Poniedziałek, 28 Wrzesień, Imieniny: Libuszy, Wacławy, Wacława -

Reklama


Reklama

Lidia i Dawid Brzostkowie - bohaterskie małżeństwo


Dawid Brzostek ze Szczytna wspólnie z żoną Lidią uratowali 40-letnią kobietę. Nieprzytomną wyciągnęli z płonącego samochodu. Chwilą potem auto całkowicie spłonęło. - Byłem w szoku, bo wyglądało to dosłownie jak na filmie – mówi pan Dawid. - Nie sądziłem, że samochód może tak szybko spłonąć, że mieliśmy tak mało czasu, aby tej pani pomóc. Na szczęście udało się.



Do zdarzenia doszło w nocy z 17 na 18 sierpnia na trasie Rozogi – Występ. Hyundaiem tucson jechał 69-letni mężczyzna i jego 40-letnia znajoma. Kierowca na łuku drogi stracił panowanie nad autem. Zjechał do rowu. Potem samochód uderzył w drzewo i stanął w płomieniach. 40-letnia kobieta straciła przytomność. 69-letni mężczyzna próbował odnaleźć gaśnicę i samemu ugasić pożar. Niestety, nocą i w emocjach nie było to łatwe.


Reklama

 

 

Auto błyskawicznie spłonęło

 

W momencie, gdy doszło do zdarzenia nadjechał pan Dawid z żoną, którzy wracali akurat z Rozóg od rodziny.

 

- Solidnie się już palił – wspomina pan Dawid. - Widać było, że kierowca jest w szoku. Zapytałem, czy ktoś jest w samochodzie. Odpowiedział, że tak. Podbiegłem do auta. Zauważyłem nieprzytomną kobietę. Widać było, że próbowała wydostać się z auta od strony kierowcy. Chwyciłem ją za ramiona, wyciągnąłem z samochodu. Udało mi się odciągnąć ją kilka metrów dalej i w tym momencie dosłownie cały samochód stanął w płomieniach. Spłonął błyskawicznie. Takie rzeczy wcześniej widziałem tylko na filmie.

 

Reklama

Gdy pan Dawid ratował życie kobiecie, jego żona wzywała służby ratunkowe. Organizowała też zabezpieczenie miejsca wypadku, angażując do tego kolejnych nadjeżdżających kierowców.

 

 

Sekundy do tragedii

 

Po chwili dojechali strażacy. Ale tak naprawdę nie było już co gasić, bo z samochodu pozostał jedynie wrak.

 

Bez wątpienia 40-latka życie zawdzięcza małżeństwu ze Szczytna.

 

- Bohaterami się nie czujemy, ale przyznam, że cała sytuacja nas mocno zaskoczyła, bo wyglądało to, jak w filmie – mówi pan Dawid. - Dziś, z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę z tego, jak było to ryzykowne. Mięliśmy sekundy, aby wciągnąć tę panią z samochodu. Ale wtedy nad tym się nie zastanawiałem. Po prostu odruchowo robiłem to, co należało. Naprawdę cud, że nikt nie ucierpiał.

 

Okoliczności wypadku już wyjaśniają policjanci. Wiadomo, że 69-letni kierowca, mieszkaniec Ostrołęki był trzeźwy.

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama


Komentarze