Wtorek, 20 Kwiecień
Imieniny: Alfa, Leonii, Tytusa -

Reklama


Reklama

Opłaty za śmieci znów poszybują?


Albo likwidacja ZGOK albo zgoda na nowy cennik zagospodarowania odpadów, taka była alternatywa – mówi burmistrz Pasymia Cezary Łachmański. We wtorek, 23 lutego, odbyła się pierwsza część zgromadzenia udziałowców ZGOK, na której zapadły decyzje, mogące w niedalekiej przyszłości wpłynąć na stawki opłat „śmieciowych” ponoszonych przez mieszkańców miast i gmin.



Nowy cennik – to oczywiście podwyżka opłat, jakie samorządy płacą ZGOK-owi za każdą tonę odpadów, które spółka zagospodarowuje. Jak mówią wójtowie, nie dało się tych podwyżek uniknąć, gdyby bowiem nie zostały przyjęte, spółka zostałaby postawiona w stan likwidacji, a to zmuszałoby każdy z 37 samorządów do samodzielnego poszukiwania odbiorców śmieci, produkowanych na ich terenie.

 

- Mieliśmy wybór między bardzo dużym złem w postaci tej likwidacji, a złem czyli podwyżką opłat – komentuje Łachmański. - Wskazaliśmy jednak na kilka sposobów ograniczenia kosztów funkcjonowania spółki, jak np. likwidacja funkcji wiceprezesa czy ograniczenie liczby członków Rady Nadzorczej.

 

Nowy cennik ma moc obowiązującą od początku roku, gminy będą więc musiały dopłacić za już odebrane odpady. Jak to się przełoży na stawki opłat, które ponoszą bezpośrednio mieszkańcy? Tego nikt na razie nie wie.


Reklama

 

- Będziemy to analizować może w maju, wtedy będzie wiadomo, czy i jak gospodarka śmieciowa nam się bilansuje – informuje burmistrz Pasymia i podkreśla, że na całokształt tej gospodarki największy wpływ mają... mieszkańcy. - Naprawdę dobra segregacja i zagospodarowanie bioodpadów we własnym zakresie, a także zmiana sposobu opalania domów czy mieszkań, by nie produkować ciężkiego popiołu, to obecnie potrzeba nie tylko ekologiczna, ale i ekonomiczna.

 

Najlepiej świadczą o tym stawki opłat. Gminy, we własnym zakresie różnicują je w odniesieniu do odpadów zmieszanych, kompostowanych i segregowanych. Fakt, że te różnice są przez mieszkańców odczuwalne, ale w swej wysokości aż tak bardzo nie szokują. Inaczej rzecz wygląda, gdy spojrzymy na koszty, jakie ponoszą samorządy płacąc ZGOK-owi.

Reklama

 

Najprostsze porównanie: za tonę wysegregowanej makulatury samorząd płaci 75 zł, za tonę szkła 150 zł, a plastiku – 180 zł, za tonę tzw. odpadów zmieszanych – 630 zł, za tonę odpadów ulegających biodegradacji – 1200 zł. Każdy więc pet, kartonowe pudełko czy ziemniaczane obierki, które trafiają do dużych kontenerów na śmieci zmieszane znacznie zyskują na „wartości” i w ostatecznym rozrachunku uderzają po kieszeni każdego mieszkańca.



Komentarze do artykułu

gość

na całym świecie śmieci to znakomity biznes, tylko u nas niewolnicy zapłacą garstce cwaniaków za to, że segregują makulaturę, butelki, tworzywa, które ponownie powinno się sprzedać

użytkownik drogi.

Może ktoś zainteresowałby się tymi psami biegającymi po drogach we wioskach , i wcale nie są to psy bezpańskie panie burmistrzu Pasymia.

I się kręci lody.

A złom stalowy i aluminium na prywatne posesję do miejscowości Jurgi gm.Pasym.

Napisz

Reklama


Komentarze