Piątek, 7 Maj
Imieniny: Beniny, Filipa, Judyty -

Reklama


Reklama

Mieszkańcy protestują, RDOŚ milczy


Już ponad miesiąc temu mieszkańcy Lipnik skierowali petycję do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Protestują przeciwko planowanej budowie biogazowni, która miałaby stanąć w niewielkiej odległości od zabudowań. - Petycję wysłaliśmy 4 marca, ale odpowiedzi żadnej wciąż nie ma – mówi sołtys Halina Jaśniewicz.



Dodatkowego smaczku całej sprawie dodaje fakt, że tę inwestycję zamierza zrealizować osoba dość publicznie znana czyli Sebastian Florek, uczestnik pierwszej edycji reality-show pod tytułem „Big Brother”. Kandydat na „Wielkiego brata”, po sukcesie medialnym miał też sukces wyborczy i przez jedną kadencję był posłem. Gównie jednak jest dyplomowanym rolnikiem spod Olsztyna, a do działalności, którymi się zajmuje, należy m.in. uprawa wierzby energetycznej i agroturystyka. W okolicy Lipnik posiada sporo gruntów.

 

- To w większości areał dawnego PGR – mówi sołtys Jaśniewicz. - Ziemia nie jest uprawiana, ale wykaszana. Usuwane zakrzaczenia przerabiane są na zrębki, które następnie są wywożone. Przy tych pracach zatrudniani są mieszkańcy naszej gminy, co zresztą pan Sebastian, gdy ze mną rozmawiał, podawał jako jeden z argumentów, przemawiających za budową biogazowni.

 

Mieszkańcy takiej instalacji w okolicy jednak nie chcą. Petycję, skierowaną do RDOŚ podpisało ponad 60 osób.


Reklama

 

- To by było uciążliwe nie tylko dla nas, ale też dla wielu innych miejscowości, przez które przejeżdżać by musiały transporty z surowcem – uzasadnia pani sołtys. - W tej biogazowni miałyby być wykorzystywane odpady rolnicze i pochodzące z produkcji rolno-spożywczej.

 

Wniosek o zgodę na tę inwestycję wpłynął do gminy w styczniu tego roku. Dokładnie takiej samej treści jak wcześniejszy, sprzed roku.

 

- Pan Florek już się o możliwość budowy biogazowni w Lipnikach ubiegał wiosną 2020 roku – mówi wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak. - We wrześniu otrzymał decyzję odmowną, między innymi z tego powodu, że ta biogazownia miałaby być zlokalizowana zbyt blisko zabudowań mieszkalnych, zaledwie w odległości około pół kilometra. Dla mieszkańców byłoby to więc nie tylko uciążliwe ze względu na wątpliwe zapachy i duży ruch ciężkiego transportu, ale również ze względu na bezpieczeństwo, bo zbiorniki fermentacyjne i zbiorniki na pozyskane paliwo tak blisko zabudowań mieszkalnych stwarzają jednak pewne ryzyko.

Reklama

 

Nie tak dawno mieszkańcy Lipnik protestowali przeciwko innej inwestycji. Wtedy z petycją wystąpili do Krajowego Zasobu Nieruchomości. Nie chcieli, by część popegeerowskich zabudowań została sprzedana z przeznaczeniem na hodowlę bydła. Z protestu nic nie wyszło, a solidne stado krów już w Lipnikach stoi.

 

- I, niestety, to... czuć, a tego się właśnie obawialiśmy najbardziej – twierdzi sołtys Jaśniewicz. - Biogazownia też nam takich „dobrych” zapachów nie poskąpi. Nie zacytuję dokładnie inwestora, ale stwierdził mniej więcej, że jak śmierdziało 30 lat temu, gdy był tu PGR, to może śmierdzieć i teraz. Mieszkańcy Lipnik są oburzeni, zainteresowani i zaangażowani w tę sprawę. Wielu i często pyta mnie, czy i co się dzieje. Wszyscy niecierpliwie czekamy na stanowisko Regionalne Dyrekcji Ochrony Środowiska.

 

Fot. Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu.



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze