Czwartek, 4 Czerwiec, Imieniny: Christy, Helgi, Karola -

Reklama


Reklama

Damian Bazydło – najmłodszy sołtys i radny (zdjęcia)


Damian Bazydło ma 22 lata i jest najmłodszym radnym gminnym oraz sołtysem w powiecie. Pierwszą funkcję pełni od jesieni ubiegłego roku, a drugą zaledwie od 8 miesięcy. Jak mówi o sobie, to nie wiek, ale stawianie przed sobą nowych wyzwań, realizowanie obietnic wyborczych i rozwój swojej rodzinnej miejscowości to priorytety, które należy spełnić, aby być dobrym sołtysem wsi, w której się mieszka od urodzenia.



Damian od urodzenia jest związany z Jerutkami. Ojciec pochodzi z Gawrzyjałek, a z przyszłą wybranką swojego serca poznał się w Niedźwiedziach, gdy pracowała w jedynym we wsi sklepie. Po ślubie postanowili zamieszkać w Jerutkach w rodzinnym domu mamy Damiana. Niedługo po ślubie na świat zaczęły przychodzić dzieci państwa Bazydło. Pierwszym z nich był Damian.

 

- Jest nas dwóch chłopaków i dwie dziewczyny, czyli siły w domu są wyrównane, aczkolwiek prym w podejmowaniu domowych decyzji najczęściej wiodą panie – śmieje się Damian.

 

 

 

Edukację rozpoczął w istniejącej wówczas jeszcze w Jerutkach szkole, która kształciła w klasach I-III. Następnie przyszła kolej na Świętajno, gdzie zakończył podstawówkę oraz gimnazjum, po ukończeniu którego naukę postanowił kontynuować w Zespole Szkół nr 1 w Szczytnie. - Zawsze mnie pociągała rachunkowość i buchalteria, dlatego też wybrałem technikum ekonomiczne. Nauka w klasie o takim profilu nie sprawiała mi większych trudności, więc maturę zdałem za pierwszym podejściem z dobrymi wynikami.

 

 

 

„Przywódcza” rola lidera była w nim gdzieś zakorzeniona już od najmłodszych lat. Dostrzegali to nauczyciele w kolejnych szkołach, powierzając mu realizację różnych grupowych działań.

 

- Nie miałem na to jakiegoś szczególnego „parcia” - mówi o sobie Damian. - Po prostu zauważałem, że mam w sobie jakąś siłę, która mi pozwala osiągać wyznaczone cele i przekonać do nich innych ludzi.

 

Od najmłodszych lat Damian zawsze starał się udzielać społecznie i po jakimś czasie odkrywał, że poprzez zupełnie spontaniczne działanie w jakiejkolwiek grupie powoli stawał się jej liderem.

 

- Tak było na podwórku, a później również i w szkole, najpierw podstawowej, a następnie średniej. Gdy kończyłem szkołę średnią, jedna z pań nauczycielek wróżyła mi przyszłość prezesa jakiejś dużej spółki – opowiada ze śmiechem Damian. - Kto wie, może kiedyś w przyszłości ta przepowiednia się spełni.

 

W 2017 roku po zdaniu matury, Damian postanowił kontynuować naukę na UWM w Olsztynie. - Poszedłem niejako za ciosem i wybrałem zarządzanie. Także dlatego, że miejsce na studiach miałem zapewnione jako finalista konkursu krajowego z zakresu ubezpieczeń społecznych, organizowanego przez ZUS. Najpierw wygrałem etap szkolny, a następnie – wojewódzki i tak trafiłem do finału ogólnopolskiego.


Reklama

 

 

Studia na wybranym kierunku nie spełniły jednak jego oczekiwań, więc je przerwał. - Uznałem, że jeśli ktoś jest operatywny i chętny do pracy, a ponadto nie obawia się wyzwań i trudów, to da sobie z tym radę, a w jego dalszym rozwoju wystarczy mu i wykształcenie średnie.

 

Ze zdobycia dyplomu mimo to nie zrezygnował. Zdecydował się uzyskać licencjat studiując zaocznie w WSPol. Jego plany pokrzyżowały jednak odgórne decyzje ministerialne, w oparciu o które wygaszono niektóre z cywilnych kierunków edukacji w szczycieńskiej uczelni.

 

- Było to bardzo przykre doświadczenie, bo wcześniej złożyłem wszystkie dokumenty, przeszedłem procedurę weryfikacyjną, a o tym, że to na nic dowiedziałem się dopiero w dniu, w którym miałem rozpocząć studia. Gdybym wiedział o tym wcześniej, być może szukałbym jakiejś innej uczelni, a tak zarówno mnie, jak i wielu innych niedoszłych studentów zostawiono na przysłowiowym lodzie.

 

Nie roztkliwiał się jednak, lecz podjął pracę w szczycieńskiej strefie ekonomicznej, w firmie zajmującej się produkcją prefabrykatów betonowych. Nie narzeka, bo jak twierdzi, zarobki jak dla niego, młodego człowieka, są bardzo dobre, prawie na takim poziomie, jakie uzyskuje się na czysto na zachodzie Europy.

 

Największym marzeniem Damiana jest obecnie postawienie domu w bliskim sąsiedztwie swojego rodzinnego i przede wszystkim - założenie rodziny.

 

W październiku ubiegłego roku postanowił wziąć udział w wyborach samorządowych, za namową mieszkańców Jerutek. - Powiedzieli mi wprost: Damian, jesteś młody i sam doskonale wiesz, czego nam mieszkańcom tu brakuje. Spróbuj swoich sił w wyborach i dzięki temu w gminie będziemy mieć swojego radnego.

 

Damian tak też uczynił, wybory wygrał i został radnym gminnym, pokonując aż trzech kontrkandydatów. Zaledwie pół roku później został sołtysem Jerutek. - Jak mi się to udało? Otóż na krótko przed wyborami poszedłem na zebranie sołeckie i na miejscu się okazało, że brakuje chętnych na obsadzenie rady sołeckiej Jerutek. Obecna na spotkaniu wiejskim wójt gminy Świętajno zaproponowała mi udział w wyborach sołeckich. Mieszkańcy poparli jej propozycje, więc się zgodziłem. Ale dopiero jak zostałem sołtysem przekonałem się, jak wiele obowiązków się z tym wiąże.

 

- Zdążyłem się już przekonać, że radny ma znacznie mniej roboty niż sołtys – przyznaje. - Po prostu, jest mniej tego całego zamieszania z bieganiem i załatwianiem wielu indywidualnych spraw.

 

Wśród licznych problemów zgłaszanych przez mieszkańców Jerutek, najważniejszy jest chyba brak inwestycji. - Ludzie do mnie przychodzą i mówią, że nasza wieś jest chyba zapomniana przez władze, bo wszędzie wokół coś się dzieje, a u nas jest kompletna cisza inwestycyjna. Jak na razie robię wszystko, co w mojej mocy i staram się, aby o naszych Jerutkach sobie przypomniano.

Reklama

 

Damian chce, aby jego rodzinna miejscowość była znana nie tylko z zabytkowego kościoła ewangelickiego i siedziby jednej z fundacji, która właściwie nie ma większego wpływu na rozwój wsi. - O ile mi na to funkcja i środki pozwolą, to będę robił wszystko, aby o Jerutkach mówiono w kontekście rozwoju i korzystnych dla miejscowości zmian inwestycyjnych. Do 15 listopada ma być przedstawiony projekt budżetu gminy i nie ukrywam, że liczę na to, że znajdą się w nim środki przeznaczone dla naszego sołectwa.

 

Jerutki, jak i inne sołectwa, mają do dyspozycji fundusz sołecki. Niezbyt wysoki, bo przypada na nie odrobinę ponad 23 tysiące złotych. Wola mieszkańców mają być one wykorzystanie na modernizację boiska sportowego oraz ustawienie ławek. - Chcielibyśmy również poprawić i uatrakcyjnić teren znajdujący się nad pobliskim jeziorem, ale istnieje dość duża i chyba nie do ominięcia przeszkoda, ponieważ to wszystko należy do nadleśnictwa, a nie samorządu gminnego. A szkoda, bo zagospodarowanie terenu nad jeziorem z pewnością przysłużyłoby się i mieszkańcom, i turystom.

 

Bolączką Jerutek jest też brak świetlicy wiejskiej. Sołtys Bazydło uważa, problem rozwiązałaby choćby częściowa adaptacja na ten cel budynku dawnej szkoły, ale i tak wiązałoby się to z dużymi kosztami. - Myślę, że tańsza byłaby budowa nowego obiektu. Zresztą samo utrzymanie tak dużego budynku pochłaniałoby zbyt duże koszty. Zapewne tylko kwestią czasu jest, że władze gminy po prostu go komuś przekażą bądź sprzedadzą.

 

Choć opuszczona szkoła świetlicą nie jest, to tymczasowo mieszkańcom do tego służy. Stoją tam stoły do bilarda i tenisa.

 

- Przychodzimy, rozpalamy w piecu i wykorzystujemy ten budynek do naszych spotkań. To jedna ze spraw, jakie udało mi się już załatwić, jako radnemu i sołtysowi. Wcześniej, co prawda, też była taka możliwość, ale moja poprzedniczka niezbyt chętnie użyczała kluczy i udostępniała budynek. Ja jestem w tym względzie bardziej otwarty i otwieram szkołę właściwie na każdą prośbę mieszkańców, a szczególnie tych młodszych, którzy chętnie tu przychodzą pograć w bilarda bądź też ping-ponga. W tym względzie obowiązuje u nas zasada obopólnego zaufania. Ci, którzy z niego korzystają, zawsze zostawiają go w idealnym ładzie i porządku – mówi z zadowoleniem sołtys Jerutek.

 

Jakie są plany na przyszłość dla najmłodszego powiatowego sołtysa i gminnego radnego? - To zależy od tego, w jaki sposób zostanie przygotowany projekt przyszłorocznego budżetu. Jeśli działania inwestycyjne w Jerutkach znajdą się w nim, będę walczył o jak najszybszą ich realizację. Jeśli Jerutki znów zostaną w projekcie pominięte, cóż będę walczył o to, by, się w nim znalazły.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Odłów ryb z drugiej strony barykady
    Kłamią, kłamią, kłamią Każdy rybaka ma piękny dom, elegancki samochód!!! ( z pensji ) A ryb w jeziorach już prawie niema! Wszystko jasne jeden drogiego będzie krył Komunistyczne układy!

    Wedkarz


    2020-06-04 08:39:29
  • Odłów ryb z drugiej strony barykady
    Śćiema jakich mało siaty stoją non stop szczupak odlawiany w tarlo to przestępstwo. Przestańcie odlawiac ryby w tarlo natura sama odbuduje waszą bandycka gospodarkę. Widocznie gospodarstwo ma takie układy i nie obowiazuja ich okresy ochronne a osoba decyzyjna wszystko podpisze żeby mieć z tego korzyść. Uklady musza byc od dawna gospodarstwo przekazywane z pokolenia na pokolenie tej samej rodzinie... Ale to wędkarz i kormoran jest szkodnikem...

    Wędkarz


    2020-06-04 08:15:50
  • Odłów ryb z drugiej strony barykady
    Pan Kulas jasno sprecyzował w jakim rzędzie stawia wędkarzy: \"A odławiają go też wędkarze, kormorany i inne szkodniki\"

    MJS Blue


    2020-06-04 07:09:35
  • Odłów ryb z drugiej strony barykady
    Jak byście tak racjonalnie gospodarowali to nie potrzebne by były zarybienia. Co z tego, że macie papiery jak niszczycie wody zgodnie z przepisami.

    Boleń


    2020-06-04 00:21:43
  • Odłów ryb z drugiej strony barykady
    Panie Henryku najlepszą obroną jest atak.A te ilości ryb to chyba jakaś kpina.

    Spychowo


    2020-06-03 22:34:43
  • Odłów ryb z drugiej strony barykady
    Witam jestem właśnie że Spychowa wychowałem się tam i jeszcze nie widzilame nigdy że by było zarybianie jezior chyba tylko na papierze Masakra Rybacy są kłusownikami ale legalnymi .

    Michał Wanda


    2020-06-03 22:28:52
  • Lodziarnia Beza-Krówka zaprasza na pyszne smaki
    Powodzenia, super

    Gość


    2020-06-03 21:19:02
  • Odłów ryb z drugiej strony barykady
    Niby rybacy tak na nich trzeba mówić to dobrze zorganiziwana grupa przestępcza .

    Roman Maryl A.G


    2020-06-03 19:45:12
  • Odłów ryb z drugiej strony barykady
    Żartowniś z niego rybacy 9 a wędkarze 15 kg widziałem jak stawiają tam siaty co 20m w poprzek jeziora i tak kilka rzędów koło siebie żeby co nic nie spier.....o(j .kiersztanowo),już tam nie łapie bo studnia,bezrybie totalne

    Nicram1222


    2020-06-03 17:47:16
  • Odłów ryb z drugiej strony barykady
    Tak o kłamstwo sam widziałem na własne oczy jak rybacy łowio w tarło szczupaki i wrzucano do skrzynek nie do wytarcia i też one ryby wiosno w tarło kedyś tak nie było a jak były nie wymiarowe do wyrzucali śnięte do wody i niech nie oszukuje tak jest co roku na .jedzorze Leleskim

    Piotr polak


    2020-06-03 14:45:49