Środa, 19 Czerwiec, Imieniny: Elżbiety, Marka, Pauli -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Święcenie młodego księdza, czyli wesele w sutannie (zdjęcia)


Dwóch mieszkańców Szczytna wstąpiło w szeregi księży. Kilka tygodni temu odbyły się ich uroczyste msze prymicyjne. Swoje pierwsze msze, w rodzinnych parafiach, poprowadzili ksiądz Dawid Napiwodzki i ksiądz Szymon Gut.



Dawid Napiwodzki od niemal dziesięciu lat jest zakonnikiem, a dokładnie kapucynem z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Swoją mszę prymicyjną poprowadził w niedzielę o godz. 13 w koście pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

 

 

 

 

Kościół pękał w szwach. Przystrojony był, jak na tradycyjne wesela. I nieco podobieństwa w obu uroczystościach jest, bo dla większości z wyświęcanych w maju diakonów nich rodziny po uroczystej mszy prymicyjnej przygotowują przyjęcia.

 

Stan podobny do zakochania

 

- Bo to jest forma zaślubin, ale z Bogiem – powiedział „Tygodnikowi” jeden z zakonników, który był obecny na uroczystej mszy.

 

 

 

Potwierdza to kapucyn i ksiądz w jednym Dawid Napiwodzki. - W tym wszystkim jest pewna tajemnica powołania – mówi. - Pan Bóg od lat stawiał przede mną słowa, sytuacje, zdarzenia, wskazywał mi drogę. W pewnym momencie byłem pewien, że zakon, kościół, to właśnie tu jest moje miejsce. I rzeczywiście, można to delikatnie porównać do stanu zakochania. Do tego, że na swojej drodze spotykamy tę właściwą, tę jedyną osobę, z którą chcemy spędzić całe życie. W tym wszystkim jest jeszcze coś innego niesamowitego – nie ma tu żadnego przymusu.


 

 

Pierwsze błogosławieństwo

 

- To święto dla całej rodziny i znajomych - mówi z kolei ks. Andrzej Preuss, proboszcz parafii pw. WNMP w Szczytnie. - Uroczysta msza, podczas której kapłan udziela pierwszego błogosławieństwa.

 

 

Podobnie msza wyglądała w kościele pw. Parafia Chrystusa Króla, gdzie swoją mszę prymicyjną celebrował ksiądz Szymon Gut.

 

Po mszach odbyły się spotkania z przyjaciółki, rodzinami. - Rzeczywiście, może to niektórym przypominać wesele – śmieje się ksiądz Dawid Napiwodzki. - Ale zapewniam, że na takim „weselu” księdza jest o wiele spokojniej.

 

Ksiądz Andrzej Preuss uważa, że radość i zabawa w takim dniu jest wskazana, ale powinna mieć granice. - Na charakter przyjęcia często wpływ ma rodzina, która chce okazale uczcić ten wyjątkowy dzień i słusznie – śmieje się ksiądz Andrzej.

 

 

 

 



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze