Piątek, 29 Maj, Imieniny: Benity, Maksymiliana, Teodozji -

Reklama


Reklama

O szczycieńskich Krzyżakach raz jeszcze (cz. 3)


"Rosłe i silne ich postawy szerokie ramiona, kręte brody i srogie spojrzenia czyniły ich podobniejszymi do drapieżnych zbójów-rycerzy niemieckich niż do mnichów. Z oczu patrzała im odwaga, hardość i pycha niezmierna". W ten sposób Henryk Sienkiewicz w swej powieści „Krzyżacy” opisał braci zakonnych spod znaku czarnego krzyża na płaszczu.





Przez wiele lat taki wizerunek utrwalił się w świadomości wielu obywateli naszego państwa. A jak było naprawdę? Czy byli to tylko zbóje i łupieżcy skrzętnie wykorzystujący chrystianizację Prus wyłącznie do wzbogacenia się i rozbudowania własnego państwa? Zdania w tej kwestii są bardzo podzielone.

 

W dzisiejszym odcinku przedstawię w jaki sposób rycerze-zakonnicy przyczynili się do rozwoju niewielkiej osady podzamkowej, która na przestrzeni wieków przekształciła się w obecne Szczytno.

 

Prusowie

 

Ponad półtora tysiąca lat temu na ziemiach między dolnym biegiem Wisły a Niemnem osiedlili się Prusowie. Zajęty przez nich teren obejmował około 38,5 tys. kilometrów kwadratowych. Według przekazów i przeprowadzonych badań, na początku XIII wieku było ich nie więcej niż ok. 170 tysięcy. Imali się różnych zajęć, wśród których prym wiodło rolnictwo i myślistwo, ale byli też i wojownikami, a co za tym idzie – w sposób szczególny upodobali organizowanie łupieżczych wypraw w okolice m.in. północnego Mazowsza, co z kolei prowokowało akcje odwetowe ze strony Mazowszan.

 

Z czasem akcje prowadzone przez Prusów stały się tak uciążliwe dla księcia Konrada Mazowieckiego, że w 1226 r. „zaprosił” Krzyżaków, aby ci wspomogli go w odpieraniu ataków Prusów. Cztery lata później, w czerwcu 1230 r., w Kruszwicy książę potwierdził nadanie Zakonowi ziemi chełmińskiej i jednocześnie zrzekł się wszelkich praw do krzyżackich podbojów w Prusach. W ten sposób rozpoczęła się ekspansja na Prusy rycerzy z czarnym krzyżem na płaszczu.

 

Jeśli ktokolwiek miałby nienawidzić Krzyżaków, to nie Polacy, lecz Prusowie, którzy podzielili los podobny do tego, jaki cywilizacja zgotowała rdzennym mieszkańcom obu Ameryk kilka stuleci później.

 

Co zawdzięczamy Krzyżakom?

 

W 1230 roku, czyli w momencie podpisania w Kruszwicy dokumentu nadania Krzyżakom ziemi chełmińskiej, w miejscu, gdzie obecnie znajduje się Toruń - powstała pierwsza krzyżacka baza, którą śmiało można nazwać „operacyjną”. Jej obsadę nie stanowiło więcej niż 7 rycerzy-zakonników z giermkami, którzy sukcesywnie byli wspomagani posiłkami z innych krajów Europy: Niemiec, Francji, Anglii, a nawet ówczesnej Irlandii.

 

W ciągu pierwszego półwiecza ekspansji, Krzyżacy na zagarniętych ziemiach w bardzo szybkim tempie zaczęli organizować struktury gospodarcze nowego państwa, które w opisywanym okresie sposobem funkcjonowania i zarządzania o wiele lat wyprzedzały swoją epokę. W tym początkowym okresie wznieśli około 120 murowanych zamków i warowni, które służyły jako ochrona ich interesów.

 


Reklama

Na wielką skalę zorganizowali akcję kolonizacyjną, natomiast Prusowie, którzy przeżyli ich podbój – po ochrzczeniu prowadzili zwykły żywot poddanych Wielkiego Mistrza.

 

Krzyżacy nowo powstałe osady, wsie i miasta lokowali na prawie niemieckim, które było znacznie bardziej nowoczesne niż prawo książęce, stosowane wówczas jeszcze w sąsiedniej Polsce, bardziej bowiem sprzyjało rozwojowi nowych osad, wsi i miasteczek.

 

Prawo chełmińskie, na mocy którego Krzyżacy nadawali przywileje lokacyjne, gwarantowało własne sądownictwo, wolność targową, handlową oraz zwolnienie z ceł, przywileje dotyczące rybołówstwa i łowiectwa. To właśnie Krzyżacy jako pierwsi w tworzonym przez siebie państwie, wprowadzili zasadę wspólnoty majątkowej małżonków oraz jednolity system miar i wag.

 

Przywilej lokacyjny dla polskich bartników

 

24 listopada 1360 roku jest bardzo ważną datą w dziejach Szczytna. Otóż w tym dniu wielki szpitalnik i komtur elbląski (objął swój urząd w 1349 roku) Ortolf z Trewiru, wydał na szczycieńskim zamku dokument, na mocy którego w sąsiedztwie zamku osadził szesnastu Polaków - bartników, dając im prawo prowadzenia rybołówstwa i polowań na okolicznych terenach. Szczycieński przywilej nadany polskim bartnikom jest najstarszym zachowanym do tej pory tego typu dokumentem.

 

W średniowieczu polowanie oraz hodowlę pszczół uważano za regalia, co oznacza, że możliwość wykonywanie tych czynności wymagało specjalnego zezwolenia władzy. Każdy z polskich bartników - jak zapisano w przywileju - „których przyjmujemy i którzy nam przyrzekli, że chcą u nas pozostać i być wiernymi”, otrzymał włókę pola za pół grzywny czynszu i obowiązek szarwarku wraz z prawami i powinnościami odnośnie do bartnictwa i polowania.

 

Daniny dla Krzyżaków

 

Z przywilejem bartniczym ściśle się wiązało prawo łowieckie. Bartnicy część każdej upolowanej zwierzyny musieli dostarczyć na zamek, za co otrzymywali ściśle określone kwoty. „Także ze złowionej zwierzyny mają nam dać ćwiartkę, wiewiórkę za 10 fenigów, jarząbka za 4 fenigi, skórę kuny za 2 i pół skojca, a kto bobra złapie, ten ma obowiązek ogon i strój bobrowy oddać do zamku” - czytamy w przywileju.

 

Powinności szczycieńskich bartników, w porównaniu do określanych przywilejami, nadawanymi innym okręgom krzyżackim bardziej przypominały szarwark. Na przykład za każdą nową barć otrzymywali szeląga. Cały uzyskany miód uważany był za własność Zakonu, a szczycieńscy bartnicy odsprzedawali go Krzyżakom po zaniżonych cenach, czerpiąc z tego dość nikłe dochody.

 

Reklama

Do zakresu obowiązków nałożonych na bartników przez Zakon należała m.in pomoc przy żniwach przez trzy dni na własnym wikcie, za tzw. dziesiąty snopek oraz dostarczanie na zamek jako naturaliów skór, futer i przedniej lub tylnej ćwiartki ubitych zwierząt.

 

A w szczycieńskim zamku…

 

Ciężkie to były czasy, gdy nie było zegarków, a rytm dnia dla załogi szczycieńskiego zamku i osady podzamkowej wybijały uderzenia w dzwon, który mieścił się w zamkowej kaplicy.

 

Pierwsze uderzenia, zwane prymą, było już słychać o około czwartej nad ranem i sygnalizowały dla obsady szczycieńskiego zamku pobudkę i przygotowania do pierwszej modlitwy. Kolejne było słychać o około 10 przed południem i w tym czasie szczycieńscy Krzyżacy wraz ze swoimi giermkami byli już po mszy świętej, która zawsze była odprawiana ku czci Matki Boskiej, patronki Zakonu. Dopiero po nabożeństwie mogli zjeść posiłek i iść wypełniać swoje codzienne obowiązki.

 

Zarówno szczycieńscy Krzyżacy, jak i inni bracia, spali w koszulach, obuwiu i nogawicach, a w latach późniejszych w coraz częściej używanych spodniach. Nie było to jednakże przestrzeganie reguł nadanych z góry przez zwierzchników Zakonu, ale miało wymiar - rzec można - „militarny”. Dzięki temu w każdej chwili byli gotowi do walki. Nie wolno im było również chodzić boso, ponieważ zaliczało to się wówczas do bardzo ciężkiego umartwienia, a na to trzeba było w sposób szczególny zasłużyć.

 

Odzież była skromna, każdy ze szczycieńskich krzyżaków miał dwie zmiany bielizny i ubrań oraz jeden lub dwa płaszcze, a ponadto worek do spania i dwie zmiany pościeli. Polowanie było zakazane, chociaż i tu były odstępstwa, bo w nielicznych przypadkach w naszych okolicach pozwalano polować na niedźwiedzie, wilki i rysie, ale tylko z łukiem i oszczepem.

 

Ten rodzaj łowów należał do jednych z najbardziej niebezpiecznych. Według reguły zakonnej, polowanie dla szczycieńskich braci zakonnych stanowiło nie rozrywkę, ale według nich - trudny i wspaniały obowiązek. Raz w tygodniu na zamku odbywało się również spotkanie kapituły, które w swej formie bardziej przypominało odprawę. Każdy z obecnych musiał wyznać swoje wykroczenia, a gdy je zataił, inni wiedząc o tym - zobowiązani byli go wydać. Istniał również zakaz przechowywania jakiejkolwiek formy gotówki, ale tylko przez noc oraz zakaz posiadania wszelkiego zbytku. Kapituła stanowiła wówczas niewątpliwie najsilniejszą formę utrzymania dyscypliny w całym państwie zakonnym.

 

Opis do zdjęcia: Krzyżak na tle średniowiecznego zamku szczycieńskiego. Wizualizacja komputerowa zamku – Paweł Trzciński



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

  • „Policjanci” staną na Lanca i Królowej Jadwigi
    Niech radni miasta wezmą pod uwagę cała ulice WładysławaIV bo ta ulica jest bardzo nie niebezpieczna

    Ja


    2020-05-28 20:31:08
  • Chamstwo czy brak wyobraźni?
    A ja jak patrzę na to zdjęcie to szlag mnie trafia. Bo nie chodzi o niepełnosprawność, tylko o to, jak kierowca jednego samochodu, albo pasażer drugiego pojazdu mogą się do niego dostać. Chyba, że to anorektycy. Ja sam spotkałem się z taką sytuacją przed laty na dziedzińcu ratusza. Lato. Przyjechała rodzina ze Śląska. Żona wyprawiła mnie na oblot miejscowych atrakcji. Chcąc, nie chcąc poszliśmy do muzeum. A tam przed samym wejściem zaparkowany samochód. Blokował kompletnie wejście. Miotały się tam na ganku jakieś kobitki z telefonami, ale nic nie wskórały. Ale w celu pozyskania przychodu wpuściły nas do przybytku wejściem nieoficjalnym, za co im dziękuję. Ale głupota ludzka nie zna granic. Albo arogancja.


    2020-05-28 20:07:37
  • Witacze Juranda, a w marzeniach... gród rycerza
    Wyjaśniam. W każdym powiatowym urzędzie budownictwa i architektury zasiadają niemal wyłącznie budowlańcy. Architekt jest tam rzadkością. Na ogół trafia tam taki delikwent, któremu nie udało się zaistnieć jako twórca, zatem, żeby jakoś przeżyć, został urzędnikiem. W sumie urzędasem, ponieważ za swoje niepowodzenia mści się jak może na zdolniejszych kolegach, poniewierając nimi w imię urzędowej litery prawa. Tak jest wszędzie. W całej Polsce, a zwłaszcza powiatowej. Warto dodać, że zawodowe uprawnienia nic nie znaczą, jeśli nie należy ów architekt do miejscowej izby, czyli korporacji, gdzie płaci dość solidne stawki za prawo wykonywania zawodu w danym regionie. A kto tu mówi o studentach? Ci, w poważnych sprawach, wyłącznie pracują dla sławy swoich profesorów i wara im od jakiegokolwiek autorstwa. Czyli wniosek. Nie ma tak, żeby coś było tanio. Każdy musi się nachapać, bo nie po to kończył studia. A najwięcej te matoły, którym nie bardzo powiodło się w życiu.

    Do WCpiker


    2020-05-28 19:50:21
  • Do porodu pędzili w policyjnej eskorcie
    Dzieki Bogu wszystko skończyło się dobrze. Nieodpowiedzialnym rodzicom wystawiłabym mandat, jeżeli rozpoczęła się akcja porodowa powinni udać się do najbliższej placówki dla bezpieczeństwa matki i dziecka. Zamiast chwiało się cała akcja powinni pokornie podziękować i nie robić sensacji.

    Andzia


    2020-05-28 14:30:19
  • Puchar Powiatu, jak Puchar Polski
    Super pomysł :)

    Greg


    2020-05-28 13:47:09
  • Na Maca pojedziemy na Pasymską?
    z makdonaldem w kierunku wielbarka, pelno tam tez wolnych dzialek

    dobry pomysl


    2020-05-28 12:22:23
  • Chamstwo czy brak wyobraźni?
    Szanowni, na zdjęciu nie widać żeby to było miejsce dla niepełnosprawnych więc skąd kierowca pojazdu obok mógł wiedzieć, że jest to auto osoby niepełnosprawnej, musiałby najpierw obejrzeć dokładnie sąsiadujące pojazdy w celu poszukiwania naklejek, kto tak robi, gdzie są takie zapisy w kodeksie ruchu drogowego ? Skoro kierowca zaparkował na miejscu, które nie jest przeznaczone dla osób niepełnosprawnych nie może oczekiwać, że ktoś kto parkuje obok pozostawi 2m odległości, założę, się, że także zostałby sfotografowany za zajęcie dwóch miejsc parkingowych i zwymyślany od \"ślepych\" przez Waszą redakcję. Proszę tak łatwo nie obrażać kierowcy z tego zdjęcia , uważam, że artykuł jest niestosowny, może niech autorzy lepiej wystosują prośbę do władz miasta o utworzenie większej ilości miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych zamiast obrażać innych, w dodatku obrażając przy tym o ironio niedowidzących i nie, nie jestem właścicielem pojazdu ze zdjęcia. Więcej empatii dla wszystkich ludzi.

    Kierowca


    2020-05-28 12:21:25
  • Witacze Juranda, a w marzeniach... gród rycerza
    Czy mógłby mi ktoś wyjaśnić (naprawdę nie rozumiem) dlaczego projekty tyle kosztują. W każdym urzędzie siedzą urzędnicy, którzy skończyli szkoły i mają papiery architektów. Czy nie można zrobić tego taniej? Drugi pomysł, to może znaleźć studentów architektury i może w ramach pracy dyplomowej mogliby stworzyć coś takiego.

    WCpiker


    2020-05-28 10:47:19
  • Chamstwo czy brak wyobraźni?
    A czy pisząc o takim parkowaniu upewniono się kto zaparkowawał drugi i tak blisko

    Mark


    2020-05-27 16:35:56
  • 29-letni kierowca, który potrącił bliźnięta trafi do aresztu
    Ja nie rzucę w niego kanieniem ale sprawię jedynie,że rodzina jego będzie opłakiwać buhahaha!

    kat


    2020-05-27 16:03:00