Sobota, 30 Maj, Imieniny: Ferdynanda, Gryzeldy, Zyndrama -

Reklama


Reklama

Niemożliwe jest możliwe – felieton pastora Andrzeja Seweryna


Bardzo żałowałem, że kilka dni poprzedniego tygodnia musiałem być w Rumunii i nie dane mi było obejrzeć dwóch rewanżowych meczów półfinałowych Ligi Mistrzów. Kiedy zaś dowiedziałem się potem, jakim rezultatem się one zakończyły i jak niezwykłe to były mecze, żałowałem jeszcze bardziej. Na szczęście w drodze powrotnej z zagranicy zatrzymałem się z żoną w domu mojego brata w Krakowie i tam obejrzałem skróty tych niezwykle emocjonujących spotkań piłkarskich oraz niesamowite bramki, które tam padły.



Jednym z fenomenów piłki nożnej jest nieprzewidywalność tej bardzo popularnej w świecie dyscypliny sportu. Rozstrzygnięcia i wyniki meczów na każdym poziomie bywają czasem bardzo zaskakujące, a czasami wręcz niewiarygodne. Jest to bowiem sport zespołowy, a w tego rodzaju dyscyplinach liczy się nie tylko dyspozycja fizyczna i psychiczna każdego z zawodników danej drużyny, lecz także taktyka i przygotowanie drużyny pod względem mentalnym przez jej trenera. Ale to nie wszystko. Czasem mecz drużynie wychodzi, a czasem gra się nie klei, drużyna ma zły dzień albo ma w tym dniu mniej szczęścia od przeciwnika.

 

Zdarza się też tak, że jakaś drużyna przeważa i atakuje, a mimo to przegrywa mecz, bo wygrywa ten zespół, który strzeli po prostu więcej goli. Sam styl gry, zestaw utytułowanych gwiazd czy ich wartość rynkowa może powalić przeciwnika, ale na murawie zdarzyć się może wszystko, a scenariuszy niektórych meczów nie napisałby nawet najbardziej zwariowany taktyk czy spec od futbolu.

 

Kiedy Barcelona wygrała u siebie z Liverpoolem 3:0, wydawało się rzeczą niemożliwą, żeby w rewanżu angielska drużyna była w stanie strzelić hiszpańskim gwiazdorom aż cztery bramki. A jednak niemożliwe stało się możliwe – nie pierwszy raz w tej edycji Ligi Mistrzów i jak się okazało następnego dnia – nie ostatni. W Liverpoolu padły niesamowite cztery gole, przy czym ten ostatni przejdzie z pewnością do historii futbolu i będzie pamiętany przez kibiców przez lata. Oni wiedzą, o czym mówię.

 

Następnego dnia w rewanżowym spotkaniu półfinałowym Ligi Mistrzów Tottenham pokonał na wyjeździe Ajax Amsterdam 3:2. Ci pierwsi strzelili decydującego gola w doliczonym czasie gry. Pierwszy mecz piłkarze Tottenhamu przegrali u siebie 0:2 i wydawało się, że rewelacyjnie grająca drużyna Ajaxu nie pozwoli sobie tym razem wydrzeć zwycięstwa. Wielu kibiców życzyło im tego, bo ci piłkarze wnieśli do obecnej edycji Ligi Mistrzów niesamowicie wiele świeżości i radosnego, ofensywnego futbolu, bijąc po drodze kilku utytułowanych rywali. Znowu niemożliwe stało się jednak możliwe – to angielski klub zagra w finale w Madrycie. Taki jest sport.


Reklama

 

Często, jako zwykli ludzie, mówimy o pewnych sprawach dziejących się w naszym życiu, że to lub tamto jest po prostu niemożliwe. Nierzadko tak jest, ale nie zawsze. Na tym również polega piękno życia, które również potrafi nas niekiedy potężnie zaskoczyć – i to zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym sensie. Mówimy na przykład o pewnych marzeniach czy oczekiwaniach, że są zbyt wygórowane lub zbyt szalone, a jednak czasami się spełniają lub wydarzają w życiu. Wtedy też potrafimy się cieszyć, otwierać szeroko oczy ze zdziwienia i nieprawdopodobnego zaskoczenia, bo jednak stało się to, co wydawało się niemożliwe. To cud – powiadamy często.

 

Bywa jednak i tak, że czasem zarzekamy się i mówimy, że coś podłego czy niegodnego z naszej strony nie ma prawa się wydarzyć, bo mamy swoje zasady i określony poziom przyzwoitości lub po prostu wyczulone sumienie i moralność, które wykluczają takie zdarzenia. Mówimy: to niemożliwe, żebym tak się zachował, tak postąpił, tak powiedział czy zrobił coś tak złego lub nieprzyzwoitego. A jednak po jakimś czasie okazuje się, że nerwy puściły, hamulce moralne odmówiły posłuszeństwa, daliśmy się łatwo sprowokować i cały nasz obraz osobistej przyzwoitości rozpadł się na kawałki w jednej chwili.

 

Niejeden człowiek i nie raz jeden dał się złapać w pułapkę zbytniej pewności siebie. Zarzekał się i obiecywał sobie, że się nigdy nie potknie i nie spodli, a jednak życie pokonało go i boleśnie powaliło na kolana. Niejednego pewniaka spotkał taki los. Po takich doświadczeniach tak trudno się pozbierać i staną ponownie na nogi. Jednak trzeba to zrobić, bo życie to mecz składający się z wielu rund - jak w boksie, lub etapów – jak w wyścigu kolarskim.

 

Reklama

Mnie interesują jednak raczej te miłe niespodzianki i nieprawdopodobne zwroty akcji – te w sporcie i te w życiu, które coś niemożliwego czynią możliwym i przywracają wiarę w piękno życia oraz ludzkich możliwości. A jeśli dodam do tego myśl o moim Bogu, który ma wręcz nieograniczone możliwości i dla którego wszystko jest możliwe, to wtedy tym bardziej chcę żyć blisko Niego, by doświadczyć takich ewidentnych cudów w swoim własnym życiu. Było ich dotychczas sporo i mam nadzieję, że Pan Bóg nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w tej materii.

 

Dlatego też ciągle uczę się modlić o rzeczy trudne, a czasami niemożliwe i nie jest to tylko kwestia mojej wyobraźni lub roszczeniowej postawy względem mojego Stwórcy, ile raczej dziecięcej wiary i pewności tego, czego się mogę spodziewać po moim Ojcu w niebie. Tego uczy mnie Słowo Boże, które czytam, rozważam i studiuję przede wszystkim dla siebie samego, a potem mam przywilej uczyć tego innych ludzi. Jeśli zdobędziemy się na odwagę, by uwierzyć i zaufać, wtedy Pan Bóg zaskoczy nas niejednokrotnie i niejedno „niemożliwe” wydarzy się po prostu w naszym życiu. Nasza wiara przestanie być wtedy jedynie pustym słowem. I o to Panu Bogu chodzi.

 

pastor Andrzej Seweryn

(andrzej.seweryn@gmail.com)



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Witacze Juranda, a w marzeniach... gród rycerza
    Bardzo dziękuję za wyjaśnienie. Odpowiedź bardzo wyczerpująca i ciekawa. Bez sarkazmu tylko powiem, że mój wcześniejszy komentarz, to bardziej pytanie retoryczne, bo faktycznie jest tak, jak opisał mi przedmówca. Szkoda tylko, że ci sami urzędnicy po godzinach projektują, adaptują projekty, często są kierownikami budowy i mają i mają do tego odpowiednie kwalifikacje, pozwolenia. Oczywiście mają do tego prawo, bo za swoje się uczyli i nikt im tego nie broni, ale gdy trzeba coś zaprojektować w godzinach pracy, to już brakuje, ale mam wrażenie, że chęci a nie kwalifikacji.

    WCpiker


    2020-05-29 11:02:34
  • 33 zarzuty dla... 13-latka
    hahahahahaha co za beton umysłowy podaje jakie kolwiek hasła innym użytkownikom internetu xD

    zenek


    2020-05-29 10:59:08
  • Wójt apeluje i ostrzega: „albo będzie uczciwie, albo drogo”
    Dlaczego uczciwi mają ponosić większe koszty. Skoro brakuje deklaracji to gmina niech to zweryfikuje i wyślę upomnienia o deklaracje do tych, którzy jej jeszcze nie złożyli, tak aby miał deklaracje z każdego gospodarstwa domowego.

    Justyna


    2020-05-29 08:24:14
  • Chamstwo czy brak wyobraźni?
    Na zdjęciu widać uchylone okno w srebrnym aucie, to czyli kierowca mógł być w aucie. Po drugie widzimy tylko część całości, co się dzieje po drugich stronach pojazdów. KRZYŚ nie MIŚ

    Krzyś


    2020-05-29 00:09:05
  • „Policjanci” staną na Lanca i Królowej Jadwigi
    Niech radni miasta wezmą pod uwagę cała ulice WładysławaIV bo ta ulica jest bardzo nie niebezpieczna

    Ja


    2020-05-28 20:31:08
  • Chamstwo czy brak wyobraźni?
    A ja jak patrzę na to zdjęcie to szlag mnie trafia. Bo nie chodzi o niepełnosprawność, tylko o to, jak kierowca jednego samochodu, albo pasażer drugiego pojazdu mogą się do niego dostać. Chyba, że to anorektycy. Ja sam spotkałem się z taką sytuacją przed laty na dziedzińcu ratusza. Lato. Przyjechała rodzina ze Śląska. Żona wyprawiła mnie na oblot miejscowych atrakcji. Chcąc, nie chcąc poszliśmy do muzeum. A tam przed samym wejściem zaparkowany samochód. Blokował kompletnie wejście. Miotały się tam na ganku jakieś kobitki z telefonami, ale nic nie wskórały. Ale w celu pozyskania przychodu wpuściły nas do przybytku wejściem nieoficjalnym, za co im dziękuję. Ale głupota ludzka nie zna granic. Albo arogancja.


    2020-05-28 20:07:37
  • Witacze Juranda, a w marzeniach... gród rycerza
    Wyjaśniam. W każdym powiatowym urzędzie budownictwa i architektury zasiadają niemal wyłącznie budowlańcy. Architekt jest tam rzadkością. Na ogół trafia tam taki delikwent, któremu nie udało się zaistnieć jako twórca, zatem, żeby jakoś przeżyć, został urzędnikiem. W sumie urzędasem, ponieważ za swoje niepowodzenia mści się jak może na zdolniejszych kolegach, poniewierając nimi w imię urzędowej litery prawa. Tak jest wszędzie. W całej Polsce, a zwłaszcza powiatowej. Warto dodać, że zawodowe uprawnienia nic nie znaczą, jeśli nie należy ów architekt do miejscowej izby, czyli korporacji, gdzie płaci dość solidne stawki za prawo wykonywania zawodu w danym regionie. A kto tu mówi o studentach? Ci, w poważnych sprawach, wyłącznie pracują dla sławy swoich profesorów i wara im od jakiegokolwiek autorstwa. Czyli wniosek. Nie ma tak, żeby coś było tanio. Każdy musi się nachapać, bo nie po to kończył studia. A najwięcej te matoły, którym nie bardzo powiodło się w życiu.

    Do WCpiker


    2020-05-28 19:50:21
  • Do porodu pędzili w policyjnej eskorcie
    Dzieki Bogu wszystko skończyło się dobrze. Nieodpowiedzialnym rodzicom wystawiłabym mandat, jeżeli rozpoczęła się akcja porodowa powinni udać się do najbliższej placówki dla bezpieczeństwa matki i dziecka. Zamiast chwiało się cała akcja powinni pokornie podziękować i nie robić sensacji.

    Andzia


    2020-05-28 14:30:19
  • Puchar Powiatu, jak Puchar Polski
    Super pomysł :)

    Greg


    2020-05-28 13:47:09
  • Na Maca pojedziemy na Pasymską?
    z makdonaldem w kierunku wielbarka, pelno tam tez wolnych dzialek

    dobry pomysl


    2020-05-28 12:22:23