Reklama


Reklama

Historia Piasutna (cz. 2)


Pod koniec XVIII wieku na mocy edyktu królewskiego, w każdej pruskiej wsi sołtysa wspomagało trzech mieszkańców danej miejscowości. Nie byli to przypadkowo wybrani obywatele, ale najbardziej zamożni chłopi i rzemieślnicy zamieszkujący daną wieś. Nie inaczej było również i w przypadku Piasutna. W 1784 roku sołtysem wsi był Johann Georg Bieber, którego wspomagało trzech radnych sołeckich – Jakub Dobotka, Jan Skowronek i Piotr Kclina.



Rozwój pruskiej prowincji i I rozbiór Polski

 

Mniej więcej w tym samym czasie, gdy Prusy dzięki wprowadzanym przez kolejnych władców reformom, dynamicznie się rozwijały, po sąsiedzku, w Rzeczypospolitej, dochodziło do powolnego upadku niegdyś europejskiej potęgi. Wpływ na to miała niewątpliwie ówczesna mentalność polskich szlachciców połączona ze źle prowadzoną polityką i gospodarką.

 

Przyczyny upadku ówczesnej Rzeczypospolitej są złożone i trudno jest określić, w jakim momencie proces ten się rozpoczął. Pewne jednak jest to, że w 1772 roku doszło do pierwszego rozbioru i upadku samodzielnego organizmu państwowego, jakim była Rzeczpospolita. Pierwszy rozbiór Polski w 1772 roku, gdy na tronie pruskim zasiadał Fryderyk II Wielki, przyniósł nowe zdobycze terytorialne, m.in. Warmię, która została wcielona do Prus Książęcych, zwanych odtąd Prusami Wschodnimi.

 

 

Pańszczyźniani chłopi

 

W 1777 roku w Piasutnie było zaledwie kilku chłopów, którzy mogli samodzielnie dysponować swoim majątkiem, pozostałą część stanowili chłopi feudalni, którzy jeszcze niespełna trzydzieści lat musieli czekać na zniesienie obciążeń feudalnych, zwanych powszechnie pańszczyzną.

 

Pomimo tego, już w 1779 roku udało się zawiązać rolnikom w Piasutnie namiastkę czegoś, co dziś nazwalibyśmy spółdzielnią rolniczą. Okazało się, że nawet w ówczesnych ustawach dotyczących chłopów znalazły się luki prawne, z których m.in. rolnicy z Piasutna postanowili skorzystać.

 

W jednym z pism wysłanych do pruskich władz, chłopi z Piassutten (Piasutna) informowali, że w swoich gospodarstwach będą stosować tzw. trójpolówkę, czyli uprawę polegającą na podzieleniu pola na trzy części. Zgodnie z założeniami, każdego roku uprawiane były tylko dwa wydzielone dwa pola uprawne, natomiast trzecia część w formie pastwiska „odpoczywała” od uprawy. Pierwsze z pól najczęściej obsiewano jesienią zbożem ozimym, kolejne zbożem jarym, a trzecie tak, jak już wspomniałem, stanowiło miejsce do wypasu zwierząt.

 

W piśmie tym chłopi z Piasutna skarżą się też na niezbyt żyzną glebę, na której muszą uprawiać zboże „… pola naszej wioski składają się częściowo z czerwonych piasków, od czasu do czasu zmieszanych z gliną, częściowo z szarej ziemi, ale ma średnią strukturę i jest podzielone na trzy pola, z których jedno pole rocznie pozostaje odłogiem”.

 

W tym samym dokumencie informują o nikłych plonach zbieranych z poszczególnych pól i jednocześnie sugerują władzom pruskim, aby w przydomowych ogrodach, które były częścią gospodarstwa, pozwolono im w ramach podreperowania budżetu na uprawę owoców. Władze wyraziły na to zgodę, zmniejszając również limit obowiązkowych dostaw od jednej włóki (ok. 18 ha – przyp. aut.). I tak w 1779 roku wynosiły one około 36 kilogramów jęczmienia, tyle samo grochu, ponad 170 kg owsa, 100 kg gryki i około 70 kg siemienia lnianego.

 


Reklama

Fryderyk II i kartofle

 

Pod koniec XVIII wieku rozwój wsi przyśpieszyło w znaczny sposób wprowadzenie do uprawy ziemniaka. Działo się to na specjalne polecenie ówczesnego władcy Prus Fryderyka II, zwanego Wielkim, który docenił uprawę ziemniaka, mającego znaczny wpływ na aprowizację nie tylko poddanej mu ludności, ale i armii.

 

Na specjalny rozkaz Fryderyka II zastosowano metody administracyjne we wprowadzenia uprawy ziemniaka, zmuszając do tego chłopów niejednokrotnie przy pomocy wojska. W początkowej fazie chłopi z Piasutna dość niechętnie podchodzili do sadzenia ziemniaków, ale obowiązek przestrzegania prawa nadanego przez króla był silniejszy i ziemniak w rezultacie zwyciężył.

 

Z jednego z pokontrolnych pism, sporządzonego w 1779 roku przez władze zwierzchnie w Szczytnie i dotyczącego stanu wyżywienia mieszkańców Piasutna, dowiadujemy się, jakie warzywa uprawiali i spożywali XVIII-wieczni mieszkańcy wsi: „W Piasutnie wraz ze wzrostem produkcji ziemniaków, żywienie chłopa prawie całkowicie przenosi się do ogrodu polowego, a następnie do spichlerza, wypełnionego brązową kapustą, suchą marchwią, rzepą, pasternakiem, kwaśną białą kapustą i burakami”.

 

Z tego samego dokumentu dowiadujemy się również, że bolączką miejscowych chłopów był m.in. brak pastwisk i łąk do uprawy siana, a zbierana ilość paszy nie wystarczała dla zwierząt w okresie zimowym. Pomimo takich niedogodności, Piasutno jednak się rozwijało, o czym pisze sporządzony w połowie tego samego roku spis inwentarza żywego, na podstawie którego we wsi było 126 koni wraz ze źrebiętami, 332 woły, które w spisie były wspólnie ujęte z krowami i cielętami, 408 owiec i 112 świń.

 

W połowie 1779 roku Piasutno zamieszkiwały 372 osoby, w tym 48 rolników i 26 osób, które nie miały obywatelstwa, ponieważ przybyli do wsi krótko po pierwszym rozbiorze Polski w 1772 roku. Według pruskich urzędników, średnio na zamieszkałą wówczas w Piasutnie rodzinę, przypadało statystycznie pięć osób.

 

Służba wojskowa

 

Pod koniec XVIII wieku od już i tak biednych chłopów z Piasutna domagano się coraz większych dostaw. Z nieurodzajnej ziemi trudno było uzyskać plony, które zadowoliłyby władze. Narastającą biedę potęgował dosłowny brak rąk do pracy w polu. Na mocy rozporządzenia wydanego jeszcze na początku XVIII wieku, każdy mężczyzna po osiągnięciu 20 roku życia, był zobowiązany do odbycia obowiązkowej 20-letniej (!) służby wojskowej w szeregach armii pruskiej.

 

Każdy 20-latek miał obowiązek stawić się przed komisją poborową, która była organizowana w Szczytnie. Gdy uznano, że kandydat nadaje się na poborowego, miał prawo losowania przydziału do konkretnego rodzaju i pułku. Od obowiązkowej służby wojskowej byli zwolnieni wszyscy ci, których wzrost nie przekraczał 5 stóp (157 centymetrów). Wojskową elitę stanowili wówczas gwardziści, którzy byli rekrutowani z mężczyzn o proporcjonalnej budowie ciała i wzroście powyżej 170 centymetrów, którzy charakteryzowali się jednocześnie zdolnościami przywódczymi.

Reklama

 

W jednym z dokumentów, pochodzących z 1798 roku, można przeczytać, że gospodarze z Piasutna użalają się nad powszechnie panującą biedą i brakiem młodych, męskich rąk do pracy. W dokumencie zaznaczają, że ich synowie po 20 latach służby najczęściej nie powracają, a jeśli już, to są kalekami, nad którymi trzeba sprawować opiekę. Zachowała się lista nielicznych synów gospodarzy, którzy ku ich radości, wrócili do domu w pełni sprawni i zdrowi, m.in.: huzar Piotr Kalina, muszkieterowie Johann Kalina, Johann Böttcher i Bartosz Ciak oraz Grzegorz Burbulla, Andrzej Lukas, Jakub Horinszky, Johann Bastek i Bogumił Wysomiersky.

 

Skarga gospodarzy z Piasutna nie była jednostkowa, podobne płynęły z wielu innych miejscowości. Wkrótce więc ówczesny władca Prus Fryderyk Wilhelm III wydał edykt, na mocy którego wojskowe garnizony w czasie pokoju były zobowiązane do niezbędnych prac podczas żniw i zbiorów.

 

Kolejną wielką ulgą dla mieszkańców wsi była reforma w zakresie obowiązkowego poboru do armii. Na mocy królewskiego prawa z 3 września 1814 roku obowiązkową służbę w jednostkach liniowych piechoty skrócono do 3 lat.

 

Ułani w Piasutnie

 

Do chwili obecnej zachowało się niewiele dokumentów, które dotyczą epizodów kampanii napoleońskiej na terenie Piasutna i okolic. Nieliczne, szczątkowe informacje zawarte są m.in. w niemieckich kronikach oraz w „Historii Mazur” Maxa Toeppena. Autor w swojej pracy wspomina jedynie o działaniach z kwietnia 1807 roku, dotyczących plądrowania Szczytna i okolic przez polskie oddziały, które były podległe prawdopodobnie generałowi Józefowi Zajączkowi.

 

Max Toeppen w swojej książce pisze o powszechnie panującym wówczas strachu przed polskimi oddziałami kawalerii, które zajęły Szczytno pod pretekstem ściągnięcia zaległych kontrybucji. Żołnierze bez jakiejkolwiek przyczyny, zarówno w samym mieście, jak i okolicach, dopuszczali się gwałtów na bezbronnej ludności.

 

Niewielki oddział polskich ułanów dotarł również do Piasutna, domagając się od niezbyt zamożnych mieszkańców wsi kosztowności oraz zapłacenia należnej kontrybucji. W środku Piasutna, nad samym brzegiem jeziora, które sięgało skraju drogi, zebrali się wszyscy mieszkańcy mówiący w języku polskim, którym dość dobrze władali i starali się przekonać żołnierzy, że nic cennego nie posiadają i nie są w stanie polskim ułanom cokolwiek zapłacić w ramach nakazanej kontrybucji. Doszło najpierw do słownych utarczek, które szybko przerodziły się w rękoczyny. Mimo desperacji mieszkańcy Piasutna nie mieli większych szans w starciu z dobrze wyszkolonymi i uzbrojonymi żołnierzami. Ułani pozostawili po sobie kilkunastu rannych mieszkańców Piasutna oraz podpalone na skraju wsi drewniane zabudowania gospodarcze.

 

Opis do zdjęcia: Być może to w tym miejscu w 1807 roku doszło do starcia oddziału polskich ułanów z mieszkańcami Piasutna.



Komentarze do artykułu

Mariusz Malinowski

A to ciekawa historia nie wiedziałem że wieś którą poznałem w 1972 roku , polubiłem i urządziłem się w niej z myślą o emeryturze ma taką duszę .

Napisz

Powiązane wydarzenia

Reklama


Komentarze

  • Babski Wieczór w Kinie Cinema Lumiere (zdjęcia)
    Inicjatywa świetna ale maseczek brak, czy przypadkiem w miejscach zamkniętych typu kina, sklepy itp nie powinno się nosić maseczek to może jakiś mandacik dla przykładu????

    Anna


    2020-08-04 10:56:40
  • Babski Wieczór w Kinie Cinema Lumiere (zdjęcia)
    A czy nie jest tak że w sklepach, kinie i generalnie powierzchni zamkniętej powinno się nosić maseczki??????

    mAREK


    2020-08-04 09:49:11
  • Babski Wieczór w Kinie Cinema Lumiere (zdjęcia)
    SUPER, ŚWIETNA INICJATYWA A MASECZKI GDZIE JA SIĘ PYTAM????????

    KORONA


    2020-08-04 09:26:10
  • Babski Wieczór w Kinie Cinema Lumiere (zdjęcia)
    Zabawa fajnie a gdzie maseczki


    2020-08-04 06:17:54
  • O krok od kolejnej tragedii na drodze
    Niewyżytym kretynom odbierać na zawsze prawka, auta, obcinać stopy - by nie mogli za szybko usiąść za kółkiem i obciążać kosztami leczenia i rehabilitacji ich ofiar, przeczołgać przez minimum roczny wolontariat w szpitalu lub hospicjum i dokładnie przebadać psychiatrycznie i psychologicznie. A może też pozbawiać źródeł testosteronu....

    ika


    2020-08-03 22:22:08
  • 22 kilometry szczęścia wójt Szydlik
    Wedle zaleceń przyjrzałem się sobie i doszedłem do wniosku, że wszystko jest dobrze. Dziękuję za troskę. Rzeczywiście, mam wyższe wykształcenie; cieszę się, że to widać. Jednak etatu w gminie nie mam, tutaj nos Cię zawiódł. Dosyć jednotorowe myślenie skoro pochwała równa się praca. A jeśli pochwalę chleb, wywąchasz z mojej klawiatury etat w piekarni? Co złego jest w docenieniu czyjegoś wysiłku? Uważam, że pisać można o ile ma się coś do powiedzenia na temat. Równie dobrze artykuł o wywozie śmieci w powiecie może się skończyć dyskusją w komentarzach o stanie dróg lub o masztach w Rańsku. Nie rozumiem czego bronisz? Naprawdę wyzywanie wójta od hipokrytek ma zmusić do odpowiedzi? Wystarczy napisać pismo do gminy z prośbą o wyjaśnienie sprawy. Powaga takiego dokumentu wykluczy też wyzwiska. Żeby media się tą sprawą zajęły również trzeba bezpośrednio się skontaktować. Radzę czytać uważnie, nie czepiam się porównania drogi do sera. Można napisać, że droga przypomina/jest jak ser z dziurami. Tymczasem Oburzona napisała \"jeździ się jak po serze z wielkimi dziurami\". Wyszło komicznie. Podsumowanie: krytykujesz innych, lepiej zastanów się nad sobą.

    wdzięczny raz jeszcze


    2020-08-03 17:08:35
  • Protest w obronie Sądów dotarł do Szczytna (zdjęcia)
    Bardzo panu dziękuję za tę Dobrą Nowinę. Jak to pewien francuski polityk powiedział - niektórzy nie korzystają z okazji, aby milczeć. Dobrze, że Pan z tej możliwości nie skorzystał. Dzięki temu mieszkańcy Szczytna - no nie wszyscy, nie popadajmy w samozachwyt - mogli się zapoznać z Pana dokonaniami opozycyjnymi, Pana oglądem świata, z Pana mizantropią (proszę zapytać Prezesa, co to znaczy), a także z Pana oikofobią (moim zdaniem człowiek, który nienawidzi swoich rodaków - nienawidzi również swej Ojczyzny). Zna Pan środowisko z restauracji SOWA? Nie znosi go Pan? A skąd je Pan zna? Był Pan tam kelnerem, czy pracował w szatni, że aż tak ich Pan zna i nie lubi? Jeśli chciał się Pan przedstawić mieszkańcom Szczytna - jako cichy bohater opozycji (nie odmawiam panu zasług \"w sprawie\") - wśród \"resztek komuchów\" - to niestety spadł Pan z cokołu. Tak rewolucja pożera swoje dzieci... albo one same się pożerają, albo też zwykła ludzka zawiść.

    Śmieszek


    2020-08-03 13:17:48
  • Ciężarówka wyładowana soją przewróciła się w Młyńsku (zdjęcia)
    Przed dostawczakiem jechały dwie osobówki. Pierwsza skręciła na Lipowiec, osobówka za nią wyhamowała a dostawczakiem chyba się zagapił i żeby im w tył nie wjechać odbił w lewo a na tym pasie jechała Scania. Ciężarówką zjechał na pobocze i po chwili naczepa się zapadła na poboczu i przewróciła zestaw. Farta to ma typ co na poboczu trawę kosił. Naczepa minęła go na centymetry.

    JWB


    2020-08-03 12:02:50
  • Protest w obronie Sądów dotarł do Szczytna (zdjęcia)
    Szanowny Panie Śmieszek! Mam dobrą wiadomość dla Pana. Otóż dziś ostatni raz zabieram głos.Szkoda mi czasu na takie bezowocne dyskusje. Znam dobrze wasze środowisko a szczególnie tych od SOWY którzy w tak pięknej polszczyżnie prowadzili na temat zniewolonej dziś Polski szerokie dysputy .

    Lech Jan Jamka-były Szczytnianin


    2020-08-03 00:12:09
  • To 28-letni mieszkaniec Szczytna chciał rozjechać policjantów
    Przecież ten Policjant nie użył broni tylko wykorzystał ją celem zatrzymania tego pojazdu, czytanie ze zrozumieniem boli. Cóż można dodać najpierw przeczytajcie sobie przypadki użycia i wykorzystania broni palnej a potem dyskutujcie. Policjant jak czytamy w artykule wykorzystał broń służbową celem zatrzymania pojazdu którym uciekał kierujący, więc strzelał do pojazdu i tyle w temacie

    Venom


    2020-08-02 00:16:20