Środa, 23 Październik, Imieniny: Haliszki, Lody, Przybysłąwa -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Strach w oczach 2 – felieton Romana Żokowskiego


Pisałem o wypadzie na śledzia i spotkaniu z wielkim kutrem. Była to pierwsza, ale nie ostatnia przygoda, jaką przyszło nam przeżyć tego dnia. A że dzień był długi, to i jest co opowiadać. Historia z wielkim płynącym na nas kutrem zakończyła się szczęśliwie. Silnik naszej łódki odpalił, więc spokojnie już mogliśmy popłynąć na łowisko.



Drogi zostało nam niewiele, bo tylko 300 metrów, ale już z tej odległości widać było, że ciężko będzie znaleźć dobre miejsce do połowu. Wieść o braniach śledzia rozeszła się chyba po całej Polsce. Brzegi gęsto obsadzili wędkarze, a i na wodzie nie było lepiej. Dookoła mniejszych i większych łódek wędkarskich bez liku. Dodatkowo wielkie kutry z grupami wędkarzy wciskały się pomiędzy mniejsze łódki.

 

Każdy szukał dogodnego miejsca, aby trafić w największą ławicę. Takiego gąszczu łódek jeszcze nie widziałem. Na jeziorach wędkarzy obowiązuje zasada nie przeszkadzania sobie czyli wędkowania w pewnych odległościach od siebie. Tam ta zasada nie obowiązywała. Odstęp między łódkami to od siedmiu do dziesięciu metrów. Na rzuty na odległość nie było szans, a jedyna dostępna metoda to spuszczanie przynęty przy samej burcie. Znaleźliśmy małą dziurę pomiędzy łódkami, w którą szybko wpłynęliśmy. Kotwica poszła do wody i się zaczęło.

 

Zestaw składający się z ciężarka dwadzieścia gram i zestawu śledziowych przywieszek z sześcioma hakami, powędrował do wody. Ciężarek nie zdążył dotrzeć do dna, a szczytówka już drgała co oznaczało, że śledź zaatakował. Krótkie przytrzymanie, aby na wszystkie haki uczepiły się „srebrzaki” i w górę.

 

Śledź ścielił się gęsto. Za każdym razem na zestaw uczepiało się po cztery, pięć a niekiedy sześć dorodnych śledzi. To było jak wędkarskie eldorado. Nie było mowy o łyku kawy z termosu, a koledzy palący nie mieli czasu na zapalenie papierosa, bo śledzie brały jak szalone. Każde zanurzenie przynęty do wody równało się z wyciągnięciem kilku ryb. Nasze skrzynki w szybkim tempie zaczęły się zapełniać, a nie były one małe. Kolega Mirek, który organizował wyjazd, nasze wędkowanie określił „rzezią”.

 


Kołowrotki grzały się do czerwoności, a po trzech godzinach takiego intensywnego wędkowania, ręce zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Ale gdzie duże skupisko łódek, tam o nieszczęście nie trudno. Jeden z dużych kutrów wędkarski ruszył do przodu. Szyper nie zauważył, że przed sobą ma małą łódkę. Ruszając powoli uderzył w tę łódkę wciskając ją pod wodę. Woda zaczęła ją zalewać, a wędkarze krzycząc wniebogłosy, machali rękoma i odpychali się od burty kutra. Walka tych wędkarzy o życie wyglądała naprawdę zatrważająco.

 

Przymusowa kąpiel w połowie kwietnia i w zimowych ubraniach mogła zakończyć się tragicznie. W końcu ktoś na kutrze zauważył, co się dzieje i szyper wyhamował. Wędkarze na małej łódce odetchnęli z ulgą i oddalili się od kutra w bezpieczne miejsce. Strachu się pewnie najedli, tak jak my kilka godzin wcześniej. Połów trwał. Śledzie brały w najlepsze a nam zaczynało brakować miejsca w skrzynkach. Dochodziła dopiero godzina 14.00 i przed nami jeszcze kilka godzin wędkowania. Niestety, Neptun nie był dla nas łaskawy. Na podwodnych kamieniach, przetarła nam się linka od kotwicy i zaczęliśmy dryfować. Pośród takiej ilości łódek, dalsze wędkowanie było już niemożliwe. Pozostało nam odpalić silnik i wrócić do miejsca skąd wypłynęliśmy.

 

Ten dzień uświadomił mi, że na rybach trzeba mieć oczy szeroko otwarte i być przygotowanym na różne zdarzenia. Ale jak tu nie kochać wędkowania, skoro oprócz rybnego eldorado przeżywa się takie przygody?

 

Roman Żokowski



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Nie żyje ksiądz Mirosław Lango, proboszcz ze Spychowa
    ....śpieszmy się kochać ludzi,tak szybko odchodzą...Pokój Jego duszy.
    Autor: Jeremi Brzostowski
    2019-10-22 20:59:37
  • Grożą śmiercią naczelnikowi po seks-ankiecie
    Kto grozi, pewnie ci wielcy katolicy od miłosierdzia bożego, nafaszerowani: fałszem, podłością i obłudą!!! Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci w niego kamień.
    Autor: szczytnianin
    2019-10-22 20:09:15
  • Tajemniczy pożar kamienicy przy 1 Maja (zdjęcia)
    Wcale bym się nie zdziwiła że poprostu znudziło się mieszkanie co niektórym w takich warunkach.
    Autor: Tasia
    2019-10-22 13:52:19
  • Arsenał Milicji Obywatelskiej na poddaszu w Kocie
    Jak to były pociski z 1913 r., to nie należały do MO, chyba że MO miała takie mausery po 1945 r. Pewnie były skonfiskowane - i zapomniane, albo ukryte przez byłych właścicieli domostwa sprzed 1945 r. Sam z taką sytuacją miałem do czynienia - ale dawniej - jeszcze w czasach \"komuny\". Oddałem na komendę, ale strach był, że z niej nie wrócę, jako podejrzany o dybanie na ustrój i prawowitą władzę.
    Autor: Krajan
    2019-10-21 15:43:48
  • Olimpijczyk jednak z porażką w Szczytnie
    ćwiczcie Panowie ćwiczcie.
    Autor: re:
    2019-10-21 01:50:38
  • Przedszkole w Orzynach zamienią na świetlicę?
    Diagnozowanie choroby, ciąg dalszy... Drugą kadencję słońce ze śmiechu się chowa w gminnym blasku światłości ,Orzyńską ciemnością. \"walącą\" po oczach. \"...ciemno wszędzie, głucho wszędzie\" - Mickiewicz się przypomina.
    Autor: Wiesława Kowalewska
    2019-10-20 13:09:49
  • Uwaga! Woda już nadaje się do picia
    Brzydko panowie się bawią! Nawet nie wiedziałem, że pan O z Sanepidu jest bratem byłej burmistrz Górskiej! Jeśli ta cała sytuacja powstała w wyniku jakichś wzajemnych antypatii, popartych do tego głupotą - to tylko idiota trzymałby p. O w Sanepidzie! Przecież on stanowi zagrożenie dla miasta. Zresztą nie tylko on. Zdaje się że funkcjonuje także gdzieś Wydział Kryzysowy! czym się tam zajmują?!
    Autor: Taki sobie czytelnik
    2019-10-18 16:17:24
  • Uwaga! Woda już nadaje się do picia
    Dla ciekawych i potomnych: wszystkie publiczne enuncjacje na temat stanu wody w Szczytnie w październiku 2019 - zarówno Sanepidu, jak i Burmistrza - dostępne są w komplecie tylko na stronie \"Tygodnika Szczytno\".
    Autor: Śmieszek
    2019-10-18 14:21:02
  • Wiadro śmieci warte 500 zł
    Piękna droga Szczytno-Jerutki zaśmiecona okrutnie. Rowy, lasy pełne pustych butelek i puszek, nawet w miejscu tuż pod informacją, że teren monitorowany. Ostatnio zebraliśmy dwa worki śmieci zamiast grzybów.
    Autor: Gość
    2019-10-17 18:32:14
  • Królowa Luiza (cz. 1) – historia powiatu szczycieńskiego
    Budynek zawsze wyróżniał się urodą, ale ostatnio bardzo podupadł. Ciekawe czemu?
    Autor: Gość
    2019-10-17 17:38:13