Reklama


Reklama

Fitness przetrwa w internecie?


Kamil Saluszewski ze Szczytna to jeden z najlepszych instruktorów fitness w kraju, to też właściciel Klubu Fitness Steel Facotry 12-100. Pytamy go, jak takie działalności radzą sobie w dobie koronawirusa.



Klub zamknięty, co robi instruktor, właściciel w tym czasie?

 

Szuka rozwiązań, jak wybrnąć z tej trudnej dla wszystkich sytuacji. Trudnej pod względem ekonomicznym dla mnie, jako właściciela klubu fitness, ale też dla naszych użytkowników. Co jakiś czas odbieram telefony, czy działamy, czy można przyjść na trening, czy można zapisać się na zajęcia personalne, w których uczestniczyłyby dwie osoby, czyli instruktor i zawodnik, co byłoby w sumie zgodne z prawem...

 

No właśnie, może zajęcia personalne są rozwiązaniem, aby przeczekać ten dziwny czas...

 

Być może. Dałoby to też klubowi jakikolwiek dopływ dochodów, bo w tej sytuacji jesteśmy ich całkowicie pozbawieni. Z kolei zawodnikom dałoby to szanse na normalność, czyli treningi. Nie ukrywam, że myślałem o tym, ale nie chciałbym natknąć się na przykład na hejt w sieci, w końcu dookoła wszyscy mówią, aby zostać jednak w domu.

 

 

Ale spotkania dwóch osób są dopuszczalne...

 

Niby tak, ale jednak zawsze jest jakieś ryzyko. Myślę, że jeśli ktoś miałby ochotę na taki trening to wie, jak mnie znaleźć. Sale klubu są na tyle duże, że trener personalny i zawodnik spokojnie mogliby bezpiecznie ćwiczyć. W tym przypadku ważna jest uczciwość. I trener, i zawodnik muszą być zdrowi. W klubie wdrożyliśmy już od samego początku zamieszania z koronawirusem wszystkie zasady bezpieczeństwa, czyli dezynfekcja, więc pod tym względem jesteśmy zabezpieczeni.


Reklama

 

 

Brak zajęć to?

 

Strata dla wszystkich. Całkowite zaprzestanie ćwiczeń na pewno odbije się na kondycji, samopoczuciu, a może też na psychice. Nie ukrywajmy wiele osób, które regularnie przychodziło na treningi odpoczywało w ten sposób od codzienności. Ja z kolei miałem pracę. Teraz to poważnie się komplikuje.

 

 

Szukacie jakichś rozwiązań?

 

Tak. Jednym z nich są zajęcia online. Mamy stworzoną grupę zamkniętą, na której pojawiają się zestawy ćwiczeń do realizacji. Nie zostawiłem swoich zawodników samym sobie. Z automatu zawiesiliśmy im też karnety, czyli będą mogli wrócić do nas do klubu i dalej trenować. Choć przyznam, że odebrałem kilka telefonów z prośbą, aby karnetów nie zawieszać, że gdy skończą swoją ważność, to klubowicze i tak kupią nowe. To było bardzo miłe, bo świadczy o tym, że nasi zawodnicy wiedzą, w jakiej sytuacji znalazł się nasz klub i choć w ten sposób chcą nam pomóc.

 

Sporo osób chce korzystać z zajęć online?

 

Reklama

Nie jest to najlepsze dla ćwiczących, ale tak. W najbliższym czasie z trenerką Gosią nagramy też kilka filmików instruktażowych i będziemy starali się udostępniać je naszym członkom. Te osoby, które będą chciały skorzystać z tej formy zajęć będą mogły też wypożyczyć z klubu sprzęt, czyli na przykład hantle, ketle, piłki, czy gumy. Szukamy rozwiązań korzystnych dla naszych członków, ale też i dla nas, abyśmy przerwali ten czas i mieli do czego wrócić.

 

 

A inne możliwości?

 

Wciąż ich szukamy. Jest ich niewiele. Mogę wynająć salę na ćwiczenia, mogę poprowadzić indywidualny trening, treningi online z kamerą, ale to wszystko i tak zależy od osób, które by chciały z tego skorzystać. Na razie nie wygląda to wszystko najlepiej. Obroty spadły do zera.



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze