Niedziela, 26 Styczeń, Imieniny: Lutosława, Normy, Pauliny -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Reklama


Reklama

Zjedź z autostrady - felieton pastora Andrzeja Seweryna


Przyszło mi spędzić ubiegły weekend w moim rodzinnym mieście Chełmie. Przez kilka ostatnich lat nie było mi dane być w tym miejscu w czasie listopadowych dni pamięci o tych, którzy już od nas odeszli. Tym razem udało mi się z żoną dojechać szczęśliwie do mojego miasta, a stało się tak między innymi dlatego, że jeden z moich znajomych doradził mi, jak ominąć roboty drogowe na odcinku z Warszawy do Garwolina. Bo dalej jedzie się już luksusowo przez ponad sto kilometrów - nową, dwupasmową drogą szybkiego ruchu.

 



Jak to miło, gdy płynnie omija się Lublin, jadąc nowoczesną obwodnicą, przez co oszczędza się sporo czasu podróży do moich rodzinnych stron. Jeszcze nie tak dawno utknęliśmy na tej trasie na dobre, jadąc całymi kilometrami po totalnie rozkopanej drodze krajowej nr 17. Cierpliwość opłaciła się jednak i teraz możemy podróżować o wiele wygodniej i bardziej bezpiecznie. Jeśli ta ważna trasa zostanie do końca unowocześniona wraz z wiaduktem nad najsłynniejszym w Polsce rondem w Kołbieli, wtedy podróż z Warszawy do Lublina i dalej będzie prawdziwą przyjemnością.

 

 

Kiedy w latach osiemdziesiątych minionego wieku byłem przez prawie 11 lat pastorem w kościele baptystycznym w Białymstoku, wtedy często podróżowałem autem do Warszawy. Wąska była wtedy ta droga krajowa, ale ruch był już wtedy dość intensywny. Szczególnie pamiętam odcinek z Wyszkowa do Warszawy, kiedy jechało się po wąskich betonowych płytach, a wąskie pobocza były jedynie wybrukowane.

 

Jazda kultowym dzisiaj „krążownikiem szos”, jakim wtedy dysponowałem, czyli fiatem 126p, była dość ekstremalnym przeżyciem, które do dzisiaj pamiętam dobrze. A to dlatego, że właśnie na tym odcinku zdarzyło mi się jedyny raz w życiu zasnąć za kierownicą. Kiedy jednak auto zjechało na pobocze, huk auta jadącego po bruku otrzeźwił mnie natychmiast i bardzo skutecznie. Podziękowałem wtedy Panu Bogu za to, że nie zderzyłem się z jakimś pojazdem jadącym z naprzeciwka, bo wtedy po mnie i mojej rodzinie pozostałoby tylko wspomnienie.


Reklama

 

Dziś jeździmy po coraz lepszych drogach, a nawet autostradach. Zapomnieliśmy już o tym, jak pod tym względem zmieniła się Polska i jak nadal się zmienia. Niegdyś mieliśmy niemal wszystkie drogi jednopasmowe, a kiedy wybudowano słynną „gierkówkę” z Warszawy do Katowic, to poczuliśmy przedsmak „autostradopodobnych” luksusów, na które przyszło nam czekać kilka kolejnych dekad.

 

I choć wiele jest jeszcze do zrobienia w naszym kraju, jeśli chodzi o drogi i autostrady, to jednak każdy nowy odcinek powinien nas cieszyć. Nie na tyle jednak, by szaleć jeszcze bardziej po tych szerokich i wygodnych drogach, skoro mamy coraz lepsze i szybsze auta. Niestety, jakoś wyraźnie nie ubywa ofiar śmiertelnych na naszych drogach, a tysiące rannych dopełniają te tragiczne statystyki. Jazda po drogach szybkiego ruchu i po autostradach wymaga bowiem o wiele więcej rozwagi, skupienia i maksymalnej koncentracji, niż na drogach lokalnych i mniej uczęszczanych.

 

O ile szerokie drogi i wygodne autostrady dobrze nam się kojarzą w kontekście podróży samochodami, o tyle pojęcie „szeroka droga” w kontekście biblijnym kojarzy się nam, chrześcijanom, zupełnie inaczej. Pan Jezus nauczał bowiem swoich słuchaczy, używając obrazu dwóch bram i dwóch dróg: szerokiej oraz wąskiej. Oto, co powiedział: „Wchodźcie przez ciasną bramę, gdyż przestronna jest brama i szeroka droga, która prowadzi do zguby, i wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Natomiast ciasna jest brama oraz wąska droga, która prowadzi do życia – i niewielu tych, którzy ją znajdują” (Ew. Mateusza 7,13-14).

Reklama

 

Cytuję ten fragment Ewangelii nie po to, by wdawać się w jakąś głębszą wykładnię teologiczną tego sformułowania. Zresztą słuchaczami Jezusa byli ludzie bardzo prości. Zapewne i Jemu samemu chodziło o to, by ludzie zastanowili się, dokąd tak naprawdę zmierzają, bo perspektywa życia naznaczona tylko grobami i cmentarzami jest perspektywą doczesną i niedokończoną. Poza śmiercią, na której się ostatnio koncentrowaliśmy, jest przecież alternatywa wieczności: wieczna zguba albo życie wieczne z Bogiem. Dwie różne drogi prowadzą do tych dwóch ostatecznych i jakże różnych celów. Niestety, ten gorszy cel wybiera zdecydowana większość ludzi, co Pan Jezus wyraźnie zasugerował. Czy się mylił? Czy przesadził? Czy dzisiaj te proporcje są inne?

 

Warto o tym porozmyślać dzisiaj i to nie teoretycznie, ale bardzo osobiście i bardzo serio. Na której z tych dwóch dróg się znajduję i dokąd tak naprawdę zmierzam? Może powiesz: nie zastanawiam się nad tym, mam poważniejsze sprawy na głowie. Wiedz jednak, że odkładanie w czasie odpowiedzi na to arcyważne pytanie nie zmieni faktu, że jeden z tych ostatecznych celów osiągniesz na pewno – czy chcesz tego, czy nie. Czy wierzysz w to, czy nie. Może więc warto zjechać z tej autostrady, która prowadzi tak wielu na zatracenie i pojechać wąską drogą. Będzie wolniej, zdecydowanie mniej tłoczno, za to cel osiągniemy wspaniały i wieczny! Zatem do zobaczenia na wąskiej drodze!

 

pastor Andrzej Seweryn

(andrzej.seweryn@gmail.com)



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama


Komentarze

  • Koperta czy dobre słowo?
    Każdy pretekst dobry , żeby strzyc owieczki.
    Autor: dr
    2020-01-26 19:12:55
  • Trafienie „drogówki” w Gromie
    Wielkie mi trafienie,niech przyjadą przed Jurgi gm.Pasym ,tu kilka lat już jeździ bez prawa jazdy cała okolica o tym wie
    Autor: Kolekcjonerskie prawo jazdy
    2020-01-26 12:04:21
  • Ruszył remont ulicy Nauczycielskiej
    Mieszkańcy ulicy Nauczycielskiej i całego osiedla z całego serca dziękują radnemu Arkadiuszowi Myslakowi za zajęcie się sprawą remontu i pomoc. Aby tak dalej. Trzymamy kciuki.
    Autor: Kasia
    2020-01-26 11:39:40
  • Pojedynek Matłach vs Oświeciński, cel... charytatywny
    Dlaczego Starosta nie wystawił do walki swojego zwierzchnika partyjnego Rafała?
    Autor: Tomasz
    2020-01-26 11:34:22
  • Koperta czy dobre słowo?
    Gdybym należała do parafii Ks. Andrzeja Preuss to księdza bym przyjęła a że należę do St. Kostki to niestety ale nie chcę tego PANA biznesmena oglądać.
    Autor: Anna
    2020-01-25 22:52:26
  • Pojedynek Matłach vs Oświeciński, cel... charytatywny
    No nie mogę gangster, który teraz udaje świętego. Obejrzyjcie sobie \' Strachu frajer z kina i wolności\'
    Autor: Bb
    2020-01-25 22:38:46
  • Pojedynek Matłach vs Oświeciński, cel... charytatywny
    Panie Jarosławie, wiem jaki będzie wynik meczu :-D. Oglądałem właśnie wystąpienie dr. ekonomii i zarządzanie z pańskiego elektoratu. Człowiek udowadniał, że 500+ to kłamstwo. Argumentował to, 500+ na drugie dziecko, na pierwsze brak, a dzietność w kraju 1,3. Wyciągnął więc równanie: 500(1.3-1)=150. Uważam , że równanie jest błędne i nie zawiera wszystkich wiadomych. Powinien jeszcze uwzględnić kwadrat przyprostokątnej, obwód kraju, coś podzielić, dodać, a może i coś odpierwiastkować. Wynik zaskoczyłby nawet tych co biorą 500+. Okazało by się, że ludzie dopłacają do tematu:-D. To pewnie z tych doktorów, co to chcieli Rosjan wysłać na słońce. Słońce gorące, to z wyliczeń im wyszło, że powinni lądować w nocy :-D Elektorat :-D
    Autor: Tomasz
    2020-01-25 21:23:47
  • „Nowy” licznik z lepszym stanem kupił na złomie
    Ciekawe, to co zrobić gdy stary licznik na prawde się zepsuje? Jechać po wymianie na korekte licznika I dajmy np. Na to jechac ok 100 km do najbliższego warsztatu i po drodze kontrola. To wg. Zaje prawa trzeba jechać na lawecie. Co raz piekniejsze prawo I sprawiedliwość oraz postęp cywilizacyjny w kraju.
    Autor: Zxy
    2020-01-25 20:10:27
  • „Nowy” licznik z lepszym stanem kupił na złomie
    Też tak miałem , kupiłem używany licznik z przebiegiem ok 90 tyś km mniejszym , ponieważ licznik oryginalny uległ uszkodzeniu i co wtedy ? czy też byłem przestępcą???
    Autor: Dany
    2020-01-25 12:04:42
  • Koperta czy dobre słowo?
    \"bo to jest nasza parafia, nie moja. To są nasze inwestycje, sprawy – nie moje.\" Ksiadz wypowiada sie jako kosciol jest nasz. Mialam okazje sie przekonac. Para mloda nie ma wyboru nie moze udekorowac sama kosciola ma narzucane z gory przez kogo i za ile. Kazdy z nas ma inne podejscie do slubu i nie koniecznie musi sie z tym zgadzac co ksiadz narzuca . Szkoda ze proboszcz nie moze tego zrozumiec i traktuje kosciol jak swoja wlasnosc. Ja rowniez uslyszalam cene za slub.
    Autor: W.
    2020-01-25 11:02:59

Reklama