Niedziela, 19 Wrzesień
Imieniny: Ireny, Irminy, Stanisława -

Reklama


Reklama

Stanisław Lech – siłacz ze Spychowa (zdjęcia)


Cyrkowe areny i jarmarki – to od wieków najbardziej znane miejsca, na których można było oglądać wyczyny ludzi o niezwykłej sile. Niektórzy, jak np. Władysław Góralewicz, wzorowany na autentycznej postaci zapaśnika Zbigniewa Cyganiewicza, zostali filmowymi bohaterami („aria dla atlety” Michała Bajona. Jarmarczny siłacz Zampano jest bohaterem „La strady” - filmu zaliczanego do ekranowych arcydzieł. Na cyrkowych numerach wspomnianego Zbigniewa Cyganiewicza po części wzorował się Stanisław Lech, związany przed laty z naszym powiatem. Jego siła i wytrzymałość budziły zasłużony podziw także w Szczytnie, gdzie w połowie lat 60. ubiegłego stulecia co najmniej kilkakrotnie prezentował publicznie swoje umiejętności. Czy ktoś pamięta te pokazy? Czekamy na informacje.



Maria i Stanisław Lechowie mieszkają od lat w Mrągowie. Spotkali się w 1965 roku w szkole w Wachu, gdzie on dawał pokazy siły. Niektórych numerów pani Maria nie dała rady obejrzeć, tak były – w jej przekonaniu – straszne i niebezpieczne. Rok później byli już po ślubie.

 

Młody Stanisław – można powiedzieć - wręcz przeraził Marię, nawet nie tyle swą niespotykaną siłą i umiejętnościami, co sposobem, w jaki te cechy prezentował publicznie.

 

- Pierwszy raz widziałam go w szkole w Wachu nieopodal Myszyńca – opowiada pani Maria. - Niektóre dowody jego siły były tak przerażające, że nie mogłam ich oglądać. Pozwalał, by przejeżdżał po nim traktor albo trzymał linę łączącą dwa solidne samochody i żaden z nich nie mógł ruszyć z miejsca. Taką miał siłę.

 

Gdy Stanisław Lech został statecznym mężem, miał już 28 lat. Nie wyglądał na Herkulesa, ale mógł się z nim mierzyć i nie dałoby się jednoznacznie stwierdzić, który z nich by wygrał.

 

- Inny taki numer pokazowy męża, na który z trudem można było patrzeć, związany był z kowadłem – opowiada pani Maria. - Mąż leżał na scenie, na jego piersi stało 200-kilogramowe kowadło, na którym wielkimi młotami kowale rozpłaszczali kilkucentymetrowej grubości sztabę. Sama na to patrzyłam z wielkim trudem.

 

Urodził się w Starym Myszyńcu we wrześniu 1938 roku. Po wojnie wraz z ojcem zahaczył o ziemie tzw. odzyskane, mieszkał w Szczecinie i tam się uczył w istniejącym wówczas Technikum Wychowania Fizycznego. Kierunek nauki był – w jego przypadku – oczywisty – bo sportem, w najróżniejszej jego postaci, pasjonował się niemal od dziecka. Uprawiał, i to z niezłymi wynikami, wiele lekkoatletycznych dyscyplin: biegi czy rzut oszczepem. Po Szczecinie przeniósł się do Przemyśla, gdzie pracował, ale i trenował w HKS „Czuwaj”. Lekkoatletyczne osiągnięcia przyćmiewały jednak jego umiejętności wynikające z niespotykanej siły i wytrzymałości. Tak bardzo niespotykanej, że przez wiele kolejnych lat jego niejako głównym „zajęciem” była demonstracja tych cech.


Reklama

 

W międzyczasie przeniósł się do Spychowa, tam pomieszkiwał u braci, a jednocześnie pracował w zarządzie LZS w Olsztynie jako instruktor gimnastyki akrobatycznej oraz zapasów. Czasowo przebywał też w Mikołajkach czy Giżycku. Wiele podróżował życiowo, a jeszcze więcej w związku z ubocznym zajęciem, jakim były pokazy jego nadludzkiej siły.

 

W latach „pokazowych” o panu Stanisławie było bardzo głośno. W połowie lat 60. rozpisywała się o nim prasa codzienna, tygodniki... Pisał o nim ówczesny „Przekrój”, a nawet rosyjski „Ogoniok”, a dziesięć lat później – także prasa amerykańska. Pan Stanisław w 1978 roku wyjechał bowiem w odwiedziny do rodziny, gdzie również swą siłę jeszcze prezentował. „Panie Lech. Przyjemnie było Pana osobiście spotkać. Jestem zachwycony Pańską siłą. Pana odpowiednią i honorową reprezentacją godnego Polaka. Występy wykazujące siłę przynoszą zaszczyt dla całej Polski” - pisał do Lecha we wrześniu 1980 roku ówczesny szef amerykańskiej Polonii.

 

Nikt Stanisława Lecha o taką siłę nie posądzał przy jego około 70-75-kilogramowej wadze i wzroście 175 cm. Drobny, niepozorny, nie przyciągał niczyjej uwagi, aż „ujął taboret z ponad dwustufuntowym gościem i jedną ręką, jakby nigdy nic, obniósł go dookoła bufetowej sali” - jak opisuje w polonijnej prasie wyczyny pani Stanisława Michael Kierklo.

 

Pokazy, jakimi pan Stanisław przez wiele, wiele lat zadziwiał publiczność w najróżniejszym wieku, były organizowane w sumie kilkadziesiąt lat. Dopiero choroba i operacja barku uniemożliwiły mu zajmowanie się tym, co w życiu najbardziej ukochał. Dziś to, czym przez wieki zadziwiali ludzie o niezwykłej sile, popisując się na jarmarkach, nazywa się sportem niekonwencjonalnym, a media – głównie internet – pozwalają na solidną promocję, tym bardziej, że niektórzy z nich pojawiają się na ringu, a ich walki, im bardziej brutalne, tym większym cieszą się powodzeniem.

Reklama

 

Obecnie siłacze – kulturyści – to niemal grupa zawodowa, korzystająca z najróżniejszego fachowego wsparcia, trenerów, masażystów, dietetyków, co ułatwia bycie strongmenem, a jednak niemal pewne jest to, że żaden z tych współczesnych, wielkich „mięśniaków” nie podołałby tak nieprawdopodobnym przykładom ogromnej siły i wytrzymałości, jakie były codziennością Stanisława Lecha, umiejętności naturalnych, kształtowanych sportową pasją, która w nim tkwiła od powijaków.

 

Wiele z pokazów odbyło się także w Szczytnie, jeszcze przed 1965 rokiem. Prezentował swe niebagatelne umiejętności w różnych miejscach: na Placu Juranda, w Miejskim Domu Kultury, a nawet na terenie szkoły policyjnej, wówczas milicyjnej.

 

- Ciekawa jestem, czy ktoś w Szczytnie jeszcze te pokazy pamięta? - zastanawia się pani Maria.

 

Też jesteśmy ciekawi. Czekamy na wspomnienia i – może – także zdjęcia. Liczymy na to, że wśród Czytelników znajdą się takie osoby.



Komentarze do artykułu

Jan Kacnet

Byłem na jego wystepie wDabrowach na weselu mojej Cioci

Dora

Znam tę historię z opowiadań Pana Edwarda Lecha,bratanka Pana Stanisława,

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Będzie swoja woda
    Kiedy CAŁE JERUTKI dostąpią zaszczytu?

    Robert Częścik


    2021-09-19 13:26:06
  • Apel o szczepienia w gminie Rozogi
    Bo Rozogi są gminą z najmniejszą ilością bezmyślnego inwentarza ... :) Brawo Rozogi!!! Ciekawe czy szanowny wójt naganiacz, weźmie odpowiedzialność za konsekwencje dobrowolnego poddania się eksperymentowi medycznemu....no, Panie Kudrzycki, podpiszesz Pan papier, że w razie śmierci po szczepieniu, oddasz pan swoje życie?....NIE ... nie podpiszesz, bo i niby czemu, skoro decydując się na wyszczepienie, każdy podpisuje świadomie dobrowolną zgodę na udział w eksperymencie medycznym, czym zdejmuje odpowiedzialność ze zbrodniarzy przymuszających do dobrowolnego okaleczenia się.

    XXX


    2021-09-19 11:39:24
  • Stan prac w nowym żłobku sprawdzili radni
    Żenada żłobek w szkole

    Andrzej


    2021-09-19 08:01:04
  • Znamy oficjalne wyniki budżetu obywatelskiego. Kto wygrał?
    13 głosów na ławeczki fotowoltaiczne za 250 tysięcy ??!! Hahaha kpina jakaś! Szczytno ma taką potężną infrastrukture, że trzeba miasteczko rowerowe budować, zeby dzieci umialy po chodniku jechac ? Miałabyć rozbudowa SKATEPARKU ile było głosów pytam sie ? Ile lat jeszcze będziemy czekać na przeszkody, które były w projekcie uwzględnione 7 lat temu ??!! Przeszkoda co została postawiona już jest rozklepana jak schabowy za rok będzie sie nadawać tylko na opał jak legendarna rampa co siekierami rozebrana została a trzeba było tylko 2 deski na górze wymienić :) POZDRAWIAM

    Potężny LegwanZORD


    2021-09-18 23:07:50
  • Zbadali bagna georadarem, szukali zatopionego wozu bojowego (zdjęcia)
    W Dzwierzutach był kiedyś staw na środku miejscowosci z opowiesci dziadka prawdopodobnie ruscy żołnierze w zime chcieli czołgiem przejechać po lodzie i w efekcie lód pękł a czolg poszedl na dno teraz jest pod ziemia a jakies 30 lat temu niby bylo widac kawalek lufy tez można bylo by takim georadarem poszukać...

    Ms


    2021-09-18 07:55:41
  • 111 lat Banku Spółdzielczego w Szczytnie (zdjęcia)
    celebryci na pierwszym planie...

    gość


    2021-09-18 06:21:39
  • Będzie krócej i szybciej do Olszyna? Coraz bliżej przebudowy drogi (zdjęcia)
    Za 100 lat ????????????

    Follower


    2021-09-17 19:38:00
  • Pięć medali Juranda Szczytno
    Bo byłoby trudno biegać w habicie czy innej kiecce od szczęki po dolne paznokcie. Na szczęście Szczytno to nie Kabul (jeszcze).

    massakra


    2021-09-17 15:28:24
  • Filmowcy z Niemiec kręcą film w murach byłego kolegium nauczycielskiego
    W tym filme ta Niemka jedzie w brudnym starym pociągu do Pasymia. Wyrzuca z przedziału Polaka, który grzecznie wychodzi. Z Pasymia widać tylko zrujnowaną szopę jako dworzec i chuliganów na rynku. Komenda policji w Olsztynie wieczorem jest \"o tej porze już nie osiągalna\". Polska policjanta na wodok córki staje śię mamuśką i praca przestaje być ważna (Niemka patrzy na nią z pohardą). Typowa obraz Polski w ZDF. Nie da śię tego oglądać. Że Polacy w tym u cuestniczą?

    Telewidz


    2021-09-16 14:40:50
  • Pięć medali Juranda Szczytno
    Dlaczego te dziewczyn muszą biegać w majtkach i pokazywać gołe brzuchy? Kto chce je tak oglądać? Ze sortem nie ma to nic do czynienia

    Nick


    2021-09-16 14:30:24

Reklama