Niedziela, 19 Wrzesień
Imieniny: Ireny, Irminy, Stanisława -

Reklama


Reklama

Ratownik i ogrodnik w jednym


Kontynuujemy nasz cykl prezentacji ratowników medycznych pogotowia ratunkowego w Szczytnie. Dziś przedstawiamy sylwetkę Artura Gocała (49 l.). To szczytnianin, który w zawodzie jest już od 26 lat.



Pamiętasz swoje początki? Jak to się stało, że zostałeś ratownikiem medycznym?

 

Do zawodu trafiłem przez przypadek. Namówił mnie kumpel, a dokładnie Konrad Fitas. Początkowo miałem zdawać na Akademię Wychowania Fizycznego. Tuż przed egzaminami złamałem jednak palec i moje plany przepadły. Konrad powiedział, że mogę pójść na ratownictwo do olsztyńskiego „Medyka”. On był już tam na pierwszym roku. Niechętnie, ale go posłuchałem. Pojechałem na egzamin i się dostałem.

 

Żałujesz tego wyboru?

 

Zdecydowanie nie. Był to jeden z najlepszych okresów w moim życiu. Nauki i zajęć praktycznych było dużo, ale naprawdę ratownictwo mnie wciągnęło. Mnóstwo praktyk w poradni chirurgicznej, szpitalu, izbie przyjęć, a ostatnie pół roku wyłącznie zajęcia praktyczne. Była to niezła szkoła. Inna rzecz, że była to też taka namiastka studenckiego życia. Internat, młodość, wolność, nowi ludzie... Kto studiował, wie o czym mówię. Po prostu fajne czasy.

 

 

Kiedy trafiłeś do pogotowia ratunkowego w Szczytnie?

 

Dokładnie 1 lutego 1996 roku. Wówczas pogotowie miało jeszcze swoją siedzibę przy ulicy Lipperta. Był to w ogóle inny system. W karetkach, oprócz ratowników medycznych, jeździli sanitariusze, pielęgniarki i lekarze. W pogotowiu zacząłem pracować ucząc się jeszcze w Medyku. Jako sanitariusz. Do tego stanowiska nie trzeba było mieć w tamtych czasach szkoły medycznej. A to dlatego, że w karetkach i tak jeździli lekarze, którzy decydowali o wszystkich działaniach. To oni diagnozowali i podawali leki. Dziś wiele tych zadań przejęli ratownicy, dlatego każdy z nas ma na koncie też studia ratownicze. Przynajmniej licencjat.


Reklama

 

Co było dla ciebie najtrudniejsze w tej pracy, jak wspominasz swoje początki?

 

W Medyku mieliśmy mnóstwo zajęć praktycznych na oddziałach szpitalnych. Nie miałem strachu przed rannymi, ofiarami wypadków, nie mdlałem na widok krwi, czy poważnej rany. A takie rzeczy naprawdę się zdarzały. Od pierwszych dni nauki ta praca bardzo mi się podobała. Ale przyznam, że ogromne wrażenie zrobiła na mnie sekcja zwłok. Był to pierwszy tydzień mojej nauki. Było ciężko. Było to takie zderzenie młodego człowieka, który dopiero rozpoczynał życie, nie myślał o jego końcu, z realiami tego świata. Z prawdziwą śmiercią. Wówczas pierwszy raz w życiu widziałem martwą osobę i to na dodatek krojoną przez lekarza patologa. Straszny widok. Na dodatek nasz wykładowca pokazywał nam na tych zwłokach prawdziwą budowę człowieka. Do tamtej pory znałem ją tylko z książki. To była praktyczna lekcja anatomii, którą pamiętam do dziś. Miałem wówczas 22 lata. Nie myślałem o śmierci. A tu raptem takie zetknięcie. Pamiętam z tego dnia niemal wszystkie szczegóły. Wiem, że było to ciało starszego pana, który został potrącony przez pędzącego motocyklistę. Nie zapomnę tej lekcji do końca życia.

 

 

Powiedziałeś o szkole, a co było najtrudniejsze w pracy?

 

Najgorsze są wyjazdy dotyczące wypadków komunikacyjnych. Obrażenia bywają bardzo drastyczne. Jest wówczas też dużo śmierci. Naprawdę trudno do tego przywyknąć. Myślę, że nie można. Bardzo trudne są też wyjazdy do zdarzeń z dziećmi. W niektórych przypadkach trudno pojąć ogrom bólu, który dotyka dzieci. Trudne są też sytuacje, gdy jedzie się do zdarzenia, a tak naprawdę nigdy nie wiemy, do kogo i okazuje się, że są to przyjaciele, znajomi. Powiat szczycieński jest mały, wiele osób się zna. Sam wiele lat temu brałem udział w wyjeździe do wypadku, w którym zginęli bardzo dobrzy przyjaciele moich rodziców. Byłem w szoku.

Reklama

 

 

Wiem, że masz syna, czy też chce iść w ślady taty?

 

Na razie bardziej interesuje go sport, a głównie koszykówka. Co prawda, jego mama jest lekarzem, ja ratownikiem więc wszystko jest możliwe.

 

Jak odreagowujesz stres po pracy?

 

Mam dość specyficzne hobby, które mnie odrywa od tych strasznych rzeczy. Uprawiam warzywny ogród. I tu uwaga – znajduje się on na małym balkonie w bloku (śmiech). Ale mam pomidory, bazylię, rukolę, rzodkiewkę...

W pogotowiu nie mamy psychologa dlatego każdy radzi sobie ze stresem w pracy na swój sposób. Ja lubię też wyjeżdżać na wieś, do domu po babci, lasu, spotkać się ze znajomymi, synem, jeździć na rowerze.

 

Czy z perspektywy czasu zmieniłbyś ten zawód na inny?

 

(po chwili ciszy) Po tych 26 latach chyba tak. Ale dopiero teraz. Jest to bardzo obciążający psychicznie zawód. Społeczeństwo jest coraz bardziej roszczeniowe. Owszem, daje ten zawód satysfakcję, ale z czasem człowiek marzy po prostu o spokojniejszym zajęciu...

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Będzie swoja woda
    Kiedy CAŁE JERUTKI dostąpią zaszczytu?

    Robert Częścik


    2021-09-19 13:26:06
  • Apel o szczepienia w gminie Rozogi
    Bo Rozogi są gminą z najmniejszą ilością bezmyślnego inwentarza ... :) Brawo Rozogi!!! Ciekawe czy szanowny wójt naganiacz, weźmie odpowiedzialność za konsekwencje dobrowolnego poddania się eksperymentowi medycznemu....no, Panie Kudrzycki, podpiszesz Pan papier, że w razie śmierci po szczepieniu, oddasz pan swoje życie?....NIE ... nie podpiszesz, bo i niby czemu, skoro decydując się na wyszczepienie, każdy podpisuje świadomie dobrowolną zgodę na udział w eksperymencie medycznym, czym zdejmuje odpowiedzialność ze zbrodniarzy przymuszających do dobrowolnego okaleczenia się.

    XXX


    2021-09-19 11:39:24
  • Stan prac w nowym żłobku sprawdzili radni
    Żenada żłobek w szkole

    Andrzej


    2021-09-19 08:01:04
  • Znamy oficjalne wyniki budżetu obywatelskiego. Kto wygrał?
    13 głosów na ławeczki fotowoltaiczne za 250 tysięcy ??!! Hahaha kpina jakaś! Szczytno ma taką potężną infrastrukture, że trzeba miasteczko rowerowe budować, zeby dzieci umialy po chodniku jechac ? Miałabyć rozbudowa SKATEPARKU ile było głosów pytam sie ? Ile lat jeszcze będziemy czekać na przeszkody, które były w projekcie uwzględnione 7 lat temu ??!! Przeszkoda co została postawiona już jest rozklepana jak schabowy za rok będzie sie nadawać tylko na opał jak legendarna rampa co siekierami rozebrana została a trzeba było tylko 2 deski na górze wymienić :) POZDRAWIAM

    Potężny LegwanZORD


    2021-09-18 23:07:50
  • Zbadali bagna georadarem, szukali zatopionego wozu bojowego (zdjęcia)
    W Dzwierzutach był kiedyś staw na środku miejscowosci z opowiesci dziadka prawdopodobnie ruscy żołnierze w zime chcieli czołgiem przejechać po lodzie i w efekcie lód pękł a czolg poszedl na dno teraz jest pod ziemia a jakies 30 lat temu niby bylo widac kawalek lufy tez można bylo by takim georadarem poszukać...

    Ms


    2021-09-18 07:55:41
  • 111 lat Banku Spółdzielczego w Szczytnie (zdjęcia)
    celebryci na pierwszym planie...

    gość


    2021-09-18 06:21:39
  • Będzie krócej i szybciej do Olszyna? Coraz bliżej przebudowy drogi (zdjęcia)
    Za 100 lat ????????????

    Follower


    2021-09-17 19:38:00
  • Pięć medali Juranda Szczytno
    Bo byłoby trudno biegać w habicie czy innej kiecce od szczęki po dolne paznokcie. Na szczęście Szczytno to nie Kabul (jeszcze).

    massakra


    2021-09-17 15:28:24
  • Filmowcy z Niemiec kręcą film w murach byłego kolegium nauczycielskiego
    W tym filme ta Niemka jedzie w brudnym starym pociągu do Pasymia. Wyrzuca z przedziału Polaka, który grzecznie wychodzi. Z Pasymia widać tylko zrujnowaną szopę jako dworzec i chuliganów na rynku. Komenda policji w Olsztynie wieczorem jest \"o tej porze już nie osiągalna\". Polska policjanta na wodok córki staje śię mamuśką i praca przestaje być ważna (Niemka patrzy na nią z pohardą). Typowa obraz Polski w ZDF. Nie da śię tego oglądać. Że Polacy w tym u cuestniczą?

    Telewidz


    2021-09-16 14:40:50
  • Pięć medali Juranda Szczytno
    Dlaczego te dziewczyn muszą biegać w majtkach i pokazywać gołe brzuchy? Kto chce je tak oglądać? Ze sortem nie ma to nic do czynienia

    Nick


    2021-09-16 14:30:24

Reklama