Czwartek, 4 Czerwiec, Imieniny: Christy, Helgi, Karola -

Reklama


Reklama

Mazury pachną marzeniami pani Małgorzaty


Małgorzata Manelska ze Szczytna spełniła właśnie jedno ze swoich marzeń. W poniedziałek, 16 lipca, ukazała się jej pierwsza książka „Zapach Mazur”. - Ze swoich pragnień nigdy nie należy rezygnować – mówi autorka, która nie ukrywa radości z wydawniczego sukcesu.



Małgorzata Manelska na co dzień jest nauczycielką w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Szczytnie. Pracuje tam od 14 lat jako nauczyciel bibliotekarz. Uczy też edukacji dla bezpieczeństwa. Praca z dziećmi to jej pasja. Ale pani Małgosia ma jeszcze jedną pasję. Książki.

 

Najpierw rodzina

 

- Od dzieciństwa zaczytywałam się. Ale też pisałam – zdradza. - Pierwszą książkę napisałam w szóstej klasie szkoły podstawowej. Oczywiście nigdy nie ujrzała ona światła dziennego. Ale kilka moich koleżanek przeczytało ją. I w ten sposób zaraziły się pisaniem. Mieliśmy przy tym mnóstwo fajnej zabawy. Pisaliśmy na potęgę, opowiadania, bajki, książki... wszystko do szuflady.

 

Wejście w dorosłe życie sprawiło, że dziecięce marzenie o pisaniu zostało stłumione. Pojawił się mąż, potem córka. Była też praca. - Było tyle obowiązków, że nie miałam czasu na pisanie, choć wciąż o tym marzyłam...

 

Impuls, komputer i powstaje książka

 

Gdy córka dorosła (dziś ma już 22 lata) pani Małgorzata ponownie coraz częściej zaczęła myśleć o swoim niezrealizowanym marzeniu.

- W styczniu 2016 roku siadłam do komputera i zaczęłam pisać notatki, miał to być blog – wspomina. - To był impuls. Z dnia na dzień tych notatek było więcej. W końcu wyszła mi z tego książka. Jako pierwszy przeczytał ją oczywiście mąż. Stwierdził, że nie jest to literatura dla niego, że to kobieca książka, ale dodał, że czyta się ją dobrze i lekko. Mój mąż jest bardzo oczytanym człowiekiem, dlatego często rozmawialiśmy, konsultowałam z nim wiele rzeczy. „Zapach Mazur” pisałam rok.


Reklama

 

Słuchała uważnie opowieści dziadków

 

- Pomysł na fabułę, postaci bohaterek to „prezent” od moich dziadków – mówi pani Małgorzata. - Do Szczytna przyjechali w 1945 roku, ale na Mazurach byli wcześniej. Dziadek był robotnikiem przymusowym w okolicach Biskupca, a babcia przy końcu wojny dobrowolnie do niego dołączyła. Pamiętam, że bardzo dobrze wspominali niemiecką rodzinę, u której pracowali. Tą książką chciałam pokazać też, że schematy nie są dobre. Nie każdy Niemiec był zły. Nawet w czasie II wojny światowej.

 

Jak zdradziła nam autorka, w książce są strzępki fragmentów życia jej dziadków. Fabuła jest dwupłaszczyznowa. Toczy się w czasach współczesnych na Mazurach, w: Szczytnie, Dźwierzutach, Biskupcu, Olsztynie. Występuje też retrospekcja, dzięki której czytelnik wraz z jedną z głównych bohaterek przenosi się w okres II wojny światowej na tereny ówczesnych Prus Wschodnich.

 

Zachęta do przeczytania

 

Bohaterkami są dwie kobiety starsza i młoda. Julka dostaje pismo z ośrodka pomocy społecznej, z małej miejscowości na Mazurach, z prośbą o zaopiekowanie się nieznaną krewną. Pełna sprzecznych emocji, udaje się do Barwin, gdzie poznaje uroczą staruszkę, Gertrudę Skrocką. Między kobietami tworzy się niewidzialna więź. Podczas ich kolejnych spotkań, Truda opowiada o swoim życiu w Prusach Wschodnich. Na dziewięćdziesiątych urodzinach Trudy pojawiają się niespodziewani goście. Na jaw wychodzą skrzętnie skrywane tajemnice rodzinne. W książce poruszana jest problematyka samotności, przyjaźni, poszukiwania swojego miejsca na ziemi, własnej tożsamości.

Reklama

 

Otwierając stronice „Zapachu Mazur” czytelnik słyszy klangor żurawi i cykanie świerszczy. Zagłębiając się w treść książki, zewsząd otacza go zapach skoszonej trawy, rozgrzanych w lipcowym słońcu jagód i sosnowego lasu. Jeszcze długo po przeczytaniu czuje smak świeżej, smażonej ryby…

 

Upór i marzenia się realizują

 

Napisanie książki to jedno, jej wydanie to drugie. - Jest to trudne – przyznaje wprost autorka. - Swoją książkę wysłałam do dziesięciu wydawnictw. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Była cisza. Po dziewięciu miesiącach spróbowałam raz jeszcze. Również była cisza. Przypadkowo, przez media społecznościowe, nawiązałam kontakt z młodym wydawnictwem z Warszawy. Poznałam jego właścicielkę. Poprosiła o fragmenty książki. W lutym tego roku otrzymałam informację, że książka zostanie wydana. Była to dla mnie ogromna radość, szok. Byłam tak podekscytowana, że całe noce nie spałam. To jest naprawdę niesamowite uczucie, gdy marzenia się spełniają...



Komentarze do artykułu

Napisz

Powiązane wydarzenia

Reklama


Komentarze

  • Odłów ryb z drugiej strony barykady
    Żartowniś z niego rybacy 9 a wędkarze 15 kg widziałem jak stawiają tam siaty co 20m w poprzek jeziora i tak kilka rzędów koło siebie żeby co nic nie spier.....o(j .kiersztanowo),już tam nie łapie bo studnia,bezrybie totalne

    Nicram1222


    2020-06-03 17:47:16
  • Odłów ryb z drugiej strony barykady
    Tak o kłamstwo sam widziałem na własne oczy jak rybacy łowio w tarło szczupaki i wrzucano do skrzynek nie do wytarcia i też one ryby wiosno w tarło kedyś tak nie było a jak były nie wymiarowe do wyrzucali śnięte do wody i niech nie oszukuje tak jest co roku na .jedzorze Leleskim

    Piotr polak


    2020-06-03 14:45:49
  • Trwa specjalna sesja rady miejskiej (wideo)
    Uderz w stół, a nożyce się zawsze odezwą.

    Śmieszek do Mieszkańca


    2020-06-03 13:45:58
  • 30 lat Samorządu Miejskiego w Szczytnie (wideo)
    No obejrzałem. Przykro pisać, ale szału nie ma. A wręcz nie ma czym się chwalić :( Najwięcej chyba o obiektach sportowych (ciekawe dlaczego?), trochę o oświacie, nieco o ulicach. I ciągłe podczepianie się pod tzw. Port Lotniczy, który wiemy jak intensywnie funkcjonuje i... co z niego nasz samorząd i mieszkańcy mają? Nawet porządna droga do Olsztyna nie powstała. Mdłe to wszystko, bez konkretów. Oceniam, że żaden z wymienionych włodarzy nie ma na koncie jakiejś sensownej inwestycji. A korki przy opuszczonych szlabanach i obraz wieży ciśnień z dostawką chyba najlepiej wkomponowują się w 30 lat udanej samorządności w naszym mieście. I zapowiada się takie sobie dalsze trwanie.

    taki sobie obywatel


    2020-06-03 12:47:28
  • Obwodnica przyklepana, budowa za cztery lata
    Wszyscy na łeb na szyję się tam budowali....aż żal było patrzeć

    Niko


    2020-06-03 10:14:07
  • Trwa specjalna sesja rady miejskiej (wideo)
    Śmieszek, jak Ty jesteś taki idealny to dlaczego nie zostaniesz Burmistrzem, a może nawet Posłem lub Premierem...?

    Mieszkaniec


    2020-06-02 21:44:25
  • Pływający dom stanie się atrakcją powiatu?
    I na noc trzeba spłynąć do brzegu. Na śródlądziu nie pływa się w porze nocnej. Ale pomysł fajny. Trzymamy kciuki żeby się powiodło przedsięwzięcie.

    Jarek


    2020-06-02 15:09:29
  • Obwodnica przyklepana, budowa za cztery lata
    Szanowny \"Gościu\" i \"X-Men\"-ie, każdy bardzo dobrze wiedział, że w tym miejscu będzie w przyszłości budowana obwodnica. Mówiono o tym i pisano otwartym tekstem od dawna. Nie trzeba było budować tam domów, to i stres teraz byłby mniejszy, no i przeciwników budowy supermarketu i obwodnicy byłoby dużo mniej. Teraz na pewno niektórzy mieszkańcy Rudki będą tam leżeć, demonstrować i bronić, jak Rejtan własną piersią, w poprzek nowej drogi. No co zrobić, \"cebula mentalna\" bardzo boi się wszystkiego co nowe.

    Mieszkaniec Szczytna


    2020-06-02 07:46:37
  • Trwa specjalna sesja rady miejskiej (wideo)
    Rada Miejska Miasta Szczytno zaprosiła do dyskusji o stanie miasta 15 mieszkańców, którzy wg ustawy mieli uzyskać 50 podpisów od swoich współobywateli, aby w tej debacie móc uczestniczyć. Tragifarsa. Na sali obrad wszyscy radni. Gdzie mieliby się zmieścić wg rygorów sanitarnych ci wybrańcy w liczbie 15? Oglądałem tę - jak to się obecnie mówi \"ekstraordynaryjną\" sesję (rzadko w ogóle to robię i cieszę się z tego). Elokwencja prezydium rady - na poziomie licealistów ze stresem przed tablicą. Radna Kosakowska - nauczyciela - która mówi tylko, że jej się wydaje, albo , że jest wszystko \"jak by\". Radna Boczar też raczej \"niewymowna\". Żadna z tych Pań nie sformułowała jasno żadnej myśli. Złote medale mogę przyznać jedynie Seniorce Ewie Czerw, która usiłowała opanować chaos intelektualny oraz Annie Rybińskiej, która - nie zagłębiając się w erystykę po prostu zadawała proste pytania. Zauważę tutaj też specyficzną dykcję Panów Łachacza, Myślaka, Kiersikowskiego, nad którą powinni popracować - bo to wstyd. Pomijam to, iż niektórzy radni - zamiast wyrazić swoje opinie - wyczytywali (z błędami i bez odpowiedniej wymowy, z użyciem słów nieadekwatnych) wcześniej przygotowane elaboraty. Żenada

    Śmieszek


    2020-06-02 00:39:56
  • Dozór policyjny za stalking
    Chory człowiek nie może się powstrzymać od alkoholu,trzeba było go skierować na przymusowe leczenie.

    Abstynent


    2020-06-01 22:34:26