Niedziela, 19 Wrzesień
Imieniny: Ireny, Irminy, Stanisława -

Reklama


Reklama

Rowerowe wyczyny Marty Zając


Od maratonów, po morsowanie i wyczynowe kolarstwo - tak można ująć w dużym skrócie ostatnie aktywności Marty Zając - kobiety, która choć wywodzi się z Elbląga, w Szczytnie powoli czuje się jak u siebie. Podczas ultramaratonu kolarskiego Pierścień Tysiąca Jezior pokonała w czasie 33 godzin i 39 minut równe 610 kilometrów. O osiągnięciach, początkach przygody z ultracyclingiem i przeprowadzce rozmawiamy na łamach "Tygodnika Szczytno".



Co skłoniło panią do startu w tak wymagającej konkurencji?

 

Mój serdeczny kolega, a zarazem rowerzysta z Elbląga Krzysztof Biały, zachorował na nowotwór. Sytuacja z jego stanem zdrowia była dość poważna, a jemu zawsze marzyło się, aby jakaś kobieta wystartowała w dość wymagającym maratonie jakim jest Bałtyk-Bieszczady 1008 km. Z początku do jego pomysłu podchodziłam dość sceptycznie i wydawało mi się to bardzo absurdalne: tyle kilometrów, jazda dniem i nocą - wylicza. Chciałam jednak zrobić ten gest w jego stronę i zaczęłam przygotowania, między innymi poprzez udział w nieco mniej wymagających rowerowych ultramaratonach. Najpierw w dość kameralnym maratonie elbląskim wokół granic dawnego województwa, a ostatnio właśnie w Pierścieniu Tysiąca Jezior.

 

Jak wyglądają treningi, przygotowania?

 

Mozna by powiedzieć, że dość monotonnie: codzienne "kręcenie" minimum 100 kilometrów, aby zrobić sobie ten dzień odpoczynku i ponownie wsiąść na rower. W ten też sposób w ciągu ostatnich 2 tygodni przejechałam rowerem blisko 1000 kilometrów. Przed przeprowadzką dużo jeździłam z grupą. Niestety, w Szczytnie nie znalazłam żadnej grupy, która jeździłaby po 100-150 kilometrów dziennie. Trenowałam więc sama. Trzeba było być w formie, aby po trasie gdzieś człowieka nie "odcięło", a ja nie mogłam pozwolić sobie na znaczne zwolnienie tempa.


Reklama

 

Aż nadszedł czas Pierścienia...

 

Osiągnęłam to, co chciałam osiągnąć. Czas był nieco gorszy od założonego, bo rozpiskę miałam na 33 godziny, lecz gdy po drodze była ulewa, a nawigacje zaczęły wariować, pomyliłam trasę i straciłam dodatkowe 20 kilometrów. Pół godziny w tę czy tamtą nie miało jednak znaczenia, bo i tak mieściłam się w przedziale 36 godzin. Jechało się naprawdę świetnie, w gronie wspaniałych ludzi, a atmosfera była świetna, chociaż dla niektórych start w kategorii OPEN przysporzył wielu trudności. O ile początek trasy był naprawdę łatwy, to ostatnie 80 kilometrów i przejazd przez Mrągowo w kierunku na Dobre Miasto, pełne było przewyższeń, co chwilę jechało się pod górę, za chwilę w dół... Sporo osób na tej końcówce odpadło.

 

Czyli nie był to najłatwiejszy przejazd?

 

Zdecydowanie nie. Człowiek na takim maratonie jest w stanie doskonale poznać swój organizm i jego reakcje na: wysiłek ponad standard, duże deficyty dla organizmu, wahania pogody, czy nagły ból. Pomijając te niedogodności i bolący "tyłek" jest to doskonała okazja na poznanie stale zmieniających się krajobrazów. Przy fajnym tempie w dość krótkim czasie można zobaczyć to, czego nie zobaczy się jadąc samochodem. To ogromny wysiłek, ale też niebywała frajda. Wygląda na to, że przy tej dyscyplinie pozostanę na dłużej.

Reklama

 

Dlaczego zamieszkała pani w Szczytnie?

 

Zaczęłam od morsowania w grupie #reset i to w sumie opisuje całą tę odpowiedź. Po śmierci rodziców postanowiłam zrobić życiowy reset i zmienić otoczenie. Miałam tu mieszkanie po cioci, więc było też łatwiej z przeprowadzką, a i praca też się znalazła. W czasie pandemii ciężko było utrzymać się z turystyki, z którą związana jestem zawodowo, jak i z zamiłowania. Pokrótce ten rok przyniósł ogromne zmiany.

 

I jak się pani u nas podoba?

 

Latem jest to totalna rewelacja. Mam wrażenie, że codziennie jestem na wakacjach, i gdy tylko wyłączam komputer, to wybieram się nad jezioro albo na rower. Miejscówka jest naprawdę niesamowita, a niektórzy chyba nie do końca ją doceniają: piękne tereny i niewykorzystany potencjał. Może to pora na założenie jakiejś długodystansowej rowerowej grupy?

 

Rozmawiał Dominik Deptuła



Komentarze do artykułu

Andz66

Wielkie gratki, do zobaczenia na szlakach rowerowych

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Gminna szkoła w granicach miasta
    Jestem za, popieram w 100%!

    Weronika


    2021-09-19 19:09:52
  • Apel o szczepienia w gminie Rozogi
    Sam zadajesz pytania , sam sobie odpowiadasz.

    Brawo XXX !!!


    2021-09-19 15:36:14
  • Będzie swoja woda
    Kiedy CAŁE JERUTKI dostąpią zaszczytu?

    Robert Częścik


    2021-09-19 13:26:06
  • Apel o szczepienia w gminie Rozogi
    Bo Rozogi są gminą z najmniejszą ilością bezmyślnego inwentarza ... :) Brawo Rozogi!!! Ciekawe czy szanowny wójt naganiacz, weźmie odpowiedzialność za konsekwencje dobrowolnego poddania się eksperymentowi medycznemu....no, Panie Kudrzycki, podpiszesz Pan papier, że w razie śmierci po szczepieniu, oddasz pan swoje życie?....NIE ... nie podpiszesz, bo i niby czemu, skoro decydując się na wyszczepienie, każdy podpisuje świadomie dobrowolną zgodę na udział w eksperymencie medycznym, czym zdejmuje odpowiedzialność ze zbrodniarzy przymuszających do dobrowolnego okaleczenia się.

    XXX


    2021-09-19 11:39:24
  • Stan prac w nowym żłobku sprawdzili radni
    Żenada żłobek w szkole

    Andrzej


    2021-09-19 08:01:04
  • Znamy oficjalne wyniki budżetu obywatelskiego. Kto wygrał?
    13 głosów na ławeczki fotowoltaiczne za 250 tysięcy ??!! Hahaha kpina jakaś! Szczytno ma taką potężną infrastrukture, że trzeba miasteczko rowerowe budować, zeby dzieci umialy po chodniku jechac ? Miałabyć rozbudowa SKATEPARKU ile było głosów pytam sie ? Ile lat jeszcze będziemy czekać na przeszkody, które były w projekcie uwzględnione 7 lat temu ??!! Przeszkoda co została postawiona już jest rozklepana jak schabowy za rok będzie sie nadawać tylko na opał jak legendarna rampa co siekierami rozebrana została a trzeba było tylko 2 deski na górze wymienić :) POZDRAWIAM

    Potężny LegwanZORD


    2021-09-18 23:07:50
  • Zbadali bagna georadarem, szukali zatopionego wozu bojowego (zdjęcia)
    W Dzwierzutach był kiedyś staw na środku miejscowosci z opowiesci dziadka prawdopodobnie ruscy żołnierze w zime chcieli czołgiem przejechać po lodzie i w efekcie lód pękł a czolg poszedl na dno teraz jest pod ziemia a jakies 30 lat temu niby bylo widac kawalek lufy tez można bylo by takim georadarem poszukać...

    Ms


    2021-09-18 07:55:41
  • 111 lat Banku Spółdzielczego w Szczytnie (zdjęcia)
    celebryci na pierwszym planie...

    gość


    2021-09-18 06:21:39
  • Będzie krócej i szybciej do Olszyna? Coraz bliżej przebudowy drogi (zdjęcia)
    Za 100 lat ????????????

    Follower


    2021-09-17 19:38:00
  • Pięć medali Juranda Szczytno
    Bo byłoby trudno biegać w habicie czy innej kiecce od szczęki po dolne paznokcie. Na szczęście Szczytno to nie Kabul (jeszcze).

    massakra


    2021-09-17 15:28:24