Reklama


Reklama

Biznes na psich plemnikach i krzywdzie dzieci


Blisko dwa miesiące temu zaginął mój piesek shih tzu. Pilnie go poszukiwaliśmy, ale bezskutecznie. Bardzo się zdziwiłam, kiedy dwa tygodnie później znalazłam w internecie ogłoszenie, w którym ktoś oferuje „usługi” mojego pieska jako reproduktora. Zgłosiłam sprawę na policję, ale mam też nadzieję, że ktoś ze zdjęcia, zamieszczonego przez złodzieja, rozpozna kim on jest – mówi Barbara Spalitabaka.



Piesek przebywał na ogrodzonym podwórku.

 

- Zniknął nam z oczu dosłownie w ciągu dwudziestu minut. Natychmiast zaczęliśmy go szukać – opowiada pani Barbara. - Przepytaliśmy sąsiadów, znajomych, dzieci objeździły osiedle, nawet Rudkę, rozwieszaliśmy informacje o zaginięciu i poszukiwaniu. Wykorzystaliśmy też internet, zamieszczając ogłoszenia i informacje o zaginięciu na najróżniejszych portalach, w tym na OLX. Wszystko na nic.

 

Właścicielka zaczęła więc rozważać przyczyny, dla których ktoś przygarnął jej psa. - Poszukiwałam w przeglądarce google, wpisując różne frazy. Przy okazji dowiedziałam się, że handel psami w internecie kwitnie, a ceny są wręcz szokujące. Oferowane są nie tylko psy jako takie, ale ich specyficzne usługi. Tą drogą właśnie znalazłam informację o tym, że ktoś na OLX zamiesił ogłoszenie, że posiada shih tzu i że „udostępni” go jako reproduktora. To było ogłoszenie ze zdjęciem, na którym rozpoznałam swojego psa. Przy wygooglowanym linku było zdjęcie mojego psa i przekierowanie do OLX, ale okazało się, że to ogłoszenie zostało usunięte, a link przekierowuje do OLX, ale pokazują się już tylko aktualne ogłoszenia. Przypuszczam, że gdy zamieściliśmy na tym portalu własną informację o zaginięciu, wraz ze zdjęciem, to osoba, która przywłaszczyła sobie maszego shih tzu, wystraszyła się i swoje ogłoszenie usunęła, bo łatwo było zauważyć, że to ten sam pies.


Reklama

 

Reklama

 

Tuż po namierzeniu psiej, seksualnej oferty w necie, Barbara Spalitabaka złożyła w szczycieńskiej komendzie zawiadomienie o prawdopodobnym popełnieniu przestępstwa. - Dziś jest już 18 sierpnia. Wiele razy dzwoniłam na komendę bądź byłam tam osobiście. Niemal za każdym razem kontaktowałam się z inna osobą, która miała ponoć prowadzić postępowanie.

 

A to jakaś pani, a to pan, a to znów pani, bo poprzednia już na urlopie, a następna dopiero z wypoczynku wróci. Udało się jedynie policji uzyskać od OLX odpowiedź, że dane nadawcy ogłoszenia mogą być dostępne jedynie wtedy, gdy zostanie wskazany ID aukcji lub link bezpośredni to tej aukcji. Czyli po prawie miesiącu policja wie dokładnie tyle, ile ja się dowiedziałam w momencie znalezienia informacji o tym, że złodziej takie ogłoszenie publikował, bo wtedy sama do OLX napisałam.

 

W opinii pani Barbary, o czym przekonują ją znajomi informatycy, niezbędne dane czyli ów ID aukcji bądź oryginalny, a teraz już archiwalny link ogłoszenia, w którym jej pies był „sprzedawany” jako reproduktor można drogą formalną (czytaj: policyjną) uzyskać od operatora google.

 

- Czy ta próba zostanie podjęta, nie wiem. Ile to będzie trwało, też nie wiem, bo nie wiem, czy taki „niewielki” problem jak zaginięcie czy kradzież shih tzu będzie wystarczająco poważnie traktowany. Jedyne czym teraz dysponuję, to niewielkie zdjęcie mojego psa, zamieszczone w internecie przy ogłoszeniu o jego „wynajmie”, a bardzo krótko dostępne w wyszukiwarce google. Ale może ktoś rozpozna otoczenie, w którym to zdjęcie było zrobione i tym samym pomoże znaleźć miejsce, w którym nasz piesek jest przetrzymywany. Będę wdzięczna za każdą pomoc, każdą informację. Podaję swój nr telefonu: 604-298-975.

 

Shih tzu jest właściwie własnością 17-letniej obecnie Aleksandry, najstarszej z trojga dzieci pani Barbary. - Ola marzyła o tym psie, zbierała na niego stypendium, które otrzymywała za wyniki nauczania i w końcu uzbierała. Kupiliśmy szczeniaczka, który obecnie jest już 4-letnim ulubieńcem całej rodziny. Wszystkie dzieci z udziałem swoich kolegów i koleżanek ze szkół i klas poświęciły niemal całe swoje wakacje na poszukiwania.

 

Wciąż szukają... a ktoś sobie drwi z dziecięcej rozpaczy, bo chce zarobić na psiej spermie. Nie mam słów, by określić takie zachowanie, a właściwie mam, ale nie nadają się do druku. Jakim trzeba być człowiekiem, by dla paru złotych krzywdzić dzieci, nie mówiąc już o naszym psie, który na pewno za nami tęskni...



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama


Komentarze