Reklama


Reklama

Miętkie w zasięgu rzymskich legionów (zdjęcia)


Już drugi rok z rzędu naukowcy skupieni wokół Fundacji Dajna, która współpracuje m.in. z UW, UWM, PAN oraz Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie prowadzą badania archeologiczne w lasach nieopodal Miętkich. Wykopaliska obejmują nekropolię, której historia sięga przełomu... er.



Od najdawniejszych czasów aż po średniowiecze część Bałtów zasiedlała obszary wielkiej Puszczy Galindzkiej, której pozostałością jest obecnie Puszcza Piska i znajdujące się na jej terenie rezerwaty leśne. To właśnie na jej zachodnim skraju, w lasach nad jeziorem Słupek, na terenie miejscowości Miętkie, grupa archeologów z Fundacji Dajna im. Jerzego Okulicza-Kozaryna oraz studenci Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego w okresie od 1 do 29 lipca badali starożytną, bałtyjską nekropolię.

 

 

Choć współczesne prace na cmentarzysku prowadzone są drugi rok z rzędu, to historia badań na tym stanowisku sięga ponad 100 lat. Pierwsze wykopaliska zorganizowane zostały tutaj na początku XX wieku przez archeologów z Królewca. To właśnie wtedy odkryto 841 grobów sprzed ponad dwóch tysięcy lat – stanowi ona zatem największą i najbogatszą starożytną nekropolię znaną na Warmii i Mazurach.

Aleksandra Barejko

 

 

- To cmentarzysko archiwalne, które jest dla mnie jednym z najbogatszych. W tym roku zostało odkrytych 54 grobów – mówi Aleksandra Barejko, asystentka prof. Wojciecha Nowakowskiego, szefa grupy prowadzącej badania.

 

Zachowane dane archiwalne jeszcze do niedawna nie pozwalały zlokalizować tego ważnego miejsca na współczesnych mapach. „Ponowne” odkrycie cmentarzyska nastąpiło dopiero trzy lata temu, gdy miłośnik starożytności z Mrągowa – Marcin Lasek, natrafił na trop zaginionego cmentarzyska w Miętkich.


Reklama

 

 

Jak mówi pani Aleksandra, podczas prac archeologicznych odkryto około 500 artefaktów, pochodzących w większości z okresu wpływów rzymskich. Zostaną najpierw poddane renowacji, a następnie szczegółowym opisom i badaniom i najprawdopodobniej po tych wszystkich działaniach zostaną przekazane Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie.

 

- Podczas tegorocznych wykopalisk przebadano jedynie niewielką część całego stanowiska, a mimo to wiedza na temat rytuałów pogrzebowych Bałtów poszerzyła się znacznie. Już wiemy, że zmarłych członków społeczności bałtyjskiej palono na stosie pogrzebowym, a następnie spopielone szczątki składano bezpośrednio do przygotowanych w ziemi jam bądź wkładano do popielnicy, czyli wypalonej, glinianej urny - mówi o odkryciach w Miętkich Aleksandra Barejko.

 

Do tej pory naukowcy odkryli na stanowisku ponad 50 pochówków datowanych od I do VII wieku po Chrystusie. W tegorocznym sezonie najbardziej spektakularnym znaleziskiem był pochówek rzędowy bałtyjskich wojowników składający się aż z pięciu urn.

 

Odkryte przy Miętkich groby, oprócz kości ludzkich, zawierały także ozdoby oraz fragmenty strojów, które mogły stanowić osobiste wyposażenie zmarłej osoby bądź dary przekazane mu w podróż w zaświaty. Takie znaleziska pomagają archeologom zinterpretować sposób, w jaki funkcjonowali kiedyś starożytni, a także zrozumieć i poznać ich historię oraz zwyczaje.

Reklama

 

Pani Aleksandra mówi, że obecnie prace archeologiczne prowadzi się tylko na terenach, które mogą być zagrożone. - Służby archeologiczne zostały poinformowane o planowanej na tym terenie tzw. orce leśnej. Te prace mogłyby uszkodzić groby, które są osadzone dość płytko - wyjaśnia.

 

Stanowiska archeologiczne w Miętkich są też badane przez eksplorerów, na szczęście – współpracujących z naukowcami. - Dzięki ich zaangażowaniu udało się odkryć dużo wyjątkowych zabytków, w tym między innymi: fibule (starożytne agrafki do spinania ubrań), części bransolet, sprzączek i okuć od pasa, importowane z terenów Italii paciorki szklane czy dekorowane fragmenty naczyń ceramicznych – wymienia Aleksandra Barejko.

 

Prawdopodobnie za rok archeolodzy z fundacji Dajana znów zawitają w lasy nieopodal Miętkich, by badać dzieje ludów zamieszkujących te tereny przed wiekami.

 

 

 

 

Fot. Jolanta Błasiak-Wielgus

 

 



Komentarze do artykułu

gal anonim

Przy okazji warto dodać, że Fundacja Dajna, wraz z Polskim Związkiem Eksploratorów walczy o unormowanie polskiego prawa w kwestii prowadzenia amatorskich poszukiwań z użyciem wykrywaczy metali. Aktualnie Polskie państwo pod naciskiem archeologów, z niedzielnego hobby jakim jest chodzenie po polach z wykrywaczem, zrobiło bandę złodziei i przestępców, co ciekawe dotyczy to wg szacunków ponad 100tyś. obywateli.

Napisz

Galeria zdjęć

Powiązane wydarzenia

Reklama


Komentarze