Środa, 8 Grudzień
Imieniny: Delfiny, Marii, Wirginiusza -

Reklama


Reklama

Ten wredny telefon – felieton pastora Andrzeja Seweryna


Telefon komórkowy to wspaniały wynalazek, ale i wredny przy okazji. Nie ulega wątpliwości, że ułatwia i upraszcza nam życie. Szczególnie w ostatnich czasach, kiedy wiele spraw możemy załatwić bez wychodzenia z domu. Przy pomocy telefonu możemy płacić rachunki, robić przelewy bankowe, zamawiać jedzenie, kupować różne rzeczy w Internecie, nie mówiąc o jego podstawowej roli – jako skutecznego i dość taniego środka masowej komunikacji międzyludzkiej.



Musimy jednak przyznać, że wiele spraw komplikuje i wiele cennych rzeczy nam również odbiera. No cóż – coś za coś. Po pierwsze bowiem – dzwoni bardzo często nie w porę, kiedy na przykład stoimy przy kasie w sklepie lub na poczcie, czy jedziemy autem i trapi nas pokusa, by odebrać, choć nie jest to zgodne z prawem, jak i zasadami bezpieczeństwa. Albo w środku nocy, a po odebraniu okazuje się, że to pomyłka albo znajomy, który dzwoni z innego kontynentu, ale zapomniał o różnicy czasu. U niego miły wieczór, a u nas piąta nad ranem na przykład. Nie mówię już o poważnych uroczystościach czy koncertach, na których odzywają się nagle różne przedziwne dzwonki naszych telefonów, a ktoś w zdenerwowaniu nie potrafi go szybko wyłączyć.

 

 

Po drugie – wredny telefon dzwoni często bez potrzeby, bo ktoś mylnie wybrał nasz numer albo miłe panie lub panowie oferują nam różne promocje, zniżki, okazje i kredyty, których wcale nie chcemy i których nie potrzebujemy. Nie sposób jednak „wciąć się” w ich potok słów, którymi nas zalewają, a my nie mamy skrupułów, by im brutalnie przerwać, wciskając odpowiedni klawisz.

 

Nie wiem jak wasz, ale mój telefon wciąż pika, bo niemal bez przerwy przychodzą jakieś wiadomości, powiadomienia, przypomnienia, których czasem nie sposób wyłączyć. Ktoś wysyła zdjęcia, dzieci i wnuki też przysyłają nam mnóstwo rzeczy – choć dzięki Bogu, że im się chce mieć z nami kontakt. Wreszcie wszędobylskie SMS-y, które nadlatują do nas jak chmary komarów w letni wieczór, a wcale nie są takie krótkie i konkretne jak by to wynikało z tego skrótu.


Reklama

 

Na każdy sygnał reagujemy nerwowo i natychmiast, choć się przecież nie pali i dzwoniący może chwilę poczekać na naszą odpowiedź. Ale gdzie tam – kobiety nerwowo grzebią w swoich przepastnych torbach, a mężczyźni w zakamarkach swoich kieszeni czy samochodowych schowkach. Ludzie prowadzący auto nagminnie rozmawiają i piszą SMS-y, nie wiedząc, ile tragedii zdarzyło się na naszych drogach z powodu dekoncentracji za kierownicą, której winny jest ten wredny przedmiot. Cichy - choć zbyt często głośny i natrętny - zabójca!

 

Ostatnio włączyła się w moim telefonie kolejna, paskudna aplikacja, która raczy mnie co tydzień informacją, ile to czasu dziennie spędziłem przed komputerem i czy to było dłużej niż w poprzednim tygodniu czy krócej. Toż to permanentna inwigilacja niewinnego obywatela! Pociechą jest fakt, że telefon nie podaje, co konkretnie robiłem przy użyciu komputera. Czy solidnie i twórczo pracowałem - jak w tej chwili, kiedy piszę ten felieton lub kiedy piszę kazanie albo przygotowuję jakiś wykład czy wystąpienie, czy też serfowałem po Internecie, a jeśli tak, to gdzie i co oglądałem lub czytałem.

 

I tu dochodzę do istoty tego, czym chciałbym podzielić się ze swoimi Szanownymi Czytelnikami. To my sami decydujemy o tym, jak gospodarujemy własnym czasem i jak korzystamy z komputerów, laptopów, telefonów komórkowych i przepastnych zasobów Internetu. To my decydujemy o tym, co oglądamy, czego słuchamy i co czytamy, kiedy jesteśmy sam na sam z ekranem swojego komputera.

 

Reklama

Jak ze wszystkiego, tak i z tych zdobyczy współczesnej techniki możemy korzystać mądrze i z rozmysłem, jak i głupio, nierozważnie lub wręcz w sposób grzeszny. Jest to więc kwestia naszych świadomych bądź bezrefleksyjnych wyborów, które nie pozostają bez wpływu na nasze codzienne życie.

 

Jeśli więc jako ludzie dorośli nie potrafimy panować nad technologiczną materią i mądrze z niej korzystać, to co dopiero nasze dzieci i wnuki. One nie potrafią jeszcze podejmować rozważnych decyzji i łykają wszystko jak leci, a szczególnie smakowite są dla nich wszelkie „zakazane owoce”, które bez trudu znajdują w Internecie. A na wszelkiego rodzaju klawiszach, przyciskach i aplikacjach znają się bardzo dobrze, używając wszystkich dziesięciu palców, a my za nimi nie nadążamy!

 

Myślę, że każdy z nas odpowie przed Bogiem również za czas spędzany codziennie przed komputerem. Nasz Stwórca wie doskonale, co oglądasz, czego słuchasz i co czytasz! Jeśli to wszystko nie przybliża cię do Boga, lecz od Niego oddala, to przeklęty twój laptop i przeklęty twój wredny telefon! Oby te technologiczne zabawki nie zaprowadziły nas do piekła! Memento mori!

 

pastor Andrzej Seweryn

(andrzej.seweryn@gmail.com)



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama