Czwartek, 29 Lipiec
Imieniny: Ady, Wiwiany, Sylwiusza -

Reklama


Reklama

Piłkarska historia, ale bez tradycji (zdjęcia)


Tylko w Szczytnie jest to możliwe, że taki kawał historii i tradycji leży odłogiem. Mowa o Gwardii Szczytno. W weekend odbył się zjazd byłych piłkarzy klubu, w II-ligowym składzie. Wielu z nich to byli pierwszoligowcy (odpowiednik dzisiejszej ekstraklasy), a nawet kadrowicze Polski. Szkoda, że wcześniej MKS, a dziś SKS nie kontynuuje tej tradycji, chociażby zmieniając nazwę na Gwardia Szczytno...



Niestety, główny punkt zjazdu – czyli mecze na stadionie leśnym, nie cieszył się zbyt dużym zainteresowaniem. Na trybunach była dosłownie garstka kibiców. Nie zabrakło na nim na szczęście najwierniejszego piłkarskiego kibica Gwardii, dziś już 94-letniego Jana Grabarczyka. To piłkarska historia naszego miasta, żywa encyklopedia. To pan Jan po wojnie zakładał w Szczytnie pierwszy klub, który nazywał się Tęcza. Gdy nastał Podchorążak, a potem Gwardia, był najwierniejszym kibicem.

 

Między innymi dlatego byli gwardziści ufundowali i wręczyli panu Janowi pamiątkowy puchar. Inicjatorem pomysłu był miejski radny Piotr Gregorczyk i jednocześnie wieloletni piłkarz MKS Szczytno. - Taki kibic, jak pan Jan, to skarb – mówi. - Był z zawodnikami wówczas, gdy szło im dobrze, i wówczas, gdy bywało gorzej.

 

Było komu wspominać

 

Do Szczytna zjechało niemal 40 byłych zawodników Gwardii. Najdalej, bo z Nowego Jorku miał Jarosław Więcek. To wychowanek Gwardii Szczytno, który grał na pozycji bramkarza. Ale stare czasy wspominali też między innymi: Sławomir Opaliński (wychowanek Gwardii, który grał w ekstraklasie w zespole Stomil Olsztyn), Roman Król (Chrobry Głogów), Grzegorz Pietrzak (Wisła Płock), Piotr Łowicki (Stal Rzeszów), Jacek Kowalik (Moto Jelcz Oława), czy mieszkający do dziś w Szczytnie Mirosław Rusiecki (Górnik Wałbrzych).


Reklama

 

Reklama

Nie zabrakło oczywiście też trenerów, którzy doprowadzili Gwardię na ligowe szczyty, czyli Tadeusza Justki i Stanisława Adaszyńskiego.

 

Piłkarskie władze...

 

Zjazd zorganizowali Krzysztof Żelaskowski, na stałe mieszkający w Niemczech oraz Jacek Piórkowski ze Szczytna. - Było to pierwszy taki zjazd – mówi pan Jacek. - Niesamowite wspomnienia. Podróż w czasie. Było mnóstwo rozmów, radości. Część z nas do Szczytna przyjechała po kilkudziesięciu latach, byli zachwyceni miastem. Spotkaliśmy się z burmistrzem i starostą. Dodam, że burmistrz Krzysztof Mańkowski to też były zawodnik Gwardii, zresztą tak samo, jak miejski radny Zbigniew Orzoł.

 

...ale bez tradycji

 

Większość byłych gwardzistów zastanawiała się, dlaczego piłkarze ze Szczytna grali w MKS, czy obecnie w SKS i czemu nie kontynuuje tradycji Gwardii Szczytno.

 

- Marzeniem nas wszystkich jest to, aby historia była jednak kontynuowana, aby klub miejski wrócił do tradycji i nosił nazwę Gwardia – mówi Jacek Piórkowski. - Na pewno będziemy do tego namawiali działaczy.

 

Uroczystości rozpoczęły się w piątek kolacją w restauracji Sławianka. Z kolei w sobotę gwardziści wyszli na boisko i stoczyli towarzyski mecz z piłkarzami, którzy grali w SKS i MKS Szczytno. - Wynik nie był tu najważniejszy – śmieje się pan Jacek. - Ważne, że mimo tych upałów dotrwaliśmy do końca spotkania i nikt nie odniósł poważniejszych kontuzji. Wielu z nas to już zacni panowie w wieku prawie emerytalnym. I figura, i kontynuacja już nie ta – dodaje. - ale naprawdę był to niesamowity powrót do przeszłości. Pięknej, piłkarskiej przeszłości, gdzie Szczytno liczyło się na mapie piłkarskiej Polski...

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama


Komentarze