Niedziela, 19 Listopad, Imieniny: Elżbiety, Faustyny, Pawła -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Walter Późny - Historia Szczytna i okolic

Pierwszy polski starosta szczycieński Walter Późny jest części mieszkańcom naszego miasta znany. To postać nietuzinkowa, z pewnością na stałe zapisana w kartach historii Szczytna i powiatu.

 Walter Późny zmarł w 2012 roku, przeżywszy ponad 100 lat. Jakiś czas wcześniej, pod koniec 1999 roku przeprowadziłem z nim kilkugodzinną rozmowę, podczas której opowiadał o powojennym Szczytnie. Wspomnieniom Waltera Późnego oraz Kazimierza Żugaja, zwanego niekiedy pierwszym powojennym elektrykiem Szczytna, poświęcę kilka kolejnych odcinków mojego cyklu.

 


- Pochodzę z rodziny, która postawiła wszystko na jedną kartę. Zapisywaliśmy ją walką o utrzymanie polskości na Mazurach. Szczytno natomiast uważam za swoje ukochane dziecko w ten sposób rozpoczął rozmowę Walter Późny.

  Przyszedł na świat 22 lutego 1911 r. w Dębowcu Wielkim w powiecie nidzickim. W rodzinnym domu Późnych pielęgnowało się sprawy związane z polskością rodziny i ruchem ludowym na Mazurach. Dziadek Waltera Późnego był uczestnikiem Powstania Styczniowego, natomiast jego ojciec był prześladowany przez władze niemieckie za silne i aktywne wspieranie Mazurskiej Partii Ludowej oraz członkostwo w Związku Polaków w Niemczech. Jak wspominał Walter, sprawa polska nie była obojętna także jego matce, która przez „zieloną granicę" przemycała aż z Warszawy polskie pisma dla Mazurów.

 

Edukacja w Polsce

  Na początku lat trzydziestych ubiegłego wieku ówczesne władze polskie i Związek Polaków przystąpili do organizowania polskich szkół na terenach niemieckich. Brakowało wykwalifikowanej kadry nauczycielskiej., jak również i redaktorów dla ukazującej się w Niemczech prasy polskiej. Walter i jego młodszy o dwa lata brat Fryderyk swą edukację w tym kierunku rozpoczęli w Działdowie pod okiem wspaniałego pedagoga Józefa Biedrawy.

  Po ukończeniu szkoły starszy z nich wyjechał podnosić swoje kwalifikacje w Warszawie, natomiast Walter został stypendystą światowego Związku Polaków. Wyższą Szkołę Dziennikarstwa w Warszawie ukończył przed wojną z wynikiem bardzo dobrym. W stolicy nawiązał bardzo szerokie znajomości m.in. z pewnym kapitanem WP, który służbę pełnił przy boku Prezydenta RP Ignacego Mościckiego.

 

Po ukończeniu studiów w 1938 roku praktykę dziennikarską rozpoczął w „Gazecie Olsztyńskiej” zastępując redaktora Wacława Jankowskiego. W tym samym roku zaproponowano mu objęcie polskiego pisma „Mazur” ukazującego się wówczas w Szczytnie, lecz nadmiar obowiązków nie pozwolił na przyjęcie tego stanowiska.

Druga polska szkoła na Mazurach

  O ojcu Waltera, Bogumile, wspomina w swoje książce ”Na tropach Smętka” Melchior Wańkowicz, który opisał drugą, po Piasutnie, polską szkołę. W Dębowcu Wielkim utworzył ją właśnie Bogumił Późny.

  Ówczesna prasa niemiecka rozpoczęła nagonkę na nauczyciela z Dębowca, zaś projekt ten nazwała „założeniem polskiej szkoły w czysto niemieckiej wsi”. Były to informacje kłamliwe, ponieważ według przeprowadzonego w 1910 roku spisu ludności wynikało, iż Dębowiec Wielki zamieszkiwało 221 osób mówiących po polsku, a tylko 11 używało języka niemieckiego.

  Za tworzenie polskiej szkoły na Mazurach, mający 74 lat ojciec Waltera Późnego został dotkliwie pobity przez sołtysa wsi Olszewskiego oraz jego dwóch synów SA-manów. Zdarzenie to nabrało takiego rozgłosu, że skargę na takie działania ze strony Niemców złożono w Lidze Narodów.

  Działań utrudniających szkole funkcjonowanie podejmowano więcej. Zagorzały nazista i nauczyciel języka niemieckiego w szkole w Dębowcu Wielkim spotkał się z miejscowym gospodarzem o nazwisku Bróż, który wynajął lokal na polską szkołę i dał mu jasno do zrozumienia, że jeśli nie chce podzielić losu Bogumiła Późnego, musi zerwać umowę na wynajem ze Związkiem Polaków reprezentowanym przez ojca Waltera. Za takie działanie, zaproponowano mu nawet dość znaczną sumę pieniędzy. Mazurski gospodarz w obawie o życie własne, jak i swojej rodziny, umowę z polską organizacją zerwał, lecz pieniędzy nie przyjął. Za odstąpienie od popierania szkoły polskiej w Dębowcu także Bogumiłowi Późnemu zaproponowano łapówkę, której oczywiście nie przyjął.

 

Współpraca z polskim wywiadem

  W tym samym czasie, gdy Walter zdobywał arkana sztuki dziennikarskiej, władze polskie po ukończeniu nauki zaproponowały mu pracę redaktora polskich gazet wydawanych w Prusach Wschodnich.

  W połowie 1938 roku Walter Późny ożenił się z Adelą Jadwigą z domu Budzyńską. W tym samym roku podjął współpracę z Oddziałem II Informacyjnym Polskiego Sztabu Głównego, którego zadaniem było prowadzenie wywiadu na terenie Niemiec. Do pracy wywiadowczej Walter wciągnął również i swojego brata Fryderyka.

 

Wybuch wojny

  W 1939 roku wybucha II wojna światowa. Na początku września Światowy Związek Polaków z Zagranicy, zwany Światpol organizuje tzw. Brygadę Gdańską, czyli jednostkę Wojska Polskiego, która była stworzona dla Polaków z zagranicy i składała się z samych ochotników. W jej szeregach znaleźli się także Walter Późny z bratem. Pierwszą potyczkę staczają na Wołyniu broniąc przed Niemcami Włodzimierza, a następnie przedzierając się wraz z bratem Fryderykiem w kierunku północnym, napotykają na swej drodze niewielką miejscowość Kostpol, gdzie zdobywają cywilne ubrania.

  Działo się to w drugiej połowie września na terenach zajętych już przez Armię Czerwoną. W jakiś sposób Walterowi i Fryderykowi udało się dostać do pociągu, jadącego na północ. Po niespełna stu kilometrów, skład został zatrzymany przez sowieckie wojska. Wypędzono wszystkich podróżnych z wagonów i ustawiono w dwóch szeregach na przedpolach jakiejś niewielkiej miejscowości.

 

W pewnym momencie podszedł do mnie niemłody, ubrany w łachmany sowiecki żołnierz i trzymając jedną dłoń na kaburze pistoletu, zaczął mi się podejrzliwie przyglądać. Po tej dość „wnikliwej” obserwacji złapał mnie gwałtownie za kołnierz koszuli i rozkazał pokazać dłonie, które były brudne jak zołza – wspominał Walter Późny. - Kiem ty rabotajesz? - krzyknął do niego. Walter Późny nie znając aż tak dobrze języka rosyjskiego, myślał, że chodzi mu o koszulę, za którą go złapał. – Jestem krawiec! Krawiec z Warszawy! - wykrzyknął zdezorientowany. Ooo! To dobrze. Ty będziesz nam mundury szył - skwitował z zadowoleniem żołnierz i poszedł zameldować przełożonemu, że znalazł kogoś, kto im się przyda. – Padł na mnie blady strach. Wielki Boże, przecież ja z krawiectwem nie miałem nigdy do czynienia. Jeśli się wyda, to będzie ze mną koniec...

 

  - Sowieci zorganizowali dla nas prowizoryczny obóz internowania. Była to ogromna polana, rozświetlona gdzieniegdzie ogniskami, gdzie patrole tworzyli podeszli wiekiem żołnierze. Wśród zatrzymanych na samym początku zawiązała się grupa, która miała zamiar uciec. – Staraliśmy się wszelkimi sposobami zdobyć zaufanie pilnujących nas żołnierzy. Ci, którzy znali chociaż trochę język rosyjski, podchodzili do nich, częstowali papierosami i czym się dało oraz ucinali krótką pogawędkę – wspominał pan Walter. - Wieczorem, drugiego dnia od zatrzymania, korzystając z nieuwagi żołnierzy, wyczołgaliśmy się po cichu w kierunku lasu i umówiliśmy, że spotkamy się mniej więcej 500 kilometrów dalej wzdłuż linii kolejowej.

  W ten sposób niektórzy z uciekinierów, a wśród nich i Walter Późny, dotarli aż do Wilna. - W Wilnie przyjęto nas bardzo serdecznie. Byłem gościem starościny wileńskiej - opowiadał z dumą. – Na miejscu część z nas, która posiadała paszporty, zdecydowała się uciec do Szwecji. Ja zaś nie mając wyboru, ponieważ w Warszawie była moja żona i córka, postanowiłem wrócić do stolicy.

 

Powrót do stolicy

  Po powrocie do Warszawy Walter Późny, nawiązał współpracę z polską konspiracją. Na jej polecenie w swoim domu z narażeniem życia własnego i rodziny prowadził nasłuch radiowy, przerzucał pisma Delegatury Rządu Londyńskiego na kraj, a w jego mieszkaniu odbywały się także spotkania ludzi chcących wstąpić bądź też będących już w konspiracji. W tym samym czasie podjął pracę w organizowanym przez Niemców w stolicy Ministerstwie Opieki Społecznej.

 

ROBERT ARBATOWSKI



Powiązane wydarzenia



Komentarze do artykułu

Napisz

Komentarze

  • Katarzyna Dowbor remontowała mieszkanie w Szczytnie (zdjęcia)
    Ta pani Lidia maluje sie jak szesnastoletnia metalowa panienka a jej starsza corka wyglada starzej niz ta pani z kolczykiem pod brwia, Moze niech troche dostrosnie ta Lidia i do roboty pojdzie i zmyje z siebie ten mocny makijarz bo to w tym wieku juz nie przystoi.
    Autor: obiektywnie
    2017-11-18 22:33:38
  • Katarzyna Dowbor remontowała mieszkanie w Szczytnie (zdjęcia)
    A te kobiety które tak się wypowiadają na temat pani Lidii to niech się zajmą swoimi sprawami.Zal ? Trzeba było zgłosić się do prgramu ! Zazdrosne babiszony i na dodatek wścibskie zazdrosnice
    Autor: Wiola
    2017-11-18 22:12:55
  • Katarzyna Dowbor remontowała mieszkanie w Szczytnie (zdjęcia)
    Jestem w szoku ile w ludzi jest zawiści i zazdrości. Dla mnie jest to niepojęte. Jak można komuś życzyć tak źle i niszczyć cudzą pracę? Ta kobieta naprawdę przeszła dużo w życiu, a mieszkańcy Szczytna mogą jedynie się wstydzić swojego okropnego zachowania. Jak oni mogą spokojnie spać w nocy? Nie wyobrażam sobie jak można być tak nieczułym człowiekiem, bez jakiejkolwiek empatii. Nie rozumiem osób, które tylko zazdroszczą i wylewają swoją nienawiść, zamiast sami wziąć się w garść i zrobić coś ze swoim życiem, zamiast osądzać. Może zamiast interesować się i uprzykrzać życie pani Lidii, ludzie zaczniecie się interesować swoim? Mam tylko jedno pytanie do mieszkań Szczytna: Po co to robicie? Tego jednego nie jestem w stanie pojąć w szczególności, po co, jaki jest cel tego zachowania? Po co uprzykrzać życie komuś, kto w końcu może odczuć szczęście? Radzę zająć się sobą i odpuścić uprzykrzanie życia innym, a większą uwagę zwrócić na siebie i może samemu osiągnąć szczęście, nie czyniąc źle drugiemu.
    Autor: Wstyd
    2017-11-18 20:35:57
  • Katarzyna Dowbor remontowała mieszkanie w Szczytnie (zdjęcia)
    Boli wszystkich sąsiadów ze ktos ma remont i zazdrosc ze lepiej ktos ma buraki
    Autor: Nnn
    2017-11-18 18:44:46
  • Katarzyna Dowbor remontowała mieszkanie w Szczytnie (zdjęcia)
    Do Krzysztof: kolejny "wrażliwy społecznie", który życzy innym stryczka. Niczym się nie różnisz od tych, których krytykujesz.
    Autor: Artur
    2017-11-18 17:05:30
  • Katarzyna Dowbor remontowała mieszkanie w Szczytnie (zdjęcia)
    Pani Lidio zasłużyła Pani na ten remont! Pani Kasiu i Ekipo zrobiliście kawał super roboty!!! Gratulacje dla Was! Pani Lidio proszę się cieszyć z całego serca z tego remontu i poprawy warunków na lepsze. Gniazdko macie przepiękne! Proszę chodzić po Szczytnie z uniesioną głową i gawiedzią się nie przejmować! Psy szczekają-karawana jedzie dalej...
    Autor: ex-Szczytnianka
    2017-11-18 08:35:34
  • Katarzyna Dowbor remontowała mieszkanie w Szczytnie (zdjęcia)
    Dzięki Pani Katarzyno za oszczedzenie mieszkańcom Szczytna wstydu i nie pokazanie grupy zawistnych ,leniwych, bezmyślnych gapiów .Wstyd mi za nich.Gdybym wiedziala co sie dzieje przyjechałabym z sąsiadkami z wioski choćby po to by pokazać, że nie wszyscy sa tacy bezduszni i nawet ekipy nie poczestowali chocby ciasteczkiem
    Autor: Emerytka z okolicy Szczytna
    2017-11-18 07:59:12
  • Katarzyna Dowbor remontowała mieszkanie w Szczytnie (zdjęcia)
    A czemu pani Lidia nie weźmie się do pracy tylko żyje ciągle na cudzy koszt (mopsy, zapomogi itp.)? Pełnoletnia córka nie wygląda na osobę potrzebującą opieki 24h na dobę.
    Autor: Ania
    2017-11-17 23:24:58
  • Cukrzyca zabrała 5-letniej Ninie przedszkole
    Pani Sylwio proszę walczyć,No tak najlepiej jest stwierdzić,że RODZIC NASTAWIONY JEST WROGO....skąd ja to znam...sama jestem mamą dziecka niepełnosprawnego i wiem co Pani przechodzi.Rodzic który chce pomóc swojemu dziecku traktowany jest jak intruz a dziecko jak kula u nogi.Niby jak choroba jednego dziecka dyskryminuje inne dzieci?Pani dyrektor urwała się chyba z choinki....Jeśli tak uczy dzieci tolerancji,że zamiast podawania ręki będzie uczyła jak podkładać nogę to niestety ale zostawię to bez komentarza.
    Autor: ...
    2017-11-17 23:04:32
  • Katarzyna Dowbor remontowała mieszkanie w Szczytnie (zdjęcia)
    Święte krowy się odezwały na portalach i pojechały kobietę. Własnymi dupami się zajmijcie i życiem. Jakby się ich wszystkich powiesiło, to nie tylko mieszkanie, ale i Szczytno by było wyremontowane jeszcze. Cieszę się, że komuś się tak poszczęściło i ubolewam, że buractwo Szczycieńskie nie pozwoliło się maksymalnie cieszyć tej rodzinie.
    Autor: Krzysztof
    2017-11-17 20:13:17