Niedziela, 16 Czerwiec, Imieniny: Jolanty, Lotara, Wita -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Mocne pięści Aleksandry doprowadziły ją do mistrzostw Polski


Aleksandra Łachacz to piekielnie zdolna bokserska. Ma zaledwie 17 lat i jest już brązową medalistką mistrzostw Polski. Ale to niejedyne jej sportowe osiągnięcia. Nastolatka pochodzi z Dźwiersztyn w gminie Pasym. - To taki diament, który dostarczy nam jeszcze wiele sportowych emocji – mówi Zenon Jagiełło, trener medalistki.



Jak to się stało, że trafiłaś na treningi prowadzone prze Zenona Jagiełłę w Gwardii Szczytno?

 

Był to trochę przypadek. O boksie myślałam już od jakiegoś czasu, ale nie wiedziałem czy i gdzie są takie zajęcia. W końcu zgadałam się ze swoją koleżanką, która zapisała się na boks właśnie do Gwardii Szczytno. Ja również postanowiłam spróbować tam swoich sił. Był to styczeń 2017 roku.

 

 

Jeśli dobrze liczę trenujesz zaledwie półtora roku, a na koncie masz imponujące osiągnięcia...

 

Właśnie wróciłam z obozu kadry, na której było 11 dziewczyn z całego kraju, a wśród nich ja. Dla mnie jest to niesamowite wyróżnienie. Na koncie mam też drugie miejsce podczas eliminacji do mistrzostw Polski. Ten tytuł wywalczyłam w maju ubiegłego roku. Jestem złotą medalistką mistrzostw Śląska. A niedawno zdobyłam brązowy medal mistrzostw Polski. Zawody odbyły się w Grudziądzu. Stoczyłam tam trzy walki. Dwie wygrałam przed czasem, a trzecią przegrałam. Poziom był naprawdę bardzo wysoki. Zdaję sobie sprawę, że wyniki zrobiłam w krótkim czasie, ale naprawdę lubię boks i trafiłam na świetnego trenera.

 

 

Czy boks to jest sport dla kobiet?

 

Oczywiście, że tak. Choć wiem, że cześć osób uważa, że jest to sport zarezerwowany dla chłopaków, mężczyzn. Ale według mnie to nieprawda. Walczy naprawdę bardzo wiele dziewczyn. I mają znakomite wyniki.

 

Pochodzisz z niewielkiej miejscowości, co twoi znajomi, rodzina mówili, gdy dowiedzieli się, że trenujesz boks?

 

Na początku był to dla nich szok. Mówili, że to dziwne, że to nie dla dziewczyn. Ale gdy dowiedzieli się o moich sukcesach ich nastawienie się zmieniło. Tata od samego początku wierzył we mnie i wspierał. Chyba jako jedyny, gdy się dowiedział, że zapisałam na boks powiedział, że to ciekawa decyzja (śmiech). Mama odradzała, ale też udało mi się ją w końcu przekonać.

 

Czy młodym mieszkańcom naszego powiatu poleciłabyś boks, treningi w Gwardii Szczytno?


 

Zdecydowanie tak. Boks wcale nie jest taki straszny, jak się wydaje. Poza tym myślę, że każdy powinien spróbować swoich sił i nie jest ważne czy będzie to boks, czy piłka nożna, czy siatkowa. Nie można bazować na informacjach od innych. Zajęcia w klubach, turnieje, wyjazdy to szansa na poznanie nowych, wyjątkowych ludzi oraz szansa na niezapomniane podróże po Polsce, czy zagranicy. Ja na przykład na jednym z takich treningów poznałam znanego boksera Adama Kownackiego. Było to niesamowite spotkanie.

 

 

 

Treningi rozpoczęłaś, gdy byłaś gimnazjalistką, uczyłaś się wówczas w Pasymiu, dziś uczysz się w liceum w Łomży, to gdzie trenujesz?

 

Trenuję w Szczytnie i Łomży. Jak jestem w Szczytnie to przychodzę na treningi do trenera Jagiełły. Jak jestem w Łomży to trenuję tam. Zajęcia są dość podobne. Bardzo intensywne.

 

 

Recepta na sukces?

 

Myślę, że nie ma jednoznacznej drogi prowadzącej do sukcesu. Każdy ma inną. Podobne są jedynie pewne elementy. Najważniejsze to chcieć. Trafić na dobrego trenera. Słuchać. Myśleć. I ciężko trenować. Gdy byłam gimnazjalistką, to na treningi dojeżdżałam autobusami z Pasymia. Dziś niewiele młodych osób ma w sobie taki upór (śmiech). Ja miałam. I trener Jagiełło chyba to dostrzegł. To zaangażowanie.

 

A czym interesujesz się poza boksem?

 

Lubię gotować. Eksperymentować w kuchni.

 

Jesteś w drugiej klasie liceum, co dalej?

 

Chciałabym rozwijać się bokserko. I iść na studia na Akademię Wychowania Fizycznego. Myślę też o farmacji i fizjoterapii.



Komentarze do artykułu

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze