Piątek, 7 Maj
Imieniny: Beniny, Filipa, Judyty -

Reklama


Reklama

Przewrócił i skopał 86-letniego pana Ryszarda, bandyta chciał stówę


W rękach policji jest już mężczyzna, który podejrzewany jest o napad i brutalne pobicie 86-letniego mieszkańca Dźwierzut. Pan Ryszard cudem uciekł bandycie. Mieszkańcy wsi są wstrząśnięci. - Nie sądziłem, że coś takiego spotka mnie na stare lata – mówi ze smutkiem dziennikarzowi „Tygodnika Szczytno” pan Ryszard. - Powalił mnie na ziemię, skopał... Czym ja mu zawiniłem?



Do napadu doszło w poniedziałek, 22 marca około godziny 20.

 

- Odprowadziłem do domu sąsiadkę i szedłem od rampy w Dźwierzutach w stronę swojego mieszkania – wspomina pan Ryszard. - W pewnym momencie ktoś rzucił mi się na plecy. Powalił na chodnik, na ziemię.

 

Mimo zaskoczenia 86-latek wyrwał się sprawcy. - Zacząłem biec na podwórko i krzyczeć „ratunku!”. Napastnik ponownie rzucił się na mnie. Biegł za mną i wrzeszczał „dawaj stówę”. Dopadł mnie znów, powalił na ziemię i zaczął kopać. Nie wiem, skąd wzięło się we mnie tyle sił, ale udało mi się kolejny raz wydostać spod niego. Zrzuciłem go z siebie. Wbiegłem na schody do domu, ciągle krzyczałem „ratunku!”. Moje wołania o pomoc usłyszeli sąsiedzi, wyszli z mieszkań i to chyba wystraszyło bandytę, bo się ulotnił. To uratowało mi chyba życie, bo naprawdę nie wiem, do czego mógłby się ten ktoś posunąć.

 

Na miejsce wezwano ratowników medycznych oraz policjantów. Ci pierwsi zaopatrzyli rany pana Ryszarda, a gdy się uspokoił, przesłuchali go policjanci. Zabezpieczyli jego odzież oraz gminny monitoring.


Reklama

 

- We wtorek, 30 marca zatrzymaliśmy 37-letniego mieszkańca województwa podlaskiego, który może mieć związek z tym rozbojem – mówi Krzysztof Batycki, zastępca Prokuratora Rejonowego w Szczytnie. - W tej chwili weryfikowana jest jego rola w tym zdarzeniu. Na razie tyle mogę powiedzieć, bo wciąż trwają czynności.

 

Z naszych informacji wynika, że do znalezienia napastnika przyczynił się gminny monitoring, na którym było widać kilka osób. Policjanci dotarli do większości z nich.

 

Poszkodowany twierdzi, że mogła być to któraś z osób znajdującej się przy rampie, gdy szedł odprowadzać sąsiadkę. - Było ciemno, bo akurat latarnia nie działała, ale słyszałem tam co najmniej dwa, a może trzy głosy – wspomina. - W tym miejscu zawsze ktoś pije, każdego dnia jest tam mnóstwo butelek, puszek. Kto wie, może skończyły się im pieniądze na alkohol i dlatego mnie zaatakowali. Byłem łatwym łupem... ale pieniędzy przy sobie i tak nie miałem, może jakieś drobne.

 

Pan Ryszard nie może uwierzyć w to, co się stało.

 

- Mieszkam w Dźwierzutach od 1958 roku i nigdy nic tu takiego się nie działo – mówi. - Co się dzieje z tymi ludźmi, co to za czasy, że już na własnym podwórku nie można czuć się bezpiecznie? Gdybym był młodszy, to dałbym takim chuliganom dobrze popalić, bo to naprawdę w głowie się nie mieści.

Reklama

 

Pan Ryszard to szacowny emeryt i spokojny mieszkaniec Dźwierzut. Przyjechał tu w 1958 roku wraz z rodzicami. Przez całe dorosłe życie pracował jako kierowca zawodowy. Na początku w miejscowej mleczarni, a jego ostatnim miejscem pracy była spółdzielnia w Targowie.

 

- Przepracowałem uczciwie tyle lat, nigdy nikogo nie obraziłem, na nikogo nie podniosłem ręki, a na starość spotkała mnie tak przykrość, trudno się z tym pogodzić – mówi ze smutkiem. Po napadzie starszy pan ma obolałą i posiniaczoną nogę, wciąż go boli, tak samo jak plecy i żebra. - Ból był tak dotkliwy, że pojechałem nawet do chirurga do Biskupca – mówi. - Mam nadzieję, że policjanci temu bandycie wybiją z głowy atakowanie ludzi.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama


Komentarze