Sobota, 11 Lipiec, Imieniny: Benedykta, Kariny, Olgi -

Reklama


Reklama

Historia Łupowa (cz. 3)


W połowie XVII wieku dla Łupowa nadeszły ciężkie czasy. Z pochodzącej z 1653 roku notatki dowiadujemy się, że ponad 28 włók ziemi w Łupowie nie było obsianych z powodu braku ludzi. Nikt wówczas nie przewidywał, że był to zaledwie początek lawiny nieszczęść, która miała się wkrótce zwalić nie tylko na mieszkańców Łupowa, ale i całego państwa. Zdrada księcia pruskiego Fryderyka Wilhelma II w wojnie polsko-szwedzkiej w latach 1655-60 sprowokowała odwet ze strony Rzeczpospolitej.



Zdrada Fryderyka Wilhelma

 

Podczas najazdu Szwedów, ówczesny władca Prus Książęcych - Fryderyk Wilhelm jako lennik Rzeczypospolitej początkowo wystąpił przeciwko królowi Szwecji. Pod koniec lipca 1655 r. zarządził natychmiastowe pobór wszystkich zobowiązanych do służby wojskowej oraz piechoty wybranieckiej i wystawienie ich przy granicy na zwiadach. Według zarządzenia z 28 lipca 1655 r. zwiadowcy konni mieli dostarczać dokładne informacje o ruchach wojsk nieprzyjacielskich. Ponad pół roku później elektor, zmuszony przewagą Szwecji, zawarł z nią pokój 7 stycznia 1656 r. w Królewcu, natomiast 15 czerwca tegoż samego roku w Malborku podpisał z nią przymierze.

 

Elektor, walcząc już po stronie szwedzkiej, w znaczny sposób przyczynił się do pobicia wojsk polskich w trzydniowej bitwie pod Warszawą (28-30 lipca 1656 r.). Za tę zdradę król polski zdecydował się zemścić wypadem na Prusy Książęce. Rozkaz przeprowadzenia tego łupieskiego najazdu, w którym wzięły udział niektóre pułki litewskie i silny oddział Tatarów, otrzymał hetman polny Wincenty Korwin Gosiewski. W celu osłony granicy pruskiej połączyli niezwłocznie swe siły hrabia von Waldeck, komenderujący wojskami pruskimi i książę Bogusław Radziwiłł, dowodzący wojskami szwedzkimi.

 

Najazdy na Prusy

 

Tatarskie czambuły pod dowództwem polskich oficerów wtargnęły do Prus. Za zdradę swego władcy straszną cenę zapłacili jego poddani. Ogniem i mieczem zniszczono trzynaście miast i kilkaset wsi pruskich. Kto nie zginął od miecza umierał potem z głodu i chorób, które nawiedziły kraj.

 

Armię tatarską biorącą udział w najeździe na Prusy Książęce trudno było nazwać wojskiem regularnym, było to raczej pospolite ruszenie. Złożona z ludzi doskonale wyćwiczonych w konnej jeździe i posługiwaniu się bronią stanowiła znakomitą formację kawaleryjską. Celem najazdu Tatarów na Prusy nie było trwałe opanowanie jakiegokolwiek terenu, ale zdobycie jak największych łupów, przede wszystkim jasyru. Dlatego na ogół starali się unikać spotkania z przeciwnikiem, częściej prowadzili walkę podjazdową i akcje dywersyjne. Ogółem łupem tatarskim padł jasyr liczący ponad 5300 osób.

 

 

Mit o Tatarach

 

Pojawienie się tak egzotycznych wojowników na mieszkańcach Prus wywarło ogromne wrażenie, a wspomnienia o tym wydarzeniu obrosły legendą, której ślady do dziś można spotkać w literaturze i nazwach geograficznych np. Tatarski Trakt. Pogłoski o pobycie tatarskiej ordy rozszerzyły się nawet na te części naszego regionu, gdzie jej z pewnością nie było, a gdzie działały wojska polskie lub litewskie oraz grupy partyzanckie.

 

Przyczyną powstawania tych mitów mogło być branie za ordyńców żołnierzy polskich lekkich chorągwi. Regularne oddziały wojska czy też partyzanckie na ogół wykorzystywały przerażenie ludności sugerując obecność Tatarów i z tego też powodu powstało przekonanie, iż przez nasz rejon przetaczały się ordy tatarskie.


Reklama

 

Wojna ta przede wszystkim wywarła wpływ na pruską i niemiecką historiografię ukazującą wydarzenia wojny szwedzkiej jako pasmo tzw. najazdów tatarskich (tatarische Einfalle). Wydarzenia takie miały miejsce w okresie od listopada 1656 r. do lutego 1657 r. Tak więc w naszym powiecie ord tatarskch nigdy nie było, a Łupowo, jak i jego okolice prawdopodobnie splądrowały polskie partyzantki.

 

 

Po wojnie zaraza

 

Spustoszony i wyludniony wojną kraj nawiedziła dżuma. Z głodu i zarazy zmarło w tym czasie na Mazurach 85 tysięcy ludzi. Żeby przetrwać, ludzie żywili się korzeniami roślin, padliną lub żebrali.

 

Luterański pastor Georg Andreas Helwig w swych pamiętnikach pisał, że ludzie w czasie epidemii dżumy umierali wprost na bruku. Większość Mazurów paliła wówczas fajki wierząc, że aromatyczny dym ochroni ich przed zarażeniem. Lekarzy wówczas w całej prowincji Pruskiej nie było zbyt wielu. Jako środek zapobiegawczy zalecano przede wszystkim utrzymywanie w czystości ulic, wody, a zwłaszcza zakrywanie studzien, natomiast jako środki dezynfekcyjne powietrza na ulicach, miały służyć rozpalane ogniska, w których należało palić różnego rodzaju drewno, szczególnie jałowcowe, dębowe lub jesionowe.

 

Jako dezynfekcję u ludzi mniej zamożnych i biedoty, zalecano przeprowadzać spalanie nasion jałowca, rogów albo racic zwierzęcych, skóry, prochu strzelniczego, a także pierza z kuropatw lub innego ptactwa. U bogatszej części społeczeństwa przedstawiało się to zgoła inaczej i do tego samego celu miał służyć m.in. bursztyn, kadzidło lub drewno jałowcowe. Dużą uwagę zwracano w przepisach na konieczność dokonywania dezynfekcji w kościołach i innych miejscach zgromadzeń publicznych. Władze pruskie na wieść o dżumie powołały kolegium zdrowia z siedzibą w Królewcu. Ustalono specjalne przepisy, które rozesłano do wszystkich miejscowości.

 

Skutki epidemii dżumy mieszkańcy Prus odczuwali jeszcze przez wiele lat. Ogółem na dżumę zmarło około 200 tysięcy osób, czyli około 1/3 ludności ówczesnych Prus. Ponad 10 tysięcy zagród chłopskich pozostało bez gospodarzy. W kościołach modlono się „aby Bóg napełnił tę ziemię nowym ludem, gdyż złowieszcza zaraza spustoszyła ją niezmiernie”.

 

Po epidemii dżumy

 

O rozmiarze klęsk, tak wojennych, jak i zdrowotnych, które nawiedziły kraj, może świadczyć fakt, że trzeba było blisko stu lat, by w Prusach zaczęły być widoczne efekty likwidacji tych skutków. Dopiero w czasach Fryderyka Wielkiego, w latach 1742-74 zaczęto zasiedlać leżące odłogiem ziemie. Na dwunastu włókach gospodarzyło w Łupowie zaledwie sześciu chłopów, zobowiązanych dodatkowo do odrabiania szarwarków.

 

O lichych zbiorach mówią ówczesne dane gospodarcze z 1781 roku, według których każdy z gospodarujących chłopów ze swoich pól uprawnych (po ponad 3 ha na każdego z nich) zbierał zaledwie od 4 do 5 dwukonnych wozów plonu, a musiał wyżywić rodzinę i swoje bydło. Władze w akcie swojej wielkiej łaski pozwalały dodatkowo mu zakupić w razie potrzeby więcej plonów w innych miejscowościach.

Reklama

 

Pomimo różnych trudności ludności w Łupowie przybywało i w 1788 roku mieszkało we wsi już ośmiu chłopów z rodzinami, którzy zasiedlili się na prawie chełmińskim, siedmiu wyrobników, dziewięciu chłopów szarwarkowych, pszczelarz, szewc i nauczyciel. Łącznie około 160 osób, a więc prawie tyle samo, co 400 lat wcześniej, krótko po założeniu wsi.

 

Kolejne wojny i rozwój

 

Po wojnach napoleońskich przeprowadzono w Prusach wiele zasadniczych reform ustrojowych. W 1818 roku wprowadzono powiaty, które zbliżyły ludność do władzy, a w 1839 roku uwłaszczono chłopów. Szczególnie ta ostatnia reforma miała wielkie znaczenie dla rozwoju kraju – król przestał być właścicielem gruntów, największym obszarnikiem w kraju, a poddani jedynie jego dzierżawcami.

 

Chłop poczuł się na swoim inaczej, zaczął wydajniej pracować i gospodarzyć. Z 1026 hektarów ziemi użytkowanej przez chłopów z Łupowa, ponad 900 hektarów stało się ich własnością. Po ponad 400 latach pańszczyzny, następne pokolenia mieszkańców Łupowa mogły wreszcie gospodarzyć, jak kto chciał i mógł, choć niewielu z nich wiedziało o tym, że było to pokłosie rewolucji francuskiej i triumfalnego pochodu Napoleona przez Europę.

 

Pierwsza wojna światowa oszczędziła wieś. Położone z dala od głównych dróg Łupowo ominął los wielu miast i wsi południowych Mazur - przemarsze wojsk i zniszczenia. W przededniu drugiej wojny światowej było Łupowo wsią sporą, zamożną, zamieszkałą już przez ponad 400 osób. Istniał tu urząd pocztowy, szkoła, gospoda, dwa sklepy spożywcze i tyle samo warsztatów kowalskich, warsztat kołodziejski, szewski i przedsiębiorstwo budowlane.

 

W nocy z 19 na 20 stycznia 1945 roku ludność Łupowa w popłochu zaczęła opuszczać swoje domostwa. Po wkroczeniu do wsi żołnierzy Armii Czerwonej, jej czterech mieszkańców w tym jedna kobieta, została przez nich rozstrzelana. Dziewięć osób zaginęło bez wieści, a podczas ucieczki zmarło kolejnych 11 mieszkańców Łupowa. W czasie II wojny światowej dość sporo młodych mężczyzn ze wsi służyło obowiązkowo w Wehrmachcie. Wskutek działań wojennych zginęło 25 z nich. Ostatnim niemieckim sołtysem wsi był Juliusz Knizia.

 

Fot. Przedwojenna pocztówka przedstawiająca Łupowo. Ze zbiorów Kreisgemeinschaft Ortelsburg.



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    To niedaleko już chyba tam co handlują nielegalnie piwem i papierosami !

    CENTRUM wsi Dżwiersztyny ?


    2020-07-10 16:28:54
  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    Jeżeli posiadasz takie dowody tego zdarzenia to raczej nie będzie problemu , ubezpieczenie AC lub inną drogą postępowania Cię czeka dochodzenie roszczeń z tego tytułu.

    Do K.arzyna


    2020-07-10 16:02:10
  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    To że jest poniemiecki pozarywany bruk na tej drodze przez wieś niepoprawny od kilkunastu lat to winni są:dyrektorzy Zarządu dróg , włodarze dawnej gminy obecnie miasta Pasym oraz mieszkańcy tej wsi. Od drugiej wojny światowej obecnie mija 75 lat i przez ten czas nawet metr bieżący asfaltu na tym bruku nie został położony, a więc Brawo Wy za starania się. Obecny nowy dyrektor rozpoczął naprawianie tej drogi i z czasem pewnie pojawi się na niej asfalt a wtedy szczęki wam opadną z wrażenia. Koniec polemiki. Dziękuję za uwagę i do spotkania na asfaltowej drodze u was.

    Do zakłamanego .....,


    2020-07-10 15:42:59
  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    Piszę o naprawie drogi w CENTRUM wsi Dźwiersztyny czytaj uważnie:: w centrum to nie na koncu! Coś zalali coś ubili i jezdnia w chwili obecnej jest podzielona na pol. Na jedenj połowie jezdni stoi woda, druga połowa jezdni to głębokie dziury. Jest zrobione na odwal i tyle. Chyba że nawet nie zauwazyles tego remontu w centrum wsi bo jest gorzej niż było wiec ciężko nazwać to remontem. Spaprali robotę i tyle!

    Do zakłamanego...


    2020-07-10 11:00:13
  • Protest w obronie Sądów dotarł do Szczytna (zdjęcia)
    Pozdrawiam jeszcze może żyjących partyjniaków i SB-ków Na cmentarzu odkryłem grób niejakiej Sabiny Mesojed, bylej dyrektorki Liceum Wychowawczyń Przedszkoli opatrzony krzyżem A kto kiedyś zabranial w niedzielę chodzenia do kościola młodzieży w internacie? Widać jak trwoga to do Boga.

    Lech Jan Jamka-były Szczytnianin


    2020-07-10 02:24:38
  • Szczytno odcięte od wody
    Ta woda jest mętna a po każdym przegotowaniu coś pływa, są oka jak w rosole! Jest mętna wygląda jakby była prosto z jeziora! Do każdego gotowania myję dokładnie rondel, który po wylaniu wody jest biały od osadu na pół milimetra! Jakby potarta kreda. Można w garnku pisać, jak na tablicy! Woda ma okropny smak! Żyję długo na tym świecie, ale jeszcze nigdy takiej wody nie piłam! Boję się o nasze zdrowie i życie! I dziwię się, że nikt o tym nie mówi - może dlatego, że w czajnikach nic nie widzą! Dlaczego Sanepid tego nie zbada? Awaria był ok dwa tygodnie temu a dziś jest 09.07.2020r

    B.M.W Szczytno ul. Polska 9/12


    2020-07-09 22:28:26
  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    Przejeżdżam przez tę wieś i ktoś tu głupoty wypisuje że jest gorzej niż było , kiedyś strach było przejechać przez te bagno na drodze że woda do auta przez progi się naleje. Odnośnie jednej i drugiej strony drogi ktoś tu pisze znowu brednie a mianowicie na poboczu z jednej strony drogi stoi nie woda ale gnojowica spływająca z obory od gospodarza natomiast z drugiej strony jest położona kostka brukowa jest chodnik. Wstyd jest tak kłamać i wprowadzać w błąd innych !.

    Do zakłamanego mieszkańca z Dżwiersztyn.


    2020-07-09 16:43:22
  • Rybne trofea z Domowego
    A ja takiego karpia złapałem , więźbę dachową zrobiłem z szkieletu a łuskami z niego dach cały pokryłem.

    Bajki wędkarzy.


    2020-07-09 10:29:52
  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    W Dźwiersztynach owszem zrobili remont miesiąc temu. Konsekwencja jest taka ze w centrum wsi jest gorzej niż było!!! Tak jest gorzej! Jak nie byłeś to nie pisz ze jest dobrze! Po jednej stronie stoi woda po drugiej dziury zrobiły się jeszcze głebsze niż były. Ale co robota wykonana. Do poprawy Panie Wilczek!

    Dźwiersztyny mają głos!


    2020-07-09 10:23:55
  • Gres na asfalcie niepokoi mieszkańców
    To jest kpina. Znaki już postawiono że \'\'remont\" zakończony i z czyją pomocą. Trudno nazwać to naprawą gdy naniesiono coś na nawierzchnie, bez wcześniej, wyrównania i naprawiania jej. Jeżdżę tą trasą codziennie i odczuwam wraz z autem, że jest to bubel. Lepiej nie jest więc gdzie zasadność wykonanej pracy.

    Donder


    2020-07-09 05:27:41