Poniedziałek, 1 Czerwiec, Imieniny: Gracji, Jakuba, Konrada -

Reklama


Reklama

„Każdy Ja” - kolejne wydarzenie teatralne za nami (zdjęcia)


Kolejna teatralna premiera w Dźwierzutach za nami. Tym razem można było zobaczyć spektakl „Każdy Ja” w reżyserii Radosława Dąbrowskiego. Ciekawostką jest fakt, że biletem wstępu na przedstawienie była maskotka, gra albo słodycze. - To, co zebraliśmy od osób wchodzących na premierę, trafiło jeszcze tego samego dnia do dzieciaków z Domu Dziecka w Pasymiu – mówi dyrektor GOK, Ewa Dolińska-Baczewska.



Na terapii psychologicznej spotyka się dziewięcioro uczestników. Kiedy na umówioną godzinę nie dociera terapeuta, postanawiają sami przeprowadzić spotkanie. Ich rozmowom przygląda się mrukliwy pielęgniarz. Czy uda się im nie skoczyć sobie do oczu? Czy mają szansę lepiej się zrozumieć? I wreszcie, kto jest kim i kto tak naprawdę potrzebuje terapii?

 

 

Ci, którzy byli na premierze doskonale wiedzą, jakie są odpowiedzi na te pytania. Ci, którzy nie byli koniecznie muszą obejrzeć spektakl przygotowany przez grupę INANIS.

W działającej przy GOK grupie występują aktorzy-amatorzy z terenu powiatu szczycieńskiego. Są dźwierzuccy radni – Arkadiusz Nosek i Sebastian Orłowski. Są na co dzień związane zawodowo z GOK Ewa Dolińska-Baczewska i Beata Lipska. Jest licealistka Ola Sztymelska. Są również mieszkańcy Szczytna i okalającej je gminy. Wśród nich psycholog, leśnik, weterynarz, czy logopeda. Raz w tygodniu, w czwartkowy wieczór, wchodzą na scenę, by stać się choć przez chwilę kimś zupełnie innym.


Reklama

 

 

W zeszłym roku, jeszcze w mniejszym składzie, mogliśmy oglądać ich w przedstawieniu „Klaun”. Była to osadzona w początku XX w. historia dramatu, jaki rozegrał się wśród ludzi cyrku. Tym razem INANIS zaprasza nas w czasy współczesne.

 

- Chciałem pokazać trochę każdego z nas – mówi Radek Dąbrowski, autor scenariusza i reżyser. - W każdym z nas można znaleźć taką część, którą chcemy schować przed światem, a ona bardzo z nas wybija. Każdy z nas kogoś stracił, w każdym jest jakaś przestrzeń agresji, a czasem spolegliwości. I każdy z bohaterów, których zobaczymy na scenie, dźwiga jakieś swoje obciążenie. Coś, z czym sobie nie radzi.

 

Jak podkreśla autor, nie jest to spektakl widowiskowy.

Reklama

 

- Najważniejsze w tej historii jest słowo, nie ruch i sceniczne fajerwerki. Aktorzy większość czasu po prostu siedzą i ze sobą rozmawiają. Tak, jak ma to miejsce na grupowej terapii – wyjaśnia. - Tylko to, co mówią i jak mówią wyprowadzi prawdopodobnie część odbiorców ze strefy ich komfortu. Bo wiele osób zobaczy samych siebie na scenie. Może nieco przerysowanych, ale mimo wszystko samych siebie.

 

 

Fot. Zbigniew Gołda



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Powiązane wydarzenia

Reklama


Komentarze