Środa, 18 Wrzesień, Imieniny: Franciszka, Lamberty, Narcyza -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Przeżyli burzę na Giewoncie (zdjęcia)


Beata i Wojciech Koźliccy ze Szczytna mogą mówić o wielkim szczęściu. Dokładnie tydzień temu uczestniczyli w wyprawie na Giewont, podczas sławnej już i tragicznej w skutkach burzy. Dla nich skończyło się to na ogólnych potłuczeniach i urazach. - Okrągła dziesiąta rocznica ślubu, która obchodziliśmy w górach, mogła być naszą ostatnią. Drugi raz podarowano nam życie – mówią.



Dziesięć lat temu się pobraliśmy i jednym z pierwszych etapów naszej podróży poślubnej była wówczas wyprawa w góry. W tym roku z okazji jubileuszu również postanowiliśmy tam jechać i wejść na Giewont. Rozważaliśmy też zabranie ze sobą 10-letniego synka, ale nie zależało mu na wyjeździe i został w Szczytnie – opowiada o wyprawie Beata Koźlicka.

 

Turyści nie widzieli zagrożenia

 

Małżeństwo twierdzi, że od rana była idealna pogoda i właściwie nic nie zapowiadało jej załamania. Postanowili wejść na Giewont i dokładnie o ósmej rano wyszli z hotelu. Nie byli uczestnikami żadnej zorganizowanej grupy - Dzień wcześniej padało i w czwartek było czuć w powietrzu dużą wilgoć, ale według nas, nic nie zapowiadało załamania pogodowego. Do celu doszliśmy około trzynastej.

 

Pani Beata opowiada, że na kilkanaście minut przed tragicznymi wydarzeniami ze względu na mżawkę, wraz z małżonkiem założyli kurtki.

 

- Po chwili z mżawki zrobiła się ulewa i w ciągu kilku minut nadciągnęły ciemne chmury, a tuż za nimi burza. Nie było wcześniejszych jakichkolwiek oznak, że coś jest nie tak – opowiada z przejęciem pani Beata i dodaje, że na samym szczycie jest niewiele czasu, żeby się na dłużej zatrzymać. - To jest dosłownie kilka minut na zrobienie zdjęcia i zejście, ponieważ w kolejce na Giewont czekają już kolejne osoby, którym trzeba zwolnić miejsce. - O 12.45 zrobiłem swojej małżonce zdjęcie z krzyżem w tle, wysłałem je swojej mamie i wyłączyłem telefon – opowiada pan Wojciech.

 

Burza atakuje

 

Gdy mżawka zamieniła się w ulewny deszcz, państwo Koźliccy zdecydowali się jak najszybciej zejść z Giewontu i gdy znajdowali się kilkanaście metrów od krzyża, usłyszeli uderzenie pierwszego pioruna. - To było straszne. Dosłownie w ciągu kilkunastu minut, piękne słoneczne południe zamieniło się w burzę – mówi pani Beata. - Znaleźliśmy niewielki kawałek półki skalnej, na której na chwilę się zatrzymaliśmy. Pamiętam tylko, że Wojtek do mnie coś powiedział i nastąpił wielki huk, uderzenie i błysk. Miałam wrażenie, że na jakiś czas straciłam świadomość.

 

Szok i ulga: żyjemy!

 

Gdy się ocknęła, czuła tylko wielkie dudnienie w głowie i specyficzny zapach, który przypominał pocieranie krzemienia o metal bądź też o inny kamień.

 

- Mojego męża odrzuciło ode mnie na odległość około dwóch metrów. W nodze czułam ból, nie miałam buta. Zaczęłam sprawdzać, czy nie mam większych ran i szukać Wojtka. Po uderzeniu pioruna przez moment trwała kompletna cisza, a po chwili rozległy się krzyki i wołania o pomoc. To było coś strasznego. Coś, czego nie zapomnę do końca życia. Wszędzie czułam gruz, nawet w ustach. Po chwili usłyszałam: „Beata, wszystko ok! Nic mi nie jest!”. To wołał mój Wojtek – opowiada Koźlicka.


 

Mąż pani Beaty znajdował się jakieś dwa metry dalej. Był przygnieciony przez dwoje dorosłych turystów oraz spory kamień. Wszędzie walały się strzępy ubrań i buty. - Również byłem przez chwilę nieprzytomny – opowiada pan Wojciech. - Gdy zauważyłem Beatę, zacząłem krzyczeć, ale sam siebie nie słyszałem.

 

Krzyk, łzy, krew... śmierć

 

Wszędzie wokół byli oszołomieni, często ranni ludzie. Obok Koźlickich siedziała kobieta, która trzymając się za głowę krzyczała, że nic nie widzi i nawoływała swojego męża i syna. Słychać było głośną modlitwę księdza, który też się wspinał. Koźlickim, mimo obrażeń i bólu udało się stanąć na nogi.

 

Podobnie jak inni mniej ranni pomagali pozostałym. Jeden z mężczyzn, który udzielał na szczycie pierwszej pomocy, został trafiony kolejnym piorunem. - Chyba po raz pierwszy w życiu zaczęłam się wówczas tak żarliwie modlić. Błagałam Boga, żeby nas zachował przy życiu dla dwójki naszych kochanych synków, którzy zostali u dziadków w Szczytnie.

 

Państwo Koźliccy zaczęli schodzić z Giewontu. - To, co widzieliśmy, było straszne – opowiada pan Wojciech. - Ze szczytu, wąskimi strużkami, płynęła woda zmieszana z krwią. Byliśmy świadkami reanimacji dziewczynki, która jednak zmarła. Słyszeliśmy, jak ktoś z obecnych kontaktował się ze służbami medycznymi i tłumaczył, że przy każdorazowym wdechu dziecku wypływa z uszu krew. Nigdy nie zapomnę, jak mama tej dziewczynki wołała do niej, aby się obudziła…

 

Koszmar uczy pokory

 

Beata i Wojciech Koźliccy zgodnie twierdzą, że po wydarzeniach na Giewoncie dopiero uświadomili sobie, jak ulotne jest życie, że może się ono skończyć praktycznie w każdej chwili. - Problemy dnia codziennego są niczym w porównaniu z tym, co tam przeżyliśmy i zobaczyliśmy. W obliczu takiej tragedii człowiek nabiera pokory i szacunku do wszystkiego, co nas otacza, a przede wszystkim do siły natury.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Radni chcą mieć KRUS i pieniądze
    KRUS stać na to, aby działkę kupić, a Szczytno jest niedofinansowanym małym miastem, powinno więc walczyć o każdy grosz. Nikt z nas nie dostałby nic za darmo, za ziemię trzeba uczciwie zapłacić, a chcemy przecież, żeby nasze państwo było uczciwe.
    Autor: Magda
    2019-09-17 18:14:29
  • KRUS „wyprowadzi” się ze Szczytna do Kamionka
    Rada Miejska jest złożona w większości z ludzi PSL, udających niezależne obywatelskie komitety w wyborach 2018. Każdy, kto obserwuje to, co dzieje się w mieście, to wie. Radnymi w mieście są urzędnicy powiatowi. Będą walczyć z H. Żuchowskim, który jest PiS. Będą się nadymać \"w trosce o dobro miasta\". Ale jak PiS wygra te wybory do sejmu - a na to się zanosi, to tę działkę przyniosą mu w zębach. Bo będą chcieli władzy się podlizać, jak to PSL - obrotowa partia: wygrywa nasz koalicjant. Taka prawda. Bo tu nie chodzi o \"dobro miasta\" tylko przepychankę w piaskownicy: bo to moje wiaderko i ci go nie dam. Na razie - tylko do wyborów. Mogą sobie tak robić, ale jak przyszło do stawiania pomnika Lecha Kaczyńskiego w Warszawie - to wojewoda po prostu przejął plac i tyle.
    Autor: Śmieszek
    2019-09-17 18:05:29
  • KRUS „wyprowadzi” się ze Szczytna do Kamionka
    Niech już w tym mieście nic nie będzie poza ratuszem. Wszyscy niepotrzebni niech wyjadą do większych miast, po to, aby strzyc ich, jak przyjadą tu do rodzin, albo na wczasy. Niech już tu nic nie będzie! Zaorać, zasiać trawę i kosić - no to przynajmniej \"siano\" będzie z tego.
    Autor: Taki sobie czytelnik
    2019-09-17 17:51:31
  • KRUS „wyprowadzi” się ze Szczytna do Kamionka
    Nalezalo by wprowadzić adpowiedzialność finansową wobec radnych jak i samego burmistrza za podejmowane decyzje by odpowiadali własnym majątkiem za błedy, pomyłki i fanaberie, ktorymi czestokroć się kierują. O ile burmistrz ma odrobinę dbałosci o interesy miasta i mieszkańców powinien to zaproponować na najbliższym posiedzeniu rady i poddać dyskusji.
    Autor: Dariusz
    2019-09-17 15:30:01
  • KRUS „wyprowadzi” się ze Szczytna do Kamionka
    Szczytno nie ma żadnych korzyści z tego, że siedziba KRUS była na terenie miasta. Tylu pracowników ilu pracowała będzie nadal pracowało, nie mam pojęcia o jakich utraconych podatkach wygaduje HŻ? Podatek od nieruchomości? Jakieś 500 zł rocznie w porównaniu z 350.000,00 zł.
    Autor: Norbert
    2019-09-17 12:25:21
  • Bezdomni umierają na naszych oczach
    I to jest radna? Bredzi. Niech przyjmie do domu kilku alkoholików z ulicy i podtrzyma ww. słowa. Wtedy będzie stała murem za alkomatem na dzień dobry.
    Autor: Ja
    2019-09-17 11:42:27
  • Firma z Gdańska chce miejski półwysep
    tylk ozaskakujacym jest ze zawsze to musi byc ktos spoza Szczytna badz okolic, po wiezy cisnien i hotelu na Pasymskiej do zludzenia przypominajacego stacje benzynową , banada z Pl Juranda sie nic nie nauczyła. Ktos sobie kupi kolejny teren jako lokate kapitalu pod kredyty banklowe a w miescie kolejna dziura w dupie bedzie. Nie mozna w naszym miescie zawiazac partnerstwa Cywilno publicznego i zrobic to we wlasnym zakresie?!
    Autor: Pofajdok
    2019-09-17 11:16:19
  • Szczytno znów wspiera policję w zakupie aut
    policja to chyba ma MSW do tego typu zadan, jako mieszkanie=c miasta nie zgadzam sie na to . Karetka pogotowani jest bardziej potrzebna niz nowy \"misiobus\" do przesiadywania za dworcem PKP i żarcia kebabów
    Autor: Pofajdok
    2019-09-17 11:12:40
  • Browar z pewnymi akcjami i planowaną przyszłością (rozmowa „Tygodnika”)
    to cos co nazywa sie piwo Jurand nie nadaje sie do pica a za cene 6 zeta to juz wogole. Mocz pawiana, kup[ilem dwa razy pierwszy i ostatni. Gratuluje spierdol.. legendy.
    Autor: Pofajdok
    2019-09-17 11:10:24
  • Budynek szkoły przy Kasprowicza pójdzie na sprzedaż?
    niepoRadni (niejaki Siudak w tamtej akcji maczał palce ) i ich szef znow odwala kiche jak z wieżą i hotelem na Pasymskiej przypominającym do złudzenia stację beznynową . Czy nie mozna w miescie zawiazac jakichs spolek , ktore takie inwestycje by wziely na siebie aby \"obcy\" nie rujnowali w ten sposob miasta i jego charakteru?
    Autor: Pofajdok
    2019-09-17 10:54:28