Reklama


Reklama

Lekkomyślność zabija – felieton pastora Andrzeja Seweryna


Nie ma to, jak porozmawiać ze swoim dzieckiem i to mądrze z jego strony. Dzieci bowiem mają swoją mądrość, której nie zawsze słuchamy, ale kiedy twoje własne dziecko, a dokładnie syn pierworodny, ma już 40 lat, to można z nim pogadać poważnie, a to co mówi może być bardzo mądre i godne uwagi. Taką właśnie rozmowę odbyłem z moim synem kilka dni temu, a dotyczyła ona ostatnich, tragicznych niestety zdarzeń, które miały miejsce w Polsce niemal pod koniec tych wakacji.



Pierwsza z tych tragedii wydarzyła się na Giewoncie. W wyniku gwałtownej burzy z silnymi wyładowaniami atmosferycznymi śmierć poniosło aż pięć osób, a ponad 140 było rannych. Mój syn, który bardzo lubi wypuszczać się w Tatry, czasem z kolegami, a czasem ze swoją żoną, zaczął mi opowiadać na podstawie własnych obserwacji, jak nieodpowiedzialnie całe masy ludzi udają się w góry na wycieczki.

 

 

Od nieodpowiedniego obuwia i odzieży poczynając, a na zachowaniu w czasie zmieniającej się pogody kończąc – ludzie zbyt często zachowują się wręcz lekkomyślnie, żeby nie powiedzieć - bezmyślnie oraz bez jakiejkolwiek wyobraźni. Narażają siebie samych, a nierzadko idą zupełnie nieprzygotowani razem z małymi dziećmi, o zgrozo!

 

Scyzoryk otwiera się w kieszeni – jak mawia mój syn, kiedy widzi się całe tabuny bezmyślnych ludzi, którzy uważają się za mądrzejszych od innych, wiedzą swoje i brną na szczyty, gdzie gwałtownie zmieniająca się pogoda może zaskoczyć nawet wytrawnych znawców gór, a lekkomyślność potrafi zabić i to bez litości.

 

Mój syn na szczęście nauczył się od bardziej doświadczonego przyjaciela, że trzeba bardzo poważnie śledzić informacje o pogodzie, używać odpowiedniej odzieży, butów i kasku na głowie i nie ma od tego żadnych wyjątków. A kiedy tylko się zachmurzy i zagrzmi, trzeba natychmiast schodzić w dół i nie ryzykować własnym zdrowiem lub życiem.

 

Zdarzyło mu się nieraz pośpiesznie schodzić w dół w takich momentach, podczas gdy w tym samym czasie całe grupy innych ludzi, często z małymi dziećmi, wspinały się nadal na upatrzony szczyt.

 

Oni myślą naiwnie, że chyba są nieśmiertelni, ale niestety, z naturą nie ma żartów, a góry to żywioł, do którego należy odnosić się z pokorą. Mój syn ją ma, bo go tego nauczono, a on słuchał uważnie i brał sobie do serca wszelkie rady i uwagi kolegi bardziej doświadczonego od niego. Lekkomyślność innych wyprowadza go jednak z równowagi, bo zwyczajny zdrowy rozsądek i szacunek do gór mogłyby uratować niejednego człowieka od kalectwa lub śmierci.


Reklama

 

Drugą pasją mojego syna jest kolarstwo. Ma profesjonalny rower, profesjonalny kask i inne elementy stroju i wyposażenia kolarza, w tym odpowiednie oznakowanie i oświetlenie wehikułu, na którym jeździ prawie profesjonalnie, bo potrafi przejechać 100-150 kilometrów w ciągu jednego dnia bez większych problemów. Jest też zawodowym kierowcą.

 

Kiedy więc zaczął mi opowiadać, jak ludzie jeżdżą po Warszawie na rowerach czy hulajnogach i jak często dochodzi do kolizji rowerzystów z autami, znowu odkryłem, jak straszna potrafi być ludzka lekkomyślność i bezmyślność. Ludzie na rowerach rozmawiają przez telefony komórkowe, piszą SMS-y, przeglądają wiadomości w Internecie. Zupełnie rozkojarzeni nie rozglądają się i nie patrzą przed siebie ani wokół siebie, przejeżdżając bardzo szybko przez przejścia dla pieszych czy ścieżki rowerowe.

 

I cóż z tego, że mają zielone światło, skoro wpadają na jezdnię tak gwałtownie, że nie sposób uniknąć kolizji. Za nic mają zasadę ograniczonego zaufania, ani też przewidywania zachowań innych użytkowników drogi. Narażają na kalectwo lub śmierć zarówno samych siebie jak też innych. O szkodach komunikacyjnych nie wspominając.

 

I jeszcze jedna kwestia: bardzo wielu ludzi jeździ na rowerach bez kasków na głowach. To jest nagminny błąd i kolejny przejaw lekkomyślności, bo przecież upadek z roweru może być tragiczny w skutkach szczególnie wtedy, kiedy głowa nie jest osłonięta, a jest narażona na śmiertelne urazy. Tymczasem wielu rodziców jeździ ze swoimi pociechami na rowerach i co prawda dzieci mają często kaski na głowach, ale już ich ojcowie szczególnie – niby po co?

 

Czasem mój syn zatrzymuje takich lekkomyślnych rodziców i próbuje uświadomić niebezpieczeństwo, powiadając: czy chciałby pan osierocić swoje dziecko? Zwykle dorośli robią wielkie oczy, przyznają synowi rację, ale czy wyciągną właściwe wnioski i nie będą więcej lekkomyślni?

Reklama

 

Ostatnio 18-letni chłopiec z naszych okolic stracił życie ulegając śmiertelnemu wypadkowi. Znowu tragedia i nieszczęście, tak jak śmierć Piotra Woźniaka-Staraka na jeziorze Kisajno koło Giżycka.

 

Współczuję mocno rodzinom tych ludzi oraz rodzinom tych, którzy zginęli pod Giewontem lub gdy sami zostali ranni w czasie górskiej burzy. Nie mam oczywiście ani wiedzy, ani kompetencji, by komentować lub osądzać kogokolwiek z tych ofiar. Tym zajmuje się wymiar sprawiedliwości oraz liczni biegli i specjaliści. Jednak w kontekście tych tragicznych zdarzeń nachodzi mnie uporczywa myśl: na ile te tragedie wynikały z faktu, że ktoś był o niewłaściwej porze i w niewłaściwym miejscu, a na ile przyczyną tych nieszczęść była lekkomyślność, która potrafi zabić albo zranić mocno.

 

Wszyscy chyba pragniemy żyć i być szczęśliwi oraz bezpieczni. Apeluję więc o zdrowy rozsądek i rozwagę w górach, na drogach czy na wodzie. Jeśli choć jedną osobę ten tekst zachęci do zerwania z lekkomyślnością, uznam, że warto było ten felieton napisać i opublikować! Życie ma się tylko jedno…

pastor Andrzej Seweryn

(andrzej.seweryn@gmail.com)

 



Komentarze do artykułu

Śmieszek

To wszystko prawda. Mój Ojciec mawiał, że - na drodze, jezdni, chodniku, wszędzie - zachowuj się tak, jakbyś miał do czynienia - niestety - z idiotami. Myśl za nich, aby oni - tobie i sobie - nie zrobili krzywdy. Przepraszam za mocne określenie, ale inaczej nie da się tego nazwać.

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama


Komentarze

  • Scena – spełnienie marzeń Krzysztofa Berendta (zdjęcia)
    Niezwykła osobowość, zdarzyło mi sie zobaczyć tą niesamowitą pełną pasji twórczość. Niestety nie zdarzyło mi sie wspołpracować, aczkolwiek z młodszą siostrą wiele razy. Utalentowane rodzeństwo, przesymatyczni ludzie, pełni entuzjazju i pozytywnej energii. Podziwiam. Życzę powodzenia w dążeniu do realizacji marzeń i celów. Pozdrawiam serdecznie, wszystkiego dobrego.

    Katarzyna Sławińska


    2020-09-23 01:35:43
  • W naszych lasach pojawiła się modliszka (zdjęcia)
    Pierwszą Modliszkę przypadkowo znalazłem na trasie na Strugę już w roku 2000 oraz Turkuć Podjadek,który miał ok.5 centymetrów i wyglądał niesamowicie.

    HANS


    2020-09-22 22:46:12
  • Scena – spełnienie marzeń Krzysztofa Berendta (zdjęcia)
    Powodzenia w poszerzaniu terytorium tego NIEBA, zarażaj swoim optymizmem i życzliwością wszystkich wokół siebie, a talent, który masz niech będzie dla Ciebie szerokim terenem nowych wyzwań i sukcesów. Świat stoi przed Tobą otworem, bierz garściami dobro z niego płynące.

    Mirosława Lipka


    2020-09-22 21:48:12
  • Schronisko młodzieżowe odzyska dawny blask (zdjęcia)
    Takie schronisko aż się prosi w b. SP1/Gimnazjum 1 - obecnie budynku SP3. Niemiec wybudował szkołę ok. 100 lat temu,to niech budynek nadal służy młodziezy.

    ika


    2020-09-22 20:23:04
  • 26-latek hodował marihuanę w mieszkaniu
    Dajcie zyc chlopakowi a niech sobie pali....

    Kajo


    2020-09-22 20:10:49
  • W naszych lasach pojawiła się modliszka (zdjęcia)
    Jak gostek będzie dobrze kopulował to go nie zje. Każda zechce by wrócił raz jeszcze.

    Prokreator


    2020-09-22 16:36:34
  • Scena – spełnienie marzeń Krzysztofa Berendta (zdjęcia)
    Panie Krzysztofie znam Pana od przdszkola i Pańskich rodziców iwszystko co Pan powiedział jest miłą kwintesencją tego że młodzież rozwija swoje pasje.Jestem mamą córki Sylwii która uwielbiała taniec i za swoją pasją po gimnazjum pojechała 200 km do Bialego Stoku i skończyła szkołę teatralno taneczną.Szkoda że dzisiaj nie rozwija tej pasji.Pamiętam jak jeszcze w gimnazjum brała udział w Dziadku do Orzechów wystawianych przez Ilonę Pawlowicz w Filharmonii Olsztyńskiej .Pół roku prób i 2 tygodnie koncertów codziennie.Staraliśmy się pomagać dowozić córkę.Wspieraliśmy ją.Byłam badzo dumna gdy wśród wszystkich osób 200 tancerzy i 90 osób orkiestry na finałowej scenie była również moja córka.Ale wiem też jak ciężka jest praca na scenie.Dlatego trzymam za Pana Kcióki.Obecnie moja córka jest również w Gdyni chodziła z resztą z Panem do przedszkola i chyba podstawówki jesteście rówieśnikami.Poproszę żeby kupiła nam bilety na Pana spektakl specjalnie przyjedziemy ekipą ze Szczytna.

    Kaczmarczyk Małgorzata


    2020-09-22 06:49:46
  • Przez sąsiedzkie podziały cierpią całe Działy
    To jest chore. Rodzice nie pamiętają, jak za ich czasów było trudno dostać się do szkoły, zwłaszcza zimą, kiedy trzeba było chodzić po głębokim śniegu przy wysokim mrozie. Swoja złością robicie krzywdę swoim dzieciom. Zastanówcie się co robicie!

    Obserwator


    2020-09-21 21:13:00
  • [Aktualizacja] Liczba osób zakażonych koronawirusem w powiatach województwa
    Biskupiec jest w powiecie olsztyńskim , i tam szukaj liczby zakażeń osób.

    Do tabela.


    2020-09-21 19:50:40
  • [Aktualizacja] Liczba osób zakażonych koronawirusem w powiatach województwa
    Gdzie w tych liczbach zakażeń z powiatów jest Biskupiec ?.

    Tabela.


    2020-09-21 16:08:24