Poniedziałek, 16 Wrzesień, Imieniny: Albina, Lolity, Ronalda -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Historia Piasutna (cz. 2)


Pod koniec XVIII wieku na mocy edyktu królewskiego, w każdej pruskiej wsi sołtysa wspomagało trzech mieszkańców danej miejscowości. Nie byli to przypadkowo wybrani obywatele, ale najbardziej zamożni chłopi i rzemieślnicy zamieszkujący daną wieś. Nie inaczej było również i w przypadku Piasutna. W 1784 roku sołtysem wsi był Johann Georg Bieber, którego wspomagało trzech radnych sołeckich – Jakub Dobotka, Jan Skowronek i Piotr Kclina.



Rozwój pruskiej prowincji i I rozbiór Polski

 

Mniej więcej w tym samym czasie, gdy Prusy dzięki wprowadzanym przez kolejnych władców reformom, dynamicznie się rozwijały, po sąsiedzku, w Rzeczypospolitej, dochodziło do powolnego upadku niegdyś europejskiej potęgi. Wpływ na to miała niewątpliwie ówczesna mentalność polskich szlachciców połączona ze źle prowadzoną polityką i gospodarką.

 

Przyczyny upadku ówczesnej Rzeczypospolitej są złożone i trudno jest określić, w jakim momencie proces ten się rozpoczął. Pewne jednak jest to, że w 1772 roku doszło do pierwszego rozbioru i upadku samodzielnego organizmu państwowego, jakim była Rzeczpospolita. Pierwszy rozbiór Polski w 1772 roku, gdy na tronie pruskim zasiadał Fryderyk II Wielki, przyniósł nowe zdobycze terytorialne, m.in. Warmię, która została wcielona do Prus Książęcych, zwanych odtąd Prusami Wschodnimi.

 

 

Pańszczyźniani chłopi

 

W 1777 roku w Piasutnie było zaledwie kilku chłopów, którzy mogli samodzielnie dysponować swoim majątkiem, pozostałą część stanowili chłopi feudalni, którzy jeszcze niespełna trzydzieści lat musieli czekać na zniesienie obciążeń feudalnych, zwanych powszechnie pańszczyzną.

 

Pomimo tego, już w 1779 roku udało się zawiązać rolnikom w Piasutnie namiastkę czegoś, co dziś nazwalibyśmy spółdzielnią rolniczą. Okazało się, że nawet w ówczesnych ustawach dotyczących chłopów znalazły się luki prawne, z których m.in. rolnicy z Piasutna postanowili skorzystać.

 

W jednym z pism wysłanych do pruskich władz, chłopi z Piassutten (Piasutna) informowali, że w swoich gospodarstwach będą stosować tzw. trójpolówkę, czyli uprawę polegającą na podzieleniu pola na trzy części. Zgodnie z założeniami, każdego roku uprawiane były tylko dwa wydzielone dwa pola uprawne, natomiast trzecia część w formie pastwiska „odpoczywała” od uprawy. Pierwsze z pól najczęściej obsiewano jesienią zbożem ozimym, kolejne zbożem jarym, a trzecie tak, jak już wspomniałem, stanowiło miejsce do wypasu zwierząt.

 

W piśmie tym chłopi z Piasutna skarżą się też na niezbyt żyzną glebę, na której muszą uprawiać zboże „… pola naszej wioski składają się częściowo z czerwonych piasków, od czasu do czasu zmieszanych z gliną, częściowo z szarej ziemi, ale ma średnią strukturę i jest podzielone na trzy pola, z których jedno pole rocznie pozostaje odłogiem”.

 

W tym samym dokumencie informują o nikłych plonach zbieranych z poszczególnych pól i jednocześnie sugerują władzom pruskim, aby w przydomowych ogrodach, które były częścią gospodarstwa, pozwolono im w ramach podreperowania budżetu na uprawę owoców. Władze wyraziły na to zgodę, zmniejszając również limit obowiązkowych dostaw od jednej włóki (ok. 18 ha – przyp. aut.). I tak w 1779 roku wynosiły one około 36 kilogramów jęczmienia, tyle samo grochu, ponad 170 kg owsa, 100 kg gryki i około 70 kg siemienia lnianego.

 

Fryderyk II i kartofle

 

Pod koniec XVIII wieku rozwój wsi przyśpieszyło w znaczny sposób wprowadzenie do uprawy ziemniaka. Działo się to na specjalne polecenie ówczesnego władcy Prus Fryderyka II, zwanego Wielkim, który docenił uprawę ziemniaka, mającego znaczny wpływ na aprowizację nie tylko poddanej mu ludności, ale i armii.

 

Na specjalny rozkaz Fryderyka II zastosowano metody administracyjne we wprowadzenia uprawy ziemniaka, zmuszając do tego chłopów niejednokrotnie przy pomocy wojska. W początkowej fazie chłopi z Piasutna dość niechętnie podchodzili do sadzenia ziemniaków, ale obowiązek przestrzegania prawa nadanego przez króla był silniejszy i ziemniak w rezultacie zwyciężył.

 

Z jednego z pokontrolnych pism, sporządzonego w 1779 roku przez władze zwierzchnie w Szczytnie i dotyczącego stanu wyżywienia mieszkańców Piasutna, dowiadujemy się, jakie warzywa uprawiali i spożywali XVIII-wieczni mieszkańcy wsi: „W Piasutnie wraz ze wzrostem produkcji ziemniaków, żywienie chłopa prawie całkowicie przenosi się do ogrodu polowego, a następnie do spichlerza, wypełnionego brązową kapustą, suchą marchwią, rzepą, pasternakiem, kwaśną białą kapustą i burakami”.

 

Z tego samego dokumentu dowiadujemy się również, że bolączką miejscowych chłopów był m.in. brak pastwisk i łąk do uprawy siana, a zbierana ilość paszy nie wystarczała dla zwierząt w okresie zimowym. Pomimo takich niedogodności, Piasutno jednak się rozwijało, o czym pisze sporządzony w połowie tego samego roku spis inwentarza żywego, na podstawie którego we wsi było 126 koni wraz ze źrebiętami, 332 woły, które w spisie były wspólnie ujęte z krowami i cielętami, 408 owiec i 112 świń.

 


W połowie 1779 roku Piasutno zamieszkiwały 372 osoby, w tym 48 rolników i 26 osób, które nie miały obywatelstwa, ponieważ przybyli do wsi krótko po pierwszym rozbiorze Polski w 1772 roku. Według pruskich urzędników, średnio na zamieszkałą wówczas w Piasutnie rodzinę, przypadało statystycznie pięć osób.

 

Służba wojskowa

 

Pod koniec XVIII wieku od już i tak biednych chłopów z Piasutna domagano się coraz większych dostaw. Z nieurodzajnej ziemi trudno było uzyskać plony, które zadowoliłyby władze. Narastającą biedę potęgował dosłowny brak rąk do pracy w polu. Na mocy rozporządzenia wydanego jeszcze na początku XVIII wieku, każdy mężczyzna po osiągnięciu 20 roku życia, był zobowiązany do odbycia obowiązkowej 20-letniej (!) służby wojskowej w szeregach armii pruskiej.

 

Każdy 20-latek miał obowiązek stawić się przed komisją poborową, która była organizowana w Szczytnie. Gdy uznano, że kandydat nadaje się na poborowego, miał prawo losowania przydziału do konkretnego rodzaju i pułku. Od obowiązkowej służby wojskowej byli zwolnieni wszyscy ci, których wzrost nie przekraczał 5 stóp (157 centymetrów). Wojskową elitę stanowili wówczas gwardziści, którzy byli rekrutowani z mężczyzn o proporcjonalnej budowie ciała i wzroście powyżej 170 centymetrów, którzy charakteryzowali się jednocześnie zdolnościami przywódczymi.

 

W jednym z dokumentów, pochodzących z 1798 roku, można przeczytać, że gospodarze z Piasutna użalają się nad powszechnie panującą biedą i brakiem młodych, męskich rąk do pracy. W dokumencie zaznaczają, że ich synowie po 20 latach służby najczęściej nie powracają, a jeśli już, to są kalekami, nad którymi trzeba sprawować opiekę. Zachowała się lista nielicznych synów gospodarzy, którzy ku ich radości, wrócili do domu w pełni sprawni i zdrowi, m.in.: huzar Piotr Kalina, muszkieterowie Johann Kalina, Johann Böttcher i Bartosz Ciak oraz Grzegorz Burbulla, Andrzej Lukas, Jakub Horinszky, Johann Bastek i Bogumił Wysomiersky.

 

Skarga gospodarzy z Piasutna nie była jednostkowa, podobne płynęły z wielu innych miejscowości. Wkrótce więc ówczesny władca Prus Fryderyk Wilhelm III wydał edykt, na mocy którego wojskowe garnizony w czasie pokoju były zobowiązane do niezbędnych prac podczas żniw i zbiorów.

 

Kolejną wielką ulgą dla mieszkańców wsi była reforma w zakresie obowiązkowego poboru do armii. Na mocy królewskiego prawa z 3 września 1814 roku obowiązkową służbę w jednostkach liniowych piechoty skrócono do 3 lat.

 

Ułani w Piasutnie

 

Do chwili obecnej zachowało się niewiele dokumentów, które dotyczą epizodów kampanii napoleońskiej na terenie Piasutna i okolic. Nieliczne, szczątkowe informacje zawarte są m.in. w niemieckich kronikach oraz w „Historii Mazur” Maxa Toeppena. Autor w swojej pracy wspomina jedynie o działaniach z kwietnia 1807 roku, dotyczących plądrowania Szczytna i okolic przez polskie oddziały, które były podległe prawdopodobnie generałowi Józefowi Zajączkowi.

 

Max Toeppen w swojej książce pisze o powszechnie panującym wówczas strachu przed polskimi oddziałami kawalerii, które zajęły Szczytno pod pretekstem ściągnięcia zaległych kontrybucji. Żołnierze bez jakiejkolwiek przyczyny, zarówno w samym mieście, jak i okolicach, dopuszczali się gwałtów na bezbronnej ludności.

 

Niewielki oddział polskich ułanów dotarł również do Piasutna, domagając się od niezbyt zamożnych mieszkańców wsi kosztowności oraz zapłacenia należnej kontrybucji. W środku Piasutna, nad samym brzegiem jeziora, które sięgało skraju drogi, zebrali się wszyscy mieszkańcy mówiący w języku polskim, którym dość dobrze władali i starali się przekonać żołnierzy, że nic cennego nie posiadają i nie są w stanie polskim ułanom cokolwiek zapłacić w ramach nakazanej kontrybucji. Doszło najpierw do słownych utarczek, które szybko przerodziły się w rękoczyny. Mimo desperacji mieszkańcy Piasutna nie mieli większych szans w starciu z dobrze wyszkolonymi i uzbrojonymi żołnierzami. Ułani pozostawili po sobie kilkunastu rannych mieszkańców Piasutna oraz podpalone na skraju wsi drewniane zabudowania gospodarcze.

 

Opis do zdjęcia: Być może to w tym miejscu w 1807 roku doszło do starcia oddziału polskich ułanów z mieszkańcami Piasutna.



Komentarze do artykułu

Mariusz Malinowski

A to ciekawa historia nie wiedziałem że wieś którą poznałem w 1972 roku , polubiłem i urządziłem się w niej z myślą o emeryturze ma taką duszę .

Napisz


Komentarze

  • KRUS „wyprowadzi” się ze Szczytna do Kamionka
    Ale to muasto ma przedstawicieli.... Podobno przweodniczacy rady w kryzysie i w czasie zwolnien nauczycieli zalatwił prace swojej narzeczonej? .... Ot sukcesy...
    Autor: Lucjan
    2019-09-16 14:28:18
  • KRUS „wyprowadzi” się ze Szczytna do Kamionka
    DOBRZE, ŻE PRZYNAJMNIEJ JEDEN RADNY SEJMIKU - H. ŻUCHOWSKI - zajął się \"skorupami\" ze Szczytna. Przez 16 lat miasto nie zajęło się problemem wieży! Choć mogło! Bo widać, że to jest ściema, ale zatwierdził to konserwator wojewódzki! Ale miasto wolało latarnie wokół ratusza za jego zgodą wymienić na te zapałki, niż walczyć o ukrócenie działań wokół wieży. Teraz powinno miasto właśnie przystąpić do renegocjacji umowy z inwestorem i ewentualnie obarczyć go kosztami dewastacji zabytku.
    Autor: Krajan
    2019-09-15 14:29:28
  • Burmistrz z interesantami na skwerze
    Marne naśladownictwo Roberta Biedronia , który rozmawiał z interesantami na sofie ustawionej przed magistratem. Tyle , że Biedroń robił coś sensownego dla Słupska- u nas poza wykopami nad Małym Domowym jakoś efektów działania nie widać. Za te tak zwane stanowiska dla wędkarzy / realizacja mrzonek za nasze pieniądze zresztą/ Ktos powinien oskarżyć Pana Burmistrza za zbrodnię na krajobrazie i środowisku.
    Autor: dr
    2019-09-15 10:37:50
  • KRUS „wyprowadzi” się ze Szczytna do Kamionka
    Działka warta 380 tyś??? Na wjeździe dwa ogromne drzewa, najwyzsze na ulicy, na połowie działki krzaki po pas, a na drugiej połowie ogródki. Działka w środku bloków I domków jednorodzinnych dojazd osiedlowa droga, droga nieprzejezdna. Kto to wyceniał? I co chcialoby zrobic w tym miejscu miasto?? Szkoda aż tego komentować.
    Autor: Mieszkaniec
    2019-09-15 09:38:00
  • KRUS „wyprowadzi” się ze Szczytna do Kamionka
    Do Aaa. Dużo racji w tym, że obecnej ekipie w miarę tylko udaje się zrobić to, co mieli przygotowane za poprzedniej i podane niemal na patelni. Z drugiej jednak strony znane motto Żuchowskiego brzmi: \"dajcie, bo ja chcę\". Dokładnie tak samo przed laty żądał od gminy oddania około tysiąca atrakcyjnych gospodarczo hektarów. Mieli mu (miastu) oddać i już, A jak się gmina nie zgodziła, to wodociągi odcinał. A kolei jak konserwacja i utrzymanie wieży ciśnień wymagały dużo pracy, a propagandowo było słabe, to pchnął za złotówkę, a teraz - proszę! jaki dbały o skorupy z ruin, bo jedno pisemko do marszałka mu ktoś spłodził i dał podpisać!
    Autor: massakra
    2019-09-14 17:35:27
  • KRUS „wyprowadzi” się ze Szczytna do Kamionka
    Tak, poniższy komentarz przedstawia całą prawdę o gremiach władzy. Dobre w tym wszystkim jest to, że jako mieszkańcy wiemy czego się spodziewać po tych rządach.... Tj. Niczego owocnego dla nas mieszkańców poza zakupem nowego auta czy tez mieszkania przez radnego czy radnych..... Wiec jak mnniemam to jest rozwój szczytna.......
    Autor: Jerzy
    2019-09-14 14:40:43
  • Burmistrz z interesantami na skwerze
    Burmistrz miasta juz niedlugo będzie lody sprzedawał byle by go tylko ludzie widzieli pytanie tylko czy gałkowe czy kręcone...?
    Autor: Bogdan
    2019-09-14 09:24:26
  • Radni chcą mieć KRUS i pieniądze
    Dziwne zachowanie radnych, pół-radnych i ćwierć-radnych. Zachowują się jak Kukiz ze swoimi jowami. JO i WY, to JO a tam WY :-D. Rządzę JO, a nie WY. Dzieci.
    Autor: Tomasz TK
    2019-09-14 08:49:29
  • KRUS „wyprowadzi” się ze Szczytna do Kamionka
    Szczytno ni miasto straconych szans... Biedni radni bez pomysłów i planów na jutro, cała wizja rozwoju miasta to festyny i pikniki jak i akcje co widać krótko terminowe. Radni jak i sam burmistrz to osoby bez doświadczeń w biznesach i zarządzaniu. Osiadli na etacikach czesto panstwowych gdzie zwierzchnik pokazuje palcem co mają robić. Obawiać się mozna czystej zapaści tego miasta..........
    Autor: Aaa
    2019-09-14 06:07:43
  • Adam Popek, nowy szef szczycieńskiej prokuratury
    A tak bardziej przyjaźniejszego zdjęcia nie mona było? Żeby ten pan troszeczkę chociaż się uśmiechnął?
    Autor: Śmieszek
    2019-09-13 17:12:30