Niedziela, 26 Wrzesień
Imieniny: Aureli, Kamila, Kleofasa -

Reklama


Reklama

Dwa lata odpoczynku od władzy – rozmowa z byłą burmistrz Danutą Górską (zdjęcia)


Do dziś spotykam się z pytaniem: „Kiedy pani wróciła?”, a ja się w ogóle nigdzie nie wyprowadzałam – komentuje Danuta Górska, była burmistrz miasta niektóre „propagandowe hasła”, kolportowane podczas minionej kampanii wyborczej. - Przyjmuję je z humorem. Odpoczywam, zajmuję się rodziną, domem, wnuczkami... jak na emerytkę przystało. O minionych dwóch latach rozmawiamy.



O tym „haśle”, szczerze mówiąc, nie słyszałam...

 

Było, było. Mówiło się, że wyjeżdżam, że wybudowałam dom w okolicach Warszawy i że nie warto na mnie głosować, bo i tak nie będę w Szczytnie... Ale z perspektywy tych dwóch lat chyba jestem wdzięczna tym, którzy w tę propagandę uwierzyli.

 

Jak wygląda dziś dzień emerytki, która wcześniej przez 12 lat żyła bardzo intensywnie w ogromnym stresie...

 

Teraz wiem, że żyję. W mieście nie ma tak, że coś się „samo robi”. Każdy drobiazg, każdy problem wymaga pracy wielu ludzi i zaangażowania. I funkcja burmistrza to praktycznie rzecz biorąc myślenie o tych wszystkich problemach niemal 24 godziny na dobę. Teraz już o tych problemach nie muszę myśleć. Poświęcam czas... Właściwie to trudno powiedzieć, ale chyba na normalne życie.

 

Pojęcie „normalności” jest względne...

 

Wstaję normalnie, około 8 rano, piję przygotowaną przez męża kawę (chyba, że już zdążył wyjść). Czytam, sprzątam, gotuję, dużo czasu poświęcam na spacery. Gdy nie było pandemii, często spotykałam się ze znajomymi... Mam czas na to, żeby patrzeć na otoczenie nie oczami gospodarza, a użytkownika. Gdy spoglądam na klomby pełne kwiatów, ciesze się ich barwami, a nie martwię, że któraś roślinka usycha i nie sięgam po telefon, by przypomnieć o podlewaniu osobom czy służbom za to odpowiedzialnym. Inaczej mówiąc, na emeryturze świat nabiera zupełnie innych, nowych kolorów. I gdy człowiek się już niczym innym nie martwi, to te kolory dostrzega i się nimi zwyczajnie, normalnie cieszy.

 

Trudno uwierzyć jednak, że nie interesuje cię bieżące życie miasta, władz, ratusza... Po tylu latach nie da się tak zupełnie odseparować...

 

Oczywiście wiem, co się buduje, a co nie, co gdzie się dzieje, a nawet czasem wiem, kto się z kim o coś wadzi. Ale to wszystko jest poza mną, nie budzi wielkich emocji. Chociaż, po prawdzie, nie wszystko przyjmuję tak na spokojnie.

 

Coś więc jednak budzi emocje...


Reklama

 

Na pewno InnoPolice. Niezwykle żałuję, że ta inwestycja nie dojdzie do skutku. Jej przygotowanie, pozyskanie na nią dotacji w trybie nadzwyczajnym, doprowadzenie do etapu niemal już wykonawstwa to był ogrom pracy naprawdę bardzo wielu ludzi. I to pracy trwającej nie rok czy dwa, ale skromnie licząc co najmniej osiem. Pomysł utworzenia takiego centrum w Szczytnie zrodził się jakoś blisko początku drugiej mojej kadencji. A dopiero koniec trzeciej przyniósł zakończenie wszystkich prac przygotowawczych tak, że można byłoby przystąpić już do budowy. I nie ukrywam, boli mnie, że ten ogrom pracy i zaangażowania został zaprzepaszczony. A może nawet nie tyle ta strata co fakt, że wciąż nie ma żadnej alternatywy – niczego, co mogłoby Szczytno gospodarczo i promocyjnie pchnąć na zupełnie nowe tory.

 

Ale też zapewne jest coś, co cię jednak cieszy, jakieś pozytywne zmiany?

 

Cieszę się, że jest kontynuowana rewitalizacja ruin zamku krzyżackiego i będzie to chyba największa atrakcja turystyczna w naszym mieście. Bardzo też cieszy ścieżka do Ochódna, po której często jeżdżę rowerem, to wspaniała trasa. Bardzo dobrze, że jako samorząd miejski, przystąpiliśmy do tego projektu. Zresztą od samego początku właściwie nie miałam wątpliwości co do tego, że należy się w to włączyć. I dziś czerpię z tej ścieżki taką zwykłą, prawdziwą radość. Wokół jeziora też często spaceruję.

 

Ścieżka wokół jeziora też cieszy się niezmiennym powodzeniem od lat. Warto może przypomnieć tym, którzy dziś pytają: „A co ta Górska niby zrobiła?”, że to podczas twojego urzędowania ta ścieżka została wybudowana...

 

Właściwie to już była jakby „wisienka na torcie”, efekt końcowy całego, wieloletniego procesu, który rozpoczęło przejęcie jezior przez samorząd. A gdy już miasto zostało właścicielem, można było po kolei robić to, co należało: oczyścić jeziora, zamknąć dopływy ścieków i burzówek, i w końcu zagospodarować ich otoczenie, stworzyć na nowo plażę miejską i tę ścieżkę. To wszystko nie stało się z dnia na dzień, też trwało wiele lat, mimo że na większość tych działań udawało się pozyskiwać środki z zewnątrz. Ale tak zawsze jest, kiedy chce się jakiś jeden duży, konkretny problem rozwiązać całościowo, systemowo.

Reklama

 

I naprawdę nie brakuje ci tych emocji związanych z gospodarowaniem miastem? Czy udało ci się spełnić wszystkie zamierzenia, wizje i plany?

 

Trudno mi powiedzieć. Na pewno część zamierzeń udało się zrealizować, na pewno chciałoby się więcej. Ale dziś nie ma to już najmniejszego znaczenia. Wszystkie te problemy są już poza mną.

 

A jakie są?

 

Hm... Właściwie niewiele. Czasem 10-letnia wnuczka oczekuje, że sprawdzę czy prawidłowo rozwiązała zadania z matematyki. I to bywa problem, gdy ona tej konsultacji chce natychmiast, bo na przykład za godzinę to już będzie baaaardzo za późno (śmiech). Mam też wnuczkę, która w kwietniu skończy osiemnaście lat. To już kobieta. Czasem do mnie dzwoni i udziela porad odnośnie do kosmetyków („Babciu, w Rossmanie jest taki nowy krem, będzie dla ciebie idealny”.), rozważamy jej ewentualne problemy sercowe, plany na przyszłość... Nie wiem dlaczego tak jest, ale wnuczki, głównie te dorastające, jakoś chętniej zawierzają swoje poważne sprawy babciom niż mamom. Dumni jesteśmy z wnuka Antka, który pisał dopiero co próbny egzamin ósmoklasisty, ale ważniejsze, że obecnie przeszedł już do trzeciego etapu olimpiady przedmiotowej z historii. Jeśli nadal będzie mu dobrze szło, to dzięki uzyskanym wynikom będzie mógł sobie wybrać takie liceum, jakie będzie chciał. Najmłodsza wnuczka, która jesienią skończy 6 lat, wytrwale trenuje karate. Zresztą starsze wnuczki też mają swoje wielkie pasje, które starają się realizować. Jedna kocha taniec, druga teatr. Osobistych planów na przyszłość nie mam, jeszcze mnie emerytura nie wynudziła zupełnie. Zatem... problemów jakichś poważnych nie mam, małych za wiele też nie. Rodzina – dzieci i wnuki – dają mi wiele radości, i większych, i takich mniejszych, codziennych. Na męża też raczej nie mam powodu narzekać, więc pozostaje naprawdę tylko spokojnie odpoczywać na emeryturze. A co przyniesie przyszłość, trudno przewidzieć.



Komentarze do artykułu

NSZ

12 lat to za długooo

MS

BARDZO DUŻO ZROBIŁA PANI DLA SZCZYTNA ZA SWOJEJ KADENCJI ,ZA CO BARDZO DZIĘKUJĘ I PEWNIE NIEJEDEN PRZYZNA MI RACJĘ -POZDRAWIAM

EMERYT

WIELKA SZKODA ZE PANI DANUTA PRZEGRAŁA WYBORY. OJ WIELKA.

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Mazurska rybna wspólna sprawa, czyli budują raj dla wędkarzy
    A ja uważam że to bardzo dobra inicjatywa. Prawdą jest że czyszczenie jezior przez gospodarstwa rybackie przybiera często miano klęski ekologicznej. Druga sprawa że dwóch rybaków z siecią potrafi wyłowić przez dzień więcej niż stado wędkarzy przez miesiąc. Wogule to kwestionował by istnienie takich gospodarstw. Ale inicjatywa kieruje cały ten biznes troszeczkę w stronę racjonalności. Wędkarze też są nie lepsi. Widywałem jak brali z wody co popadnie. Banda mięsiarzy teraz potrafi przetrzepać jezioro i ich zdaniem jest wszystko ok. Jeden taki mondrala chwalił się jak to płocie idące na tarło taczkami na Narwi łowił. Niestety takich su....ów nie brakuje. Akurat na Zdroju niema problemu z miejscami do łowienia, trzeba tylko przejść kawałek a wozić dupsko furą na sam brzeg. I tyle w temacie. A co do kierownika ośrodka to nie jest on właścicielem ośrodka , a tylko zarządza tym ośrodkiem. Zresztą znam człowieka osobiście i życzę wszystkim ośrodką takiego kierownika z energią i pomysłem na prowadzenie tego biznesu. Pozdrawiam wszystkich wędkarzy. Mięsiarze niech się pie.....

    Szulim. M


    2021-09-25 11:30:39
  • Zazdrosny anonim na starostę
    Wydaje mi się że starosta z radnymi powinni zastanowić się nad wprowadzeniem elektronicznej ewidencji czasu pracy w szpitalu. Spytacie dlaczego? W jednym ze szpitali powiatowych lekarz w ciągu miesiąca przepracował 670 godz. Tu coś nie gra tym.

    mol


    2021-09-25 10:38:04
  • Zazdrosny anonim na starostę
    Kończy się kariera Jarosława, już niedługo tylko sala gimnastyczna.....

    Karolina


    2021-09-24 07:24:15
  • Kocie łby zastąpi kostka
    Kolejne pieniądze w błoto

    Andrzej


    2021-09-24 06:28:29
  • Jedwabno stanie się stolica polskiego boksu (sprawdź szczegóły)
    Kto to widział aby walki tego samego zawodnika odbywały się codziennie to są młodzi ludzie i nie mają tak sily

    Piotr Galos


    2021-09-24 06:15:06
  • Donoszą na wicestarostę Nowocińskiego
    Nowocinski, a jak jego sprawa z próbą potrącenia.......?


    2021-09-23 21:58:55
  • Zazdrosny anonim na starostę
    Po kruchym lodzie stąpa nasz starosta.....

    Tomasz l


    2021-09-23 21:57:10
  • Szczupak Piotra Brzózki na wagę srebra (zdjęcia)
    Widać że nasze jeziora to baseny bez ryb na tyle par i łodzi to porażka. Tak są zarybiane jeziora ! .a za karte płacisz co rok co raz więcej i to nie mała kwote. Co najgorsze to wszystkie jeziora w koło to pustka!!!!!

    Sadek


    2021-09-23 21:51:46
  • Nadzieje na ŁAD(ną) kasę
    To pan Łachacz nie wie co się dzieje w mieście, że na sesji chce się dowiedzieć? Może trzeba się zainteresować i popracować na rzecz miasta za tą sytą dietę, którą otrzymuje co miesiąc bez względu na obecności. Tragedia w tym mieście!

    Mieszkaniec


    2021-09-23 07:21:50
  • Nadzieje na ŁAD(ną) kasę
    Panie Łachacz pan jako gwiazda PSL u nie powinien wyciągać rąk po pieniądze od PiS a raczej od swojej partii. Słabe jest co pan robi .

    Grzegorz


    2021-09-22 23:39:43