Środa, 21 Sierpień, Imieniny: Bernarda, Sabiny, Samuela -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Wspomnienie o Zofii Żarnoch


„Każda sekunda życia jest warta kilku milionów lat pamięci” - pisała przed laty Dorota Terakowska i słowa te doskonale pasują do Zofii Żarnoch. Wieloletnia radna miejska odeszła w sobotę, 8 grudnia...



Aż trudno uwierzyć, że zaledwie rok temu rozmawiałam z Zosią, prowadząc długi wywiad: o dzieciństwie, o społecznym „genie”, który kierował niemal całym Jej dorosłym życiem, i o zainteresowaniach, prowadzących Zosię do... tarota. Kilka razy umawiałyśmy się na „seans”, w ramach którego karty miały nam powiedzieć co nieco o przyszłości miasta i powiatu. Już tej przyszłości nie poznamy... Przynajmniej nie z układu kart.

 

Jej społeczną działalność w Radzie Miejskiej najbardziej pamiętam z czasów, gdy tradycją były coroczne spotkania radnych z wyborcami. Tylko Zosia prezentowała autentyczny szacunek dla mieszkańców, dla wyborców, informując ich dokładnie o tym, jakie działania podejmowała sprawując swój mandat. Była w tym dziele jedyna, a jej otwartość była krytykowana przez wielu innych radnych. Być może tym innym wystarczały głosy mieszkańców podczas wyborów, a sprawując władzę nie czuli się już wobec tych mieszkańców niczym zobowiązani. Zofia Żarnoch, w odróżnieniu od wielu innych, nie „rządziła”, lecz pełniła społeczną, służebną funkcję. Tak właśnie traktowała swój mandat.

 

Pamiętam sprzed lat scenę, której „bohaterem” był inny członek ówczesnej Rady. Na pytanie: dlaczego nie zamierza uczestniczyć we wspomnianym spotkaniu z wyborcami odpowiedział: „Nie będę się plebsowi tłumaczyć, bo i tak nic nie zrozumieją”. Było to szokujące stwierdzenie i jakże odmienna postawa od tej, z jaką swoją społeczną funkcję sprawowała Zosia.


Gdy cztery lata temu nie uzyskała mandatu była niemal zadowolona. Zamierzała swój czas poświęcić rodzinie, mężowi, którego dotknęły poważne schorzenia. Gdy rozmawiałyśmy rok temu wciąż pełna była energii i planów. Już ich nie zrealizuje...

 

„A tak już mam, że jeśli coś obiecam, to po prostu muszę zrealizować” - mówiła rok temu. Jeśli istnieje ten inny, podobno lepszy świat, to z pewnością Zosia znajdzie tam dla siebie godne miejsce i rząd dusz, którym będzie pomagać, doradzać, wspierać... Bo Zosia obiecała sobie, że będzie dobrym, życzliwym człowiekiem. Zawsze. I jestem pewna, że „po drugiej stronie lustra”, tak samo jak po tej stronie, która opuściła, będzie tej obietnicy dotrzymywać.

 

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze