Piątek, 16 Kwiecień
Imieniny: Adolfiny, Odetty, Wacława -

Reklama


Reklama

360 tysięcy kilometrów pomocy, część trafiło do zakonnic


W drugiej połowie lutego po raz 143 zawitał z pomocą humanitarną do Szczytna jego honorowy obywatel – Werner Koepke. Towarzyszył mu emerytowany oficer zachodnioniemieckiej policji Hermann Salge, który dopiero rozpoczyna u boku Wernera swą wolontariacką działalność. Jak policzył Werner, podczas licznych wypraw do Szczytna pokonał już dobrze ponad 360 tysięcy kilometrów.



Werner Koepke przyjeżdża do Szczytna od 1993 roku. Jego początkowo samodzielna inicjatywa przerfodziła się z czasem w zorganizowaną akcję, którą prowadzi założone przez niego stowarzyszenie „Masurenhilfe”. Początkowo współtworzyło je 8 osób, a obecnie liczy już 32 członków.

 

Dlaczego z tylu mazurskich miast, Werner wybrał Szczytno? - W Leiferde (Dolna Saksonia), skąd pochodzę, mieszkała lekarka – doktor Kühne. Była to dawna mieszkanka Szczytna, która w 1945 roku musiała opuścić miasto. Gdy dowiedziała się, że planuję wspierać mieszkańców Mazur, powiedziała: „Jedźcie do Szczytna”. I tak się stało.


Reklama

 

Hermann Salge, który towarzyszył Wernerowi podczas ostatniej wizyty, przez ponad 40 lat był oficerem niemieckiej policji i w prace stowarzyszenia włączył się już na emeryturze. - Dołączyłem do stowarzyszenia „Masurenhilfe” i w ubiegłym roku byłem w Szczytnie po raz pierwszy. Polskę już trochę poznałem, bo jestem fanem motocykli i jeżdżę w dalekie trasy właściwie po całej Europie.

 

W lutym br. Werner Koepke wspomógł Warmińsko - Mazurski Oddział Okręgowy Polskiego Czerwonego Krzyża. Z dostawy ucieszyli się też młodzi mieszkańcy internatu SOSW, którzy otrzymali m.in. dwa stoły do gry w piłkarzyki. Jak zawsze i od lat, nie zabrakło podarunków dla wychowanków z domów dziecka w Szczytnie i Pasymiu, a nawet dla sióstr klarysek ze szczycieńskiego klasztoru.

Reklama



Komentarze do artykułu

Ciekawy

Co w darze otrzymały szczycieńskie klaryski - bo o tym brak informacji. Nie mam nic do zakonnic i zakonników - ale nie sądzę, aby cierpieli biedę, a cecha ubóstwa i ograniczania swych potrzeb do niezbędnego minimum - to zdaje się - jest coś, co odróżnia te zgromadzenia od zwykłego, szarego konsumpcjonisty.

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze