Piątek, 14 Maj
Imieniny: Agnieszki, Magdaleny, Serwacego -

Reklama


Reklama

Strach w oczach 2 – felieton Romana Żokowskiego


Pisałem o wypadzie na śledzia i spotkaniu z wielkim kutrem. Była to pierwsza, ale nie ostatnia przygoda, jaką przyszło nam przeżyć tego dnia. A że dzień był długi, to i jest co opowiadać. Historia z wielkim płynącym na nas kutrem zakończyła się szczęśliwie. Silnik naszej łódki odpalił, więc spokojnie już mogliśmy popłynąć na łowisko.



Drogi zostało nam niewiele, bo tylko 300 metrów, ale już z tej odległości widać było, że ciężko będzie znaleźć dobre miejsce do połowu. Wieść o braniach śledzia rozeszła się chyba po całej Polsce. Brzegi gęsto obsadzili wędkarze, a i na wodzie nie było lepiej. Dookoła mniejszych i większych łódek wędkarskich bez liku. Dodatkowo wielkie kutry z grupami wędkarzy wciskały się pomiędzy mniejsze łódki.

 

Każdy szukał dogodnego miejsca, aby trafić w największą ławicę. Takiego gąszczu łódek jeszcze nie widziałem. Na jeziorach wędkarzy obowiązuje zasada nie przeszkadzania sobie czyli wędkowania w pewnych odległościach od siebie. Tam ta zasada nie obowiązywała. Odstęp między łódkami to od siedmiu do dziesięciu metrów. Na rzuty na odległość nie było szans, a jedyna dostępna metoda to spuszczanie przynęty przy samej burcie. Znaleźliśmy małą dziurę pomiędzy łódkami, w którą szybko wpłynęliśmy. Kotwica poszła do wody i się zaczęło.

 

Zestaw składający się z ciężarka dwadzieścia gram i zestawu śledziowych przywieszek z sześcioma hakami, powędrował do wody. Ciężarek nie zdążył dotrzeć do dna, a szczytówka już drgała co oznaczało, że śledź zaatakował. Krótkie przytrzymanie, aby na wszystkie haki uczepiły się „srebrzaki” i w górę.


Reklama

 

Śledź ścielił się gęsto. Za każdym razem na zestaw uczepiało się po cztery, pięć a niekiedy sześć dorodnych śledzi. To było jak wędkarskie eldorado. Nie było mowy o łyku kawy z termosu, a koledzy palący nie mieli czasu na zapalenie papierosa, bo śledzie brały jak szalone. Każde zanurzenie przynęty do wody równało się z wyciągnięciem kilku ryb. Nasze skrzynki w szybkim tempie zaczęły się zapełniać, a nie były one małe. Kolega Mirek, który organizował wyjazd, nasze wędkowanie określił „rzezią”.

 

Kołowrotki grzały się do czerwoności, a po trzech godzinach takiego intensywnego wędkowania, ręce zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Ale gdzie duże skupisko łódek, tam o nieszczęście nie trudno. Jeden z dużych kutrów wędkarski ruszył do przodu. Szyper nie zauważył, że przed sobą ma małą łódkę. Ruszając powoli uderzył w tę łódkę wciskając ją pod wodę. Woda zaczęła ją zalewać, a wędkarze krzycząc wniebogłosy, machali rękoma i odpychali się od burty kutra. Walka tych wędkarzy o życie wyglądała naprawdę zatrważająco.

 

Przymusowa kąpiel w połowie kwietnia i w zimowych ubraniach mogła zakończyć się tragicznie. W końcu ktoś na kutrze zauważył, co się dzieje i szyper wyhamował. Wędkarze na małej łódce odetchnęli z ulgą i oddalili się od kutra w bezpieczne miejsce. Strachu się pewnie najedli, tak jak my kilka godzin wcześniej. Połów trwał. Śledzie brały w najlepsze a nam zaczynało brakować miejsca w skrzynkach. Dochodziła dopiero godzina 14.00 i przed nami jeszcze kilka godzin wędkowania. Niestety, Neptun nie był dla nas łaskawy. Na podwodnych kamieniach, przetarła nam się linka od kotwicy i zaczęliśmy dryfować. Pośród takiej ilości łódek, dalsze wędkowanie było już niemożliwe. Pozostało nam odpalić silnik i wrócić do miejsca skąd wypłynęliśmy.

Reklama

 

Ten dzień uświadomił mi, że na rybach trzeba mieć oczy szeroko otwarte i być przygotowanym na różne zdarzenia. Ale jak tu nie kochać wędkowania, skoro oprócz rybnego eldorado przeżywa się takie przygody?

 

Roman Żokowski



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Potężny pożar w Trelkowie, płonie były kościół (zdjęcia)
    współczuć , współczuję ale nie dziwę się, że wybuchł pożar . Każdy kto tamtędy przejeżdżał wie o czym pisze . Bałagan , rozgardiasz , brak ładu i składu . Trudno opisać to miejsce. Totalny chaos . Skoro tak było i w środku , to była tylko kwestia czasu tego jednak nieszczęścia.

    Mariola


    2021-05-14 10:06:41
  • Eksperymentują na Bartnikach
    Fajny eksperyment. Jeżeli będzie udany to może inne miasta na tym skorzystają. Życzę udanego eksperymentu.

    WSK


    2021-05-14 08:51:32
  • Adrian Czech wygrał XII edycję Olimpiady Policyjnej (zdjęcia)
    Wstyd tylko, że w gronie laureatów zabrakło uczniów z szczycieńskiego liceum policyjnego. Uczący tam pan policjant z WSPOL nie popisał się

    Mieszkaniec


    2021-05-13 18:08:20
  • Potężny pożar w Trelkowie, płonie były kościół (zdjęcia)
    Co za szkoda. To była taki piękny, kameralny kościół, z dużym trudem remontowany od kilku lat. Bardzo współczuję pogorzelcom.

    Katarzyna Sieklucka


    2021-05-13 16:16:29
  • Niezależność samorządowa (rozmowa „Tygodnika Szczytno”)
    Panie radny Krassowski, z Pana wypowiedzi jasno wynika, że urzędnicy nie powinni być radnymi, i tym razem ma Pan absolutną rację.

    WSK


    2021-05-13 14:56:13
  • Plac Juranda zaczyna zmieniać swoje oblicze (zdjęcia)
    Za stary jestem, żeby łykać takie kluski: jeśli RM się na coś zgadza - to jej komisje mają prawo, a nawet obowiązek opiniowania projektów, za którymi podniosły rękę.. To zależy tylko i wyłącznie od szefów komisji, lub radnych, którym na czymś zależy. Ja się zastanawiam - bo jakoś nie mogę sobie przypomnieć - czy któryś z tych \"mędrców\" w radzie - dał ogłoszenie w prasie o to, aby mieszkańcy Szczytna wyrazili się na temat np. tego rodzaju zagospodarowania Pl. Juranda. Mnie się to też nie podoba, ale nikt nie raczył mnie zapytać, jako obywatela, o zdanie. A zwłaszcza nie zrobił tego radny/a z mojego okręgu. Jak przyjdzie na to pora - to powiem, który/a to magik/ czka - z imienia i nazwiska - niech no się który/a odezwie w tej sprawie.

    Do Społecznika


    2021-05-13 13:31:03
  • Plac Juranda zaczyna zmieniać swoje oblicze (zdjęcia)
    Ten pomysł to kolejna porażka burmistrza to jakiś koszmar za co się weźmie to spartoli za nic mu nie wychodzi czas już go odwołać,miasto we wszystkich rankingach na samym końcu

    Adalbert


    2021-05-13 10:15:40
  • Pies uwięziony w... bramie, na ratunek wezwano strażaków (zdjęcia)
    Pies poczuł zew krwi . Zapewne chciał przedostać się na posesję swojej psiej \"narzeczonej\". Tak chciał zrobić mój pies ale przełaził nad poziomym prętem.Zawisł w pół .Łeb po jednej , a ogon po drugiej stronie . Straż pożarna nie była potrzebna. Udało się go uwolnić, bez uszczerbku dla jego skóry.

    Anna


    2021-05-12 21:59:33
  • Plac Juranda zaczyna zmieniać swoje oblicze (zdjęcia)
    Mylisz się Taki sobie czytelniku. Rada z własnej inicjatywy lub na wniosek Burmistrza przeznacza środki na daną inwestycję np. zagospodarowanie Placu Juranda, ale za sposób jej wykonania odpowiada Burmistrz - patrz Plac Juranda. Rada Miejska wyraża lub też nie wyraża zgody na zadłużenie miasta, o które wnioskował Burmistrz.

    Społecznik


    2021-05-12 21:55:17
  • Plac Juranda zaczyna zmieniać swoje oblicze (zdjęcia)
    TO JEST CHORE!!! JUŻ JEST PROBLEM Z ZAPARKOWANIEM ŻEBY ZAŁATWIĆ SPRAWE W URZEDZIE MIASTA......TO CO BĘDZIĘ PO TYM WSPANIAŁYM POMYŚLE URZĘDNIKA??

    KTOŚ


    2021-05-12 21:06:52

Reklama