Reklama


Reklama

Historia: Bogusław Palmowski cz. 3


W 1975 roku przeprowadzono w kraju reformę administracyjną. Zlikwidowano m.in. powiaty, które powróciły po ćwierćwieczu. W tym samym roku Bogusław Palmowski zmienił urzędniczą pracę z powiatowej na miejską. Był świadkiem zmian, jakie zachodziły w szczycieńskim ratuszu. Zatrudnienie było niewielkie, bo mało osób się garnęło do niezbyt dobrze płatnej pracy, ale za to dość liczna była wówczas rada miejska, bo liczyła aż 70 osób. Nikt jednak z radnych wówczas nawet nie myślał o pobieraniu diety, bo była to funkcja czysto społeczna. Przez ponad 40 lat nie zmieniła się powierzchnia, jaką zajmuje Szczytno, ani też liczba mieszkańców, bo w 1980 roku wynosiła ona 23 200 osób.



Tania administracja

 

Praca w administracji, wbrew temu, co niektórzy mogliby sądzić, była pracą bardzo odpowiedzialną, ale i wyczerpującą. Koszty związane z utrzymaniem ówczesnej administracji, według założeń partii, musiały być bardzo niskie. W Urzędzie Miejskim było zaledwie 40 etatów. - Nie było wówczas urzędu pracy, skarbowego. Wszystkie funkcje tych instytucji były wykonywane przez urząd miejski. Nie było wówczas komputerów, a nie wszędzie znajdowały się maszyny do pisania. Nie było to łatwe.

 

Jednym z głównych zadań w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, przed którym stało Szczytno, było przygotowanie terenów pod inwestycje i budownictwo mieszkaniowe, które było wówczas istotną bolączką. To wszystko leżało w zakresie działalności urzędniczej Bogusława Palmowskiego, ponieważ pełnił funkcję przewodniczącego komisji planowania.

 

Reforma

 

W 1975 roku przeprowadzono w Polsce reformę administracyjną, na podstawie której porzucono trójstopniowy podział administracyjny kraju (województwo - powiat - gmina) i zastąpiono go nowym, dwustopniowym podziałem (województwo - gmina). Takie zmiany administracyjne wymagały również i poprawek w ówczesnej Konstytucji. Dnia 28 maja 1975 roku 28 maja Sejm PRL przegłosował jednogłośnie ustawy o zmianie konstytucji dotyczącej dwustopniowego podziału administracyjnego państwa, które weszły w życie 1 czerwca tego samego roku. Jednak jak to w dawnym ustroju bywało, od pomysłów zmian, a co najważniejsze – ich realizacji, musiało nieco czasu upłynąć.

 

- Przed zmianami administracyjnymi, bo już dwa lata wcześniej, powstały gminy. Należy zaznaczyć, że osoby wyznaczone do piastowania nowych stanowisk były w większości słabo przygotowane. Pracując jeszcze w powiecie przygotowywaliśmy dla nich plany zagospodarowania przestrzennego, ponieważ to decydowało w przyszłości o rozwoju gospodarczego.

 

Palmowski wspomina, że ówczesna gmina Pasym była wytypowana jako jedna ze stu w kraju, jako gmina wzorcowa i w związku z tym większa część administracyjnych działań powiatu była skupiona właśnie tam.

 

Podległość administracyjna była wówczas zupełnie inna niż obecnie. Do 1975 roku miasta podlegały bezpośrednio pod powiaty, a po zmianach w połowie lat siedemdziesiątych, bezpośrednio pod wojewodę. Według dawnego naczelnika miasta, nie zawsze było to z korzyścią dla Szczytna, bo wszystkie decyzje dotyczące inwestycji, a nawet zmian personalnych, były ustalane odgórnie. - Mogliśmy sobie planować, ale ostatecznie decyzje i tak były wydawane w Olsztynie. Raz w miesiącu wpływały do nas środki na inwestycje, które zatwierdził wojewoda. Dlatego też każdy starał się niejako wkupić w łaski wojewody z korzyścią oczywiście dla swojego miasta i jego rozwoju.


Reklama

 

Urzędnicze zmiany

 

W czerwcu 1975 roku wojewoda olsztyński zaprosił przewodniczącego powiatowej rady narodowej Antoniego Stabrowskiego oraz jego zastępcę Bogusława Palmowskiego do siebie. Mając na uwadze likwidację powiatów i wzorową pracę samorządową obu panów, zaproponował im etaty w nowo tworzącym się urzędzie miejskim. Wkrótce szef mojego rozmówcy został naczelnikiem miasta, a pan Bogusław jego zastępcą. Po roku naczelnik miasta ze względu na stan zdrowia przeszedł na emeryturę, a od końca 1977 jego zastępca został naczelnikiem miasta.

 

- W poniedziałki przyjmowałem wnioski, skargi i prośby od mieszkańców. Zdarzało się, że do mojego gabinetu przychodziło niekiedy i po kilkunastu petentów w ciągu dnia i to właśnie poniedziałek zaliczałem do najtrudniejszych dni pracy w tygodniu.

 

Były naczelnik miasta zaznacza jednak, że każda prośba i skarga była przez niego skrupulatnie odnotowana i o ile czas służbowy mu na to pozwalał, z miejsca zajmował się sprawami mieszkańców, zachowując oczywiście ich kolejność. Największym problemem szczytnian w drugiej połowie lat siedemdziesiątych był brak mieszkań. Stanowiło to około 70% wszystkich spraw, które kierowali do Palmowskiego mieszkańcy.

 

Liczni radni

 

Istotnym problemem w omawianym okresie była sprawa dalszego losu radnych powiatowych. Ostatecznie postanowiono dołączyć ich do tworzącej się miejskiej rady narodowej i jest to bodajże jedyny taki przypadek w historii naszego miasta, gdy ogólna liczba radnych miejskich wynosiła aż 70 osób.

 

Oczywiście dwa lata później liczba ta, w efekcie wyborów, zmniejszyła się, aczkolwiek nieznacznie, bo tylko o 10 radnych. Co ciekawe, wszyscy piastowali tę funkcję społecznie i nie pobierali z tego tytułu żadnych poborów, a nawet nie były wypłacane diety w przeciwieństwie do czasów nam współczesnych.

 

Poszczególnych kandydatów na radnych nie wybierało się tak, jak obecnie, czyli w wyborach bezpośrednich, których zasady i tryb przeprowadzania określa ustawa. Ówcześni radni miasta Szczytno byli przedstawicielami właściwie wszystkich zakładów pracy i to właśnie tam ich wybierano, aby w ratuszu przedstawiali problemy, sprawy i propozycje swoich koleżanek i kolegów, oczywiście pod ścisła kuratelą przewodniej partii.

 

- Według mnie było to bardzo dobre rozwiązanie – opowiada o wydarzeniach pan Bogusław. Zakłady pracy, instytucje administracji państwowej oraz szkoły zgłaszały swoich kandydatów, przygotowując wcześniej ich listę do zatwierdzenia w komitecie miejskim PZPR.

 

Reklama

Niejasne wybory

 

Wybory w swojej formule w tamtych czasach były bardzo proste, ale nie do końca transparentne. - Przychodził ktoś z pracowników i w czapce bądź też w pojemniku miał na przykład kartkę z trzema nazwiskami. Na wybór było niewiele czasu, bo zaraz za nim szła kolejna osoba, która zbierała kartki do głosowania. Zgodnie z tym o czym mówi pan Bogusław, decyzja o wyborze danego kandydata oraz jego wygranej zapadała zapewne o wiele wcześniej „na górze”, a same wybory miały być namiastką demokracji.

 

Budżet

 

W latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia założenia programowe PZPR były takie, że administracja państwowa miała być tania w utrzymaniu, dlatego też wybrani radni nie otrzymywali żadnych diet. Płace w administracji były niskie, a zatrudnienie niewielkie. Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce zgodnie z ówczesnymi danymi statystycznymi wynosiło wówczas 6040 zł miesięcznie.

 

Budżet miasta np. w 1980 roku wynosił 68 milionów złotych, którego około 80% procent pochłaniały wydatki związane z utrzymaniem oświaty. Należy dodać, że miasto było organem prowadzącym dla wszystkich szkół znajdujących się na terenie Szczytna: podstawowych, zawodowych i średnich.

 

- Własnych środków mieliśmy wówczas niespełna 30 milionów, które pochodziły głównie z podatków oraz opłat miejscowych – wspomina Palmowski. - Nie były one przeznaczone na inwestycje, bo te były finansowane z budżetu województwa. Pieniądze w budżecie miejskim były przeznaczone na przede wszystkim na bieżące remonty dróg oraz budynków mieszkalnych.

 

Szczytno na końcu

 

Według zapisków pochodzących z okresu, gdy miastem zarządzał Palmowski, liczba mieszkańców wzrastała z niewielkimi różnicami o około 400 osób rocznie. - Dziś w naszym mieście jest tylu mieszkańców, ilu było w nim 40 lat temu, czyli w 1980 roku – śmieje się były naczelnik. Powierzchnia, jaką zajmowało wówczas miasto, wynosiła 9977 hektarów i właściwie tyle ma do dzisiaj. Użytków rolnych było 392 hektary, sadów 32, łąk 31, pastwisk 77, lasów 10 i pozostałych gruntów 595 hektarów, do których zaliczały się również i powierzchnie obu jezior.

 

Obszarowo było to wówczas jedno z mniejszych miast w województwie olsztyńskim i tylko Ketrzyn był niewiele mniejszy, ale nie trwało to długo, bo dość szybko powiększył swoje tereny i Szczytno znalazło się na końcu.



Komentarze do artykułu

as

Cześć wiosek powiatu Szczytna weszło do województwa Ostrołęckiego .

Napisz

Reklama


Komentarze