Reklama


Reklama

Rodzina Kozłowskich opiekuje się tajemniczym grobem


Nikt, robiąc zakupy, bawiąc się z dziećmi na placu zabaw, chodząc po lesie czy kupując działkę rekreacyjną nie myśli o tym, że być może depcze czyjeś szczątki, czyjś grób. Na zapomnianych, zlikwidowanych cmentarzach buduje się drogi, budynki użyteczności publicznej, place zabaw… Bywa, że zarastają lasem. Bywa jednak i tak, że ktoś próbuje za wszelką cenę zachować grób od zniszczenia. Rodzina Kozłowskich ze Świętajna już kolejne pokolenie opiekuje się grobem nieopodal swojego gospodarstwa.



Wiesław Kozłowski to mieszkaniec Świętajna od 52 lat.

 

- Urodziłem się w Wykrocie na Kurpiach, ale w wieku 3 lat trafiłem do Świętajna za sprawą rodziców, którzy tu zamieszkali – wspomina. - I przyznam się, że odkąd pamiętam opiekowali się oni pobliskim grobem, który znajduje się za naszym pastwiskiem w pobliskim lesie. Jako dzieciak niewiele sobie z tego robiłem, ale im człowiek starszy, tym chce więcej wiedzieć – dodaje.

 

Odkąd pamięta, zawsze w środku pobliskiego lasu stał drewniany krzyż. Gdy spróchniał jego rodzice stawiali nowy. - Potem ja, moja żona, rodzina zaczęliśmy robić tak samo – wspomina. - Początkowo wiedziałem tylko tyle, że zakopani są tam Niemcy. Nie znałem dokładnie ich historii. W czasach mojego dzieciństwa, czasach moich rodziców nie mówiło się jeszcze o Mazurach. Był to temat tabu.

 

Odsłanianie tajemnicy

 

Pan Wiesław zaczął jednak drążyć sprawę, bo nie dawała mu spokoju.

 

- Z czasem dowiedziałem się, że pochowana jest tam rodzina Orzessek – opowiada. - Tam, gdzie dziś jest las i stoi krzyż było ich gospodarstwo. Byli to Mazurzy, dawni mieszkańcy tych ziem. Przez lata nie znałem historii ich śmierci, bo za czasów komunistycznych piętnowano to wszystko, próbowano wmówić, że są to polskie ziemie odzyskane. Historia była wypaczana. Przyznam, że osobiście traktuję te ziemie jako zadośćuczynienie dla narodu polskiego, za krzywdy, jakie wyrządzili nam Niemcy, naziści. Ale pamiętam, że mieszkali tu Niemcy, Mazurzy.


Reklama

 

Rodzina Kozłowskich sama mieszka w gospodarstwie po dawnych mieszkańcach. Kiedyś zostali nawet zaproszeni do Niemiec do byłych właścicieli swojego gospodarstwa.

 

- Zaprosił nas Werner Worf – wspomina pan Wiesław. - I wówczas poznałem historię tego grobu. Opowiedziała ją nam mama Wernera. Miałem mieszane uczucia, czy ta rodzina, która tam spoczywa, zasługuje na pamięć, a to dlatego, że zginęli przez własne zadufanie. Znamy dwie wersje tej tragedii.

 

Śmierć za bycie Niemcem

 

Pierwsza mówi o tym, że jeden z informatorów dał Rosjanom znać, że w tym gospodarstwie mieszka rodzina, której głowa rodu była w NSDAP, była esesmanem. Druga wersja mówi o tym, że Rosjanie znaleźli tam mundur gestapowca.

 

- I gdy Rosjanie wpadli do tego domu zaczęli przesłuchiwać rodzinę – opowiada pan Wiesław. - Żona tego człowieka miała wówczas powiedzieć, że jest dumna z męża i z tego, że był żołnierzem niemieckim. Rosjanie nie patyczkowali się wówczas i zastrzelili gospodynię, jej córkę, która była w ciąży, babcię oraz dwóch mieszkańców Piasutna, którzy akurat tego pechowego dnia przyszli w odwiedziny do tej rodziny. Potem całą piątkę spalili w stodole i zabronili mieszkańcom dzisiejszego naszego gospodarstwa, czyli Worfom ich pochować. Grozili, że jeśli to zrobią czeka ich podobny los. To był kwiecień 1945 roku. Te ciała przez około dwa miesiące leżały na słońcu. Były rozszarpywane przez ptaki, zwierzynę.... Rosjanie chcieli dać przykład innym, że jeśli będą ukrywać poszukiwanych Niemców to ich też czeka taka śmierć.

Reklama

 

Kłamstwo warte życie

 

Według opowieści po dwóch miesiącach zmienił się w Świętajnie dowódca radziecki.

 

- I tę zmianę wykorzystali Worfowie – opowiada pan Wiesław. - Pozbierali resztki tych ciał w kociołki, wiaderka, co mieli pod ręką i pochowali właśnie w tym miejscu, gdzie dziś stoi krzyż. Łącznie pięć ciał. W następnym miesiącu powrócił ten stary radziecki komndir. Rozwścieczył się i chciał rozstrzelać rodzinę Worfów. Ale wówczas gospodyni poszła na całość. Skłamała, że pochowali te ciała, aby ustrzec żołnierzy radzieckich przez zarazą. Uwierzył i dzięki temu Worfowie przeżyli.

 

Lasu nie ma, grób został

 

Kozłowski przyznaje, że w listopadzie jego rodzina zawsze układa tam krzyże z kasztanów.

 

- Zniczy w lesie nie można zapalić, bo niebezpieczne – mówi. - Choć ostatnio las leśnicy wycieli, ale grobu i krzyża nie zniszczyli. Jestem im za to wdzięczny, za to, że uszanowali mogiłę. Z tego, co wiem, maja ją też jakoś delikatnie ogrodzić. Myślę, że tym grobem moja rodzina będzie opiekowała się z pokolenia na pokolenie... Domyślam się, że takich miejsc na naszych terenach jest mnóstwo, ale warto na to zwrócić uwagę raz jeszcze i przypomnieć przy okazji Święta Zmarłych historię tych ziem...

 



Komentarze do artykułu

Maciek

Tak,pamiętam będąc kiedyś na grzybach natknąłem się przypadkiem na kilka pochówków przed Saskiem Małym,pamiętam były te groby bardzo dobrze utrzymane i ogrodzone płotem pomalowanym na niebieski kolor. Również w lesie pod Witówkiem są groby blisko drogi biegnącej z Sedańska.

Obserwator

Przed Saskiem Małym w lesie po lewej stronie szosy jest też wspólny grób dwóch niemców / polskie nazwiska / zastrzelonych przez niemców.

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Szynobus zderzył się samochodem dostawczym (foto)
    kurierka i wszystko jasne

    były kurier


    2020-12-04 16:22:48
  • 2-lecie ratuszowych rządów Krzysztofa Mańkowskiego (rozmowa)
    Do NIKT. No to zanalizujmy pokrotce 16 lat minionej wladzy. Na przyklad jeziora. 1. Uzyskanie przez miasto wladztwa nad nimi, o co sie poprzednicy nieudolnie i malo wytrwale starali, bardziej pozorujac dzialania niz je istotnie realizujac. 2. Wladztwo otworzylo droge do tego, by miasto moglo cokolwiek w nich i przy nich robic, a jeziora, glownie duze, mogly czemus pozytecznemu sluzyc. 3. Oczyszczenie wody: wymagalo najpierw przebudowy kolektorow tak, by kanaly burzowe nie wlewaly wszelkiego g. do jezior. Wczesniej, w efekcie roznych \"awarii\" tymi odplywami burzowymi szly do jezior poprodukcyjne scieki, m,.in. z browaru czy mleczarni. 4. Po likwidacji zrodel syfu zrzucanego do jezior przyszedl czas na oczyszczenie wody we wspolpracy z UWM - trwalo trzy lata. 5. Kiedy woda juz nadawala sie do uzytku - powstala plaza miejska i milo bylo (i jest) widziec gromady uszczesliwionych dzieciakow taplajacych sie w tej wodzie, czego Szczytno bylo pozbawione przez kilkadziesiat wczesniejszych lat. 6. Uporzadkowanie terenow nadjeziornych lacznie z budowa sciezki wokol wiekszego z akwenow (przy wspolpacy z gmina, jako ze spora czesc tej sciezki przez teren gminy prowadzi). Warto byloby spytac tych, ktorzy nieustannie i licznie z tej sciezki korzystaja, czy w ogole pamietaja, ze to dzielo Gorskiej od poczatku do konca. To tylko jeden z kierunkow dzialan, ktore poprzednia wladza konsekwentnie realizowala: byla wizja, byl cel i wytyczona droga do jego osiagniecia. ULICE. Czy osoby mieszkajace przy ul. Lwowskiej pamietaja co im powiedzial burmistrz Zuchowski, gdy zadali budowy tej ulicy? \"To nie nasze, to powiatowe. Nie mozemy, nie da sie\". A za Gorskiej \"sie dalo\": I Lwowska, i Moniuszki, Przemyslowa, itp., dzieki czemu w wielu przypadkach nie trzeba sie przebijac przez zatloczone centrum. TERMOMODERNIZACJE. Ktos pamieta jak wygladal i jaki ziab panowal w budynku MDK-u? Ze takiego remontu doczekaly tez m.in. budynek MOPS-u czy przedszkola przy Polnej? Jesli wiec dzis Mankowski szczyci sie dzialaniami w SP6 czy przedszkolu przy ul. Konopnickiej, to raczej nie powinien mowic ze nadrabia \"wieloletnie zaleglosci\", bo te akurat inwestycje byly juz przygotowane przez Gorska, jak zreszta znakomita wiekszosc innych, ktore sa obecnie realizowane - np. ruiny zamku. I w tym tempie mozna by dlugo... A ze ludzka pamiec jest dobra, lecz krotka... coz.

    pirania


    2020-12-04 14:48:03
  • Nie zatrzymał się do kontroli drogowej, bo… był nietrzeźwy
    No i jeździj człowieku całe życie uczciwie, na trzeźwo, zgodnie z przepisami i ostrożnie - a raz takiego na drodze spotkasz i cię taki zabije.

    Kowal


    2020-12-03 19:15:54
  • Mega Paka dla Ratowników Medycznych
    To może by tak zamieścić przynajmniej loga - jeśli nie zdjęcia - Darczyńców. A nie tylko tego pana radnego, bo to nie jego pieniądze. Niestety to dość tania ustawka na plecach Ratowników i Darczyńców.

    Śmieszek


    2020-12-03 17:34:26
  • Nie żyje Witold Mocarski, pogrzeb w poniedziałek
    Spoczywają w pokoju promotorze.

    Andrzej


    2020-12-03 17:24:09
  • 2-lecie ratuszowych rządów Krzysztofa Mańkowskiego (rozmowa)
    Panie X-Men. Spośród 5. kandydatów startujących w wyborach na burmistrza w 2018 r. tylko 1. ujawnił swą \"polityczność\" - to był kandydat z PiS. \"Apolityczność\" wykazały komitety \"Z Górską dla Szczytna\", \"Wszystko dla Szczytna\", \"Aktywne Szczytno\". Wszystkie - także \"Razem dla mieszkańców\" - zostały zainfekowane działaczami powiązanymi bezpośrednio, lub pośrednio z konkretną partią polityczną (wiadomo, jaką). Wobec tego - obojętnie kto by zwyciężył: Gontarzewski, Wilczek, Lenard, czy Górska - każda z tych osób była tak czy owak afiliowana \"politycznie\" pod przykrywką apolitycznego komitetu wyborczego. W związku z tym wyrzucanie Burmistrzowi - jakikolwiek by nie był \"polityczności\" jest bzdurą. To tylko ujadanie z powodu braku dostępu do konfitur.

    Krajan


    2020-12-03 14:02:21
  • Bezdomni, kto i jak im pomoże?
    Chyba tylko matka Natura.

    Dziadek Mróz.


    2020-12-03 12:27:11
  • Premier: zamówiliśmy 45 mln dawek szczepionki; będą darmowe i dobrowolne; są widoki, by szczepienia rozpoczęły się od lutego
    Zobaczymy zainteresowanie tą szczepionką w Wielkiej Brytanii , tam już za tydzień będzie dostępna.

    Czy spadnie liczba zachorowań?.


    2020-12-03 12:21:55
  • 2-lecie ratuszowych rządów Krzysztofa Mańkowskiego (rozmowa)
    Panie Krajanie, co do apolityczność. Pani Górska startowała jawnie z ramienia PSL, a pan Mańkowski z komitetu \" Razem dla mieszkańców\" i udaje apolitycznego, czyżby się bał przed wyborami ujawnić swoje preferencje polityczne? Czy po prostu nie chciał grać z wyborcami w otwarte karty ?

    X-Men


    2020-12-03 09:25:47
  • 2-lecie ratuszowych rządów Krzysztofa Mańkowskiego (rozmowa)
    Do Krajana: No pewnie - wybierzmy samych swoich, radnych i burmistrza! Wtedy okaże się jak są apolityczni. Bo zanim zostaną wybrani - musza powstać komitety wyborcze - społeczne. No to wówczas ciężka praca dla zwykłego obywatela - szaraka: zdobyć podpisy, czyli przelecieć się po iluś domach, blokach, aby móc zarejestrować tenże komitet i tego kandydata. Trzeba też jakąś kasę na to wyłożyć, czyli poświęcić nie tylko czas, ale i pieniądze. A potem... Taka inicjatywa społeczna oczekuje spłaty długu: tu ulica, tam jezdnia, a gdzie indziej posadki i fuchy. I tak to jest. Każdy jest poszkodowany, jak nie załapie się na profity z władzy, lub przynajmniej jej okolic. Najłatwiej maja radni - jak już zostaną wybrani - to klamka zapadła - najwyżej ich drugi raz nie wybiorą - bo i tak już się najedli, czego mogli.

    Taki sobie czytelnik


    2020-12-02 19:45:55