Czwartek, 23 Maj, Imieniny: Emila, Neleny, Romy -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Cie choroba… - felieton Wiesława Mądrzejowskiego


Jak powszechnie wiadomo kontakty z medycyną należy traktować jako zło konieczne i ograniczać do minimum. Bo jak się raz zacznie to już poszłooooo! Chyba że nie można inaczej to siła wyższa. Osobiście od niepamiętnych lat mam codzienny kontakt ze stomatologią i sobie to chwalę nawet publicznie. Nie mam zresztą innego wyjścia.



Towarzysko też bardzo takie znajomości cenię przede wszystkim ze względu na poczucie humoru, jakie wśród znanych mi lekarzy jest przypadłością powszechną. Zdarzyło się jednak ostatnio, że musiałem spotkać się z medycyną niejako służbowo. Pacjent ze mnie marny, szczególnie że czuję się wspaniale, ale jakaś tam medyczna maszyneria wykazała, iż coś nie gra jak trzeba. Jak mus to mus. Utoczono mi z żył sporo krwi, podłączano do coraz bardziej skomplikowanych urządzeń, których działania nigdy nie będę w stanie zrozumieć i w końcu wydano wyrok.

 

Parę lat temu miałem możność zwiedzenia pomieszczenia, w którym wykonuje się karę śmierci. W Huntsville w Teksasie zresztą, gdzie znajduje się ośrodek wypoczynkowy dla najgroźniejszych bandytów. Przemili gospodarze przepraszali nas za pewną zmianę w programie, który obejmował podobno wstępnie asystowanie przy wykonaniu takiej kary. W celach naukowych jak najbardziej. Niestety, tamtejszy gubernator podobno w ostatniej chwili z jakichś tam powodów formalnych przełożył termin zabiegu i obejrzeliśmy sobie tylko dokładnie salę operacyjną, w której się ten akt dokonuje oraz służące ku temu urządzenia. Supernowoczesne, jak nam to dokładnie tłumaczono.

 

Dlaczego mi się to przypomniało? Otóż z własnej i nieprzymuszonej woli znalazłem się parę dni temu także w pięknie urządzonej i wyposażonej w dziwną maszynerię sali w jednym ze szpitali na wybrzeżu. Na pierwszy rzut oka – jakby podobna do tej w Teksasie. Co będę opowiadał, wyobraźnia zaczęła działać. Przyrząd na jakim mnie położono otoczony był kablami, rurkami, monitorami, wszystkimi tymi medycznymi cudami, które dotąd oglądałem raz do roku.


Przy okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Było nawet wygodnie, nie można narzekać. I nagle jakby ręką odjął: niemały stres spłynął gdzieś daleko. Otóż cały ten majdan ustawiono przodem do wielkiego na całą ścianę okna gdzieś na wysokim piętrze szpitalnego budynku. A za oknem przepiękny widok na rozległą Zatokę Gdańską i Hel na horyzoncie. Wpadłem w zachwyt i nawet nie zauważyłem jak mnie tam do czegoś podłączono, chyba nawet kłuto. Gdy się po jakimś czasie ocknąłem akurat wyszło słońce i morze lśniło tysiącem kolorów. Słowo daję, nie chciało mi się wstawać. Cóż, wszystko co dobre, szybko się kończy. Lekarze życzyli mi, nieszczerze chyba, abym więcej nie miał okazji oglądać tego pięknego widoku.
 

W Szczytnie, gdy relacjonowałem swoje wrażenia, zaprzyjaźniona pani, a parę lat temu pacjentka naszego szpitala powiatowego, potwierdziła, że widok za oknem może wpłynąć na samopoczucie pacjenta. Jak sama pamięta, tuż przed trudnym zabiegiem na chirurgicznej sali operacyjnej przy ulicy Skłodowskiej-Curie widziała fantastycznie kolorowe jesiennie drzewa, które otaczają szpital. I z tym widokiem przed oczami jakoś spokojnie przeszła w objęcia Morfeusza. Nie tylko więc wyposażenie szpitala, nie tylko umiejętności lekarzy i całego szpitalnego personelu, ale i cała otoczka zabiegu, także za oknami może istotnie wpłynąć na samopoczucie delikwenta na operacyjnym stole.
 


Jak wiadomo szpital w Szczytnie to obiekt szacowny i zabytkowy. Można na facebooku oglądać jego zdjęcia sprzed kilkudziesięciu lat. Niewiele się w swoim zewnętrznym wyglądzie zmienił. Z ogromną nadzieją przyjąłem decyzję p. Starosty, który pomimo „olania” naszych potrzeb przez „siły wyższe” zarządził rozbudowę zabytkowego obiektu. Wpakowanie pieniędzy, nawet zaciągnięcie kredytów na taki cel popieram wszystkimi czterema łapami. Po to się obejmuje wysokie stanowiska, aby - gdy zaistnieje potrzeba - podejmować decyzje nawet ryzykowne.


W interesie nas wszystkich, a to jest właśnie taki przypadek. Z zarysu nowego obiektu jaki można było obejrzeć w prasie widać, że nowe skrzydło chyba nie będzie architektonicznie razić w połączeniu z zabytkiem. Zresztą konserwator na to by nie zezwolił. Nowy obiekt, przesunięcia między oddziałami, to wszystko wymaga sporych środków. Wierzę, że damy sobie wspólnie z tym radę. Mam przy tej okazji małą prośbę wynikającą z moich ostatnich doświadczeń. Wydaje mi się, że warto poza niezbędnym wspaniałym i nowoczesnym sprzętem, jaki tam powinien trafić, zadbać także o otoczenie, o tzw. małą architekturę, zieleń czyli w ogóle krajobraz. Zaszkodzić to nikomu nie zaszkodzi, ale gdyby nasz szpital znany był z tego, że stoi w parku byłby to piękny pomnik szacunku dla jego pacjentów.

Wiesław Mądrzejowski (wiemod @wp.pl)

 

 



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Za transport dzieci... do prokuratury
    Tak, zgadzam się wszystko było ok, tylko stary przewoźnik ciągle szukał haka, aby znowu wrócić, bo cała rodzina bez pracy. A on tu nikogo innego nie chce wpuścić!!!! Skandal i uklady
    Autor: Mieszkaniec
    2019-05-23 14:16:54
  • Za transport dzieci... do prokuratury
    Żałosne to jest co nasz pan wójt robi... Szukają CH.... Wie czego... Co wy chcecie od nowego przewoznika... Jakiś dobry przekręt jest między p. Wojtek a nasza stara firma która wozila dzieci...
    Autor: Mieszkanka
    2019-05-23 13:37:44
  • Za transport dzieci... do prokuratury
    Jakie skargi P.wojcie od przewoźnika który przegrał?Który czuje się panem na swoim terenie i nie wie jak jeszcze dokopać teraźniejszym.
    Autor: Mieszkaniec
    2019-05-23 11:32:31
  • Za transport dzieci... do prokuratury
    Bzdury! Przewoźnik był naprawdę w porządku. Nie wiem kto mógłby się na niego skarżyć bo, z którym rodzicem bym nie rozmawiała również podzielal moje zdanie. Obecny \"zastępczy\" przewoźnik za to robi sobie jakieś kpiny. Często jest tak, że autobus odjeżdża z przystanku za wcześnie. Poza tym jeszcze w ubiegłym roku gdy dziecko jechało do innej miejscowości niż zamieszkania pobierał opłaty. Coś tu jest chyba nie tak.
    Autor: Xxx
    2019-05-23 10:48:34
  • Ruszają elitarne studia oficerskie
    To już przebija propagandę Korei Północnej. Oficer od czego?
    Autor: Uzjel
    2019-05-23 06:04:41
  • Komendant Fałdowski odwiedził rannych słuchaczy
    Człowieku, wypadki chodzą po ludziach. Może rutyna temu winna...
    Autor: Zbyszek
    2019-05-22 22:59:50
  • Komendant Fałdowski odwiedził rannych słuchaczy
    A co z delikwentem, który ich postrzelił. Ciekawe to, że doświadczony instruktor zaprezentował jakiś kompletny brak profesjonalizmu. Podobno broń raz w roku sama wypala - ale żeby w ręku zawodowca? Zupełnie tego nie rozumiem. Po to jest instruktor, żeby nauczyć bezpiecznego posługiwania się bronią palną. Więc co on w sumie tam zrobił?
    Autor: Taki sobie czytelnik
    2019-05-22 14:42:34
  • Egzaminy mimo strajku
    O! Jaki purysta językowy!!! A czytać ze zrozumieniem potrafi? Chyba nie, bo dopiero zaczął pić poranna kawę w biurze (sądząc po czasie dokonania tego wpisu).
    Autor: Śmieszek do Tomasza TK
    2019-05-22 12:44:33
  • 500 sztuk węgorza trafiło do naszych jezior (zdjęcia)
    Popatrzcie, nawet tutaj nasz ukochany Burmistrz- na pewno to z jego inicjatywy. Ale facet ma parcie na szkło. nasi celebryci mogliby się od niego uczyć. Strach otworzyć lodówkę- żeby nie ukazał się Pan Burmistrz
    Autor: dr
    2019-05-22 09:13:21
  • Pieski problem straży miejskiej
    Stanowczo muszę przyznać rację osobie o nicku \"Mieszkaniec\". Gratulacje dla tych radnych. Pijar zaistniał. Regresywny i czarny ale jest :-D
    Autor: Tomasz TK
    2019-05-22 08:05:41