Piątek, 3 Kwiecień, Imieniny: Pankracego, Renaty, Ryszarda -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Reklama


Reklama

Śmiertelny postrzał, mordercy Rouse szuka policja


W Małdańcu ktoś zastrzelił psa. Suczka Rouse był oczkiem w głowie Pauli Kaczmarczyk. - Czuję się, jakby ktoś zamordował mi dziecko – mówi ze łzami w oczach. Ciało amstaffki znaleziono na polu przy płocie sąsiada, od którego pani Paula otrzymała tydzień wcześniej wiadomość na messengerze, że jej psu „coś się przytrafi”. Sprawą zajmuje się policja.



Suczka Rouse w marcu skończyłaby dwa lata.

 

- Była z nami od trzeciego miesiąca życia – wspomina pani Paula. - Była jak nasza córka, członek rodziny. Spała z nami, jeździła motocyklem, chodziła na zakupy do pobliskiego sklepu. Dzieci z Małdańca ją uwielbiały. Bawiły się z nią, całowały, przytulały...

 

 

Specjalna obroża trenerska

 

Właścicielka suczki przyznaje, że Rouse potrafiła czasem uciec z posesji.

 

- Ale nigdy nikogo nie ugryzła, czy pogoniła, nie było w niej agresji – mówi. - Najczęściej odnajdywaliśmy ją przy sklepie, gdzie bawiła się z dziećmi. Miała jedynie słabość do kur – przyznaje właścicielka suczki. - Ale o tym wiedzieliśmy, dlatego dwa i pół tygodnia temu była wysterylizowana, bo behawiorysta od psów powiedział nam, że to może pomóc. Kupiliśmy też specjalną obrożę trenerską, aby nauczyć ją odpowiedniego zachowani względem kur.

 


Wiadomość z groźbą

 

Być może ta skłonność Rouse sprawiła, że ktoś ją zastrzelił. Pani Paula i jej partner Sylwester Deptuła nie mają wątpliwości, kto. - Mamy na to dowód – mówią i pokazują wiadomość na messengerze, jaką pani Paula otrzymała od jednego z mieszkańców Małdańca.

 

- Była to ewidentna groźba – mówi pani Paula. - Napisał, że nasz pies był u nich i podusił im kury i że będzie na niego polowanie, że coś mu się przytrafi. Ale to było niemożliwe, bo tego dnia Rouse była akurat cały czas z nami. Wówczas zbagatelizowałam tę wiadomość. Teraz tego żałuję...


Reklama

 

Tragiczne poszukiwania

 

Tydzień później doszło do dramatu. Rouse bardzo chciała wyjść na dwór. Pan Sylwester w końcu ją wypuścił.

 

- Ale dosłownie pięć minut później ja też wyszłam z domu, zaczęłam się rozglądać i szukać Rouse – mówi Paula Kaczmarczyk. - Nigdzie jej nie było. Wołałam ją, ale cisza, jak kamień w wodę. Sylwek wziął pilot od obroży, wybiegł na dwór i zaczął jej też szukać. Przeszliśmy całą wioskę, nigdzie jej nie było. Nie reagowała na sygnał dźwiękowy z pilota, to było bardzo dziwne.

 

Pani Paula i pan Sylwester ruszyli w stronę posesji sąsiada, który wysłał im tydzień wcześniej wiadomość.

 

- Nasza Rouse leżała na polu pod ich płotem – płacze pani Paula. - Widać było ranę postrzałową. Myślałam, że jeszcze żyje. Zaczęłam krzyczeć do taty, aby odpalał samochód, że trzeba jechać szybko do weterynarza.

 

 

Śmiertelny strzał?

Rouse miała dziurę w okolicy żeber. Była to rana wlotowa, ale nie było wylotowej. Trafiła do weterynarza, ale ten stwierdził śmierć suczki. Pani Paula zawiadomiła policję. - Było to coś strasznego, poruszyło całą naszą rodzinę i mieszkańców Małdańca – opowiada. - Po tym incydencie mój tata wylądował w szpitalu, bo tak się zdenerwował. Na pewno tego nie odpuszczę, jak można być takim potworem, aby zabić psa. Nawet jeśli coś zrobiła tym kurom, w co akurat wątpię w tamtej konkretnej sytuacji, to przecież można było przyjść, powiedzieć. Odkupilibyśmy lub zapłacili za te szkody, ale zamordować psa?

Reklama

 

 

Policja kompletuje dowody

 

We wtorek szczycieńscy policjanci zabrali ciało Rouse na sekcję zwłok. Potwierdza to oficer prasowy szczycieńskich policjantów sierżant Izabela Cyganiuk.

 

- Przyjęliśmy zawiadomienie o zastrzeleniu psa – mówi. - Trwają czynności w tej sprawie. We wtorek odbyła się sekcja zwłok padłego zwierzęcia, zabezpieczyliśmy też inne dowody, które pomogą ustalić nam sprawcę bądź sprawców. Tyle na razie mogę powiedzieć w tej sprawie.

 

Pani Paula i pan Sylwester twierdzą, że mieszkańcy Małdańca są w szoku.

 

- Ludzie zaczepiają nas i współczują – mówią. - Są naprawdę źli na to, co się stało.

Doszło nawet do incydentu, że przy domu rzekomego sprawcy zebrała się grupka dzieci i krzyczała „mordercy”...



Komentarze do artykułu

Wirus

No i Pani Paula zemściła się na mieszkańcach wsi za swojego pieska zapraszając do siebie kolegę z Niemiec który sparaliżował życie w całej okolicy. Dotrzymała słowa wygrażając mieszkańcom żeby ich spotkało wszystko co najgorsze. Ciekawe czy teraz zrobi ktoś wywiad z biedną Paulą.

dog

Za puszczanie takiego potwora powinna poniesc odpowiedzialnosc za stworzenie niebezpieczenstwa i zagrozenia zycia szczegolnie dzieciaków. Ta pani powinna dziękowac bogu ze nikomu nie stała się krzywda i ze ulomnosc policji jest jaka jest, szczerze gdyby mi taki pies biegal pod domem i posiadalbym bron nie zawahałbym się i zrozbil to samo. To sa rasy ktore pownny byc calkowicie zakazane

Właściciel psów

U mojego znajomego mieli też takiego pieska. Od szczeniaczka wychowywał się z dziećmi, wszyscy go uwielbiali, a koty i ptactwo nigdy go nie interesowało. Był dobrze ułożony, posłuszny, znał nawet wiele zabawnych komend typu: przynieś kapcie, daj mordkę itp. Niestety pewnego lata coś poszło nie tak, bawiąc się z dziećmi szwagra ugryzł pięcioletnią dziewczynkę w policzek. Szok, tragedia, ubytek mięśnia policzkowe go w 15 % oszpecenie i trauma do końca życia, dla dziecka i bliskich. Pies nie wpadł w szał, nie był agresywny, poprostu coś mu odbiło. Zaraz po całym zajściu pobiegł bawić się z chłopcami, którzy byli z drugiej strony domu.

Zależy kto co kocha.

Jak kur to nie szkoda, a psa .........

Mateusz

Przyzwolenie na beztroskie spacery po miejscowości takiej rasy psów to bezmózgowie.

Każdy kij ma dwa końce

Oczywiście, pies nie powinien biegać sam „po wsi”, nie ważne czy łagodny czy nie i są na to odpowiednie przepisy... ale zabijać zwierzę?! Właściciele zachowywali się nieodpowiedzialnie, zapewne za sprawą tego, że na wsiach już tak się przyjęło. Jednak nic, nic (!) nie usprawiedliwia takiego czynu jak zabójstwo psa, czy innego zwierzęcia! Nagłaśniające sprawę w mediach, może obrońcy praw zwierząt też w tej sprawie zabiorą głos. Poszukajcie organizacji. Życzę Wam i Innym aby sprawca został prawnie wskazany i ukarany.

Mirek

Od kiedy X-meni boją się psów ?

Hania

Do Czytelnik3. Cytuję: \" pies potrafi więcej zrozumieć i wysłuchać\". Śmiała teza. Ja jednak wolę ludzi przyjaciół. Polecam.

X-Men

Trochę nie rozumiem tych wpisów, jakie to łagodne psy są. Mnie to mało obchodzi szczerze powiem. Jak widzę takiego psa to chcę, żeby był na smyczy i w kagańcu. Na pewno nigdy nie pozwolę żeby moje dzieci nie czuły się bezpiecznie bo jakiś piesek musi się wylatać. Proszę poczytajcie sobie w internecie jaki uścisk szczęk ma ta rasa. To że dzieci bawiły się z tym psem nie oznacza, że inne dzieci się go nie bały. Mnie osobiście wkurzają tacy właściciele, lekkoduchy, co mają głęboko gdzieś, że ktoś boi się ich psa. Prawo wyraźnie mówi o smyczy i kagańcu.

Michał Zielinski

Kiedyś miałem psa takiej rasy to dzieci kolegi jeździły na nim jak na koniu i nawet nie pisnol psa takiej rasy trzeba wychować i wierze Pauli i Sylwkowi ze była spokojna i potulna dla ludzi było tyle zdiec na FB ze z nią ze nietrzeba dużo się zastanawiać ja im wierze to co piszą i muwia.Przykro mi bardzo to co się stało ale jak to muwia Karma Wraca i napewno do tych co to zrobili Wruci

Czytelnik3

Ta rasa psa wcale nie musi być groźna. Zależy to tylko wyłączenie od wychowania. Sama mam psa rasy american bully jest też niby groźnym psem. A wcale zupełnie tak nie jest, jest łagodny i uwielbia dzieci. Nie była to żadna winna właścicieli, ponieważ psy często nawet potrafią uciec/wyrwać się że smyczy to normalne, a z podwórka jeszcze łatwiej mają do ucieczki. To tylko i wyłączenie tego mordercy, powinien zostać bardzo ukarany. Pies jest czasem lepszy niż nie jeden człowiek. Potrafi więcej zrozumieć wysłuchać i kochasz szczerze. Współczuję bardzo.. :(

Norbert

Po Szczycionku też biega taki słodziak....

Łukasz Łukasz

Czytelnik - co ty pie@#$%isz . Wcześniej puszczali psa i nic się nie działo, nie robił ludziom krzywdy: - \" Dzieci z Małdańca ją uwielbiały. Bawiły się z nią, całowały, przytulały... \" - \" Właścicielka suczki przyznaje, że Rouse potrafiła czasem uciec z posesji. Ale nigdy nikogo nie ugryzła, czy pogoniła, nie było w niej agresji – mówi. - Najczęściej odnajdywaliśmy ją przy sklepie, gdzie bawiła się z dziećmi. \" Jeśli pies nie stanowi zagrożenia to czemu nie mogłby biegać sam? \" Miała jedynie słabość do kur \" - jedyna wada psa. Wina tylko i wyłącznie tej parówy która pociągnęła za spust. Wielki bohater k@#$a \"Widać sąsiadom cierpliwość się skończyła\" do psa który nie był agresywny? Sąsiedzi jacyś po@#$^ni. Drogi \"strzelcu\" mam nadzieje, że coś ci się przytrafi i będziesz cierpiał tak jak teraz właściciele Rouse. RiP

Lubię psy.

Całą odpowiedzialność za to co się stało ponoszą właściciele i to ich bym ukarał, amstaf swobodnie biegający po wsi - skandal. Jak się ma psa to trzeba się nim zajmować. Wszyscy we wsi się z psem bawili, dzieci pod sklepem - to jakieś żarty ?. Szkoda psa i przykre że trafił na takiego właściciela.

Czytelnik2

Do Czytelnik: jeszcze broń tego zwyrola, który to zrobil, znając życie pewnie sam nim jesteś, ale nie bój się, będą konsekwencje prawne

X-Men

Nie popieram takiej egzekucji, ale ile razy słyszałem \" ten pies nie gryzie\" \" proszę się go nie bać\". Właściciele psów zapominają, że takie rasy sieją strach. Ja sam nie lubię jak psy biegają bezpańskie. Ja tu widzę brak odpowiedzialności właścicieli, jak taka suka mogła biegać samopas.

Jan

A gdyby zagryzła dziecko a nie kurę, to też pokryłaby pani szkody. Nieodpowiedzialność totalna.

Smyk

Mieszkańcy współczuli p. PAULI?! Mieszkańcy to bali się wypuszczać dzieci na podwórko, gdy zobaczyli wałęsającego się po wsi amstaffa bez kagańca. Skrajna nieodpowiedzialność właścicielki. A jak jeszcze uważa się psa za swoją córkę, to proponuję wizytę u lekarza. Nie pochwalam zabijania zwierząt, a właścicielka powinna uważać się za współwinną.

Czytelnik

\"Właścicielka suczki przyznaje, że Rouse potrafiła czasem uciec z posesji\", \"...Pan Sylwester w końcu ją wypuścił. - Ale dosłownie pięć minut później ja też wyszłam z domu, zaczęłam się rozglądać i szukać Rouse – mówi Paula\" itp. wina tylko i wyłącznie właścicieli!! Widać sąsiadom cierpliwość się skończyła. Amstaf biegający luz pas!! Psie boby też po wsi chodzili i za amstafką sprzątali?! Jesteś odpowiedzialny za swojego psa! Jak można od tak sobie psa wypuścić- niech polata?! Skrajna nieodpowiedzialność k brak wyobraźni właścicieli

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama


Komentarze