Wtorek, 30 Listopad
Imieniny: Andrzeja, Maury, Ondraszka -

Reklama


Reklama

Wojtek znalazł przyjaciół w rodzinie Niskich


Młody bocian postanowił spędzić zimę w Gromie. Wojtka „adoptowała” rodzina państwa Niskich. Ptakiem codziennie opiekuje się 12-letni Konrad oraz jego tata Janusz. - Ten bocian to już niemal członek rodziny – śmieje się pani Joanna, mama Konrada.



Według państwa Niskich bociany przy ich domu są od zawsze. - Nawet nie zauważyliśmy, że ten biedak został tu na zimę – opowiada pani Joanna. - Uwagę na to zwrócił nam mój brat, który przyjechał do nas w gości. Powiedział: „O, bocian został wam na zimę”. Był to koniec września. Gdyby nie on, to chyba byśmy się nie zorientowali, że coś jest nie tak.

 

12-letni Konrad Niski

 

Strażacy nie dali rady

 

Pan Janusz zaczął szukać pomocy w różnego rodzaju instytucjach, które mogłyby zaopiekować się ptakiem. Okazało się jednak, że wcale nie jest to takie proste. W końcu udało mu się skontaktować z Ośrodkiem Rehabilitacji Ptaków Dzikich w Bukwałdzie. Fundacja Albatros, która prowadzi ośrodek, skierowała do państwa Niskich Barbarę Link, ptasią strażniczkę. - Bocian nie odleciał, bo ma uszkodzone skrzydło – mówi pani Barbara. - Początkowo chcieliśmy ptaka złapać i przetransportować do Bukwałdu. Niestety, nie dał się pochwycić i to mimo że łapało go aż 8 strażaków.

 

 

 

Wymaga opieki

 

Pani Barbara wspólnie z państwem Niskimi zadecydowała, że bocian zostanie w Gromie, a oni pomogą przetrwać mu zimę. - Dokarmiamy go trzy razy dziennie – śmieje się Janusz Niski. - Przyzwyczaił się już na tyle, że jak zbliża się pora obiadu, to kręci są przy naszym domu. Ale robimy też wszystko, aby go nie oswajać, aby wiosną dał sobie sam radę.


Reklama

W opiece nad wojtkiem pomaga tacie 12-letni Konrad. - Fajnie jest tego bociana obserwować, bo to taka naturalna lekcja biologii – mówi chłopiec. - Choć trzeba przyznać, że jest to zajęcie wymagające systematyczności.

 

Zimy będą w Polsce?

 

Bocian z rodziną Niskich na pewno zostanie przez całą zimę. - Ma tu doskonałą opiekę – mówi z uśmiechem Barbara Link. - Państwo Niscy, oczywiście z Konradem na czele, dbają o niego, jak o członka rodziny. Ale rzeczywiście ważne jest, aby go nie udomowić, bo to sprawi, że wiosną będzie dawał sobie radę już samodzielnie.

Mała jest jednak szansa, że bocian z wadliwym skrzydłem odleci do Afryki. - Gdyby udało się go wcześniej złapać i zoperować skrzydło, byłaby taka możliwość, a teraz, niestety, będzie raczej już zawsze zimował w Polsce – mówi ptasia strażniczka. - Być może na kolejną zimę trafi do ośrodka w Bukwałdzie. No chyba że nie zechce opuścić swoich obecnych opiekunów, a państwo Niscy zdecydują się dalej nim zajmować.

 

 

 

 

Rozmowa Tygodnika

Ptasia Strażniczka w powiecie szczycieńskim – Barbara Link – tel. 692-531-675.

 

Reklama

Dużo ma pani takich interwencji, jak ta w Gromie w naszym powiecie?

 

Dość sporo, bo ludzie nie bardzo wiedzą co robić w takich sytuacjach. Nie wiedzą, gdzie szukać pomocy. Najgorzej jest w takich małych ośrodkach jak powiat szczycieński. Niby każda gmina powinna mieć dyżurnych od sytuacji kryzysowych, ale to w święta, czy weekendy albo po godzinach pracy urzędów nie działa.

 

 

W dużych miastach jest inaczej?

 

Owszem, bo tam z reguły całodobowo działa dyżurny miasta, do którego można zgłaszać niemal każdy problem, łącznie z tymi, które dotyczą zwierząt.

 

A w naszym powiecie jak to wygląda?

 

Słabo. Tak naprawdę jeśli chodzi o ptaki, to jestem jedyną ptasią strażniczą w naszym powiecie. Działam w ramach Fundacji Albatros, która prowadzi Ptasią Straż. Jeśli ktoś ma ochotę do nas dołączyć, to proszę śmiało do mnie dzwonić. Jeśli ktoś widzi jakieś nieprawidłowości dotyczące ptaków w naszym powiecie to również czekam na takie sygnały.

 

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze