Reklama


Reklama

Pójdą „na noże” w sprawie wieży?


Wszystko wskazuje na to, że nie ma szans na kompromisowe rozwiązanie sytuacji ze szepczącą nasze miasto wieżą ciśnień. - Mimo trwających od niemal dwóch lat rozmów, negocjacji właściciel obiektu unika jakichkolwiek działań – ubolewa Krzysztof Mańkowski, burmistrz Szczytno. Czym to się skończy?



Rozwiązanie problemu z wieżą ciśnień w Szczytno – było to jedno z wyborczych haseł obecnego burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego. Deklarował, że sprawę załatwi w ciągu kadencji.


Reklama

 

- Doskonale wiem, jak ważne jest to dla mieszkańców Szczytna – mówi w rozmowie z dziennikarzem „Tygodnika Szczytno”. - Już w pierwszych dniach swojego urzędowania skontaktowałem się z właścicielem tego obiektu. Rozmawialiśmy wielokrotnie. Pojawiały się pomysły, inwestorzy zainteresowani obiektem i jego odrestaurowaniem, przebudową. Niestety, mimo deklaracji właściciela nadal nic się nie dzieje. Ubolewam nad tym, ale jednocześnie dojrzewam do decyzji, że będę musiał podjąć inne kroki prawne, aby temat wieży załatwić raz na zawsze.

 

Ostatecznością ma być wywłaszczanie obiektu. - Nie jest to dla mnie łatwe, ale tak się może stać – ostrzega Mańkowski. - Bo wygląda na to, że wszelkie formy negocjacji i pomocy spełzły na niczym, a ze strony właściciela nie ma dobrej woli, aby temat rozwiązać, dlatego musimy zadziałać inaczej.

Reklama

 

Niewykluczone, że burmistrz Mańkowski skorzysta z pomocy konserwatora zabytków i innych narzędzi prawnych, aby zmusić właściciela do przywrócenia wieży do stanu sprzed prac budowlanych. - To jedna z opcji, ale nie jedyna – mówi Mańkowski. - Na razie nie chcę zdradzać szczegółów. Przyjdzie na nie czas. Jestem jednak bardzo zdeterminowany, aby ten koszmarek zniknął z krajobrazu Szczytna.

 

Skontaktowaliśmy się z właścicielem wieży.

 

- Na razie nie będę tego komentował – mówi Mirosław Demczuk, właściciel wieży. - Przeczytam „Tygodnik Szczytno” zobaczę, co pan burmistrz powiedział i dopiero wtedy na spokojnie się do tego odniosę. Przyznam jedynie, że koronawirus sprawy jeszcze bardziej skomplikował, bo banki na obiekty turystyczne patrzą coraz niechętnej.

 



Komentarze do artykułu

mol

Moim zdaniem, jeśli Mańkowskiemu uda się wywłaszczyć lub odkupić tego \"potworka\" zrobi wielką przysługę obecnemu właścicielowi a miastu przysporzy wiele kłopotów i kosztów. Obecny właściciel prawdopodobnie nie ma pomysłu lub/i pieniędzy na kontynuowanie budowy a jak miasto stanie się właścicielem będzie musiało coś z tym zrobić (dokończyć budowę, rozebrać potworka i odtworzyć wieżę?) a to będzie wiązało się z dużymi kosztami. Zresztą czy Mańkowski gdziekolwiek przedstawił plan, co będzie dalej jak miastu uda się to wykupić/wywłaszczyć \"potworka\"? Czy tylko taka \"huzia na juzia\" i nie ważne co będzie później?

Zuzia

I w jakim celu została sprzedana ?

Zuzia

a kto sprzedał wieżę ?

XUZ

W pierwszej kolejności do tej sytuacji nie powinno zupełnie dojść, ale w naszym rejonie brak poszanowania i wykorzystania walorów zabytków to praktycznie norma. Może wreszcie teraz władze wezmą się do roboty i wykorzystają możliwości jakie daje historia regionu zamiast bezmyślnie pozwalać na jej niszczenie. To wstyd Mazury region historyczny i maja miejsce takie szopki, gdzie był konserwator zabytków gdy to wszystko miało miejsce. Przecież do jakiegokolwiek tknięcia zabytku architektury należy mieć odpowiednie pozwolenia i przedstawić plany, i ktoś wydał na to zgodę.

Kowal

Miejmy nadzieję, że znowu nie skończy się na słowach.

Mieszkaniec

Pan Burmistrz obiecał że w 1-szym roku kadencji zajmie się tematem... Obiecał też starówkę, zagospodarowanie półwyspu i wiele innych ;-) Pamiętajmy przy następnych wyborach !

Tomasz

Co ty Krzysiu tam nawalczysz? Kadencji ci zabraknie i sam dobrze o tym wiesz. Złożysz kilka wniosków na piśmie naglosnisz to za pomocą prasy i to wszystko.... Lecz ludzie już się na to nie nabiorą....

hrabia

a może by wyszydzić tę pseudo wieże zamiast stuletniego mostu kolejowego w Pilchowicach ? Parę ..groszy \'\' by wpadło do ,,kasy\'\' ?

Pawel_77

Rzecz o tyle ciekawa, że placowe zabytkowe kandelabry sowiecką nawałnicę przetrwały, a Danuśkowej, już nie, bo pani burmistrz nie mogła sprecyzować w swoich oświadczeniach, kto zajął się ich usunięciem. Mam wrażenie, że ważniejsze w okresie jej kadencji były kwiatuszki w donicach na ul. Odrodzenia niż rozwój miasta. Podczas spotkania się z Nią na jednej z głównych ulic miasta, nie była zbyt zainteresowana, ani też ubiegłymi, ani też obecnymi losami miasta. Jako mieszkaniec miasta, mam wrażenie, że jej działalność była ukierunkowana jednoznacznie...

Śmieszek

Wieża \"szepcze\" ponad 20 lat. I wreszcie znalazł się odważny, który tę sprawę zakończy, albo przynajmniej rozpocznie proces przywracania obiektu do stanu przyzwoitości. Niech to będzie dobrze zabezpieczony zbytek, który spełnia walory atrakcji krajobrazowej miasta. A nie ten koszmar zasłaniający, od strony wjazdu z Nidzicy i Olsztyna, nawet wieżę ratusza. To, że do budowy tej makabryły dopuszczono - to nie tylko wina władz miejskich. Chociaż przez 12. - a nawet 16. lat rządów D. Górskiej było dość czasu, aby przekonać się, że prywatna inwestycja nie idzie. Inwestor ma różne kłopoty i nic z tego nie wyjdzie. Ale konserwatorem zabytków była wówczas bardzo ustosunkowana Pani - nazwiska nie wymienię - która zgodziła się na wymianę pięknych, zabytkowych, kutych kandelabrów wokół ratusza na latarnie imitujące gazowe, tzw. zapałki. Nie ma co - dobrze, że nie doszło wówczas do unowocześnienia i przebudowy samego ratusza! Bo przecież architekta i projektanta (niech to będzie nawet i sam Le Corbusier) zawsze można poprawić...

Napisz

Powiązane wydarzenia

Reklama


Komentarze