Piątek, 24 Styczeń, Imieniny: Felicji, Roberta, Sławy -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Reklama


Reklama

Marksewo w „Atlasie miejsc niezwykłych”


Od dwóch, a może nawet i trzech lat w internecie istnieje strona o nazwie „Atlas miejsc niezwykłych”. To efekt projektu dość dawno realizowanego przez olsztyńskie CEIK. Swoje miejsce ma tam Marksewo, jedyna miejscowość z gminy Szczytno. Zadbała o to Natalia Kolińska-Jakubowicz, mieszkająca w Marksewie nauczycielka języka niemieckiego i muzyki w Dźwierzutach.



Jak Marksewo „wlazło” w internet?

 

Realizatorzy projektu z CEIK-u przyjechali do Dźwierzut, a właściwie do Orżyn wypytując czy na terenie gminy są miejsca, a przede wszystkim ludzie, którzy mogą być świadkami historii i ciekawych zdarzeń. Koleżanka, ówczesna dyrektorka szkoły w Orżynach, która znała moje zainteresowanie historią lokalną, zaprosiła mnie na to spotkanie. A tam, od słowa do słowa, stanęło na tym, że i Marksewo znajdzie się w tej mapie miejsc szczególnych, mimo że gmina Szczytno nie była w projekcie przewidziana.

 

Głównym punktem realizacji, przynajmniej jak wynika z informacji na stronie, tego projektu było zebranie wspomnień najstarszych mieszkańców. Można je odsłuchać...

 

Na stronie są wspomnienia tylko dwóch osób: Henryka Pawłowskiego i Aliny Pustej. Ale rozmów było więcej z większą liczbą osób. Nieżyjąca już, niestety, Genowefa Seliga, wspominała swoje życie na Wołyniu, gdzie przebywała podczas tzw. rzezi. Nawet nie wiedziała, że wydarzenia, których była świadkiem, taką właśnie mają historyczną nazwę: Rzeź Wołyńska. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem, gdy opowiadała, jak przez dwa tygodnie ukrywała się na polu.

 

Byliśmy? Używa pani liczby mnogiej...

 

Bo ja się lepiej czuję w grupie. Wywiad z panią Genią robiłam sama. Był to efekt moich osobistych zainteresowań lokalną historią. W tym czasie byłam też sołtysem i nie wystarczało mi organizowanie festynów. Udało mi się pozyskać kilka osób, podobnych pasjonatów i próbujemy coś wspólnie robić. W tym gronie jest wnuczka pani Geni i jej mąż, na co dzień mieszkańcy stolicy. Mimo to oboje bardzo, ale to bardzo chcą i angażują się w życie wsi. Zaktywizować lokalną społeczność chce też aktualna sołtys. Powoli udaje się to robić, czego efektem jest to, że pracujemy na położonym przy Marksewie dawnym cmentarzu ewangelickim. Sukcesywnie go porządkujemy, chociaż pracy jest jeszcze sporo. Znajomi deklarują pomoc, ale nie bardzo chcę się na to zgodzić. Zależy mi na tym, żeby to właśnie mieszkańcy Marksewa w tym uczestniczyli, bo teraz jeszcze często natrafiamy na mur, nie tylko obojętności, ale czasem i niechęci.


Reklama

 

Czym to pani tłumaczy?

 

Mieszkam w Marksewie ponad 20 lat, na co dzień w lekkim oddaleniu, w leśniczówce, ale ilekroć byłam w jakiejś sprawie we wsi, uderzało mnie jakieś dziwne poczucie tymczasowości. Mimo upływu ponad pół wieku mieszkańcy wsi nie stworzyli skonsolidowanej społeczności. Żyją jakby we własnych skorupach. Znają się, rozmawiają..., ale ja odnosiłam i odnoszę wrażenie, że są obok siebie, a nie ze sobą. Tuż po wojnie we wsi zostało sporo mazurskich rodzin, które powoli, sukcesywnie opuszczały wieś, a ich miejsce zajmowała ludność napływowa. Ale – jak wynika ze wspomnień pani Seligi – obie nacje żyły ze sobą w zgodzie, wspomagały się. Byłam raz w Herne i tam rozmawiałam z byłymi mieszkańcami Marksewa. Opowiadali i płakali, bo to przecież był ich rodzinny dom, miejsce szczęśliwego dzieciństwa.

 

Skąd u pani to zainteresowanie lokalną historią?

 

Dzieciństwo i młodość spędziłam w Pieckach, niedaleko leśniczówki, w której żył i tworzył Ernst Wiechert. Wychowałam się na jego „Dzieciach Jerominów” i innych książkach. Były bliskie. Opisywały to, co widziałam własnymi oczami, te same miejscowości, czasem ludzi. Nawet jeśli inaczej się nazywali, to jednak ich losy były takie podobne. I to mnie intrygowało. Czułam się cząstką tej ziemi, cząstką tej historii. I dlatego bardzo chciałam ją poznać. Nie tylko z książek, ale właśnie od wciąż żyjących świadków tych wydarzeń. Chciałam poznać nie tylko ich opowieści o tych burzliwych wydarzeniach, w których uczestniczyli, ale o nich samych: co czuli, jak żyli, czym się zajmowali... Chciałam wiedzieć... Chciałam potwierdzić to, co emocjonalnie wyczytywałam pomiędzy wersami Wiecherta, że nie ma jakichś wielkich różnic między Polakiem, Niemcem, Mazurem... Mówimy innymi językami, mamy odmienną historię, ale to nie musi i nie może dzielić. Bo historia pierwszych powojennych lat Marksewa i ludzi, którzy w tej wsi mieszkali wcześniej, jak i tych, którzy przybyli wskazuje i dowodzi, że mimo wszystkich różnic można żyć po sąsiedzku i w zgodzie.

Reklama

 

Ale zachowała pani nagrane wspomnienia pojedynczych osób, tych, których losy należały do tych najbardziej tragicznych...

 

Bo oni są, według moich przekonań, najlepszą i najprawdziwszą historią. Historią swoją, całego kraju, a przede wszystkim historią mojej miejscowości – Marksewa. Jeśli młodzi ludzie będą mogli (jeśli zechcą) posłuchać takich wspomnień prawdziwych ludzi, których może znali, może pamiętają, to może ich wzmocni się ich więź z domem rodzinnym, z własną miejscowością. Może to droga do tego, taką mam przynajmniej nadzieję, by obecne Marksewo (a zapewne i inne podobne miejscowości), nie było tylko zbiorem zamieszkałych domów, ale zgraną, współpracującą, życzliwą sobie na co dzień grupą ludzi, niezależnie od korzeni.



Komentarze do artykułu

Pr Nmnr

Szkoda, ze tak murszeje wiele cennych i pięknych typowych chalup zrębowych. Właśnie w Marksewie. Jednak strasznie zaniedbane są Jerutki -wieś zabytkowa- niszczeje w całej rozciągłości! Brak inicjatywy, funduszy?? Znajduje się tam ciekawy Kościół z 1734 r i ważna dla miejscowości plebania z początku XIX, w której gościli m.in. Wilhelm III Luizą, car Konstanty. Plebania jest od lat karygodnie zaniedbywana! ! Zaczyna się zapadać a powinna być uratowana i odrestaurowana! Szkoda też niektórych drewnianych, zabytkowych domów, których nawet 150 letnich jest np. na drodze Jerutek do Marksob. A przecież zabezpieczenie domu pokostem, sprawa i uzupełnienie dachu i komina oraz inne naprawy to nie jest wielki koszt a można zabytek uratować! Bolą zaniedbywane przez władze i ludzi prywatnych.

Bł Ni Nm

Skoda, ze wciąż wiele starych obiektów jet zaniedbywanych. Można przeciez zaadaptować zabytek przy absolutnym zachowaniu stylu i oryginalności. Murszeje wiele cennych chalup w Marksewie. Wreszcie Swietajno a głownie Jerutki -wieś zabytkowa- niszczeje w całej rozciągłości! Brak inicjatywy, funduszy?? Znajduje się tam ciekawy Kościół z 1734 r i ważna dla miejscowości plebania z początku XIX, w której gościli m.in. Wilhelm III Luizą, car Konstanty. Plebania jest od lat karygodnie zaniedbywana! (!!!) Zaczyna się zapadać a powinna być uratowana i odrestaurowana! Szkoda też niektórych drewnianych, zabytkowych domów, których nawet 150 letnich jest np. na drodze Jerutek do Marksob. A przecież zabezpieczenie domu pokostem, sprawa i uzupełnienie dachu i komina oraz inne naprawy to nie jest wielki koszt a można zabytek uratować! Bolą zaniedbywane przez władze i ludzi prywatnych.

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Koperta czy dobre słowo?
    jakie cenniki? To ludzie sami ustalają, że tamten dał tyle, to m/w trzeba dać tak i tak. Wiele razy zamawiałem Msze św. i nigdy nie słyszałem, że za mało, a kilka razy ksiądz pytał się mnie czy nie za dużo. I księży, zwłaszcza ks, Andrzeja bardzo szanuję.
    Autor: seb
    2020-01-24 10:55:29
  • Zaatakował policjantów nożem i metalową pałką
    Dobrze że nikogo nie postrzelili tym razem :))
    Autor: atom
    2020-01-24 10:46:39
  • Galeria Jurand odsłania tajemnice
    Kilka uwag w dyskusji. Bez względu na to kto jest właścicielem gruntu do Radni miejscy podejmują uchwałę a za nią plan zagospodarowania przestrzennego. jest to prawo miejscowe w którym określają co i gdzie można wybudować oraz jak to ma wyglądać. Niestety nie mamy szczęścia do \"mądrych\" radnych i powstają potworki w różnych miejscach. Samorząd może także korzystać z urbanisty, który pomoże mu jak sami nie mają pojęcia jak powinno kształtować się przestrzeń publiczną. Zamiar zaangażowania urbanisty miał już Bielinowicz lecz sprawy nie dokończył. Lokowanie galerii czy domów handlowych w centrum bez zapewnienia parkingu jest dziś po prostu idiotyzmem. Idąc dalej gdy powstanie jestem pewien, iż lokal księgarni będącej w pobliżu wystawiony zostanie do najmu. Odczują to także lokale gastronomiczne w pobliżu, może nawet Mazuriana. Czy nikomu w tym samorządzie nie zależy na rozwoju tego miasteczka? Jest wielu mądrych urzędników tylko włodarze są mocno \"ograniczeni\" w działaniu.
    Autor: Zbyszek
    2020-01-24 10:20:00
  • Nie wszyscy porzucają Szczytno
    To dobrze, że bohater felietonu ma taką pracę. Gdyby liczył na zatrudnienie w Szczytnie, raczej mocno by się rozczarował. Nasze miasto nie jest w stanie nic zaoferować młodym, ambitnym i wykształconym osobom. Patrząc na miejscowe władze, raczej nic się w tej materii nie zmieni. Mieszkańców Szczytna ubywa w zastraszającym tempie.
    Autor: lena
    2020-01-24 09:25:18
  • Kotły na pelet lepsze od kotłów na gaz
    Jak dadza dotacje beda ci przez lata chodzisz sprawdzac czym palisz I czy szamot co sie nie wypali
    Autor: Manek
    2020-01-23 22:40:00
  • Koperta czy dobre słowo?
    Mają cenniki i zadają konkretnych kwot za każdą prośbę o chrzest komunie itd mam dzieci i wiem ile i jak to wygląda to po co takie ucieknie od powiedzenia prawdy !!!!!!
    Autor: Arek
    2020-01-23 22:08:06
  • Gazem po oczach w obronie koleżanki
    Wszystkie te dziewuchy: co się lały i gazem bryzgały, to przez siedem lat z okładem na lekcjach tzw. religii nauczyły się chyba odrózniania, co dobre, a co złe? Ale widac, że się nie nauczyły, więc albo katechet(k)a do dupy, albo przedmiot...
    Autor: pirania
    2020-01-23 20:48:46
  • Gazem po oczach w obronie koleżanki
    A gdzie jakieś info o \"losach\" naparzających się panienek? Czy maltretujące się wzajemnie dzieciaki w szkołach to już norma i nie ma nad czym się rozwodzić?
    Autor: massakra
    2020-01-23 20:42:24
  • Kotły na pelet lepsze od kotłów na gaz
    Gmina super ale czekamy na informacje na temat miasta Szczytno. Polecam rozmowę z adresatem pytania ze strony Urzędu. Dowiemy się, co ważne w sposób bardzo uprzejmy, że zainteresowanie wymianą jest znikome. Jeśli czas oczekiwania wynosi 13 miesięcy to wszystko staje się jasne. Regulamin dotacji zawarty jest w uchwale z 2018 dostępnej na stronie Urzędu. Warto też kliknąć nazwę projektu w google i wyskoczy ciekawy wyrok pewnej instytucji nadzorczej. I bądź tu mądry ?
    Autor: czytelnik
    2020-01-23 19:25:46
  • Gazem po oczach w obronie koleżanki
    Gimbusy powinni być badani wyrywkowo narkotestem i alkomatem a w takich sytuacjach w szczególności.
    Autor: Atom
    2020-01-23 16:20:43

Reklama