Piątek, 29 Maj, Imieniny: Benity, Maksymiliana, Teodozji -

Reklama


Reklama

Pobyć trochę na pustyni – felieton pastora Andrzeja Seweryna


Czytając ostatnio książkę J.D. Watsona pt. „Słowa hebrajskie na każdy dzień roku. Inspiracje ze Starego Testamentu”, poznałem bliżej słowo „pustynia” (hbr. mitbar), które występuje w Starym Testamencie prawie 250 razy i oznacza: bezwodną pustynię, odludny obszar, pustkowie, rozległe odludne pastwiska. Istnieje również przenośne, symboliczne znaczenie słowa „mitbar” (pustyni) jako miejsca albo czasu próby i doświadczenia w życiu człowieka.



To słowo w Biblii kojarzone jest z czterdziestoletnią wędrówką narodu wybranego przez pustynię do ziemi obiecanej, która jest opisana aż w czterech księgach: Wyjścia, Kapłańskiej, Liczb oraz Powtórzonego Prawa. Czytelnicy Pisma Świętego z pewnością pamiętają, że ta wieloletnia tułaczka po pustyni była konieczna, by rozprawić się z pokoleniem ludzi powyżej 20. roku życia za ich niewierność i odwrócenie się od Boga, a także by ukształtować i wychować nowe pokolenie tych, którzy pod wodzą następcy Mojżesza - Jozuego weszli w końcu do ziemi obiecanej!

 

Czytając inne fragmenty Biblii możemy dostrzec bez trudu, że Pan Bóg często kształtował mężów wiary właśnie na pustyni lub na pustkowiu, w odosobnieniu, by mieli czas na zbliżenie się do Stwórcy oraz przygotowanie się do wielkich zadań zlecanych im przez samego Boga. Tak działo się w przypadku króla Dawida, który w odosobnieniu, na pustyni doświadczał wyciszenia przed Bogiem. W jednym ze swoich psalmów napisał takie słowa: „Gdyby tak ktoś mi dał skrzydła gołębia, uleciałbym i odpoczął (…). Osiadł gdzieś na pustyni” (Ps 55,7-8).

 

Jeszcze wcześniej sam Mojżesz spędził na pustkowiu aż 40 lat, pasąc trzodę teścia Jetra (Wj 3,1), zanim Bóg powołał go do przewodzenia narodowi w czasie wyjścia z Egiptu i 40-letniej wędrówki po pustyni. Również Jan Chrzciciel przebywał i głosił na Pustyni Judzkiej - był głosem wołającym na pustkowiu (Mt 3,1-3). Wreszcie i sam Pan Jezus spędził 40 dni na wyżynnym pustkowiu, gdzie pościł i był poddany próbie przez diabła (Mt 4,1-2), często też modlił się w ustronnych miejscach (Łk 5,16).

 

Dlaczego piszę o tym w dzisiejszym felietonie. Otóż uważam, że i my potrzebujemy czasem „pustyni” w sensie metaforycznym jako testu naszego charakteru. Chodzi tu bowiem o to, by uciec od zgiełku tego świata, by wyciszyć się przed Bogiem, by odpocząć fizycznie, emocjonalnie i duchowo, by wreszcie przemyśleć wiele ważnych spraw, radząc się swojego Pana i Zbawiciela.


Reklama

 

Trzeba nam jako chrześcijanom pozytywnie zaliczyć ten „test pustyni”, by potem móc wejść do „ziemi obiecanej”, czyli innymi słowy pozbierać się i wyjść na prostą w swoim często zagmatwanym i pokrzywionym życiu. Warto więc przy tej okazji zadać sobie pytanie: Kiedy ostatnio miałem czas odosobnienia, wyciszenia, rozmyślań i szczerej rozmowy tylko z Bogiem?

 

Ostatnio spotkałem człowieka, który od ponad 20 lat ma własny warsztat i ciężko w nim pracuje na siebie i swoją rodzinę. Powiedział mi jednak, że już nie pamięta, kiedy miał z rodziną prawdziwy urlop. To oznacza, że nie miał również okazji na wyciszenie i odosobnienie, by być sam na sam z Bogiem. Tymczasem Pan Bóg dał nam ostatnio dużo czasu – swoistej „pustyni”, przez którą trzeba przejść i przetrwać ten niewygodny i trudny dla nas wszystkich czas, by w końcu wrócić do normalności, za którą wszyscy przecież tęsknimy.

 

Ten okres może stać się dla nas czasem udręki, buntu, zwątpienia, depresji, co może prowadzić do śmierci – dosłownej lub duchowej! Tak było z pokoleniem Izraelitów od 20. roku wzwyż, których ciała zasłały pustynię! Nie doszli do Ziemi Obiecanej. Może to być jednak czas wyciszenia, swoistego testu naszej wiary, zaufania do Boga, posłuszeństwa Jego nakazom i przykazaniom oraz niezłomnego i silnego przekonania, że On nas przez ten trudny czas przeprowadzi, wyprowadzi, a następnie zaprowadzi do lepszej, wiecznej przyszłości.

 

A oto ważny cytat z książki, o której wspomniałem na początku: „Drogi Przyjacielu. Wierz mi, że jeśli nawet mieszkasz w milionowym mieście i tak żyjesz na pustyni, która zwie się światem. Twoja wiara będzie poddawana próbom i doświadczana każdego dnia. Zrozum, że Bóg używa tych prób i doświadczeń, aby przygotować cię do standardów swojego Królestwa, gdyż Jemu zależy na tobie”.

Reklama

 

Jak wygląda nasz czas w czasie kwarantanny domowej? Czy jest to czas wyciszenia i głębszych przemyśleń o swoim życiu oraz bliższej niż dotychczas więzi z Bogiem? Czy w naszym domu panuje cisza, czy też telewizor lub komputer gra głośno i bez ustanku, przerywany naszymi emocjonalnymi dialogami lub wręcz kłótniami z powodu tego czasu nie do zniesienia?

 

Czy na tej „pustyni” chcę umrzeć ze strachu i beznadziei, czy też mam w swoim sercu ducha Jozuego i Kaleba, którzy zaufali Bogu i razem z nowym pokoleniem weszli do ziemi obiecanej: ziemi pięknej i bogatej, miodem i mlekiem płynącej! A skoro już mówimy o tym, to warto byłoby zapytać: Gdzie jest twoja ziemia obiecana? Tu, na ziemi - czy tam, w górze? „Nasza zaś ojczyzna jest w niebie” (Fil 3,20) – pisał apostoł Paweł. „Uważaj więc, abyś nie zapomniał o Panu, twoim Bogu” (Pwt 8,11a).

pastor Andrzej Seweryn

(andrzej.seweryn@gmail.com)



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Witacze Juranda, a w marzeniach... gród rycerza
    Bardzo dziękuję za wyjaśnienie. Odpowiedź bardzo wyczerpująca i ciekawa. Bez sarkazmu tylko powiem, że mój wcześniejszy komentarz, to bardziej pytanie retoryczne, bo faktycznie jest tak, jak opisał mi przedmówca. Szkoda tylko, że ci sami urzędnicy po godzinach projektują, adaptują projekty, często są kierownikami budowy i mają i mają do tego odpowiednie kwalifikacje, pozwolenia. Oczywiście mają do tego prawo, bo za swoje się uczyli i nikt im tego nie broni, ale gdy trzeba coś zaprojektować w godzinach pracy, to już brakuje, ale mam wrażenie, że chęci a nie kwalifikacji.

    WCpiker


    2020-05-29 11:02:34
  • 33 zarzuty dla... 13-latka
    hahahahahaha co za beton umysłowy podaje jakie kolwiek hasła innym użytkownikom internetu xD

    zenek


    2020-05-29 10:59:08
  • Wójt apeluje i ostrzega: „albo będzie uczciwie, albo drogo”
    Dlaczego uczciwi mają ponosić większe koszty. Skoro brakuje deklaracji to gmina niech to zweryfikuje i wyślę upomnienia o deklaracje do tych, którzy jej jeszcze nie złożyli, tak aby miał deklaracje z każdego gospodarstwa domowego.

    Justyna


    2020-05-29 08:24:14
  • Chamstwo czy brak wyobraźni?
    Na zdjęciu widać uchylone okno w srebrnym aucie, to czyli kierowca mógł być w aucie. Po drugie widzimy tylko część całości, co się dzieje po drugich stronach pojazdów. KRZYŚ nie MIŚ

    Krzyś


    2020-05-29 00:09:05
  • „Policjanci” staną na Lanca i Królowej Jadwigi
    Niech radni miasta wezmą pod uwagę cała ulice WładysławaIV bo ta ulica jest bardzo nie niebezpieczna

    Ja


    2020-05-28 20:31:08
  • Chamstwo czy brak wyobraźni?
    A ja jak patrzę na to zdjęcie to szlag mnie trafia. Bo nie chodzi o niepełnosprawność, tylko o to, jak kierowca jednego samochodu, albo pasażer drugiego pojazdu mogą się do niego dostać. Chyba, że to anorektycy. Ja sam spotkałem się z taką sytuacją przed laty na dziedzińcu ratusza. Lato. Przyjechała rodzina ze Śląska. Żona wyprawiła mnie na oblot miejscowych atrakcji. Chcąc, nie chcąc poszliśmy do muzeum. A tam przed samym wejściem zaparkowany samochód. Blokował kompletnie wejście. Miotały się tam na ganku jakieś kobitki z telefonami, ale nic nie wskórały. Ale w celu pozyskania przychodu wpuściły nas do przybytku wejściem nieoficjalnym, za co im dziękuję. Ale głupota ludzka nie zna granic. Albo arogancja.


    2020-05-28 20:07:37
  • Witacze Juranda, a w marzeniach... gród rycerza
    Wyjaśniam. W każdym powiatowym urzędzie budownictwa i architektury zasiadają niemal wyłącznie budowlańcy. Architekt jest tam rzadkością. Na ogół trafia tam taki delikwent, któremu nie udało się zaistnieć jako twórca, zatem, żeby jakoś przeżyć, został urzędnikiem. W sumie urzędasem, ponieważ za swoje niepowodzenia mści się jak może na zdolniejszych kolegach, poniewierając nimi w imię urzędowej litery prawa. Tak jest wszędzie. W całej Polsce, a zwłaszcza powiatowej. Warto dodać, że zawodowe uprawnienia nic nie znaczą, jeśli nie należy ów architekt do miejscowej izby, czyli korporacji, gdzie płaci dość solidne stawki za prawo wykonywania zawodu w danym regionie. A kto tu mówi o studentach? Ci, w poważnych sprawach, wyłącznie pracują dla sławy swoich profesorów i wara im od jakiegokolwiek autorstwa. Czyli wniosek. Nie ma tak, żeby coś było tanio. Każdy musi się nachapać, bo nie po to kończył studia. A najwięcej te matoły, którym nie bardzo powiodło się w życiu.

    Do WCpiker


    2020-05-28 19:50:21
  • Do porodu pędzili w policyjnej eskorcie
    Dzieki Bogu wszystko skończyło się dobrze. Nieodpowiedzialnym rodzicom wystawiłabym mandat, jeżeli rozpoczęła się akcja porodowa powinni udać się do najbliższej placówki dla bezpieczeństwa matki i dziecka. Zamiast chwiało się cała akcja powinni pokornie podziękować i nie robić sensacji.

    Andzia


    2020-05-28 14:30:19
  • Puchar Powiatu, jak Puchar Polski
    Super pomysł :)

    Greg


    2020-05-28 13:47:09
  • Na Maca pojedziemy na Pasymską?
    z makdonaldem w kierunku wielbarka, pelno tam tez wolnych dzialek

    dobry pomysl


    2020-05-28 12:22:23