Sobota, 11 Lipiec, Imieniny: Benedykta, Kariny, Olgi -

Reklama


Reklama

Historia miejscowości powiatu - Klon (cz. 1)


1 stycznia 1640 roku władzę w Prusach objął zaledwie dwudziestoletni Fryderyk Wilhelm. Według zachowanych opisów, był wszechstronnie wykształcony, władał biegle kilkoma językami, m.in. polskim, francuskim i łaciną. W latach późniejszych zasłużenie nadano mu przydomek Wielkiego Elektora. Fryderyk Wilhelm z w sposób znaczący przyczynił się do rozwoju swojego państwa.



To dzięki prowadzonej przez niego akcji kolonizacyjnej, zwanej osadnictwem szkatułowym, państwo, którym władał, zaczęło się rozwijać. W bardzo szybkim tempie zaczęły powstawać nowe miejscowości. Akcja kolonizacyjna objęła całe Prusy Książęce.

 

Fryderyk Wilhelm

 

Prusy, w czasie gdy Fryderyk Wilhelm przejmował władzę, były państwem zacofanym oraz słabo zaludnionym. Był to niewątpliwie skutek wojen, w które angażowali się Hohenzollernowie. Mieszkańcy miast i wsi w wyniku wojen nie byli w stanie płacić należnych podatków, więc tłumnie opuszczali swoje domostwa i zbiegali za granicę państwa.

 

Nowy władca Prus miał świadomość, że jeśli kierowane przez niego państwo miało być znaczącym graczem politycznym w ówczesnej Europie, musiał niezwłocznie podjąć wszelkie działania w celu naprawy takiego stanu, zaś priorytetem było niewątpliwie zorganizowanie licznej i dobrze wyćwiczonej armii.

 

Był jednak problem – państwowa kasa świeciła pustkami. Nowy władca znalazł sposób na to, aby pomnożyć dochody państwa poprzez zwiększenie liczby ludności. Rozpoczął szeroko zakrojoną akcję kolonizacyjną, która została nazwana „osadnictwem szkatułkowym".

 

Nazwa tego rodzaju osadnictwa wywodziła się stąd, że wszystkie środki, jakie udało się pozyskać w jego efekcie, wpływały bezpośrednio do książęcej szkatuły. Dochody te nie podlegały kontroli ze strony stanów pruskich, co dało elektorowi finansową samodzielność i z czasem pozwoliło na stworzenie silnej i liczebnej armii.

 

Klon

 

W regionie szczycieńskim, tak jak i w innych częściach Prus Książęcych, rozpoczęła się intensywna kolonizacja niezamieszkanych terenów. Na terenie obecnego powiatu działaniami osadnictwa w większości została objęta wschodnia jego część.

 

Do jednej z dość licznych miejscowości, które powstały w omawianym okresie, należy położona na pograniczu dwóch stykających się ze sobą kultur mazurskiej i kurpiowskiej - u stóp malowniczej Klonowej Góry - wieś Klon. Jedna z niewielu w naszym regionie o tak bogatej tradycji historycznej i kulturowej.

 

Zarówno sama wieś, jak i jej okolice nie obfitowały w urodzajne ziemie. Dominowały piaski i bagna. Nie przeszkadzało to jednak mieszkańcom z nieodległego Mazowsza przybyć na te ziemie i założyć osadę położoną niespełna pół mili pruskiej od granicy.

 

Założycielem i jednocześnie pierwszym sołtysem Klonu był Jan Szymon, który osiadł tu w 1654 roku na przyznanych mu 56 włókach chełmskich (ok. 950 ha). Akt lokacyjny, pierwszy dokument, w którym wymienia się Klon, został wystawiony 5 listopada 1654 roku i jasno określa zasady, na jakich nowi osadnicy mieli otrzymać ziemię.

 

Pierwsze pięć lat użytkowania były zwolnione od odprowadzania jakichkolwiek podatków do książęcej szkatuły. Po upływie tego okresu, gospodarze mieli obowiązek płacenia ośmiu marek rocznie za każdą przyznaną włókę ziemi oraz dostarczenia do filii urzędu kameralnego w Chochole - po jednym korcu (ok. 120 litrów) jęczmienia i owsa.


Reklama

 

W dokumencie lokacyjnym Klonu jest dość ciekawy zapis. Otóż pozwala on mieszkańcom Klonu na posiadanie broni palnej, aczkolwiek kategorycznie zabrania uprawiania kłusownictwa oraz utrzymywania kontaktów z kłusownikami. Niewątpliwie wpływ na taki zapis miał fakt, że prawie wszyscy osadnicy Klonu pochodzili z pobliskich Kurpi, a po tamtej stronie granicy zakazy w wymienionej kwestii dla mieszkańców Puszczy Zielonej były bardziej liberalne, aczkolwiek również zabraniały polowania na zwierzynę płową.

 

Epidemia dżumy

 

Rozwijający się na pograniczu dwóch państw Klon przerwała na początku XVIII wieku epidemia dżumy, która spowodowała olbrzymie straty wśród ludności. „Czarną śmierć” przywlokły wojska szwedzkie, które pod wodzą Karola XII wkroczyły w granice Rzeczypospolitej w lipcu 1701 r.

 

Epidemia objęła także Prusy mimo podjętych działań ochronnych. Już w 1704 r. zaostrzono kontrolę graniczną, zwiększając na niej posterunki wojskowe i poddając ostremu nadzorowi wszystkich podróżnych. Na granicach zarządzono odbywanie kwarantanny dla wszystkich podróżnych i dezynfekcję ich rzeczy. Ponadto zamykano drogi leśne, zrywano mosty na rzekach i czujnie strzeżono dróg wejściowych do miejscowości.

 

Mieszkańcom miast i wsi nakazano zaopatrzyć się w żywność na 4 do 6 miesięcy, aby w razie konieczności można było izolować poszczególne miejscowości. Zalecano umiar w jedzeniu oraz wystrzeganie się potraw nieświeżych, a zwłaszcza zepsutych. Radzono również, aby unikać napojów wyskokowych, z wyjątkiem wódki jałowcowej i nie fałszowanych win owocowych.

 

Główną „bronią” przeciwko chorobie była dezynfekcja. Ówczesny Klon był wsią bardzo biedną, więc tę czynność oczyszczającą prowadzono spalanie nasion jałowca, rogów albo racic zwierzęcych, skóry, prochu strzelniczego, a także kurzego pierza. U nieco bardziej zamożnych mieszkańców wsi, środki używane do dezynfekcji były bardziej „wyszukane”, m.in. bursztyn, kadzidło lub drewno jałowcowe.

 

Na mocy wydanego książęcego edyktu nakazano, aby w ramach działań dezynfekcyjnych powietrza we wszystkich miejscowościach państwa, w tym także i Klonie, na głównych ulicach miast i wsi rozpalać ogniska, do których radzono używać różnego rodzaju drewno, a szczególnie jałowcowe, dębowe lub jesionowe, ponadto smołę.

 

Nowi osadnicy

 

Na początku 1711 roku szalejąca w Prusach Książęcych dżuma powoli zaczęła wygasać. Wielka epidemia spowodowała znaczne wyludnienie państwa. W następstwie tego duże obszary ziemi znów zostały pozbawione swych właścicieli. Na terenie Prus opustoszało wówczas ponad dziesięć tysięcy gospodarstw rolnych.

 

Po epidemii dżumy na opisywane tereny zaczęli przybywać nielicznie Warmiacy. Zachętą dla nich do zakładania gospodarstw była niska cena gruntów w porównaniu do cen na Warmii. Wielu wolało pozamieniać swe niewielkie posiadłości na większe, nabyte w tej części Mazur. Ponadto osiedlanie się tu popierało warmińskie duchowieństwo.

Reklama

 

O dużym wpływie ówczesnych władz kościelnych świadczy fakt, że w roku 1730 na 64 gospodarzy zamieszkujących Klon, 54 było katolikami. W drugiej połowie XVIII wieku uległo to zmianie, gdyż zaczęło tu przybywać coraz więcej nowych osadników, którzy w większości byli ewangelikami.

 

Pierwsza szkoła w Klonie

 

Powstanie pierwszej szkoły w Klonie wiąże się z drugą dekadą XVIII wieku. Fryderyk Wilhelm miał świadomość, jak wielkie znaczenie dla rozwoju państwa ma edukacja społeczeństwa i to nie tylko części zamożnej, ale również i biedniejszej. 28 września 1717 roku wydał edykt, na mocy którego rodzice zostali zobowiązani do posyłania swoich dzieci do istniejących na danym terenie szkół.

 

Dzieci najczęściej gromadziły się w zwykłych chatach wiejskich, w których odbywały się lekcje. W zimowe wieczory lekcje odbywały się codziennie, a w porze letniej przynajmniej raz, dwa razy w tygodniu.

 

Twórcą pierwszej placówki szkolnej w Klonie był niejaki Fischer, generalny dzierżawca i pisarz sądowy ze Szczytna. Podróżował od wsi do wsi i przekonywał chłopów do edukowania dzieci, mówiąc o korzyściach płynących z umiejętności czytania i pisania. Oczywiście nie robił tego bezinteresownie, jego najważniejszym celem - według dawnych opisów - było raczej powiększenie własnego majątku.

 

W szkole czytano Biblię i katechizm oraz uczono podstaw pisania. Nauczaniem dzieci zajmowała się tzw. miejscowa „elita”, czyli ci wszyscy, którzy potrafili czytać i pisać. Z czasem zaczęto również zatrudniać i wykwalifikowanych nauczycieli. Aby zachęcić ich do pracy na wsiach, nadawano im różne przywileje, związane z zawodem belfra, który miał prawo do m.in.: 1 chełmińskiej morgi ziemi ornej (około 0,56 hektara), ogrodu warzywnego, drewna opałowego, a także zwyczajowo do świadczenia w naturze – otrzymywał m.in.: zboże, sól, słoninę lub obiad od gospodarza, u którego znajdowała się izba lekcyjna.

 

30 lipca 1736 roku król Fryderyk Wilhelm wydał rozporządzenie „Principia regulativa”, które kładło podwaliny pod nowoczesne wówczas szkolnictwo. Utworzono powszechne szkoły ludowe, zaś sam władca założył fundację „Mons pietatis” z kapitałem 50 tysięcy talarów, która miała wspierać budowę szkół w ubogich rejonach państwa, w tym również i Klonie.

 

Opis do zdjęcia: Fryderyk Wilhelm zwany Wielkim Elektorem. To dzięki zorganizowanej przez niego akcji kolonizacyjnej powstało dużo miejscowości, do których należy również i Klon.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Powiązane wydarzenia

Reklama


Komentarze

  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    To niedaleko już chyba tam co handlują nielegalnie piwem i papierosami !

    CENTRUM wsi Dżwiersztyny ?


    2020-07-10 16:28:54
  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    Jeżeli posiadasz takie dowody tego zdarzenia to raczej nie będzie problemu , ubezpieczenie AC lub inną drogą postępowania Cię czeka dochodzenie roszczeń z tego tytułu.

    Do K.arzyna


    2020-07-10 16:02:10
  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    To że jest poniemiecki pozarywany bruk na tej drodze przez wieś niepoprawny od kilkunastu lat to winni są:dyrektorzy Zarządu dróg , włodarze dawnej gminy obecnie miasta Pasym oraz mieszkańcy tej wsi. Od drugiej wojny światowej obecnie mija 75 lat i przez ten czas nawet metr bieżący asfaltu na tym bruku nie został położony, a więc Brawo Wy za starania się. Obecny nowy dyrektor rozpoczął naprawianie tej drogi i z czasem pewnie pojawi się na niej asfalt a wtedy szczęki wam opadną z wrażenia. Koniec polemiki. Dziękuję za uwagę i do spotkania na asfaltowej drodze u was.

    Do zakłamanego .....,


    2020-07-10 15:42:59
  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    Piszę o naprawie drogi w CENTRUM wsi Dźwiersztyny czytaj uważnie:: w centrum to nie na koncu! Coś zalali coś ubili i jezdnia w chwili obecnej jest podzielona na pol. Na jedenj połowie jezdni stoi woda, druga połowa jezdni to głębokie dziury. Jest zrobione na odwal i tyle. Chyba że nawet nie zauwazyles tego remontu w centrum wsi bo jest gorzej niż było wiec ciężko nazwać to remontem. Spaprali robotę i tyle!

    Do zakłamanego...


    2020-07-10 11:00:13
  • Protest w obronie Sądów dotarł do Szczytna (zdjęcia)
    Pozdrawiam jeszcze może żyjących partyjniaków i SB-ków Na cmentarzu odkryłem grób niejakiej Sabiny Mesojed, bylej dyrektorki Liceum Wychowawczyń Przedszkoli opatrzony krzyżem A kto kiedyś zabranial w niedzielę chodzenia do kościola młodzieży w internacie? Widać jak trwoga to do Boga.

    Lech Jan Jamka-były Szczytnianin


    2020-07-10 02:24:38
  • Szczytno odcięte od wody
    Ta woda jest mętna a po każdym przegotowaniu coś pływa, są oka jak w rosole! Jest mętna wygląda jakby była prosto z jeziora! Do każdego gotowania myję dokładnie rondel, który po wylaniu wody jest biały od osadu na pół milimetra! Jakby potarta kreda. Można w garnku pisać, jak na tablicy! Woda ma okropny smak! Żyję długo na tym świecie, ale jeszcze nigdy takiej wody nie piłam! Boję się o nasze zdrowie i życie! I dziwię się, że nikt o tym nie mówi - może dlatego, że w czajnikach nic nie widzą! Dlaczego Sanepid tego nie zbada? Awaria był ok dwa tygodnie temu a dziś jest 09.07.2020r

    B.M.W Szczytno ul. Polska 9/12


    2020-07-09 22:28:26
  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    Przejeżdżam przez tę wieś i ktoś tu głupoty wypisuje że jest gorzej niż było , kiedyś strach było przejechać przez te bagno na drodze że woda do auta przez progi się naleje. Odnośnie jednej i drugiej strony drogi ktoś tu pisze znowu brednie a mianowicie na poboczu z jednej strony drogi stoi nie woda ale gnojowica spływająca z obory od gospodarza natomiast z drugiej strony jest położona kostka brukowa jest chodnik. Wstyd jest tak kłamać i wprowadzać w błąd innych !.

    Do zakłamanego mieszkańca z Dżwiersztyn.


    2020-07-09 16:43:22
  • Rybne trofea z Domowego
    A ja takiego karpia złapałem , więźbę dachową zrobiłem z szkieletu a łuskami z niego dach cały pokryłem.

    Bajki wędkarzy.


    2020-07-09 10:29:52
  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    W Dźwiersztynach owszem zrobili remont miesiąc temu. Konsekwencja jest taka ze w centrum wsi jest gorzej niż było!!! Tak jest gorzej! Jak nie byłeś to nie pisz ze jest dobrze! Po jednej stronie stoi woda po drugiej dziury zrobiły się jeszcze głebsze niż były. Ale co robota wykonana. Do poprawy Panie Wilczek!

    Dźwiersztyny mają głos!


    2020-07-09 10:23:55
  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    To jest kpina. Znaki już postawiono że \'\'remont\" zakończony i z czyją pomocą. Trudno nazwać to naprawą gdy naniesiono coś na nawierzchnie, bez wcześniej, wyrównania i naprawiania jej. Jeżdżę tą trasą codziennie i odczuwam wraz z autem, że jest to bubel. Lepiej nie jest więc gdzie zasadność wykonanej pracy.

    Donder


    2020-07-09 05:27:41