Niedziela, 26 Wrzesień
Imieniny: Aureli, Kamila, Kleofasa -

Reklama


Reklama

Powiat po roku pandemii (rozmowa „Tygodnika Szczytno”)


Miniony rok był dla powiatu, kraju i właściwie całego świata anormalny. Koronawirus wywrócił do góry nogami normalność, z której brakiem wielu ludzi radzi sobie z coraz większym trudem. Być może w ramach swoistej psychicznej samoobrony wciąż spora liczba osób poddaje w wątpliwość, zarówno istnienie koronawirusa, jak i skutki pandemii. Liczby jednak są nieubłagane. I o nich głównie rozmawiam z Tomaszem Liwartowskim, Państwowym Powiatowym Inspektorem Sanitarnym w Szczytnie.



Pierwszy przypadek osoby zakażonej w Polsce został oficjalnie stwierdzony na początku marca. W województwie kilka dni później pojawił się pacjent nr sześć, który – można powiedzieć – zapoczątkował tę pandemię w naszym powiecie. Na dziś, 6 kwietnia, czyli po jednym roku i jednym miesiącu, ile w powiecie stwierdzono osób zakażonych?

 

Na tę chwilę danych aktualnych jeszcze nie mam, ale według naszych wewnętrznych, sanepidowskich rejestrów na 1 kwietnia w powiecie szczycieńskim od początku zachorowań było 5437. Zanotowano także 133 zgony wśród mieszkańców powiatu.

 

A są dane w rozbiciu na zgony z powodu wirusa i z udziałem chorób współistniejących?

 

Wydaje się, że nie jest to aż tak istotne, bowiem dla osób zmarłych i dla ich rodzin, niezależnie od przyczyny, tragedia i żal są takie same. Te dane ogólne, dotyczące liczby zachorowań, w moim przekonaniu, powinny być wystarczającym potwierdzeniem dla niedowiarków. Dodam, że wśród powiatów województwa warmińsko-mazurskiego szczycieński niezmiennie znajduje się w czołówce. Licząc od początku pandemii, pod względem liczby zachorowań obecnie zajmujemy siódmą pozycję, ale jeśli wyłączymy powiaty olsztyńskie: grodzki i ziemski, i Elbląg lub nawet Ełk, to zajmujemy już sporo wyższą lokatę, co oznacza, że zagrożenie zachorowaniem w naszym powiecie wciąż jest wysokie.

 

Mówi się obecnie o trzeciej fali zachorowań, a zapowiada i czwartą. Czym są te fale i czym spowodowane?

 

Zachorowania następują falami, które określa ich liczba w jakimś obrębie czasowym. Pierwsza fala wynikała z wysokiej wrażliwości, czyli z naturalnego braku odporności ludzi w zetknięciu z patogenem, z którym organizm nigdy wcześniej się nie spotkał. Niemal natychmiast wprowadzone zostały różne ograniczenia, w tym izolacje i kwarantanna, co pozwalało skutecznie likwidować ogniska zakażeń. Następnie obostrzenia zostały zluzowane, akurat latem, przy dość wysokich temperaturach, nastąpiła większa mobilność wakacyjna, a więc wzrosła też liczba sytuacji, które sprzyjały zakażeniu. Dzieci, które były tzw. wektorem przenoszenia wirusa, wróciły do szkół. Jestem przekonany, że gdyby wtedy dla tych dzieci zastosowano profilaktyczną 2-tygodniową kwarantannę, liczba zachorowań w drugiej fali nie wzrosłaby tak gwałtownie, a wzmocniła ją także jesienna aura. Po wykładniczym wzroście zakażeń krzywa zachorowań się wypłaszcza w okolicy świąt i Nowego Roku, co znów prowadzi do złagodzenia obostrzeń, a to z kolei wpuściło do kraju zjadliwą odmianę wirusa, tzw. brytyjską. I właściwie taki mechanizm towarzyszy każdej kolejnej fali: wzrost liczby zakażeń, działania prewencyjne, izolowanie osób chorych, restrykcyjnie przestrzegana kwarantanna powoduje zmniejszenie liczby zachorowań, co z kolei skłania do wprowadzania ulg w obostrzeniach sanitarnych i sytuacja się powtarza.


Reklama

 

Czy to oznacza, że się tego koronawirusa nie pozbędziemy już nigdy?

 

Nigdy, ale to nie znaczy, że niezbędne będzie ciągłe utrzymywanie tej anormalności, w której obecnie żyjemy. Wspomniałem, że początkowemu rozprzestrzenianiu się zachorowań sprzyjała wrażliwość ludzi, wynikająca z braku odporności na tego akurat wirusa. Obecnie sytuacja się już znacznie zmieniła, bo rośnie liczba tzw. ozdrowieńców, którzy już tę odporność mają, rośnie liczba osób zaszczepionych. Tym samym pula osób wrażliwych sukcesywnie się zmniejsza. W perspektywie więc, prędzej czy później dojdziemy do momentu, w którym liczba tych osób wrażliwych będzie kontrolowalna. Ludzki organizm jest naturalnym żywicielem dla tego wirusa. Tam gdzie ten organizm nie ma żadnej broni, wirus się swobodnie namnaża i mutuje. I ten proces trzeba zatrzymać, a co najmniej znacznie zahamować.

 

Wspomniał pan o brytyjskiej mutacji, która już w województwie i w naszym powiecie się pojawiła. Jaka jest podstawowa różnica pomiędzy tym pierwszym, nazwijmy to „wuhanem”, a tym brytyjskim?

 

Głównie zjadliwość i zakaźność. Przy „wuhanie” ryzyko zakażenia występowało przy około 15-minutowym kontakcie z nosicielem. W przypadku „brytyjczyka” jest to minuta, co zwiększa liczbę zachorowań. Poza tym jest to mutacja, która powoduje, że choroba jest bardziej agresywna, stąd też rośnie liczba hospitalizacji i zgonów. Mówią o tym także liczby. W skali całego naszego województwa w styczniu liczba zachorowań wynosiła 13257, w lutym 14800, a w marcu aż 26943. W ubiegłym roku w sierpniu odnotowywaliśmy w powiecie circa 50-60 zachorowań miesięcznie, a obecnie mamy średnio 80 dziennie.

 

Rośnie liczba zachorowań i zgonów, ale wydaje się, że jednocześnie rośnie liczba osób, delikatnie rzecz nazywając, sceptycznie nastawionych tak do wirusa, jak i do efektów jego „działalności”.

 

Istotnie, te liczby wyraźnie nie korelują. Trudno mi określić przyczyny tego zjawiska. Przyczyn jest tu zapewne wiele, ale chyba obecnie już powoli przyzwyczajamy się do zagrożenia i ciągłe jego nagłaśnianie rodzi swoistą frustrację, taką w ujęciu socjologicznym. Przeciętny obywatel oczekiwałby rozwiązania problemu w systemie zero-jedynkowym: jest wirus i go nie ma. Ale w przyrodzie to tak nie działa. Zachodzi więc zjawisko wyparcia: ktoś tam z kimś chorym się zetknął albo i nie, o kimś chorym czy nawet zmarłym słyszał, ale że to bezpośrednio go nie dotyczy, więc to zagrożenie odrzuca.

Reklama

 

Obecnie jednym z podstawowych problemów, który wywołuje gwałtowny dyskurs społeczny, jest już nie sam wirus, a szczepionki. Jest już kilka, a informacje o jednych są pozytywne, o innych zróżnicowane... Czy i czym się szczepić, by było najbezpieczniej?

 

Czy? Oczywiście, bezwzględnie koniecznie. Czym? Szczepionkami, które zostały zatwierdzone przez WHO i Europejską Agencję Leków. Które to są – ogólnie wiadomo. Każdy zaszczepiony to zmniejszenie puli osób wrażliwych, a to oznacza zmniejszany krąg zakażeń. I tylko tą drogą będzie możliwe zatrzymanie pandemii.



Komentarze do artykułu

XxX

Przecież to nie są szczepionki, tylko preparaty genetyczne, dopuszczone do obrotu WARUNKOWO>>>W praktyce warunkowe pozwolenie na dopuszczenie do obrotu oznacza, że szczepionki pozostają cały czas w trzeciej fazie badań klinicznych...

Ja

A są dane w rozbiciu na zgony z powodu wirusa i z udziałem chorób współistniejących? - Wydaje się, że nie jest to aż tak istotne... Hahaha!

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Mazurska rybna wspólna sprawa, czyli budują raj dla wędkarzy
    A ja uważam że to bardzo dobra inicjatywa. Prawdą jest że czyszczenie jezior przez gospodarstwa rybackie przybiera często miano klęski ekologicznej. Druga sprawa że dwóch rybaków z siecią potrafi wyłowić przez dzień więcej niż stado wędkarzy przez miesiąc. Wogule to kwestionował by istnienie takich gospodarstw. Ale inicjatywa kieruje cały ten biznes troszeczkę w stronę racjonalności. Wędkarze też są nie lepsi. Widywałem jak brali z wody co popadnie. Banda mięsiarzy teraz potrafi przetrzepać jezioro i ich zdaniem jest wszystko ok. Jeden taki mondrala chwalił się jak to płocie idące na tarło taczkami na Narwi łowił. Niestety takich su....ów nie brakuje. Akurat na Zdroju niema problemu z miejscami do łowienia, trzeba tylko przejść kawałek a wozić dupsko furą na sam brzeg. I tyle w temacie. A co do kierownika ośrodka to nie jest on właścicielem ośrodka , a tylko zarządza tym ośrodkiem. Zresztą znam człowieka osobiście i życzę wszystkim ośrodką takiego kierownika z energią i pomysłem na prowadzenie tego biznesu. Pozdrawiam wszystkich wędkarzy. Mięsiarze niech się pie.....

    Szulim. M


    2021-09-25 11:30:39
  • Zazdrosny anonim na starostę
    Wydaje mi się że starosta z radnymi powinni zastanowić się nad wprowadzeniem elektronicznej ewidencji czasu pracy w szpitalu. Spytacie dlaczego? W jednym ze szpitali powiatowych lekarz w ciągu miesiąca przepracował 670 godz. Tu coś nie gra tym.

    mol


    2021-09-25 10:38:04
  • Zazdrosny anonim na starostę
    Kończy się kariera Jarosława, już niedługo tylko sala gimnastyczna.....

    Karolina


    2021-09-24 07:24:15
  • Kocie łby zastąpi kostka
    Kolejne pieniądze w błoto

    Andrzej


    2021-09-24 06:28:29
  • Jedwabno stanie się stolica polskiego boksu (sprawdź szczegóły)
    Kto to widział aby walki tego samego zawodnika odbywały się codziennie to są młodzi ludzie i nie mają tak sily

    Piotr Galos


    2021-09-24 06:15:06
  • Donoszą na wicestarostę Nowocińskiego
    Nowocinski, a jak jego sprawa z próbą potrącenia.......?


    2021-09-23 21:58:55
  • Zazdrosny anonim na starostę
    Po kruchym lodzie stąpa nasz starosta.....

    Tomasz l


    2021-09-23 21:57:10
  • Szczupak Piotra Brzózki na wagę srebra (zdjęcia)
    Widać że nasze jeziora to baseny bez ryb na tyle par i łodzi to porażka. Tak są zarybiane jeziora ! .a za karte płacisz co rok co raz więcej i to nie mała kwote. Co najgorsze to wszystkie jeziora w koło to pustka!!!!!

    Sadek


    2021-09-23 21:51:46
  • Nadzieje na ŁAD(ną) kasę
    To pan Łachacz nie wie co się dzieje w mieście, że na sesji chce się dowiedzieć? Może trzeba się zainteresować i popracować na rzecz miasta za tą sytą dietę, którą otrzymuje co miesiąc bez względu na obecności. Tragedia w tym mieście!

    Mieszkaniec


    2021-09-23 07:21:50
  • Nadzieje na ŁAD(ną) kasę
    Panie Łachacz pan jako gwiazda PSL u nie powinien wyciągać rąk po pieniądze od PiS a raczej od swojej partii. Słabe jest co pan robi .

    Grzegorz


    2021-09-22 23:39:43