka Warowna do policji wstąpiła w 2002 roku. Miała wówczas zaledwie 23 lata i była już na studiach prawniczych.

- Ale pracę w policji, jako cywil, rozpoczęłam cztery lata wcześniej - wspominana. - Zaledwie miesiąc po zdaniu egzaminów na uczelnię w Lublinie, w moim rodzinnym mieście. Studiowałam prawo na UMCS.

Do tego, aby założyć mundur, panią Agnieszkę przekonał jej tata, policjant. - Powiedział, że będzie fajnie i dałam mu się namówić – śmieje się aspirant sztabowa. - Mówię to dziś pół żartem, ale rzeczywiści tak było. Ten zawód intrygował mnie od dziecka. Wydawało mi się, że będzie tam dużo prawniczych rzeczy, że będzie to taka poukładana praca...

 

Praca fajna, rygor mniej...

 

Na kurs podstawowy pani Agnieszka trafiła do Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie.

 

- I przyznam, że średnio mi się to miasteczko wówczas podobało, ale dziś doceniam jego spokój i piękno tych terenów – mówi policjantka. - Na kursie byłam osiem miesięcy i tego, co najmniej podoba mi się w tej pracy, doświadczyłam właśnie wtedy, gdy drażnił mnie ten dryg, ta musztra policyjna. Że rozkaz trzeba po prostu bezwzględnie wykonać. Musiałam się do tego przyzwyczaić, a przyznam, że nie było to łatwe – dodaje z uśmiechem policjantka.

 

Mimo że Szczytno nie przypadło pani Agnieszce od razu do gustu, to już rok później związała się z nim na stałe. Zadecydowały o tym sprawy rodzinne.

 

Od „rodzynka” do ilościowej dominacji

 

Służbę pani Agnieszka zaczęła od prewencji, był też epizod z wydziałem konwojowym, ale w Szczytnie trafiła od razu do wydziału dochodzeniowo–śledczego, w którym pracuje do dziś. Obecnie jako jego szefowa.

Gdy rozpoczynała pracę w policji była jedną z nielicznych kobiet w mundurze. Na pewno jedyną w powiecie, w wydziale śledczym. W województwie było ich zaledwie kilka.

- Dziś w moim wydziale jest więcej kobiet, tak naprawdę mamy tylko jednego mężczyznę, ale przyznam, że łatwiej dowodzi się mężczyznami – zdradza. - Choć, oczywiście, wiele zależy od indywidualnych cech i przełożonego, i podwładnego. Więc chyba nie warto tego uogólniać.

 

 

Inwazja pań trwa już 11 lat

Kobiety do policji masowo zaczęły wstępować od 2010 roku. Wcześniej nie miały odwagi, ale szlaki przecierały im właśnie takie funkcjonariuszki, jak pani Agnieszka. Służba to nie brawurowe pościgi. To intelektualna rozgrywka, w której trzeba łączyć pozornie nieistotne fakty i wyciągać wnioski, by rozwikłać kryminalne zagadki. - Dziś siła mięśni nie ma już takiego znaczenia – mówi Agnieszka Warowna. - Liczy się zdecydowanie bardziej siła intelektu, spostrzegawczość, szersze spojrzenie na dowody i dokładność, skrupulatność. A nie ma co ukrywać, że nam - kobietom tego nie brakuje. Za moich początków kobieta w mundurze to była rzadkość, dziś to już normalność.


Reklama

 

Odstresowujący... porządek

 

Ale nawet w takiej niewielkiej komendzie powiatowej, jak w Szczytnie stresujących wydarzeń nie brakuje.

- Pracowałam w starych posterunkach w Dźwierzutach, czy Pasymiu. Specyfika służby w takich niewielkich, terenowych jednostkach, ale tez i w komendzie powiatowej sprowadza się do tego, że zajmujemy się sprawami o najróżniejszym ciężarze gatunkowym: od kradzieży kur, kaczek, gęsi, aż po zabójstwa – wspomina policjantka. - Takie są realia. Każda sprawa jest inna. Bywa, że stres jest ogromny. Każdy funkcjonariusz ma pewnie swój sposób na rozładowanie napięcia i emocji. Ja wszystko zostawiam dla siebie, nie dzielę się tym z nikim, ale za to dużo sprzątam w domu (śmiech). Wówczas wyżywam się i jest mi nieco lżej. Kiedyś moja koleżanka policjanta opowiedziała mi taką historię, że po jakimś zdarzeniu była u psychologa, a ten ją zapytał, jak radzi sobie ze stresem. Odpowiedziała mu, że sprząta. A on dopytał, a jak często. W odpowiedzi usłyszał: codziennie (śmiech).

 

Kultura i stanowczość

Przez lata służby pani Agnieszka miała do czynienia z wieloma sytuacjami. - Warto jednak podkreślić, że mimo moich niewielkich rozmiarów nigdy nie miałam problemów z brakiem autorytetu – wspomina z uśmiech. - Moich podwładnych traktuję po przyjacielsku, ale polecenia wydawane są kulturalnie, ale stanowczo. Zawsze je też egzekwuję. Naszą pracę trzeba traktować poważnie, bo od naszych działań często zależy czyjeś życie.

 

Kobieta hamuje agresję

 

O ile koledzy i koleżanki z pracy panią Agnieszkę traktują z szacunkiem, to jak na atrakcyjną blondynkę w mundurze reagują przestępcy?

 

- Naprawdę przez te wszystkie lata służby nie miałam większych kłopotów z realizacjami zatrzymań – mówi aspirant sztabowa. - Owszem zatrzymywani byli często zaskoczeni na mój widok. Ale to, że jestem kobietą, hamowało też ich agresję. Nie ukrywam, że zdarzały się też jakieś komentarze, może z dwie niemiłe sytuacje, ale cóż - taka to nasza praca. Musiałam się do tego przyzwyczaić i nie brać tych uwag do siebie. Na początku pracy w policji kobieta w mundurze robiła wrażenie, dziś to spowszedniało. Policjantki są tak samo przygotowane do służby, jak ich koledzy. Często są nawet znacznie sprawniejsze niż mężczyźni, ale po raz kolejny podkreślę, że to zależy od indywidualnych cech i wolę tego nie uogólniać.

 

Nie da się odciąć od dramatów

 

Reklama

Jak mówi pani Agnieszka najtrudniejsze sprawy to te z udziałem dzieci. - Myślę, że potwierdzi to niemal każdy policjant – mówi. - Wykorzystywanie seksualne małoletnich, wypadki, czy inne tragedie z ich udziałem na zawsze pozostają w głowie. Osobiście do tej pory nie mogę „wyrzucić” z siebie tego, co stało się na przykład na Władysława IV w Szczytnie, gdzie doszło do wypadku z udziałem małych bliźniąt. Miałam wówczas dyżur oficera kontrolnego, byłam na miejscu i do tej pory pamiętam każdą rysę twarzy tych chłopców. Nasz zawód bywa naprawdę trudny. Pamiętam też zabójstwo z 2019 roku z ulicy Piłsudskiego w Szczytnie, gdy brat udusił brata. W głowie mam też brutalne pobicie w jednym z pubów w naszym mieście. Sprawcy zmasakrowali młodego mężczyznę. Miał naderwane ucho, ranę tłuczoną policzka... Takie dramaty nie pozostają bez znaczenia, wpływają na nasze, indywidualne postrzeganie rzeczywistości.

 

Bilans dodatni

 

Służba w policji daje też wiele satysfakcji.

 

- To przede wszystkim szansa na poprawę życia wielu ludzi – mówi pani Agnieszka. - Mimo tego ogromu tragedii ma się też świadomość, że nieco naprawia się ten świat. Pewnie, że całego nie da się zmienić, ale nawet jedno uratowane dziecko, jedna tragedia mniej, jeden przestępca za kratami więcej, to już sukces.

 

Czy praca w policji to zajęcie dla kobiet? - Jak najbardziej! – odpowiada bez wahania pani Agnieszka. - Warto wstąpić do służby, bo to sprawdzenie siebie, ale też możliwość niesienie dobra. Może brzmi to patetycznie, ale naprawdę tak jest. Poza tym nasza praca to ciągły rozwój i brak rutyny. Tu każdy dzień jest inny. Bywają różne dni, lepsze, gorsze, ale ogólny bilans jest na plus – dodaje z uśmiechem policjantka. - Jestem tego dobrym przykładem. Zakładałam, że popracuję w tej formacji niezbędne minimum czyli 25 lat, ale dziś chcę zostać tu jak najdłużej. Chyba nie umiem być kurą domową, choć moja rodzina, moje córki, są dla mnie całym światem. Uwielbiam spędzać z nimi czas. Ale ta praca daje też taką możliwość. Trzeba tylko nauczyć się zachować pewne proporcje...

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze