Piątek, 15 Listopad, Imieniny: Amielii, Idalii, Leopolda -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Piasutno (cz. 4) - historia miejscowości naszego powiatu


Piasutno wraz z początkiem XX bardzo dynamicznie się rozwijało. Sukcesywnie osuszano podmokłe tereny okalające miejscowość, przez co znacznie zwiększał się areał dość żyznej i uprawnej ziemi. Na początku lat trzydziestych ubiegłego stulecia istniała niespełna setka gospodarstw rolnych, by w 1939 roku ta liczba wzrosła dokładnie do 121 obejść.



Gospodarstwa rolne w Piasutnie miały bardzo zróżnicowaną wielkość: 32 posiadały łączny areał o powierzchni od 0,5 do 5 ha, 33 - 5-10 ha, 37 - 10-20 ha i 19 - od 20 do100 ha.

 

W latach dwudziestych ubiegłego wieku znacznie poprawiono i poszerzono nawierzchnię dróg. W 1924 roku szosa łącząca Piasutno ze Świętajnem, a dwa lata później – z Marksewem. Wraz z dynamicznym rozwojem rolnictwa, we wsi powstawały nowe budynki mieszkalne oraz gospodarcze. W latach 1925-30 we wsi powstało 21 nowych budynków, natomiast w latach 1930-37 – 15.

 

Lata trzydzieste

 

Na początku lat trzydziestych XX wieku we wsi istniał bardzo dobrze prosperujący młyn, który należał do niejakiego Schuchna, były również dwie karczmy, którymi zarządzali Künzle i Rodde. W Piasutnie, tak jak i obecnie, istniały dwa sklepy spożywcze, których właścicielami byli potomkowie jednych z pierwszych osadników wsi - Gustav Jerosch i Karl Kiy. Nie zabrakło również rzeźnika, kowala, warsztatu szewskiego i krawieckiego.

 

Według zachowanych kronik, niewątpliwy wpływ na taki rozwój gospodarczy miał ówczesny sołtys Piasutna, niejaki Gustaw Orzessek, który swoją funkcję pełnił nieprzerwanie przez 15 lat – od 1919 do 1934 roku.

 

Z zachowanych list rozrachunkowych i budżetowych wsi z października 1930 roku, dowiadujemy się, że już niespełna sto lat temu młodsi mieszkańcy opuszczali Piasutno, by gdzie indziej szukać swojego miejsca. Z grona ówczesnych mieszkańców 1/3 nie miała jakiegokolwiek związku z pracą na roli. Byli to emeryci, rzemieślnicy oraz urzędnicy. Pozostałe 2/3 mieszkańców zajmowało się uprawą ziemi, a i tak w większości byli to starsi wiekiem rolnicy oraz parobkowie.

 

W 1933 roku istniało zaledwie 17 gospodarstw o łącznej powierzchni 568 ha, które zajmowały się stricte typową uprawą roli oraz hodowlą bydła mlecznego „na wynos”. Pozostałą część stanowiły gospodarstwa, które produkowały wyłącznie na własny użytek, a i to w niewielkich ilościach. Już rok później ponad połowa mieszkańców podejmowała pracę w charakterze parobków u bogatszych gospodarzy Piasutna i okolic. Mimo to ówcześni urzędnicy chwalili się w swoich dokumentach, że problem wyjazdów młodych ludzi z Piasutna w poszukiwaniu pracy do Zagłębia Ruhry został zmarginalizowany.

 

Pierwsza polska szkoła na Mazurach

 

Polityczna zadrą oraz - jak pisano w ówczesnej niemieckiej prasie „ciosem w serce” - było powstanie w Piasutnie na początku lat trzydziestych, a dokładnie 13 kwietnia 1931 roku, pierwszej ewangelickiej szkoły polskiej. „Dnia 13.4.1931 roku nastąpiło otwarcie Polsko-Ewangelickiej Szkoły w Piasutnie. Obecnych: 18 dorosłych i dwoje dzieci” - ten sposób kierownik pierwszej polskiej szkoły na Mazurach – Jerzy Lanc, zanotował w zeszycie szkolnym uroczystość otwarcia szkoły.

 

Jej organizatorem był Jan Boenigk, kierownik Polsko-Katolickiego Towarzystwa Szkolnego na Warmię, który został mianowany komisarzem Komisariatu Szkolnego z siedzibą w Szczytnie.

 

Biuro Jana Boenigka, który kilka miesięcy wcześniej został mianowany komisarzem Komisariatu Szkolnego, znajdowało się w Szczytnie przy dzisiejszej ulicy Polskiej (tam, gdzie obecnie jest apteka). Komisarz Boenigk, również w Szczytnie, przyczynił się do powstania 23 lutego 1931 r. Komisji Szkolnej na Mazury, która zajmowała się uruchamianiem szkół polskich. Komisja ta została powołana 23 lutego 1931 r.

 

Boenigk, wespół z Walentym Habandtem i Franciszkiem Barczem, odwiedzał mazurskie wsie i przekonywał mieszkańców do tworzenia w regionie szkół polskich. Po ponad dwóch miesiącach działań agitacyjnych na jednym z posiedzeń komisji zdecydowano o uruchomieniu szkoły polskiej w Piasutnie. Zajęła ona jeden z pokoi w domu Wilhelminy Lumowej w Łęgu. Była to niewielka osada, a raczej kolonia, oddalona od Piasutna o około 2 kilometry.

 

Niemieckie ataki

 

Ze strony niemieckiej rozpoczęły się ataki na placówkę. Początkowo były to skargi i donosy, które praktycznie codziennie z podpisami mieszkańców, którzy czuli się Niemcami bądź też byli zastraszani i zmuszani do podpisu, wysyłano lub zawożono bezpośrednio do starosty szczycieńskiego von Posera.


 

W jednym z takich pism nauczyciel z Piasutna Kruppa pisze, że „…Polacy założyli polską szkołę mniejszościową wraz z polskim nauczycielem Jerzym Lancem w oddalonej od wsi osadzie, zwanej Łęgiem”.

 

W dalszej części pisma Kruppa pisze, że Polacy ze względu na zły stan niektórych dróg dojazdowych do Piasutna, mają nieukrywaną nadzieję na to, iż chłopi wyślą swoje dzieci do bliżej położonej i na dodatek tańszej szkoły w Łęgu. „Polacy się zawiedli, bo nie liczyli na niemiecką lojalność mazurskich chłopów” pisał Kruppa.

 

Banki i szkoła

 

Jerzy Lanc w jednej ze swoich notatek zapisał, że miejscowa ludność jest ciągle zastraszana i bała się nawet przybyć na zebranie, które dotyczyło otwarcia polskiej szkoły. „Wszyscy okazują gotowość przysłania dzieci, ale boją się policji, która będzie ich podawać na karę. Darlehnskasse (kasa oszczędnościowo-pożyczkowa) w Świętajnie wypowiedziała już pożyczki: Lumowej, Ozygusowi, Petrkowi, Jeroszowi i innym” – czytamy w notatce Jerzego Lanca.

 

Na te szykany odpowiedział polski Bank Mazurski w Szczytnie. Biedni chłopi z Piasutna i okolic, którzy nie mieli środków na utrzymanie rodzin, mogli tam uzyskać korzystne kredyty z odroczonym terminem spłaty rat. Gdy przybyli do banku po pożyczkę dowiedzieli się, że poza innymi niezbędnymi dokumentami muszą podpisać i złożyć deklarację, że wyślą swoje dzieci do polskiej szkoły w Łęgu. Część z rolników wypełniła dokument.

 

Niemiecka strona zareagowała bardzo szybko. W starostwie, dzięki przychylności von Posera, pozyskano niezbędne finanse i uruchomiono niewielką niemiecką szkołę nieopodal Łęgu u chłopa o nazwisku Ozygus. We wspomnianej placówce naukę rozpoczęła czwórka dzieci, w tym jedno, które było wcześniej zapisane do polskiej szkoły Jerzego Lanca. Ojciec dziecka bardzo szybko otrzymał z jednego ze szczycieńskich niemieckich banków bardzo korzystną pożyczkę na spłacenie tej wcześniejszej, wziętej w polskim banku.

 

Wizyta niemieckiego nauczyciela

 

Polską szkołą w Łęgu bardzo żywo interesowali się nauczyciele z okolicznych szkół niemieckich. Trudno jest ustalić, czy wynikało to z czysto zawodowej ciekawości czy też z nakazu niemieckich władz. Jedno jest jednak pewne, że władze powiatowe tolerowały kontakty niemieckich nauczycieli z polskim. Kategorycznie jednak zabroniono prowadzenia rozmów dotyczących posyłania dzieci do polskiej szkoły, ponieważ według niemieckich władz świadczyło to jednoznacznie o „zdradzie państwa” lub też o przesunięciu granic na korzyść Polski.

 

Jerzy Lanc dość skrupulatnie prowadził notatki i na podstawie jednej z nich dowiadujemy się, że w dniu otwarcia polskiej szkoły, dokładnie o 18.30, odwiedził go zupełnie „przypadkowo” niemiecki kolega z Piasutna o nazwisku Pohl. Wizytą o tak późnej porze i przy bardzo niekorzystnej pogodzie, ponieważ padał deszcz, była bardzo zdziwiona Wilhelmina Lumowa, która była właścicielką budynku, gdzie mieściła się polska szkoła oraz mieszkał Jerzy Lanc. Pohl pokrętnie się tłumaczył gospodyni, że chciał u niej załatwić jakąś sprawę gospodarczą, ale zapomniał o co chodziło.

 

 

Opis do zdjęcia: Pocztówka z połowy lat trzydziestych, która przedstawia Piasutno. W dolnym lewym rogu budynek szkoły, natomiast powyżej – gospoda Gustawa Jerosza, o której również piszemy w dzisiejszym odcinku.



Komentarze do artykułu

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Wydali słownik gwary mazurskiej
    Ciekawe czy treść słownika była uzgadniana/konsultowana z jeszcze żyjącymi Mazurami władającymi tym językiem od urodzenia? Mamy takich w Szczytnie i okolicach.
    Autor: lik
    2019-11-14 12:57:30
  • Piłsudski „zatrzymał się” przed ratuszem (zdjęcia)
    Komentatorze Masakra. To pruskie władztwo było administratorem terenów o których piszesz. Władztwo owe, jeżeli można tak powiedzieć, polegało na podległości (postawie wasalnej), w stosunku do seniora jakim była Korona Polska reprezentowana przez Króla Polskiego. Wynikało to ze strachu przed zbrojnym wygnaniem pogańskich plemion z tych terenów. W zamian za lenno, pozwolono im funkcjonować. Ci lennicy, nie Jagiełło i nie bitwa pod Grunwaldem, doprowadzili do upadku zakonu krzyżackiego. Bunt mieszczan (Prusinów) w miastach. Potem nastąpił POTOP SZWEDZKI. Prusowie stali się wasalami seniora KORONY SZWEDZKIEJ. Ponownie pozwolono im funkcjonować w zamian za pieniądze, dostarczanie żywności dla armii szwedzkiej. Potem nastąpiły rozbiory Polski i na tym gruncie wyrósł związek Państw Niemieckich i Prusinów w którym stroną dominująca byli Prusowie. Następnie wybuchła 1 wojna światowa. Na podglebiu tej wojny zaczyna odradzać się Polska. Wybucha 2 wojna światowa. Rolę jaką odegrały w tej wojnie Niemcy oraz bojówki NSDAP z naszego terenu znamy. Cel- ponowne utworzenie wielkiej rzeszy. Po jej zakończeniu państwa zwycięskie ( Wielka Brytania, Francja, Rosja, USA) podpisały w 1946 dekret o wymazaniu Prus z mapy. Argumentowały to tym, iż nie ma już nośnika ( ludzi czystej krwi) Prusinów. Zgodnie ustalono też, iż Prusowie będąc sami słabi wewnętrznie i militarnie, przez okres cichego istnienia prowokowały wojny pomiędzy krajami sąsiadów. Także zaodrzańskich Niemców . W ten sposób rozwiązano sprawę niemiecką. Zatem to co napisałeś \"nigdy polskie\", jest określeniem niejasnym mówiąc delikatnie. Przepraszam za tak szybkie przeskoki historyczne :-D
    Autor: Tomasz TK
    2019-11-14 11:26:33
  • W Szczytnie powstanie szkoła sportowa
    Ciekawe kto będzie dyrektorem szkoły sportowej. Bo jak będzie pani Afanasjef to powodzenia życzę.
    Autor: jaro
    2019-11-14 10:15:18
  • Ścieżka „po kolei” już otwarta (zdjęcia)
    Tomaszu I :-D Bed Gun
    Autor: Tomasz TK
    2019-11-14 10:12:36
  • Nowa radna chce być bardziej otwarta
    Ponieważ tam rządzi Tata i jak on powie tak musi być, ale radna zachowała się bardzo nie w porządku ponieważ tak obiecała współpracować z Sąłtysową,a zachowała się jak nie powiem kto odwołując Sąłtysową która naprawdę bardzo dużo zrobiła,a jest dopiero 7 miesięcy ciekawe kto taki wysłał do Pani radnej list ponieważ naprawdę mieszkańcy nic o tym nie wiedzieli a podpisy które zbierali to nie były na odwołanie sołtysa tylko na zebranie z Panią wójt więc mam taką nadzieję, że wreszcie ktoś z tym porządek zrobi wstyd Pani radna.
    Autor: Odpowiedź dla sebek22
    2019-11-14 08:34:59
  • Będą kroić etaty. Kto ucierpi najbardziej?
    Po co pytać o to burmistrza lepiej Panią zastępcę, burmistrz zważywszy na jego doświadczenie mógłby odpowiedziec na pytania dotyczace sportu lub sportu...
    Autor: Karol
    2019-11-14 08:29:41
  • Będą kroić etaty. Kto ucierpi najbardziej?
    ...tak, pracownicy obsługi już dostali pisma z propozycją zmniejszenia wymiaru zatrudnienia... lub w ogóle wypowiedzenia. Szkoda tylko, że konserwator, który jest mężem pani wicewójt zostaje na pełnym etacie i to z niezłą pensją. To się nadaje do mediów!
    Autor: Była zwolenniczka wójta
    2019-11-13 19:31:51
  • Policyjne mury pną się do góry (komentarze mieszkańców)
    Niczego to nie zmieni, szkoda tylko na niego pieniędzy. Policjanci w większości będą pełnili służbę w Szczytnie. Komuna wraca. Jeszcze brakuje GS.
    Autor: krajan
    2019-11-13 17:36:33
  • Piłsudski „zatrzymał się” przed ratuszem (zdjęcia)
    A czemu miałby się Mazurami zajmować wtedy? Toć tu pruskie (krzyżackie) władztwo było od czasów tzw. pogańskich, a nigdy polskie.
    Autor: Masakra
    2019-11-13 12:19:13
  • Trzynasta porażka SKS Szczytno
    Właściwie to sks szczytno już się pożegnał z liga okręgowa. Z 15 porażkami w lidze nie mają szans na utrzymanie. A nie zapowiada się że będzie lepiej.
    Autor: Xyz1995
    2019-11-13 10:03:57