Czwartek, 29 Lipiec
Imieniny: Ady, Wiwiany, Sylwiusza -

Reklama


Reklama

Kobiety w mundurach: od fitnessu do pagonów


Sierżant Lidia Podlecka to kolejna kobieta w mundurze, o której piszemy. Pochodzi z Jedwabna, a z policją związana jest od lipca 2018 roku. Jest funkcjonariuszką referatu patrolowo-interwencyjnego komendy w Szczytnie. Co ciekawe - ma niezwykły „dar” do ratowania ludzi. Mimo niezbyt długiego stażu ma na koncie życie mężczyzny, którego wspólnie ze swoim partnerem wyciągnęli z płonącego mieszkania, czy życie niedoszłego samobójcy, którego przywróciła do życia...



Sierżant Lidia Podlecka ma zaledwie 30 lat, ale spore doświadczenie zawodowe. Przed założeniem munduru miała własną działalność gospodarczą. Prowadziła zajęcia fitness i taneczne.

 

- Uwielbiałam to – wspomina. - Skierowane były głównie dla dzieci. Najpierw w Jedwabnie, potem gminie, a w końcu w całym powiecie. Naprawdę wkręciłam się w to bardzo mocno. I dawało mi to wiele radości.

 

Ale, jak sama mówi, do policji nie trafiła z przypadku. - Byłam bardzo sprawna fizycznie, potrafiłam słuchać i pomagać ludziom, dlatego wiele osób mówiło mi, że świetnie odnalazłabym się w mundurowym zawodzie – śmieje się pani sierżant. - Ta myśl zaczęła we mnie kiełkować.

 

Zdziwiona i dumna mama

 

W końcu pani Lidia spróbowała. Odważyła się wziął udział w procesie rekrutacji. Wszystkie procedury przeszła bez najmniejszych kłopotów. W wielu dziedzinach była nawet lepsza niż mężczyźni, którzy również starali się o przyjęcie do policji.

 

- Gdy zostałam przyjęta, najbardziej zdziwiona była moja mama – śmieje się pani Lidia. - Zdziwiona i przerażona. Bała się o mnie, bo wiedziała, że praca w policji nie jest wcale taka prosta i bezpieczna. Teraz na szczęście jest dumna i zadowolona, że jestem policjantką. Bywa, że dzwoni do mnie i mówi, że znajomi ją zaczepiali i gratulowali mojego wyboru – mówi.

 

Pozostali jej znajomi zareagowali normalnie na mundur, ale nic w tym dziwnego, bo sami ją do tego namawiali. Dodatkowo mundur pani Lidii nie jest obcy, bo od lat była druhną w OSP Jedwabno, a obecnie związana jest z OSP Linowo.


Reklama

 

Ogrom wrażeń i... zdarzeń

 

Co jest najtrudniejsze w pracy w policji? - Przyznam, że mnie zaskoczyła liczba zdarzeń – opowiada. - Pracowałam wcześniej z ludźmi, ale nie spodziewałam się, że w naszym powiecie może dochodzić do aż tak wielu spraw, w które muszą być zaangażowani policjanci. Gros z nich to naprawdę poważne zdarzenia. Najciężej jest wtedy, gdy przychodzi interwencja, a z wezwania wynika, ze dzieje się tam coś naprawdę niedobrego, jedziemy na to i człowiek układ sobie w głowie, co tam może zrobić, jak to ogarną, jest ta niepokojąca niepewność. Ale na szczęście znika ona po dojechaniu na miejsce, bo wówczas trzeba działać, nie ma czasu na rozmyślanie.

 

Dwa życia na koncie

 

Pani Lidia mówi, że nie miała kłopotu, aby dostosować się formacji mundurowej.

 

- Wiedziałam na co się piszę – mówi. - Jest tu pewien dryg, rozkaz, ale mi to naprawdę odpowiada. Bardzo się cieszę też z tego, że od razu trafiłam do pracy w powiecie szczycieńskim. Znam teren, ludzi. To ułatwia. Praca w patrolówce też bardzo mi odpowiada, bo tu zawsze coś się dzieje, jest coś nowego, a przy moim charakterze i aktywności to idealna praca – śmieje się policjantka. - Każdy dzień jest inny. Nie ma czasu na monotonię, czy nudę.

 

Sierżant Lidia ma wyjątkowy dar do ratowania ludzkiego życia. Mimo dość krótkiego stażu pracy ma na koncie życie dwóch osób. Wraz z partnerem z patrolu wyciągnęła mężczyznę z płonącego budynku, a innym razem odcięła mężczyznę, który próbował się wieszać i przywróciła mu czynności życiowe. Obie osoby żyją do dziś.

Reklama

 

Hobby – wszechstronna aktywność

 

Prywatnie pani Lidia to narzeczona śpiewającego strażaka z KP PSP w Szczytnie, znanego między innymi z występu w „Szansie na Sukces” Łukasza Elbrudy.

 

- Takie połączenie daje szanse na wspólne tematy, ale też zrozumienie i wsparcie – mówi sierżant Podlewska. - Komuś, kto nie pracuje w formacji mundurowej trudno zrozumieć specyfikę naszej służby, gdzie grafiki i godziny pracy są bardziej orientacyjne niż realne. Poza tym Łukasz jest doskonałym zawodnikiem jujitsu i systematycznie zabiera mnie na treningi. Twierdzi, że jak będę ćwiczyła, to będzie mniej się o mnie bał, bo dam sobie radę w każdej sytuacji. I coś w tym jest, bo na razie daję radę – śmiech.

 

Pani Lidia biega, jeździ na rolkach i nadal uprawia fitness. - Lubię wysiłek fizyczny – dodaje. - A sprawność naprawdę pomaga w pracy. Tak samo jak empatia. To cecha, którą powinien mieć każdy policjant, bo ludzie naprawdę oczekują od nas tego zrozumienia. Być może w pierwszej chwili ich problemy dla nas są błahe, ale dla nich może to być akurat cały świat. Trzeba ich wysłuchać, zrozumieć, ale być też bezstronnym. Nie jest to też praca dla osób, które boją się krwi. Ale tego tematu raczej nie będę rozwijała.

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze