Reklama


Reklama

Bohaterska wnuczka pojmała złodzieja, który okradł babcię


Niemal 89-letnia pani Wanda ze Szczytna padła ofiarą kieszonkowca. 61-letni mężczyzna okradł ją przy sklepie Biedronka przy ulicy Pasymskiej. Seniorka próbowała najpierw sama gonić złodzieja. Potem do akcji wkroczyła jej wnuczka Adrianna. Za kieszonkowcem biegła aż na ulicę Ogrodową. Tam, wspólnie z policjantami, pojmała kieszonkowca.



Pani Wanda to rocznik 1932. Urodziła się w Myszyńcu, ale od lat związana jest ze Szczytnem. Mimo wieku to wciąż samodzielna i aktywna seniorka. Kieszonkowiec starszą panią okradł 3 grudnia między godziną 10 a 11. Wykorzystał jej ufność.

 

- Byłam w Biedronce na zakupach – opowiada. - Gdy wychodziłam, podszedł do mnie mężczyzna i zapytał, jak dotrzeć do straży pożarnej. Wskazałam mu drogę. Ale w międzyczasie zorientowałam się, że nie mam portfela. Podniosłam krzyk.

 

Rodzinna pogoń z policyjnym wsparciem

 

Staruszka najpierw sama rzuciła się w pogoń za złodziejem, potem dołączyli do niej dwaj inni panowie.

 

- Ten złodziej pobiegł w stronę CPN, a potem zakręcił i ruszył w kierunku bloków i ulicy Niepodległości – opowiada pani Wanda. - Doskonale zapamiętałam, jak wyglądał, jak był ubrany. Samodzielnie zdołałam pobiec za nim do ulicy Niepodległości, do kaplicy... Potem zabrakło mi sił.

 

W tym momencie do akcji pościgowej włączyła się wnuczka Adrianna, którą zaalarmował tata, syn pani Wandy. - Byłam w pobliżu, w pracy – mówi. - Gdy dowiedziałam się, że coś dzieje się mojej babci, wyszłam z budynku. Najpierw pobiegłam pod Biedronkę, a potem zobaczyłam babcię pomiędzy blokami. Dobiegłam do niej, powiedziała mi co się stało i wskazała mężczyznę, który uciekał.


Reklama

 

Pani Adrianna zachowała zimną krew. Zadzwoniła pod numer 112. Tam przekierowano ją do oficera dyżurnego szczycieńskiej policji.

 

- Biegnąc za tym złodziejem mówiłam, co się dzieje – wspomina. - Policjant instruował mnie, jak postępować, a ja informowałam go, gdzie jestem, i gdzie znajduje się ścigany mężczyzna.

 

Dzięki wytrwałości pani Adrianny złodzieja udało się schwytać pomiędzy ulicami Chrobrego, a Ogrodową. Drogę zajechał mu radiowóz.

 

Złodziej... pod choinkę?

 

Kieszonkowcem okazał się 61-letni mieszkaniec Olsztyna. Zajęli się nim policjanci. Zarówno portfel, jak i pieniądze udało się odzyskać. - Pusty portfel babci znalazła jej sąsiadka, bo złodziej zabrał tylko pieniądze, potem wyrzucił go wraz z dokumentami – mówi pani Adrianna. - Pieniądze miał przy sobie, więc odzyskali je policjanci.

 

Złodzieja bez problemów rozpoznała seniorka.

 

- W piekle bym go poznała – mówi pani Wanda. I dodaje, że jest dumna ze swojej wnuczki. - Bardzo troszczy się o mnie, a sytuacja ze złodziejem pokazała, że nawet jest w stanie narazić swoje życie w mojej sprawie. Bardzo jej za to dziękuję. To moja bohaterka. Zrobiła mi piękny świąteczny prezent. Chyba nie mogłam dostać nic cenniejszego.

Reklama

 

Warto chronić babcie, nie tylko własne

 

Pani Adrianna nie czuje się jednak bohaterką. - Jestem zaskoczona, że w ogóle media czymś takim się zainteresowały – mówi. - Zrobiłam, co musiałam. Okradł moją babcię. Gdybym miała sama rzucić się na tego pana to pewnie bez wahania też bym to zrobiła i go obezwładniła – dodaje. - Przy okazji świat apeluję do wszystkich, aby zwracali większą uwagę na osoby starsze, które w tych czasach czują się nieco zagubione. Ich bezpieczeństwo jest w naszych rękach. Sytuacja z moją babcią pokazuje, że niebezpieczeństwo może czyhać w każdym momencie. Starsi ludzie są bardziej ufni i łatwiej padają ofiarami oszustów. Proszę o tym pamiętać.



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze