Piątek, 15 Listopad, Imieniny: Amielii, Idalii, Leopolda -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Felieton z Kenii – pastor Andrzej Seweryn


Tuż za ogrodzeniem szkoły chrześcijańskiej w wiosce o nazwie Kwademu niedaleko Mombasy w Kenii słychać dziś od rana ryk silników samochodów rajdowych, które ścigają się na bitej drodze lokalnej, wznosząc tumany kurzu i piasku. Do tej pory takie obrazki oglądałem w telewizji w relacjach sportowych dotyczących na przykład Rajdu Dakar. Dziś oglądam te zawody na żywo razem z mieszkańcami tej wioski oraz dziećmi, które bardzo entuzjastycznie kibicowały kierowcom rajdowym i my zresztą też.



Mam tu na myśli 9-osobową grupę wolontariuszy, do której się zaliczam wraz z moją żoną. Przyjechaliśmy tu przed dwoma tygodniami, by poprowadzić coś w rodzaju półkolonii dla dzieci z tej szkoły, którą prowadzi Mirka (Polka) oraz jej mąż Henry (Kenijczyk). Byliśmy tu rok temu pierwszy raz, gdy służyliśmy dzieciom z tej biednej wioski. Było ich wtedy około 90, zaś tym razem było ich ponad 130.

 

 

To były dwa ekscytujące tygodnie pracy z tymi dzieciakami. Codziennie, od poniedziałku do piątku, uczyliśmy ich chrześcijańskich piosenek dla dzieci, wersetów biblijnych, przygotowywaliśmy z nimi scenki biblijne dotyczące lekcji, które mieliśmy z nimi w 5 grupach wiekowych.

 

Zajęcia z dziećmi, które mogły wykonywać także różne prace plastyczne i dekoracje do wersetów biblijnych, a także przeróżne zabawy – wszystko to odbywało się od 9.00 do 15.00 i wymagało od nas dużo pracy, zaangażowania oraz serca i po prostu miłości do tych dzieci, które zresztą są niezwykłe. Są one bowiem o wiele bardziej zdyscyplinowane od naszych polskich, bardziej opiekuńcze względem swojego młodszego rodzeństwa, a nade wszystko bardzo wdzięczne za każdy drobiazg, cukierek, balonik czy zabawkę, które mogły od nas otrzymać. Wszystko to przywieźliśmy dla nich z Polski – dzięki hojności wielu ofiarodawców i darczyńców.

 

Kiedy śpiewaliśmy z dziećmi piosenki, a ja akompaniowałem im na gitarze, wiele z nich podchodziło do mnie, by dotknąć strun, bo one nigdy nie widziały takiego instrumentu. Trzech chłopców przyszło pewnego dnia na kolejne zajęcia z wykonanymi przez siebie własnymi „gitarami”. Na zakrzywione patyki naciągnęli kilka niedmuchanych baloników, które oczywiście nie wydawały żadnych dźwięków, ale służyły im jako struny, w które uderzali rytmicznie naśladując moje ruchy. Zaprosiłem ich do wspólnego grania, więc czuli się bardzo dumni. Utworzyliśmy w ten sposób niepowtarzalny Kwademu Boys Band.

 

Jedna z dziewczynek przychodziła na nasze zajęcia, niosąc na plecach zawiniętego w chustę małego braciszka, którym opiekowała się zresztą bardzo troskliwie, jak mama. Inne dziewczynki pomagały jej czasami w ubieraniu go czy trosce o niego. Inny chłopiec miał albo dostał od kogoś jedno ciasteczko, a kiedy obstąpiły go inne, tak jak on głodne dzieci, podzielił się z nimi, dając im po małym kawałeczku. Takie obrazki chwytały za serce, ponieważ bardzo często dzieci przychodziły głodne, bez żadnego śniadania. Byliśmy jednak szczęśliwi widząc, jak zjadały codziennie przygotowany dla nich obiad – nierzadko jedyny prawdziwy posiłek w ciągu dnia. Gdyby tak nasze, polskie dzieci mogły to zobaczyć – być może grymasiłyby mniej i może bardziej by doceniały to, co mają na co dzień i do tego w nadmiarze.


 

W czasie tych dwóch tygodni wszystkie dzieci czuły się bezpiecznie i dzięki Bogu nie zdarzył się żaden wypadek, jak to czasem bywa na dziecięcych obozach lub koloniach. Tylko jedna dziewczynka skaleczyła się w stopę ubrudzoną w piasku na dziedzińcu szkoły. Przemyliśmy jej ranę i obandażowaliśmy, po czym zapytaliśmy ją o buty. Niestety, nie miała butów i mimo kenijskiej zimy, która jest aktualnie po drugiej stronie równika, nie tylko ona przychodziła bez butów, choć większość miała jakieś obuwie, często mocno wysłużone klapki. Jedna z naszych koleżanek założyła więc tej dziewczynce na zabandażowaną stopę dwie skarpetki i tak dziewczynka poszła do domu. Dobrze, że przyszła na zajęcia następnego dnia.

 

Kiedy otworzyliśmy uroczyście powiększony plac zabaw (teraz oprócz zjeżdżalni dzieci mają także huśtawki, ściankę wspinaczkową, a w przygotowaniu są również bramki dla boiska piłki nożnej), wiele z tych dzieci po raz pierwszy usiadło na huśtawce czy wspinało się po ściance na rozpostartych linkach. Radość i szczęście tych dzieci było widoczne na ich uśmiechniętych twarzyczkach, a my dzieliliśmy z nimi oraz z ich rodzicami radość i wielkie zadowolenie. Nasz przyjaciel Marek – członek ekipy - może mieć wielką satysfakcję jako budowniczy tego placu zabaw. Myśmy jedynie pomagali mu w zbudowaniu tych atrakcji, które pozostaną jako trwały ślad naszej obecności tutaj.

 

My, dorośli pojechaliśmy tam z potrzeby serca i ze szczerymi motywacjami, by nie tylko bawić się z dziećmi i zorganizować im dwa tygodnie z trwających miesiąc sierpień ferii zimowych, ale także po to, by okazać im miłość Jezusa, który kocha wszystkie dzieci oraz wszystkich dorosłych też. Opowiadaliśmy im o miłości Bożej i trosce naszego Ojca w niebie o tych najmniejszych i najbiedniejszych też. W ten sposób staraliśmy się spłacić swoisty dług wdzięczności Bogu, ponieważ nie tak dawno temu grupy misjonarzy ze Stanów Zjednoczonych oraz innych krajów zachodnich przyjeżdżały do nas i poświęcały czas naszym polskim dzieciom. Dziś my, Polacy, możemy pojechać do krajów o wiele biedniejszych niż nasz i przynieść radość oraz miłość Bożą tym, którzy tego najbardziej potrzebują. Albo wesprzeć finansowo tych, którzy są gotowi pojechać do takich miejsc i służyć dzieciom z miłością, poświęceniem i oddaniem.

Pastor Andrzej Seweryn

(andrzej,seweryn@gmail.com)



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć


Komentarze

  • Wydali słownik gwary mazurskiej
    Ciekawe czy treść słownika była uzgadniana/konsultowana z jeszcze żyjącymi Mazurami władającymi tym językiem od urodzenia? Mamy takich w Szczytnie i okolicach.
    Autor: lik
    2019-11-14 12:57:30
  • Piłsudski „zatrzymał się” przed ratuszem (zdjęcia)
    Komentatorze Masakra. To pruskie władztwo było administratorem terenów o których piszesz. Władztwo owe, jeżeli można tak powiedzieć, polegało na podległości (postawie wasalnej), w stosunku do seniora jakim była Korona Polska reprezentowana przez Króla Polskiego. Wynikało to ze strachu przed zbrojnym wygnaniem pogańskich plemion z tych terenów. W zamian za lenno, pozwolono im funkcjonować. Ci lennicy, nie Jagiełło i nie bitwa pod Grunwaldem, doprowadzili do upadku zakonu krzyżackiego. Bunt mieszczan (Prusinów) w miastach. Potem nastąpił POTOP SZWEDZKI. Prusowie stali się wasalami seniora KORONY SZWEDZKIEJ. Ponownie pozwolono im funkcjonować w zamian za pieniądze, dostarczanie żywności dla armii szwedzkiej. Potem nastąpiły rozbiory Polski i na tym gruncie wyrósł związek Państw Niemieckich i Prusinów w którym stroną dominująca byli Prusowie. Następnie wybuchła 1 wojna światowa. Na podglebiu tej wojny zaczyna odradzać się Polska. Wybucha 2 wojna światowa. Rolę jaką odegrały w tej wojnie Niemcy oraz bojówki NSDAP z naszego terenu znamy. Cel- ponowne utworzenie wielkiej rzeszy. Po jej zakończeniu państwa zwycięskie ( Wielka Brytania, Francja, Rosja, USA) podpisały w 1946 dekret o wymazaniu Prus z mapy. Argumentowały to tym, iż nie ma już nośnika ( ludzi czystej krwi) Prusinów. Zgodnie ustalono też, iż Prusowie będąc sami słabi wewnętrznie i militarnie, przez okres cichego istnienia prowokowały wojny pomiędzy krajami sąsiadów. Także zaodrzańskich Niemców . W ten sposób rozwiązano sprawę niemiecką. Zatem to co napisałeś \"nigdy polskie\", jest określeniem niejasnym mówiąc delikatnie. Przepraszam za tak szybkie przeskoki historyczne :-D
    Autor: Tomasz TK
    2019-11-14 11:26:33
  • W Szczytnie powstanie szkoła sportowa
    Ciekawe kto będzie dyrektorem szkoły sportowej. Bo jak będzie pani Afanasjef to powodzenia życzę.
    Autor: jaro
    2019-11-14 10:15:18
  • Ścieżka „po kolei” już otwarta (zdjęcia)
    Tomaszu I :-D Bed Gun
    Autor: Tomasz TK
    2019-11-14 10:12:36
  • Nowa radna chce być bardziej otwarta
    Ponieważ tam rządzi Tata i jak on powie tak musi być, ale radna zachowała się bardzo nie w porządku ponieważ tak obiecała współpracować z Sąłtysową,a zachowała się jak nie powiem kto odwołując Sąłtysową która naprawdę bardzo dużo zrobiła,a jest dopiero 7 miesięcy ciekawe kto taki wysłał do Pani radnej list ponieważ naprawdę mieszkańcy nic o tym nie wiedzieli a podpisy które zbierali to nie były na odwołanie sołtysa tylko na zebranie z Panią wójt więc mam taką nadzieję, że wreszcie ktoś z tym porządek zrobi wstyd Pani radna.
    Autor: Odpowiedź dla sebek22
    2019-11-14 08:34:59
  • Będą kroić etaty. Kto ucierpi najbardziej?
    Po co pytać o to burmistrza lepiej Panią zastępcę, burmistrz zważywszy na jego doświadczenie mógłby odpowiedziec na pytania dotyczace sportu lub sportu...
    Autor: Karol
    2019-11-14 08:29:41
  • Będą kroić etaty. Kto ucierpi najbardziej?
    ...tak, pracownicy obsługi już dostali pisma z propozycją zmniejszenia wymiaru zatrudnienia... lub w ogóle wypowiedzenia. Szkoda tylko, że konserwator, który jest mężem pani wicewójt zostaje na pełnym etacie i to z niezłą pensją. To się nadaje do mediów!
    Autor: Była zwolenniczka wójta
    2019-11-13 19:31:51
  • Policyjne mury pną się do góry (komentarze mieszkańców)
    Niczego to nie zmieni, szkoda tylko na niego pieniędzy. Policjanci w większości będą pełnili służbę w Szczytnie. Komuna wraca. Jeszcze brakuje GS.
    Autor: krajan
    2019-11-13 17:36:33
  • Piłsudski „zatrzymał się” przed ratuszem (zdjęcia)
    A czemu miałby się Mazurami zajmować wtedy? Toć tu pruskie (krzyżackie) władztwo było od czasów tzw. pogańskich, a nigdy polskie.
    Autor: Masakra
    2019-11-13 12:19:13
  • Trzynasta porażka SKS Szczytno
    Właściwie to sks szczytno już się pożegnał z liga okręgowa. Z 15 porażkami w lidze nie mają szans na utrzymanie. A nie zapowiada się że będzie lepiej.
    Autor: Xyz1995
    2019-11-13 10:03:57