Poniedziałek, 9 Grudzień, Imieniny: Anety, Leokadii, Wiesława -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Obyś nie utonął – felieton pastora Andrzeja Seweryna


Mamy upragnione lato. Znowu jest ono piękne i upalne. Polska powoli staje się takim miejscem, gdzie będą przybywać turyści na przykład ze Skandynawii i będą mówić, że przyjechali do ciepłego kraju. Woda w Bałtyku i naszych mazurskich jeziorach cieplutka jak nigdy przedtem, a wyjazd latem na przykład do Grecji to już istne samobójstwo, jako że na południu Europy, w strefie śródziemnomorskiej szczególnie, słońce praży na granicy ludzkiej wytrzymałości.



Z racji tak gorących dni ludzie pragną ochłody i dlatego wszystkie zbiorniki wodne są oblegane przez tłumy. Niestety, nie wszyscy ludzie są odpowiedzialni i nie wszyscy wracają bezpiecznie z tych kąpieli. Statystyki policyjne mówią o kolejnej fali utonięć dzieci i dorosłych, a najczęściej mężczyzn. Okazuje się, o czym usłyszałem wczoraj w telewizji, że tylko ok. 10 procent obywateli naszego kraju deklaruje, że umie pływać. Deklaruje, ale ilu tak naprawdę potrafi pływać – tego nie wiadomo. Ta statystyka jest porażająca.

 

 

 

Proszę Was, zatem, Drodzy Czytelnicy, abyście uważali na siebie oraz na swoich bliskich, w tym szczególnie na dzieci, kiedy będziecie odpoczywać nad wodą, której ci u nas dostatek. Niech dla nas wszystkich tegoroczne lato będzie bezpieczne, szczęśliwe i pełne jak najlepszych wrażeń, które zachowamy w pamięci z naszych podróży, urlopowych wypadów i wakacyjnych wycieczek.

 

Myślę o tym, jak niebezpieczna potrafi być woda, która jest nieprzewidywalnym żywiołem i potrafi pochłonąć niejednego człowieka, szczególnie kogoś, kto pod wpływem alkoholu lub po obfitym posiłku wskakuje do wody i nurkuje nie znając głębokości lub ukształtowania dna. Ludzie toną z różnych zresztą powodów, ale każdy taki fakt to niebywała tragedia i nieszczęście, którego należy unikać za wszelką cenę.

 

Jako czytelnik Biblii mam dzisiaj kilka skojarzeń związanych z ludźmi tonącymi, ale są to historie, które zakończyły się szczęśliwie i pozytywnie. Pamiętamy zapewne Pana Jezusa, który pewnego dnia chodził po wodzie, co samo w sobie było ewidentnym cudem. Kiedy zobaczył to Apostoł Piotr, zapytał swojego Mistrza: „Jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do Ciebie po wodzie. Przyjdź – polecił Jezus. I Piotr wyszedł z łodzi, szedł po wodzie i zbliżył się do Jezusa. Jednak potężny wiatr przestraszył go i gdy zaczął tonąć, zawołał: Panie, ratuj mnie. Jezus natychmiast wyciągnął rękę, uchwycił go i powiedział: O, małowierny, dlaczego zwątpiłeś?” (Ew. Mat 14,28-31).

 

Ta historia jest piękną alegorią naszego życia. Przez ten przykład Jezus uczy nas, żebyśmy potrafili Mu zaufać w sytuacjach po ludzku beznadziejnych lub niemożliwych dla nas. Mamy patrzeć na Jezusa, a nie na różnego rodzaju przeciwności i strachy wokół nas. Jeśli zaufamy naszemu Zbawicielowi, wtedy będziemy w stanie „chodzić po wodzie” – czyli doświadczać cudów w naszym życiu. A kiedy zaczniemy tonąć z powodu zbyt słabej wiary, On zawsze wyciągnie swą rękę, by nas uratować. Na tym między innymi polega prawdziwa wiara chrześcijanina.

 

Pamiętamy zapewne innego niedoszłego topielca, który również omal nie utonął, ale z innego powodu. Mam na myśli proroka Jonasza, który sprzeciwił się woli Boga, któremu służył i zamiast iść do Niniwy i ostrzegać to grzeszne miasto przed Bożym gniewem i zagładą, uciekał drogą morską w zupełnie przeciwnym kierunku. Najdalej, jak się tylko da. Pan Bóg zesłał jednak potężny sztorm i kiedy żeglarze dowiedzieli się, że ten żywioł Bóg wzniecił z powodu grzechu Jonasza, postanowili – na jego zresztą wniosek – wrzucić go do morza. Wtedy wzburzone morze natychmiast uspokoiło się. Jonasz jednak nie utonął, ponieważ Pan Bóg zesłał wielką rybę, która połknęła Jonasza, a po trzech dniach wypluła go żywego na ląd. Ciąg dalszy tej niezwykłej historii biblijnej, która wcale nie jest mitem, możemy przeczytać w starotestamentowej Księdze Jonasza.


 

Czasem „toniemy” duchowo z powodu nieposłuszeństwa Bogu, ponieważ robimy po swojemu i podejmujemy często lekkomyślne decyzje życiowe. A potem żałujemy i toniemy we łzach, podłamani i zdruzgotani. Ale w historii Jonasza jest również zawarta nadzieja, że Pan Bóg jest w stanie uratować nas również z tak ekstremalnych opresji życiowych. Nie utoniemy, o ile w dalszym życiu będziemy Go szanować oraz okazywać Bogu posłuszeństwo i zaufanie.

 

I jeszcze trzeci przykład. Mam na myśli podróż morską Apostoła Pawła do Rzymu, ponieważ zagrożony śmiercią przez swoich rodaków, którzy chcieli go zgładzić z powodu zwiastowania o Jezusie-Mesjaszu, odwołał się do cesarza. W Dziejach Apostolskich czytamy o tym, że w czasie żeglugi w statek, który przewoził wraz z Pawłem aż 276 osób, uderzył potężny huragan. Na Adriatyku szalał sztorm, który trwał dwa tygodnie bez przerwy. Ludzie stracili wszelką nadzieję na ocalenie. Paweł jednak otrzymał od anioła zapewnienie we śnie, że nikt z tych ludzi nie zginie, tylko statek. Usłyszał słowa: „Nie bój się, Pawle. Musisz stanąć przed cesarzem. Ponadto Bóg podarował ci wszystkich, którzy płyną z tobą” (Dzieje Apostolskie 27,24). I tak się stało, wszyscy dopłynęli do wyspy Malty, statek rozbił się o skały, ale wcześniej ludzie szczęśliwie dopłynęli do brzegu. Nikt nie utonął, a mogło dojść do wielkiej katastrofy.

 

Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ze względu na kogoś, kto jest wierny Bogu, Stwórca ratuje i chroni też innych ludzi, bo nikt nie może pokrzyżować Jego planów. Jako ludzie wierzący modlimy się na naszych nabożeństwach nie tylko o członków swojego kościoła, ale także o wielu innych w naszym mieście i okolicy. O tych, którzy potrzebują Bożej łaski i pomocy w trudnych chwilach, a są naszymi znajomymi z pracy czy sąsiedztwa. To jest nasza powinność, szczególnie wobec tych, którzy nas o to proszą, a Pan Bóg słucha naszych modlitw i odpowiada na nie według swojej woli. Nie musisz tonąć – możesz mieć ratunek w twoim Bogu. Tylko wierz i nie zwątp!

 

pastor Andrzej Seweryn

(andrzej.seweryn@gmail.com)

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć


Komentarze