Reklama


Reklama

Tu się urodziłem - felieton pastora Andrzeja Seweryna


Zawsze miło udać się w rodzinne strony, do miejsca swojego urodzenia. Wracają wtedy wspomnienia z dzieciństwa i młodości, kiedy mieszkało się w domu rodziców razem z rodzeństwem. Były to dzięki Bogu czasy spokojne, nienaznaczone co prawda nadzwyczajnym dostatkiem materialnym, ale też były wolne od głodu lub innych nieszczęść, przed którymi chronił nas Pan Bóg. Myślę, że każdy z nas na dźwięk miejscowości, w której się urodził, reaguje zawsze z nutką wzruszenia, bo to po prostu nasza rodzinna wioska czy miasto – miejsce naszego dzieciństwa i młodości.



Mamy je zresztą zapisane we wszystkich naszych dokumentach. Nie sposób zapomnieć tej nazwy, tak jak nie można zapomnieć daty swoich urodzin. To są elementy, które nas identyfikują i czynią nas osobami powiązanymi nie tylko z czasem, ale i przestrzenią. Różne są zresztą te drogie nam miejsca. Urodziliśmy się wszak w tak różnych częściach świata czy naszego kraju, ale dla każdego z nas miejsce urodzenia jest najmilsze i najbliższe sercu.

Czasem żartuję, że urodziłem się nie w czepku, lecz w Chełmie, co kojarzy się ludziom raczej z hełmem – twardym, żelaznym okryciem głowy żołnierza na wojnie. Tak wygodnie jak w czepku pewnie nie było, choć i ten czepek to pojęcie, które należy traktować bardziej metaforyczne niż dosłownie. Kiedy jednak zdarza mi się pojechać do mojego rodzinnego miasta, to zawsze jest to trochę nostalgiczna podróż, a także okazja do spotkania z moimi dwiema siostrami i ich rodzinami, które żyją nadal w miejscu naszego dzieciństwa.

 

Ostatni weekend spędziłem z kolei w Gdańsku, gdzie jako pastor zostałem zaproszony do pierwszego zboru baptystycznego, by tam na porannym niedzielnym nabożeństwie wygłosić kazanie. Ten wyjazd był dla nas z żoną miłą okazją do spotkania przyjaciół i kolegów, z którymi przed laty spędzaliśmy wakacje na chrześcijańskich obozach dla młodzieży. Z niektórymi kolegami spotkaliśmy się po latach, więc wspomnieniom z naszej młodości nie było końca.

 

Dla mnie jednak ta wizyta w gdańskim zborze była szczególnie wzruszającym przeżyciem dlatego, że niemal pięćdziesiąt lat temu, jako 18-letni chłopak, w lipcu 1970 roku, brałem udział w wakacyjnym obozie dla młodzieży, który tam się wtedy odbywał, a był dla mnie szczególnie ważny i do dziś niezapomniany. Otóż w ostatnich dniach tego obozu odbywała się tzw. ewangelizacja, czyli rekolekcje. W czasie ostatniego wieczoru pastor głoszący Słowo Boże zaapelował do nas młodych, abyśmy podjęli decyzje oddania swojego życia Jezusowi Chrystusowi jako osobistemu Zbawicielowi. Pan Bóg w bardzo silny sposób dotknął wtedy mojego serca, umysłu i woli i wtedy poruszony w duchu powierzyłem całe swoje przyszłe życie Bogu, stając się Jego naśladowcą – świadomie i z własnego wyboru.


Reklama

 

Pan Bóg wzbudził we mnie najpierw pragnienie pokuty, czyli wyznania swoich grzechów, a kiedy to zrobiłem we łzach, bardzo szczerze i serio, wtedy odczułem w sercu Boże przebaczenie i narodziłem się na nowo dla Niego. Postanowiłem odtąd żyć dla Jego chwały, a nie dla własnych celów i pragnień. To był dla mnie niezapomniany i przełomowy moment osobistego nawrócenia, który totalnie i na zawsze odmienił moje życie. I tak trwam w tym przymierzu z moim Panem aż do dzisiaj. Takim również chciałbym pozostać aż do końca moich dni, bo wtedy w Gdańsku obiecałem to Jezusowi.

 

Kiedy więc znalazłem się po latach na tym miejscu, gdzie duchowo narodziłem się dla Boga, wzruszenie ogarnęło moje serce i tym przeżyciem podzieliłem się ze słuchaczami mojego niedzielnego kazania. Dla mnie bowiem Gdańsk jest kolebką mojej duchowości, miejscem mojego duchowego urodzenia.

 

To moje przeżycie i doświadczenie ma zresztą silny i bezpośredni związek z nauczaniem samego Pana Jezusa, który kiedyś powiedział do Nikodema, bogobojnego i powszechnie szanowanego nauczyciela w Izraelu, takie słowa: „Ręczę i zapewniam, kto się nie narodzi na nowo, nie może zobaczyć Królestwa Bożego”, a potem Jezus dodał z naciskiem: „Musicie się na nowo narodzić” (Ew. Jana 3,3 i 7).

 

Ten imperatyw ma swoje ponadczasowe i wciąż aktualne znaczenie. Życie z Bogiem według przykazań i nakazów Jezusa nie może być kwestią wyłącznie naszych tradycyjnych przyzwyczajeń, mglistych deklaracji i powierzchownych wyznań wiary, lecz głęboko przeżytym nawróceniem od życia w grzechu i obojętności wobec Boga do życia pełnego wiary, miłości oraz posłuszeństwa i poświęcenia życia Chrystusowi. Ta przemiana duchowa czyni wielką różnicę w naszym życiu, w naszej pobożności, w naszym stylu życia i naszej moralności. Stajemy się wtedy naprawdę dziećmi Bożymi (1 List Jana 3,1) i przyjaciółmi Jezusa (Ewangelia Jana 15,14-15), a nie tylko nominalnymi, niepraktykującymi chrześcijanami. Przy tym musimy pamiętać o jednym: nawrócenie człowieka dzieje się wyłącznie z powodu łaski i miłości Boga do nas wszystkich bez wyjątku. To jest wielka prawda i wciąż aktualna nadzieja dla tych, którzy jak dotąd urodzili się tylko raz. Warto o tym poważnie pomyśleć, a potem zapragnąć nowego narodzenia.

Reklama

 

pastor Andrzej Seweryn

(andrzej.seweryn@gmail.com)



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama


Komentarze

  • Fifka, szklany słoik z marihuaną i... areszt dla 37-latka
    Za posiadanie areszt i więzienie.... Ja posiadam sprzęt do gwałtu czekam na dożywocie

    Pies gończy


    2020-09-26 08:46:41
  • Policjanci zabezpieczyli pocisk od granatnika
    RPG 2 weszły do służby w 1949 więc to raczej po wojnie...

    Ziomal


    2020-09-26 04:27:50
  • Kulturalne piątki z dźwierzuckim GOK
    Przepraszam Szanowną redakcję, ale takiego głupiego tytułu w odniesieniu do działalności ośrodka kultury jeszcze nie widziałem. czy to znaczy, że pozostałe dni tygodnia w GOK w Dźwierzutach są \"niekulturalne\"? Jest wg mnie obraźliwe dla instytucji, która z zasady prowadzi działalność kulturalną. Reklama - reklamą, upowszechnianie informacji - też dobrze. Ale to jest tak, jakby dać tytuł materiałowi informacyjnemu, że w teatrze odbywają się teatralne piątki, środy, czy też wtorki.

    Śmieszek


    2020-09-25 14:14:20
  • Grzybiarz znalazł w lesie skrzynię z amunicją
    napiszcie może czy znalazca nie ma nieprzyjemności w związku z znaleziskiem o widełkach 6msc do 8 lat paki.

    zuch


    2020-09-25 11:33:40
  • Będzie odnawianie zabytkowego ośrodka zdrowia
    Chyba budynku a nie ośrodka zdrowia a jeżeli już to przychodni.

    Krzysztof Bączek


    2020-09-25 11:22:05
  • Dotarły pieniądze na drogę w Rumach
    Właśnie tak wygląda żądza propagandy sukcesu. Ludzie, mieszkańcy, obywatele!!! Dostaliśmy pieniążki, zrobimy kawałek drogi! A jak będziemy robić, to też to ogłosimy! A jak już będzie zrobiona, to też obwieścimy. Będą zdjęcia i polubienia na FB. Gratulujcie nam i dziękujcie za nasze ogromne sukcesy!

    obserwator


    2020-09-24 13:11:27
  • 26-latek hodował marihuanę w mieszkaniu
    Biedny chłopak za to że pielęgnował swoje hobby pójdzie siedzieć. Nie wierzę że kiedykolwiek zrobił tym komuś krzywdę. Nie chcę pouczać organów ścigania bo to nie ich wina że takie mamy prawo a oni chcą zarabiać choć wiem że wielu też pali ale mogli by się zająć tymi co krzywdzą ludzi. (Tak samo jak lekarze mogli by przestać zabijać ludzi dla pieniędzy)

    Adrian


    2020-09-24 07:22:19
  • Szczytno wysoko w rankingu na... tanie życie
    Panie burmistrzu, teraz prosimy o miejsce Szczytna w rankingu wynagrodzeń i jakości życia...

    Ja


    2020-09-23 20:23:04
  • Ślimak - mazurskie gadanie Wiesława Mądrzejowskiego
    Ślimak jest trafnym symbolem Szczytna. Ślimaczy się wszystko, każda dziedzina naszego życia. Teraz nasze władze mogą z czystym sumieniem powiedzieć- czego chcecie, mamy przecież ślimaka. A jak pięknie na fotce będzie wglądał nasz Pan Burmistrz. Wyobraźcie sobie: Pan Burmistrz a obok ślimak. Jakżesz trafne.

    dr


    2020-09-23 17:17:38
  • Plebiscytowy projekt (zdjęcia)
    Super inicjatywa.

    Joanna


    2020-09-23 16:27:06