Reklama


Reklama

Pokolenia wiernych Bogu – felieton pastora Andrzeja Seweryna


Kiedy przechodzę obok murów naszego zabytkowego kościoła w Szczytnie i patrzę na te czerwone cegły, myślę czasem o budowniczych, którzy 117 lat temu wznosili mury tego domu Bożego. Za kilka lat będziemy obchodzić okrągły jubileusz poświęcenia tego obiektu sakralnego. Pięć albo sześć pokoleń naszych duchowych poprzedników nieprzerwanie trwało przy Bogu mimo różnych kolei losów.



Spotykali się oni w tym samym miejscu, jak my dzisiaj i oddawali Bogu cześć, modląc się, śpiewając pieśni i słuchając Słowa Bożego. Mamy wielki przywilej kontynuować ich duchowe dziedzictwo i cieszymy się, że nasz kościół nie jest tylko pustym zabytkiem do zwiedzania przez turystów, ale kościołem żywych ludzi, którzy gromadzą się tu co tydzień, by spotkać się z Bogiem i ze sobą nawzajem.

 

 

Wiem nieco na temat historii kościoła baptystycznego w naszym mieście. Powiem tylko, że przed II wojną światową zbór nasz liczył aż 534 członków – ludzi ochrzczonych na wyznanie swojej osobistej wiary. Razem z dziećmi i sympatykami baptyści tworzyli więc w przedwojennym Szczytnie liczną i rozwijającą się wspólnotę. Ponieważ ludzie nie mieścili się w kościele w czasie nabożeństw, zarówno w głównej sali, jak i na balkonach, podjęto decyzję o przebudowie i przedłużeniu budynku kościelnego aż do ulicy. Niestety, wybuchła wojna, która również zburzyła te ambitne plany. Zawierucha wojenna spowodowała też, że zaraz po wojnie zbór liczył już tylko 107 członków.

 

Kiedy czyta się lub bada historie baptystycznych zborów nie tylko na Mazurach, można z podziwem oceniać wierność ludzi wierzących, którzy w poprzednich pokoleniach zmagali się z prześladowaniami, niezrozumieniem bądź niechęcią innych, którzy nierzadko postrzegali baptystów jako niebezpieczną sektę. Absolutnie niesłusznie zresztą, bo stanowimy przecież część protestantyzmu silnie obecnego w przeszłości na naszych mazurskich ziemiach. Dowodem na to są zachowane do dzisiaj okazałe i dostojne budynki sakralne, jak chociażby w Ełku, Świętajnie, Ostródzie czy Szczytnie. Dzięki Bogu mamy tam do dziś istniejące i działające wspólnoty ludzi wierzących naszego wyznania, przy czym w Świętajnie mamy Ośrodek Katechetyczno-Kolonijny. Ponadto mamy też zbory baptystyczne w Olsztynie, Kętrzynie, Giżycku, Bartoszycach, Olsztynku i Nidzicy.


Reklama

 

Dzisiaj żyjemy w czasach, w których możemy cieszyć się wolnością religijną i szacunkiem również w oczach innych, choć nie zawsze tak było. Czasy rozbiorów Polski, obu wojen światowych, okresu międzywojennego, a potem stalinizmu w Polsce – nie sprzyjały swobodnemu rozwojowi i działalności kościołów mniejszościowych w Polsce. Podziw budzi jednak wierność naszych duchowych poprzedników, którzy płacili o wiele wyższą cenę za swoją wiarę i przywiązanie do Boga oraz Jego Słowa. To były pokolenia ludzi wiernych i oddanych swojemu Stwórcy i Zbawicielowi.

 

Do dziś żyją jeszcze ci, którzy przez dziesięciolecia pielęgnowali swoją żywą wiarę i wierność Bogu, a dla nas młodszych są przykładem duchowego bohaterstwa i oddania. Wczoraj jedna z naszych seniorek – członkini zboru baptystycznego w Kętrzynie - obchodziła swoje 80. urodziny.

 

Została ochrzczona w 1959 roku, tak więc od 61 lat jest wierna Bogu i wytrwała w wierze. Piękny przykład dla nas wszystkich. Albo jeszcze jeden przykład z naszej rodziny. Za kilka tygodni mój teść będzie obchodził swoje 90. urodziny. Świadomie nawrócił się, a potem został ochrzczony na wyznanie swojej wiary w 1946 roku, a więc 74 lata temu. Do dziś jest wierny i oddany Bogu, jest diakonem zboru baptystycznego w Warszawie oraz przykładem poświęcenia i gorliwości - nie tylko dla członków naszej rodziny. Kolejny reprezentant pokolenia wiernych Bogu!

 

W tym kontekście myślę również o sobie i swoim życiu duchowym. Też nazbierało się już sporo lat, które przeżyłem świadomie z moim Bogiem. Swoją wiarę starałem się wraz z żoną skutecznie zaszczepić potem w sercach naszych dwóch synów i córki. Mieliśmy szczęście przeżywać wraz z nimi ich nawrócenia, a potem przyjmowane przez nich chrzty - świadomie i z własnego wyboru, bez żadnego przymusu. Cieszyliśmy się również, jak włączali się potem w nurt życia duchowego naszego Kościoła.

Reklama

 

Czy nasze dzisiejsze pokolenie będzie również pokoleniem ludzi wiernych Bogu? Niby mamy lepsze i wygodniejsze czasy, ale w sensie duchowym są to czasy bardzo trudne, by nie powiedzieć niebezpieczne. Relatywizm poglądów, przekonań i wierzeń jest porażający. Ponadto dajemy się omamić kłamliwemu przekonaniu o tym, że należy nam się pełna wolność i swoboda, która często – w aspekcie duchowym – staje się samowolą, a więc totalnym ignorowaniem Bożych zasad postępowania, wiary, etyki i moralności. Sfera chrześcijańskich wartości została zdemolowana, Boże standardy i przykazania idą w odstawkę. Czy to czyni nas, nasze rodziny, małżeństwa, nasze dzieci i wnuki bardziej szczęśliwymi? Wystarczy rozejrzeć się dookoła, by znaleźć bardzo smutną odpowiedź na to pytanie.

 

Jeśli więc my sami nie okażemy się wierni Bogu, to w kim następne pokolenia mają zobaczyć przykład i inspirację, by pójść właśnie taką drogą: wiary i wierności naszemu Stwórcy? Jeśli nie my, to kto? Nie ma się co oglądać na innych!

pastor Andrzej Seweryn

(andrzej.seweryn@gmail.com)

 

 

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama


Komentarze