Czwartek, 28 Maj, Imieniny: Augustyna, Ingi, Jaromira -

Reklama


Reklama

Strach w oczach – felieton Romana Żokowskiego


Powiadają, że wędkowanie to hobby relaksacyjne, że nad wodą najlepiej się odpoczywa i koi zszarpane nerwy. I faktycznie tak jest, ale można również przeżyć przygodę, która zjeży włos na głowie, a nerw na długo uruchomi „pikawę” w klatce piersiowej. Choć minął już rok od tego czasu, to w dalszym ciągu rośnie mi ciśnienie na samo wspomnienie a tamtym zdarzeniu. A o co chodzi? To już opowiadam.

 



Jako zapalony wędkarz, moczę kija gdzie się da. W większości na jeziorach, ale raz w miesiącu zamieszam też wodę w Bałtyku. Wspaniałe wypady do Władysławowa zawsze dostarczają sporo emocji wędkarskich i przyrodniczych. To podczas tych wypadów można obserwować wschód i zachód słońca nad Bałtykiem. Coś wspaniałego oglądać to na pełnym morzu. Tego nie da się opowiedzieć, to trzeba przeżyć.

 

Roman Żokowski

 

Ale nie uroków moja opowieść dotyczy. Jak już wspomniałem, jako zapalony wędkarz łowiłem prawie wszystko, ale nie łowiłem jeszcze śledzia. Jakoś nie było okazji wybrać się na połowy tego gatunku. Z opowieści słyszałem tylko, że to przednia zabawa. I nadarzyła się okazja. W połowie kwietnia ubiegłego roku, zadzwonił do mnie kolega Mirek i zaproponował wypad na śledzia.

 

Uciszyłem się, że w końcu sam się przekonam, jaka to frajda jest w „śledziobraniu”. Pakujemy się do busa i mkniemy do Sobieszewa. Tam u znajomego wypożyczamy łódź i na silniku pędzimy w kierunku Zatoki Gdańskiej. Po wypłynięciu zza ostatniego zakrętu Martwej Wisły, naszym oczom ukazał się widok zatoki i las łódek wędkarzy spragnionych świeżego śledzia.


Reklama

 

Gdy zostało nam ze 300 metrów do łowiska, nagle zgasł nam silnik. Co za licho? Kolega, operator silnika, podejmował rozpaczliwe próby jego uruchomienia, a on nawet nie „zagadał”. Połowa kwietnia, chłop ubrany w zimowe ciuchy i szarpiący raz po raz linkę silnika. Po kilku minutach opadł na siedzenie spocony od stóp do czubka głowy. Miejsce, gdzie przymusowo zatrzymaliśmy się, było niefortunne, bo na środku szlaku wodnego, gdzie parkowanie jest zakazane. Jakby tego jeszcze było mało, to nawet wioseł nie mieliśmy, aby ręcznie spłynąć w bezpieczne miejsce.

 

Dobra wiadomość to taka, że na Martwej Wiśle ruch był niewielki, a i śledzie pojawiły się na wyświetlaczu naszej echosondy. Nie mogąc zapalić silnika, postanowiliśmy zarzucić wędki. Zestawy poszły do wody i niemal od razu szczytówki zaczęły tańczyć jak baletnice na wietrze. Co chwila ktoś wyciągał zestaw przywieszek z uczepionymi śledziami. Po trzy, cztery a nawet sześć śledzi jednorazowo lądowało w skrzynce. Wyglądało to tak, jakby wyciągało się żywą choinkę z wody. Sześć ryb za jednym braniem? Tego na jeziorach nie przeżyjemy.

 

Wpuszczasz i wyciągasz, wpuszczasz i wyciągasz, i tak non stop. Za każdym razem kilka dorodnych śledzi uczepionych na haczykach. Ale nasza sielanka nie trwała długo. Nagle za naszymi plecami usłyszeliśmy głośny ryk syren. Aż nas poderwało z siedzeń. Naszym oczom ukazał się potężny kuter, który z dużą prędkością mknął wprost na nas. Kapitan krzyczał przez megafon, że mamy zjeżdżać z toru wodnego. Jak tu zjeżdżać, jak silnik nie chce odpalić. Widząc, że ten kuter nie zwalnia, zaczęliśmy machać rękoma. Kuter bardzo szybko zbliżał się do nas, a nam serce podeszło do gardeł.

Reklama

 

Zaczęły się nerwowe ruchy, a po głowie przebiegły myśli, że za chwilę nas staranuje. Kolega, który wcześniej się spocił, ponownie złapał za linkę rozruchową silnika. O dziwo, silnik zapalił za pierwszym razem i szybko spłynęliśmy z toru wodnego. Kuter przemknął obok nas, a kapitan na koniec rzucił nam przez megafon „jeszcze raz i dwie stówy mandatu”. Popatrzyłem po kolegach i każdy z nich miał strach w oczach. Ale jak tu nie mieć, jak na wprost ciebie wali wielki kuter i nawet nie hamuje. To tak, jakby na malucha, w którym siedzimy, pędziła wielka ciężarówka. Krew w żyłach krążyła nam dwa razy szybciej, a włos na głowie stał jak kolce u jeża.

 

Na szczęście spotkanie z kutrem zakończyło się pomyślnie, ale to nie jedyna przygoda tego dnia. Ciąg dalszy nastąpi...

 

Roman Żokowski

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama


Komentarze

  • Chamstwo czy brak wyobraźni?
    A czy pisząc o takim parkowaniu upewniono się kto zaparkowawał drugi i tak blisko

    Mark


    2020-05-27 16:35:56
  • 29-letni kierowca, który potrącił bliźnięta trafi do aresztu
    Ja nie rzucę w niego kanieniem ale sprawię jedynie,że rodzina jego będzie opłakiwać buhahaha!

    kat


    2020-05-27 16:03:00
  • Witacze Juranda, a w marzeniach... gród rycerza
    Mam wrażenie że to megalomania. Patrząc na możliwości i zadania budżetu poszczególnych szczebli powiatu to spory wydatek. Pamiętać trzeba, że potrzeby poszczególnych gmin są różne i mogą mieć inne pomysły na promocję. Proponuję zejść na ziemię i gród budować własnymi siłami. Mniejszy, kameralny i na potrzeby jednej gminy a nie o zasięgu krajowym :)

    tadeusz


    2020-05-27 14:56:54
  • Czy Szczytno sięgnie po miliony euro?
    Nawet jak kasa wpadnie, to chłopki radni i ich burmistrz oraz starosta ... zmarnują te pieniądze. Zadajcie sobie pytanie, dlaczego od lat upada miasteczko? Jest jedna odpowiedź, ta sama sitwa jest przy garnku. Oni już tak są zblazowani, że nic nowego i dobrego nie potrafią wymyślić. A ich poddani w urzędzie są zniszczeni mentalnie. Są jak roboty w fabryce, pozbawieni ikry i energii. Ledwo żyją. Ci bardziej inteligentni zastanawiają się jak mogą pracować w takim urzędzie z takimi przełożonymi. Ludzie już tylko chcą zarobić na życie i w weekend spić się jak bela, aby zapomnieć o tej pracy. Udają ,ze jest wszystko dobrze.

    jANEK


    2020-05-27 13:53:37
  • Kolejne pomysły na wieżę ciśnień w Szczytnie (zdjęcia, opinie)
    Wieża Ciśnień https://rybnik-moje-miasto.blogspot.com/2019/11/wieze-cisnien-w-rybniku.html

    Kleofas


    2020-05-27 12:34:05
  • Są pieniądze na miejskie ulice
    On jest od 10 lat, mordę wydzierał i został radnym, a że jest z PSL kolega dał mu etat po znajomości. Precz z PSL, i rządami tych ludzi. I tak będzie won z wami, bo Prezydentem i tak będzie Trzaskowski . Kamysz niech inne kapcie nałoży do wyborów.


    2020-05-27 00:13:35
  • Czy wizyta bocianów przełoży się na liczbę urodzeń?
    Panie sołtys nie ma innej rady, trzeba zebrać wszystkich mieszkańców wioski w sile wieku i do dzieła, powodzenia.

    Czekamy na efekty


    2020-05-26 22:06:04
  • Czy wizyta bocianów przełoży się na liczbę urodzeń?
    No to sołtysie do roboty.

    Bocian


    2020-05-26 21:10:53
  • Na Maca pojedziemy na Pasymską?
    Obwodnica może za 10 lat... I może tylko jej kawałek... więc niech mac powstanie już przy ul. Pasymskiej...

    Pawel


    2020-05-26 21:04:54
  • Ulice budowane z funduszem
    A kiedy dokończona będzie Osuchowskiego, bo wiekszą połowę zrobili A reszta zostawiona.Jakiś koszmar

    Brydzia


    2020-05-26 20:43:38