Wtorek, 30 Listopad
Imieniny: Andrzeja, Maury, Ondraszka -

Reklama


Reklama

Kibice – globtroterzy z naszego powiatu (zdjęcia)


Myliłby się ktoś sądząc, że fanatycy piłki nożnej dostrzegają tylko to okrągłe, co się toczy po murawie. Z pewnością nie dotyczy to szczycieńskiej grupy kibiców, którzy od lat, jeśli tylko mogą, podążają śladem kadry narodowej. I w tym roku również, na okoliczność Mistrzostw Europy, wybrali się do hiszpańskiej Sewilli. Trudno powiedzieć, czy przewidywali porażkę swoich stadionowych idoli, w każdym razie tym razem więcej czasu poświęcili urokom Europy niż piłkarskim rozgrywkom.



- Zwykle na mecze naszej reprezentacji lataliśmy samolotem. Tym razem było jednak inaczej – opowiada Grzegorz Achremczyk, jeden z piłkarskiego, miejscowego fanklubu. - Pomysł podróży kamperem zrodził się już w ubiegłym roku, bo mistrzostwa wtedy miały się odbyć. Organizacyjnie mniej więcej tak samo, jak się odbyły. Pierwszy mecz był planowany w Bilbao. Kiedy zobaczyliśmy, jaka trasa przez Europę prowadzi do tego miasta, uznaliśmy, że warto skorzystać z okazji i to wszystko zobaczyć na własne oczy.

 

Pięciu zapalonych kibiców było już w pełni gotowych do wyprawy, gdy mistrzostwa odwołano. - Mieliśmy już bilety, ale je anulowano, w tym roku trzeba było starać się o nie ponownie – mówi Grzegorz.

 

Samo zdobycie biletów na mecze tej rangi to solidna procedura, przy której trzeba mieć też trochę szczęścia. Najpierw należy się zarejestrować na stronie UEFA i wskazać mecze, które chce się obejrzeć na własne oczy i później liczyć na dobrą passę podczas losowania, które w UEFA jest prowadzone. Chociaż co do samego losowania różne są opinie, albowiem na stadionowych trybunach rzadko pojawiają się kibole, a kibiców są tysiące. Jeden chętny może maksymalnie otrzymać cztery bilety (cena jednego to 50 euro).

 


Reklama

- Różnymi znajomościami udało mi się pozyskać też piąty bilet, więc cała nasza 5-osobowa ekipa mogła wejść na stadion, chociaż nie w Bilbao, a w Sewilli – przyznaje Achremczyk. - Mieliśmy też bilety na mecz w Sankt Petersburgu, tam pojechała inna nasza ekipa, bo my już byliśmy w drodze do Hiszpanii.

 

Trasa wiodła przez Niemcy i Francję, gdzie po krótkim wypoczynku na Lazurowym Wybrzeżu piłkarscy „pielgrzymi” odwiedzili Lourdes i tamtejsze sanktuarium. W drodze do Hiszpanii „zamienili się” w wysokogórskich górali. - Pireneje można pokonać jadąc tunelami, ale te akurat zamknięto, czy to z powodu remontów, czy z innych przyczyn. Mieliśmy do wyboru: albo jechać bezpieczna trasą wkoło pokonując dodatkowo jakieś 500 kilometrów, albo jechać górskimi szlakami, które do tranzytowych raczej nie należą. Wybraliśmy to drugie i przyszło nam nocować na górskim parkingu, jakieś 2 – 2,5 tysiąca metrów nad poziomem morza. Dla „niziołków” to już była niezła wysokość.

 

Kiedy udało się już pokonać groźne Pireneje, szczycieńscy kibice ruszyli w kierunku wybrzeża i Walencji, a później do Alicante – miasta, w którym plaża zaliczana jest do najładniejszych na świecie. - I miasto, i plaża zasłużenie cieszą się tak dobrą opinią – komentuje Achremczyk. - Na podziwianie nie mieliśmy jednak zbyt wiele czasu, tylko wieczór i kilka nocnych godzin, bo pozostałe trzeba było przeznaczyć na sen.

Reklama

 

W drodze do Sewilli piłkarscy globtroterzy zahaczyli o Gibraltar. - Taka decyzję podjęliśmy już w trakcie podróży. Uznaliśmy, że naszym wręcz obowiązkiem jest odwiedzenie miejsca katastrofy lotniczej, w której zginął generał Władysław Sikorski. Tym bardziej, że nie tak dawno w tym miejscu został postawiony pomnik. Trzeba przyznać, że robi wrażenie. Oczywiście, musieliśmy tam zrobić sobie zdjęcie z naszą nieodłączną flagą, po której już jesteśmy rozpoznawalni na światowych stadionach, chociaż nie bez różnych przygód.

 

Podróż i jej atrakcje zniwelowała w szczycieńskich kibicach gorycz narodowej porażki. Tym pięciu, w Sewilli, przypadło przynajmniej w udziale obejrzenie tego meczu naszej drużyny, którego nie przegrała.

 

- Ale się nie poddajemy i wierzymy w naszą reprezentację – podkreśla Achremczyk. - Już mamy kupione bilety na wrześniowy mecz w San Marino, kolejny eliminacyjny do przyszłorocznych Mistrzostw Świata w Katarze.



Komentarze do artykułu

ag

Gratuluję zapału i zazdroszczę wyjazdów.

5

Do zobaczenia na szlaku...

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze